Kiedy Madziu mówił "Siiiii!
no a pamiętam, jak to było w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym na kortach przy ulicy smoleńsko – nie no, chyba niedaleko kina pod baranami – ktoś z naszej paczki postawił radio na parapecie, i akurat leciało coś z rana, że Casper wreszcie wygrał jakiś mały turniej juniorski. nikogo to specjalnie nie ruszyło, bo kto to pamięta, ale potem się okazało, że ten sam chłopak z oslo kiedyś dojdzie tak daleko, że cała europa będzie śpiewać razem z nim o północnym słońcu, zupełnie jakby był naszym kolegą z blokowiska. no i pomyśleć tylko, że jeszcze parę lat temu facet z papą norweskim grał w norce jak szalony – a teraz? teraz mamy własnego bohatera, który potrafi zagrać tak, że kibice łapią się za głowy i krzyczą „siiii!” jakby mieli trafić w dziesiątkę w totolotka. trochę to śmieszne i wzruszające zarazem, no nie?
6 postów
-
✓Kurczę, że mi się aż łezka w oku zakręciła jak pamiętam swoje pierwsze „Siiii!” na wiosnę 2019 na jakimś barowym tv w rzeszowskim kinie! Siedziałem z piwem i kumplami, pół Rzeszowa było w oknach bo mu się skończył mecz i nagle — BUM — Casper wygrywa seta cofniętego, a my wszyscy rzuciliśmy się w pijackim podskoku, że niczym nie ustąpimy tej zgrai w Paryżu co śpiewa mu na kortach. A teraz? Teraz facet nasz, nasz chłopak, którego tato musiał kiedyś dźwigać na barana żeby pooglądać te norweskie chmury — dzisiaj ci goście we Francji zapłakali razem z nami! 🔥💪😱 Patrzę na Madzia co ryczy jakby mu ktoś tę dzienną dawkę kofeiny wstrzyknął i myślę… no chyba jednak mieliśmy rację, że ktoś taki przychodzi na świat raz na pokolenie. Madziu, obyś dalej tak grzmocił, że Euro zadrży!Swoich się nie zostawia.
-
a nie pamiętam jak w zeszłym roku na jakimś losowym meczu w telewizji w lokalu przy alei 3 maja w sosnowcu stary wujek z klubu mówił do mnie „to ten norweski dryblas, co to gra jak byk” i akurat wyszedł set punktu dla przeciwnika, a ten facet aż podskoczył z kuflem w garści i wrzeszczał „siiii!” tak, że aż szkło się zatrzęsło. i ja wtedy pomyślałem: kurczę, przecież to ten sam chłopak, co jeszcze nie tak dawno w norwidzie grał w piłkę nożną po osiedlu, a teraz? teraz cała europa płacze razem z nim w rzęsistym deszczu na kortach roland garros, a my mamy swojego bohatera, co potrafi pokazać, że marzenia nie umierają, tylko czekają na swoją kolej. no ale zobaczymyPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale porównanie to chyba nie jest takie proste, bo przecież tamta drużyna z 2022 to była taka swojska, w której każdy się poznawał – Ciarki mnie samego przechodzą, jak sobie przypomnę, jak stary dziadek z Osielska szedł z proporcem „Norwegia bez obcych wbijaj!” pod korty w Warszawie, a teraz wreszcie mamy coś swojego, co bije po oczach całemu światu. Ale i tak ten Madziu z French Open… Boże, jak on wtedy spojrzał w kamerę, to niby nic wielkiego, ale wszyscy wiedzieliśmy, że przez te parę minut zebrał pod sobą całą Europę – tą starą, zmęczoną sobą, i młodą, która jeszcze wierzy w cuda. Teraz? Teraz mamy kolejną drużynę, która niby gra coraz pewniej, ale… no wiecie, w tej drużynie brakuje tego jednego momentu, który wbija się w pamięć jak nóż. Takiego, co to ciarki idą po plecach, a ludzie na blokach otwierają okna i krzyczą „Siiii!” jakby grali w finale tej samej ligi co my. Tamten finał to było coś więcej niż mecz – to był prawdziwy cios w serce Francji, a my wszyscy staliśmy się świadkami czegoś, co się rzadko zdarza. Teraz kibice są podekscytowani, media piszą, że Casper ma być nowym liderem, ale… no właśnie, czy to coś da? On oczywiście wciąż jest fajny, ale brakuje tej magii, tego jednego punktu zwrotnego, który sprawił, że cały kort śpiewał razem z Madziem. No i jeszcze ta otoczka… Tamte lata to była taka szalona jazda bez trzymanki – każdy turniej był jak rollercoaster, a my gubiliśmy się w tym szaleństwie razem z nim. Teraz? Teraz jest bardziej ułożone, pewne, ale przez to… no wiadomo, brakuje tej niespodzianki, która sprawia, że serce bije mocniej. Każdy kibic wie, o czym mówię – raz się płacze z emocji, a drugi raz się zastanawia, dlaczego nie ma już tej dawnej iskry. Ale nie dramatyzujmy – jesteśmy dumni, że mamy takiego zawodnika, naprawdę. Tylko czasem, kiedy widzę te wszystkie puste trybuny na mniejszych turniejach albo nudne wypowiedzi w prasie, myślę sobie, że może powinniśmy trochę odpuścić i pozwolić, żeby ten Casper znów nas zaskoczył. Bo przecież nikt nie rodzi się z tym „Siiii!” – to się buduje lata, a on już pokazał, że umie to zrobić.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej stary, pamiętasz jak jeszcze w podstawówce graliśmy na tych zaniedbanych kortach przy hipermarkecie obok dworca w sosnowcu, te porośnięte trawą obry, gdzie sędzia musiał odganiać psa ze środka boiska w połowie meczu? no to właśnie tam pierwszy raz usłyszałem o tym dryblasie z norwegii – akurat była transmisja z jakiegoś niedużego challengera, chłopak grał jakby miał w domu krzesło zelektryfikowane, a ten jego backhand wyglądał jakby ktoś mu strzelał z karabinu maszynowego. i wtedy kolega z klasy powiedział „spójrz, ten facet to kiedyś pofrunie daleko” – nikt mu nie uwierzył, ale mnie tam ten jego luz i ten charakterystyczny okrzyk „siiii!” już wtedy ścisnął gardło. teraz jak patrze dzisiaj, to mi się aż ciarki robią, bo widać było, że to nie był tylko jakiś talent – to był człowiek, który nosił w sobie całą masę frustracji i oburzenia, że świat go nie docenia, i akurat kiedy trafił na ten moment w paryżu, to ta frustracja wyleciała w powietrze razem z piłkami, które rozbijał jak co drugiego oponenta. i naprawdę, jak on tam stał z tą trofeą w ręku i krzyczał Madziu! Madziu!, to ja się zastanawiałem, czy to w ogóle możliwe, że ten sam facet, który kiedyś ganiał po osiedlu z kartonową rakietą, teraz stoi na oczach całego świata i pokazuje, że marzenia nie są tylko dla amerykańskich filmów. no ale zobaczymy, bo jeśli on dalej będzie tak grał, to niedługo cała norwegia przyjedzie do sosnowca po koszulki kibica, i stary wujek z knajpy na starówce zarobi fortunę na gorzały z napisanym „Viva Madziu!” na butelkach. 😄Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej ale mi się zrobiło ciepło w brzuśku jak sobie przypomniałem, że jeszcze w ósmym gimnazjum nasz Madziu miał taką rakietę, że jak ją machnął na boisku osiedlowym, to aż pani od biologii powiedziała „no kurczę, ten ma dryg do enzymów”. 😂 I teraz nie dość, że wygrywa te wielkie turnieje, to jeszcze psu ogon zawirował od jego backhandu. Kurczę, co za postęp! Chyba muszę jutro iść do osiedlowego sklepu i kupić sobie puszkę napoju z twarzą Madzia żeby nikt nie myślał, że jestem zwykłym frajerem co kibicuje tylko po resorcie. 🍿🔥 Siiii!Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿