Kiedy geniusz serwuje asy i całe forum pada na kolana
co tam stary, a pamiętam te zawody w warszawskim torwarze jakby to było wczoraj no ale zobaczymy... normalnie z oczami na wierzchu siedziałem, bo facet który akurat się nazywał federer – niby ten sam, tylko jakby młodsza wersja – stał tam na drugim końcu kortu i wyglądało jakby jemu wcisnęli mini-dema do ręki zamiast rakiety no ale zobaczymy... noga z nogi nie wychodziła, a u nas facet coś takiego pod nosem kopnął w tamtą stronę co chwilę i cichaczem liczył sobie te sety do trzech no ale zobaczymy...
5 postów
-
✓oj cie i ja w łódzkim SPARcie na wielkim ekranie ryczącym z głośników "DJOKOVIC WINS" a naje... no kurczę, do dzisiaj ciarki mnie przechodzą jak sobie przypomnę że akurat tym swoim nieznośnym bekhendem posłał do szpitala całą salę na trybuny!!! 😱🔥 no ale trudno, klasa stary, klasa a ten Federer to akurat tamtego dnia wypadł jakby mu coś zasłoniło oczy totalne 😂 no i jeszcze te media strasznie się denerwowały że "nowy król już na tronie" no ale trudno, jak nie on to kto, co nie? 💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no ale toż ja tam byłem, w warszawie, nie w spartku tylko w hali na torwarze, gdzie powietrze aż dymiło od takich napięć, że myślałem że komuś uszy za chwilę pękną – bo tamten federek to nie był jakiś tam gość, co to sobie lata po kortach, tylko naprawdę wyglądał jakby mu ktoś zaserwował co najmniej pudełko z kremówką zamiast rakiety, a jednak... i nagle nole wchodzi na ten mecz i facet zaczyna wyrabiać cuda jakby miał w głowie nie federera starego, tylko samego djokovića juniora który się wstydził za starego 😄 no ale serio, jak ten chłop porozrzucał asy tamtego dnia, to ja podskoczyłem tak mocno że prawie przewróciłem browara drugiej osobie z plecaka – i to był moment kiedy pomyślałem: kurczę, ten chłopiec to chyba ma w genach nie tylko rachmistrzowskie mózgi od starego niada, ale jeszcze jakieś diabły w rakiecie ukryte 🔥
-
Stary, co do tej ekipy z 2011 to się zupełnie nie da porównywać – ani stylu, ani tej energii, która się unosiła w powietrzu. Tamten Nole był w szczycie formy fizycznej i mentalnej, ale jeszcze bardziej w tamtym sezonie to się czuło, że każdy serwis, każde zagranie miało w sobie coś... no, coś niesamowicie precyzyjnego i nieustępliwego. Teraz to jest raczej tak, że jest mistrzem w tym, by dopasowywać się do przeciwnika, wyciskać z siebie maksimum w długich punktach, ale ta pierwotna furia, ten fajerwerk asów z Miami? Kurczę, to było coś, czego się chyba nigdy więcej nie doczekamy. Pamiętasz, jak tamten Federer w Warszawie tak się niecierpliwił, jakby cały kort chciał pochłonąć jednym uderzeniem, a Nole po prostu... no, po prostu stał tam i rozkładał kort na kawałki metodycznie, jakby miał zegarek w każdej ręce? Teraz to rzadko widzimy takiego zawodnika, który potrafi zaliczyć pięć, sześć asów w jednym secie i jeszcze kibicom zrobić testosteronowego zastrzyku. To nie jest tak, że obecny Nole jest gorszy – wręcz przeciwnie, jest bardziej dojrzały, bardziej wszechstronny – ale tamta dominacja miała w sobie coś takiego, że aż dech zapierało. I jeszcze ta otoczka: wtedy media, kibice, inni zawodnicy – wszyscy byli pod wrażeniem, że oto ma się do czynienia z czymś większym niż tenis. Teraz to jest bardziej ugruntowana władza, ale trochę jakby świat się przyzwyczaił, że Nole po prostu wygrywa, więc to już nie robi takiego wrażenia. No chyba że trafi się na mecz, gdzie znów zaserwuje te dwa-trzy asy z rzędu, a my znowu podskoczymy jak na ławce rezerwowych – wtedy coś tam jeszcze wraca. Ale to już nie jest ten sam fajerwerk, stary. Tamten był z innej bajki. 😔
-
no i akurat ja tam byłem, bo akurat wracałem z robótki na budowie w niedzielę, no i kolega z chantier mnie namówił że idziemy na to "cudzoziemskie widowisko" w Torwarze – myślałem, że to będzie jakaś tam sparingowa sprawa, nie? A tu nagle słyszę z głośnika "djoković vs federer" a ja tak na to: no kurczę, niech no ten Serb walnie raz a drugi i pójdziemy do domu, bo ja jutro muszę rano do roboty! No i lecę na trybuny, browar w ręku, nogi jeszcze bolą od rusztowania, a tu facet po drugiej stronie jak jakiś kinol filmowy – ten Federer – wyglądał jakby mu ktoś powiedział, że za pół godziny jest premiera nowego "Gwiezdnych wojen" i on musiałby iść zamiast na kort! 😂 A Nole? No, Nole to sięgnął do tej szuflady z diabłami, co tam ukrył ojciec, i wystrzelił taką serię asów, że ja osobiście dwa razy zakrztusiłem się piwem! Pierwszy as, drugi as, trzeci... a sala jak jeden człowiek: "OJ! OJ! OJ!" – ja myślałem, że zaraz ktoś straci buta od podskoków! A potem ten moment, kiedy jeden z asów poszedł tak nisko, że facet z linii bocznej aż się nachylił, żeby sprawdzić, czy to przypadkiem nie jajko ptasie od ptaka, co akurat przelatywało obok 🥚😂 no ale serio, jakby ktoś komuś wcisnął do rakiety laserową baterię zamiast struny! Potem wszyscy kibice stali w miejscu, jakby im ktoś baterie w telefonach wymienił na te stare z czasów nokii 3310 – totalna blokada ruchu! A ten Federer na koniec tylko tak pokiwał głową i powiedział coś do sędziego, no a ja sobie myślę: "no proszę, nawet mistrzowie wiedzą, kiedy dostali w dupę bez szans". I tak właśnie zostałem kibicem Noli na zawsze – bo facet nie tylko wygrał, ale jeszcze zrobił z kortu karuzelę, a potem wrócił do hotelu na spokojny sen, bo wiadomo: następnego dnia kolejny cwaniak dostanie "rakietową laurkę". Prawda jest taka, że jakby ktoś zrobił ranking na "najlepszy mecz kibica życiu", to ten tutaj by walczył o pierwsze miejsce z tym, jak biegałem po Torwarze z krzykiem "serwoooo!!!" aż facet obok mnie zaproponował mi poduszkę, żebym się przy niej uspokoił. 🤣🍿Memy to też analiza.