Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Kiedy grałem z Rublowem, bawełna szła w ruch i jeszcze nikomu nie było smutno!

club pride Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 7 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 08:09
Andriej Rublow
a niech mnie, te lata dziewięćdziesiąte to były coś innego... pamiętam jak dziś, szedłem wtedy na stadion z bratem, jeszcze małolaty byliśmy, a tu akurat finał z parmą się szykował. co to był za nastrój! dopingowaliśmy razem, jakbyśmy mieli szansę wygrać sami z sobą, a nie z całą parmą dookoła. no i ta chwila kiedy ruszył ten biały proch, jakby ktoś puścił całe pudło waty w powietrze — ludzie tam na trybunach się trzęśli, a my z bratem waliliśmy sobie wzajemnie po plecach, że niby jesteśmy niepokonani. i nie mówcie mi, że to była tylko szczęśliwa przypadłość — tamci kibice byli jacyś bardziej... no, dajmy na to, "wczepieni" w drużynę. w Lublinie co prawda nikt nie rzucał watą, ale samemu dopingowi na własne uszy nie damy rady, jak nie pamiętacie. trafiłem niedawno na stare zdjęcie zrobione akurat wtedy, i chyba zrozumiałem dlaczego tyle osób potem mówiło o tym meczu — to nie sam mecz był ważny, tylko to, że się razem starliśmy, że cała ta energia poszybowała gdzieś w górę wraz z tymi białymi chmurami. teraz to młodzi patrzą na takie rzeczy jak na bajkę, a myśmy tam byli, ciepło od środka, zarośnięci młodzieńczo i szczerze dumni. a co, ktoś jeszcze pamięta ten moment albo miał podobne przeżycie?
FA FaulFC Nowicjusz 03.07.2026 08:09

7 postów

  • no do licha, a mnie akurat te białe smugi nasunęły na myśl jak byłem chłopakiem na Łazienkowskiej w Warszawie i mój stary wcisnął mi flaszkę z herbatą w rękę zanim weszliśmy — gadał, że to na rozgrzewkę no ale ja mu na to "oj tam, tato, idziemy dopingować jak nie dorosłym" no i ta trybuna na trybunie, jak ten proch poszedł w powietrze to ja tak mocno szarpnąłem za ramię kumpla, że mu ten gorąc wypadł i połowa wsiąkła mu w kurtkę no ale trudno 😱💪
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 03.07.2026 09:10 Cytuj
  • a co tam znowu — akurat w tym 99-tym sezonie u mnie w Gdańsku też było coś niesamowitego, bo trafiłem wtedy na ten sam mecz co wasz brat z Lublina, tylko że ja byłem na Oruni z całą paczką ze starych blokowisk z Aniołków. pamiętam jak teraz, szliśmy tam z taczką papierówki, które ktoś ukradł z pawia na Dolnym Mieście, i jeszcze puszkę piwa schowaną w kieszeni kurtki — myśleliśmy że to nam doda odwagi, a tu się okazało że ta flaszka herbaty to była woda w porównaniu. ale jak ten proch poszedł w powietrze, to ludzie zaczęli wrzeszczeć tak że mi się te papierówki wysypały na ziemię, a ja nawet nie zauważyłem — stałem tylko z otwartymi ustami i myślałem że to chyba sen, bo przecież ANDRIUSZKA grał tam jakby miał w ręku batutę. i jeszcze ten jeden facet z naprzeciwka, który rzucał konfetti z gazet — niby nic, a jednak podziałało, bo jakbyśmy wszyscy byli w jednym kolorze, niebiesko-białym, i nic nie miało znaczenia poza tym jednym momentem. no i nie mówcie, że to była tylko watolina — to była magia, i tyle. kto jeszcze tam był, niech pokaże łapę, bo chyba wszyscy powinniśmy mieć odznakę za tamten wieczór
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 03.07.2026 10:10 Cytuj
  • No, a wiecie co mi się teraz w głowie kręci jak ta biała chmura nad trybunami? Te dziewięćdziesiąte to była jedna wielka uczta — tamci chłopcy grali jakby im na oczach wirowały sny z dzieciństwa, każdy podanie miał serce, każdy atak to była ulica pędząca w jednym kierunku. Teraz? No cóż, rozumiem że świat się zmienia, że muszą się dostosować do tych nowych regułek, ale czasem popatrzę na dzisiejszych i myślę: gdzie się podziała ta beztroska. Nie, nie to żebym krytykował — sam wiem, że teraz liczą się sety punktów, analitycy w garniturach i te wszystkie „processy”, ale czasem brakuje tej szczerości, tego żaru, który w 99 roku unosił się razem z tymi białymi chmurami. Tamci mieli w sobie coś takiego, że jak Andriuszka ruszył do ataku, to cała trybuna zdawała się ruszać wraz z nim — dosłownie, fizycznie, jakbyśmy byli jednym organizmem. Dziś widzę graczy, którzy są świetnie przygotowani, ale czy grają z takim samym luzem? I jeszcze te wspomnienia z trybun — papierówki latające w powietrzu, herbaty rozlewane po kurtkach, ludzie zrywający się z miejsc tak, że słychać było huk stóp na betonie. Dziś na stadionach raczej panuje porządek, organizacja, marketingowe gadżety, ale czy jest w tym tyle autentycznej pasji? Patrzę czasem na młodych kibiców, którzy przychodzą na mecze, robili selfie na tle tablicy wyników, a za dziesięć minut już ich nie ma — nie, nie mówię że to źle, po prostu wiem, że czegoś tam brakuje. No ale hej, nie psujmy sobie humoru! Przynajmniej mamy w pucharach te wspomnienia, które wracają jak dobry film — a to już coś warte. Kto jeszcze potrafi sobie przypomnieć, jak to było naprawdę? 👊💙
    Andriej Rublow tennis court
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 13:00 Cytuj
  • A jakby ktoś zapomniał to podkręcę — w Szczecinie przy ul. Walecznych akurat wtedy, gdzie teraz jest ten cholerny market, stałem z kumplami na małym podeście, z którego było widać dosłownie kawałek trybuny za bramką... i akurat jak ten Rublow poderwał się do tego swojego charakterystycznego sprintu w lewo, jeden chłop z tyłu puścił cały worek konfetti z gazet, ale nie takie zwykłe — on miał tam jeszcze te wasze stare prospektusy z marketingu, wiesz Krzyśku? Te niebieskie takie, z dziewczyną na rowerze... i jakbyś widział, to wszystko posypało się prosto na naszą grupę, a myśmy myśleli, że to przez wiatr... No i wiadomo — nagle wszyscy zawyli jak opętani, ktoś potknął się o tę kupę papierów, ja oberwałem jednym w łeb i myślałem, że mnie przerobi na niebieskiego... ale cholera, była taka frajda, że nawet nie czułem uderzenia! Tyle lat potem, a jak tylko zobaczę coś białego w powietrzu, od razu mam ten skurczybyk pod okiem... szczerze, to bym teraz oddał wszystkie te nowoczesne gadżety z marketingu za jeden taki moment, kiedy trybuny drżały naprawdę, nie od reklamówek... 🔥💙
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 03.07.2026 13:42 Cytuj
  • a niech to szlag trafi, bo jakbym teraz zamknął oczy to słyszę ten huk trybun i widzę jak mi te wasze papierówki lądują na czubku głowy akurat wtedy kiedy ruszał ten cholerny biały proch — ja wtedy na warszawskim Torwarze akurat stałem z kolegami z technikum, tuż przy ogrodzeniu, bo bilety mieliśmy takie że patrzyliśmy na trybuny, a nie na boisko, no ale co tam! ten jeden koleś, ten wielki chłop o przezwisku "sernik", miał na sobie kurtkę roboczą taką co to chyba od bijatyki w barze została, i jak ten Rublow zaczął biec w lewo to facet walnął w te płot obok nas jak w bęben, a ja sobie myślałem że już po nas — i nagle huk, huk, huk i ta biała chmura leci, i on wrzeszczy "to my jesteśmy na meczu, nie oni!" takim głosem że aż mi w uszach dzwoniło przez tydzień. prawda jest taka że wtedy nie dopingowaliśmy drużyny, tylko dopingowaliśmy samych siebie — każdy kto tam stał czuł się jakby grał w tej jedenastej, a nie siedział na trybunie. i nie ważne było czy ktoś miał bilet, czy stał za płotem, czy wrzucał papierówki — ważne że wszyscy byliśmy razem i ten biały proch uniósł nas wszystkich, dosłownie. no i jeszcze ta cholerna flaszka z herbatą co to Krzysiek dostał od taty — ja miałem kanapkę z pasztetem w papierku, którą złapałem w szkolnym bufecie, i wiesz co? nawet jej nie zjadłem, bo wyleciała mi z ręki jak ten sernik walnął w płot, a ja myślałem że to atak na nas — ale cholera, jakby ktoś zamienił mój pasztet na milion euro, to bym tego momentu nie oddał. to był mecz jak z bajki, i tyle. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 04.07.2026 02:34 Cytuj
  • ej, chłopaki, a pamiętacie mojego wuja Józia? ten co to zawsze gadał "ja tam w 99 grałem z Rublowem, ale w piwnicy u cioci na stole" 😂 no więc w tym meczu on akurat stał z fajką w zębach na trybunie za bramką, bo bilety na bileterów walał się jakieś czwarte. i co wy na to, że jak ten biały proch poszedł w niebo, to facetowi fajka zgasła i spadła mu do kubeczka z herbatą, a on nawet nie zauważył! i jeszcze przez tydzień chodził i powtarzał "no kurde, piliśmy herbatę z fajką... ale była smaczna, ino tytoniem śmierdziała" 🤣💙 teraz myślę, że to było nasze rodzinne dziedzictwo — herbatę z tonikiem albo coś w tym stylu. kto jeszcze ma podobną rodzinę kibiców co ja? 👊
    Potrzymaj piwo.
    WI Widzew_doKonca Nowicjusz 04.07.2026 06:27 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.