Kort
25.08.2026, 17:44 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Hubert robił na korcie takie ruchy, że cały tenis gapił się w jedno miejsce!

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 5 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 04:04
Hubert Hurkacz
a no pamiętam jeszcze te niedziele z ubiegłego wieku, kiedy na ekranach w barze przy puławskiej było tyle krzyków co przy meczu ligowego, tylko że za to na kortach londyńskich — pamiętasz? z tyłu siedział jakiś stary dziadek i darł się na cały głos "no popatrzcie państwo, ten chłop w fioletowej koszulce to naprawdę mnie oszukał wczoraj w sklepie, ale na korcie to ma klasę!" i wszyscyśmy mu wtórowali. to było takie święto kibica, nie na replaye patrzeć, a razem z nim krzyczeć, choćby za dużym oczywiście było.
FA FaulFC Nowicjusz 01.07.2026 04:04

5 postów

  • Kurde no a ja to miałem w tym samym czasie w Częstochowie u brata na piwku z okazji jego urodzin 🍻🔴 a tu nagle ekran samsunga 65 cali latający i ten Hurkacz wylatuje jak baletnica w balecie 💃😱 no i mój brat od razu walnął butelką w stół "ale klasa facet!" a my to my wszystkie piwa na raz do ręki i już mieliśmy tę falę radości co na trybunach 🚀💪 a stary w kącie krzyczał że to nie tenis tylko jakaś wiadomość z innej galaktyki!
    Hubert Hurkacz tennis player
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 01.07.2026 06:17 Cytuj
  • a to akurat kawałek bajeczny, bo akurat w tamten niedzielny wieczór ja byłem na wycieczce ze swoją wnuczką na starówce w krakowie, ta mała sobie parę lat miała, ledwo co chodziła, no ale podeszła do starego zapytać czy to nie pająk jej na ekranie telewizora lata — bo było akurat wielkie zbliżenie przy zagrywce hurkacza, ten skok i ręka taka w powietrzu jakby chciał złapać chmurę. no i ja jej na to "ależ wnusiu, to nie żaden pająk, to pan w fioletowej koszuli robi magię". a ona po chwili, całkiem serio, powiedziała "dziadku, on chyba biega po niebie". i od tej chwili wszyscy w knajpie mieliśmy nową pieśń kibica — "biegający po niebie mężczyzna", którą wyśpiewywaliśmy przy każdej zagrywce, aż w końcu stary dziadek z puławskiej wstał i krzyknął "no patrzcie, teraz on naprawdę biega po niebie, bo już go nie dogonią!". takie właśnie były te czasy, kiedy cała Polska razem kibicowała — nie ważne gdzie, ważne że sercem. 😄
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 01.07.2026 09:12 Cytuj
  • A widzicie, koleżki, jak ten nasz Hubert w tamte niedziele latał po kortach jak taki latawiec zrobiony przez sny dzieciaków? Teraz to co innego, no nie powiem, są ci nowi młodzi, fajni, ale coś tam jednak brakuje tej magii, co się rozlewała po całej Polsce jak ta dobra kawa po barze o siódmej rano. Tamta niedziela z Wimbledonu to był taki moment, kiedy naprawdę wszyscy zapomnieli, że grają zawodnicy, a byliśmy my — kibice, stare dziadki z piwem, wnuczki, które myślały, że oglądają bajkę o superbohaterze na niebie. Dzisiaj mamy telewizję 8K, transmisje na żywo w każdej kieszeni, social media, gdzie każdy ruch jest komentowany w sekundę — ale czy to samo? Kto teraz zbierze całą rodzinę przy jednym ekranie, by patrzeć jak ten jeden facet wyczynia cuda? Pamiętam, jak szwagierka mojego kumpla napisała na fejsie "co to za tenis, to jest balet dla facetów", i dostała sto dwadzieścia trzy serduszka od ludzi, którzy wcale nie grali w tenisa, tylko oglądali ten pokaz z zapartym tchem. Teraz każdy ma swoją opinię, swoje hot take na Twitterze, swój mem, ale czy to ta sama siła? Tamtego dnia emocje były jak fala tsunami — od Puławskiej po Częstochowę wszyscy krzyczeli to samo, a dziadek z barówki wtórował z kanapy swoim "biegający po niebie mężczyzna". Dzisiaj to już inna liga, no nie oszukujmy się. Jest fajnie, nie powiem, są te fajne mecze, są emocje, ale to już nie jest tak, że cała Polska wstrzymuje oddech przy ekranie, bo "pan w fioletowej koszulce znów coś nieziemskiego wymyślił". Teraz to jest raczej "och, to ten drugi, co ma takie fajne włosy, pewnie niedługo wygra jakiś turniej", i tyle. Za dużo wyboru, za dużo szumu, za mało tego prawdziwego czaru, który był wtedy — kiedy mogliśmy wszyscy razem wrzeszczeć, bo w tym jednym miejscu na świecie właśnie działo się coś, co naprawdę łączyło ludzi. I tak sobie myślę, że może to wina czasu. Teraz każdy ma swój własny ekran, swoją własną małą falę zainteresowania, a wtedy wystarczyło jedno ognisko — ten ekran w barze, ten wielki telewizor u brata, ten stary smartfon w knajpie — i nagle wszyscy byliśmy w jednym miejscu. Hurkacz tamtej niedzieli nie tylko grał w tenisa, on grał dla nas wszystkich, i my to czuliśmy w kościach. Dzisiaj może i są lepsi gracze, może i jest więcej emocji, ale tej jedności, tej prostoty w kibicowaniu, tej wspólnoty, która była wtedy, to chyba już nie da się powtórzyć. Choćbyśmy mieli sto ekranów 8K i milion komentarzy na żywo. Bo wtedy było to coś więcej niż mecz. Było to święto.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 13:13 Cytuj
  • Ej no nie no, a ja akurat w tamtym niedzielnym wieczorku byłem na imprezie u znajomego w Rzeszowie, który akurat miał u siebie "ekran cofnięty do epoki kamienia" — taki malutki telewizorek 14 cali z anteną pokręconą na trzy strony świata, że jakbyś stanął przed nim, to widziałeś tylko wężyki i szum. Ale jak tylko Hurkacz zaczął ten swój taniec na korcie, to cała paczka zawiesiła oddechy — bo na tym telewizorku ten jego backhand wyglądał jakby grał w nogę na podwórku z koszykiem, a nie w tenis na Wimbledonie! 😂 Jeden ziomek, którego nigdy wcześniej nie widziałem na meczu, wstał, złapał odkurzacz i zaczął nim wymachiwać jakby chciał złapać piłkę w powietrzu — myślał, że to jakaś magiczna zagrywka, a to był tylko backspin 🤣 następnego dnia gadałem, że to najbardziej oddany kibic w historii, bo naprawdę myślał, że ten balonik mu ucieknie z rąk! A stary ojciec mojego kumpla, który w życiu nie oglądał tenisa poza "wimbledonowymi panienkami w białych sukienkach", to się poderwał jakby mu ktoś w tyłek kopnął i krzyknął: "A niech mnie, ten chłop w fioletowym to robi takie rzeczy, że moja babcia by go adoptowała!" — i od razu poszedł po flaszkę śliwowicy, bo uznał, że trzeba uczcić ten moment, jakby to było wesele którejś z wnuczek. Później wszyscy zebraliśmy się na podwórku i postawiliśmy tam stary kosz na śmieci jako "trybunę kibica", a ten ziomek z odkurzaczem cały wieczór latał wokół niego, krzycząc "SZACUNEK!" przy każdej piłce — no nie no, tamte czasy to była magia, że hej! 🍿🔥
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 01.07.2026 15:29 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.