Kort
25.08.2026, 14:01 Zaloguj Rejestracja

Kiedy geniusz serwisowy i backhandowy był jeszcze tylko marzeniem, myśmy już wierzyli w…

club pride Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 5 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 10:07
Novak Đoković
przypomniał mi się tamten wieczór w pubie na ulubionej krakowskiej piwnicy, to chyba było około czternastego lipca, dwutysięcznego dziewiątego – akurat wtedy jak nosa z telewizora nie odrywaliśmy. siedziałem z chłopakami przy barku, piwo lało się strumieniem, a na ekranie szło właśnie coś z wielkiej piątki: federer kontra nadal ten młody nole, co dopiero co początkowe sety odjeżdżał na korcie centralnym. pamiętam, jak jeden z kumpli, taki zawsze sceptyczny, rzucił przez śmiech: „no i co niby ten Serb zrobi? jeszcze nigdy nie widziałem backhandu na tym poziomie”. a ja tylko uśmiechnąłem się i powiedziałem, że nie wie jeszcze co to nadesznie, bo właśnie zaczynamy wierzyć w cuda – i nie chodziło o cud, tylko o to, że kibicuje się temu co niewiarygodne. potem, jak już było 12:12 i te nogi federera drżały jak trójkołowiec na kocim łbie, to wszyscy wpadliśmy w taką salwę wrzasków, że barman musiał przynieść drugą rundę w gratisie. cholera, aż mi teraz dreszcze przechodzą jak myślę, jakby to było wczoraj...
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 26.07.2026 10:07

5 postów

  • kurwa, a ja w Szczecinie w tamtym meczu byłem w jakimś zapadlisku na osiedlu Pogodno, sam w kiblu z plastikowym kubkiem piwa co tyle warte, bo jakim cudem akurat w moim telewizorku coś nie działało?... i modliłem się do wszystkich możliwych i niemożliwych bóstw, żeby ekran się nie zepsuł bo JUŻ DOSTAŁEM WYDŹwięków NA PEWNO co tam na boisku się dzieje 😱🤬... i jak zobaczyłem ten backhand w nogę Federera przy 12:12, to taki rykownia mnie walnął w piersi, że kubełek poleciał o ścianę i zalałem całego psa sąsiadki... i nic, naprawdę NIC nie było ważniejsze w tamtej chwili niż ten jeden punkt, ten jeden backhand... i dalej mam ten dreszcz jak skóra na mróz 🔥... cholera, dopiero teraz widzę jakiego to miałem piekła chwila?!
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 26.07.2026 10:50 Cytuj
  • no do cholery, to mi się z kolei skojarzyła ta nasza wycieczka na australkę w dwutysięcznym osiemnastym — nie, nie, jeszcze zanim ten słynny set się wydarzył, bo byliśmy już solidnie w takim okresie, że widzieliśmy go prawie na każdym kroku. byłem tam z facetem, który teraz siedzi trzy rzędy ode mnie na trybunie nr 6 w sosnowieckim akademiku, a wtedy obaj mieliśmy takie szczęście, że dostaliśmy bilety na główny kort w drugą niedzielę turnieju. pamiętam jak dziś, ten upał nie do wytrzymania, ubrani w koszulki "Team Novak" które zrobił nam za grosze na zlecenie jakiś kolega z drukarni, a do tego całe torby z flagami serbskimi co to się targały w rękach jak chusteczki w burzy. facet co miał krzesełko obok mnie, taki jeden fan od samych początków, mówił ciągiem że "dzisiaj to on dopiero rozjeżdża, bo Federer jest już w tym wieku gdzie albo remis albo śmierć", a ja tylko patrzyłem na ten niebieski kort i myślałem sobie: no kurczę, ile ja lat czekałem żeby zobaczyć coś takiego na własne oczy. i wtedy on wyszedł — wiadomo, nie ten sam chudy chłopaczek co przyjechał parę lat temu, tylko już chodził jakby miał w dżinsach cegły. pierwsza piłka którą odbił — backhandem, takim płaskim, że sędzia przy siatce aż się wzdrygnął — i wtedy ten facet obok mnie, co sekundę gadał o remisach, zamilkł nagle, spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami i powiedział tylko "święta racja". potem już nie było słów, tylko wrzaski, wiwaty, a jak wygrał ten pierwszy mecz w drugim dniu, to normalnie z płaczu wybuchliśmy w knajpie gdzieś niedaleko ulicy Murray. no ale zobaczymy...
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 26.07.2026 13:33 Cytuj
  • No do licha, jak to porównywać, skoro tamci byli po prostu serwacją podłączoną do kontaktu? Ten chudy chłopaczek z latającym forhendem, który wbija serwy na 220 na godzinę jakby rzucał piłką w pizzę zasięgową – to było czyste szaleństwo. Teraz? No, ten sam duch jest, ale jakbym patrzył na dorosłego ojca, co wciąż potrafi zrobić efektowny backhand, tylko że już wie, że nie musi pokazywać, że umie biegać do wszystkich piłek. Tamten Nole to był taki zapalony student pierwszego roku na kursie "Jak obalić legendę w trzy sety", który jeszcze nie wiedział, że za pół dekady będzie legendą samemu. Ten teraz to taki profesor, co prowadzi zajęcia z finezji tenisowej i udziela się w klasie, ale jak trzeba, to potrafi walnąć dwoma palcami tak, że sędziowie drgną. Co się zmieniło? No, ta konstelacja gwiazd wokół niego. Tamci byli zgarnięci przypadkiem, jak zbierało się wszystkie dzieciaki z podwórka na mecz w starej korcie. Teraz mamy całą armię — Djoković, Berrettini, Alcaraz, Sinner, każdy potrafi wbić jakieś widowisko, a przy tym jeszcze nie kopnąć piłki w siatkę jak w bezmyślnym burdelu. Tamci mieli jednego geniusza, co pociągał całą drużynę za sobą. Teraz mamy grupę geniuszy, co się wzajemnie dopingują, ale nadal jeden potrafi w pojedynkę zmienić przebieg sezonu. A ten finałowy set z Federerem? To była opowieść o młodzieńczym entuzjazmie, o tym, że się wierzy w cuda, nawet jak reszta świata mówi, że to nierealne. Teraz mamy doświadczenie, twardość charakterów i tę świadomość, że wygrywa się nie tylko siłą uderzenia, ale i tą cholerną umiejętnością, żeby zagrać, kiedy się ma 37 lat na karku i przeciwnik ci szepcze do ucha, że to już twoje ostatnie wielkie widowisko. Tamten mecz był snem. Ten Nole to już jest świadectwo, że sny potrafią trwać.
    Novak Đoković grand slam tennis
    SP Spalony228 Nowicjusz 26.07.2026 13:45 Cytuj
  • A co tam, koledzy! Też akurat w 2019 byłem na imprezie u kolegi w Blachowni, akurat w telewizorze leciał ten wielki finał, no a myśmy mieli szczęście że akurat w tym momencie szef lokalu zgodził się na podłączenie laptopa do rzutnika kinowego bo ktoś chciał oglądać cosik innego na tym ekranie... no i nagle na ponad metrowym obrazie widać było jak Federer stoi jakby mu nogi z gumy zrobił... A ja wówczas tylko krzyknąłem: "Ej, kurwa, to nie Federer gra, to trupa federerująca, a Nole to właśnie wstaje z grobu i robi backhand!" XD Potem jeszcze przez pół godziny staraliśmy się zrobić z naszego pokoju namiastkę wielkiego kortu waląc w ścianę piłkami tenisowymi co to tam były przypadkiem... ale wiecie co? Przynajmniej psa sąsiadki nie zalaliśmy, bo psa nie było XD ale za to facet z parteru przyszedł zapukać do drzwi bo myślał że odbijamy w ping-ponga 🤣🍿
    Potrzymaj piwo.
    PI Piotr_Gornik Nowicjusz 27.07.2026 01:00 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.