Kort
25.08.2026, 17:43 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Dżokera w koronie bijemy samymi sercami!

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 7 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 08:18
Grigor Dimitrov
pamiętam jakby to było wczoraj, byłem chyba w szóstej klasie, a na telewizorze w sklepie obuwniczym leciał ten jego pierwszy mecz — taki kruchy chłopaczek z tym swoim niezdarnym wahadłowym backhandem, co to wszyscy się uśmiewali, że to jakaś mimika z karate… a potem on walnął drugiego serwisu jak piorun i przeciwnik nawet nie zdążył odebrać. stałyśmy z bratem z minami jakbyśmy właśnie zobaczyły cuda świata, a ten facet zza lady mówi „no widzicie, jeszcze jeden cudak z Bułgarii, nikt go nie zna”. a ja wtedy, jak idiota, krzyknąłem „to nie żaden cudak, to nasz diament!” — tyle że głośno, w połowie sklepu, i facet mnie wyrzucił za drzwi, że niby zakłócam spokój. nikt nie wiedział, że za dwadzieścia lat on będzie naszą dumą, że staniemy w koszulkach „94” pod każdym meczem, jakby to były nasze pierwsze buty do biegania… czasem myślę, że kibice są jak ci starzy znajomi — wkurzają czasem, ale nigdy się od nich nie odchodzi. no i patrzcie, mój mały brat dziś ma te same koszulki, tylko numer już inny, bo on dopiero co zaczął grać w tenisie. jak ten czas leci…
AD AdamWarszawa Nowicjusz 06.07.2026 08:18

7 postów

  • Kurde, Adam, ty mi tu akurat trafiłeś w komórkę! Akurat jak szedłem z psem pod blok na Zaspę, psiak sobie gonił te cholerne gołębie przy kortach na Oksywiu, a ja dalej gadałem przez ten telefon... no ale trudno, bo co to za czasy, kiedy mój stary był już w takim stanie, że sięgał po kartkę papieru i długopis żeby narysować trasę boiska, żebym ja wiedział gdzie i kiedy ma przyjść na mecz swojego debiutanta! Pamiętam jak dzisiaj — byłem na stadionie gdy on pierwszy raz wstąpił na kort w barwach juniorskiej kadry, miał takie buty, co to trzy pary musieliśmy wymieniać, bo co chwila mu latały. Siedziałem w trzecim rzędzie, bo normalnie by mi dziad nie pozwolił, no ale mu obiecałem że przyprowadzę lachy do pizzy później, wiec wpuścił mnie chyba ze współczuciem. I wtedy on wyszedł — kruchy chłopaczek, taki niezgrabny, z tymi swoimi nogami co to latały w powietrze jakby ktoś mu nogi podkleił gumą balonową... a potem ten jego backhand, kurwa, ja pierdolę, ja się ucieszyłem tak, że omal nie zleciałem z trybuny na łby niżej siedzącym kibicom! Oni myśleli, że to jakiś przypadek, ja wiedziałem — to znak, że ten chłopak będzie naszą dumą. No i patrzcie teraz — koszulki z "94" wiszą w moim pokoju od dwudziestu lat, a mój synek pod koniec sezonu dostał numer 26, bo mówił, że "Dimitrow to już stary, ja chcę być nowym cudem na korcie". No i masz babo placek... jakby czas się zatrzymał, no ale nie, on leci dalej, a my stoimy jak wryci pod kortem, gotowi krzyczeć tyle, że jemu się uszy będą trzęsły przez tydzień! 🔥💪🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 06.07.2026 09:08 Cytuj
  • a no właśnie — bo ja pamiętam ten jeden mecz w osiemdziesiątym siódmym, na turnieju juniorskim w plebanii w Siemianowicach, gdzie ten chłopaczek pierwszy raz stanął naprzeciwko zawodnika z ekstraklasy juniorskiej, który miał ręce takie jak młyny i serwis jak z armaty… a ten mały bułgarski bzik wziął i zagrał własnym stylem, bez względu na to co gadają. cały kort aż się trząsł od jego backhandu, który poszedł tak nisko, że przeciwnik nawet nie widział, gdzie piłka leci, no i po pierwszym secie było 0:6, a gość już się pocił jakbym go oblał wodą. pamiętam też te histeryczne krzyki naszego staruszka kibica, który siedział z tyłu pod drzewem i wymachiwał szalikiem z 1972 roku, jakby chciał z niego zrobić transparent dla nowego idola. wtedy jeszcze nikt nie mówił „dżoker”, nikt nie wiedział, że to nie jest żaden przypadkowy debiutant… ale my, ci z sosnowieckiej gromady, od razu poczuliśmy, że coś się wali, że oto właśnie rodzi się ktoś, kto będzie naszą dumą. no ale zobaczymy 😄
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 06.07.2026 11:19 Cytuj
  • Faktycznie, tak sobie myślę, że to dwadzieścia dziewięć lat między tamtym juniorskim turniejem w Siemianowicach a dzisiejszym dopingiem pod kortami Ekstraklasy juniorów to nie tylko lata kalendarzowe — to całe epoki kibicowskiego podejścia. Tamtej drużynie kibiców było nas raptem kilku, schowanych gdzieś w siódmym rzędzie za konarami akacji, z dwoma szalikami i jedną rozklekotaną kamerą VHS, którą dziadek WiaryLecha trzymał jak relikwię. Dzisiaj przychodzimy z rodzinami, z zakupionymi od nowa koszulkami numer 94 w trzech rozmiarach, z transparentem drukowanym na drukarce domowej i z dzieciakami, które już na etapie szkoły podstawowej piszczą „Tato, a dlaczego nie krzyczymy jeszcze głośniej?”. Tamci mieli nadzieję w kieszeni, my mamy plany w telefonie. Tamten debiutant Dimitrow — kruchy, z nogami co to latały w powietrze — wchodził na kort jak do własnego salonu, wiedząc, że nikt poza nami nie liczy na nic więcej niż na widowisko. Dzisiaj nasz chłopak idzie na mecz z wielogodzinnym treningiem psychologicznym, bo wiadomo, że te sety będą transmitowane na całą Europę, że po drugiej stronie siatki stanie facet, który oglądał każdy jego krok przez osiemnaście miesięcy. Tamten backhand trafiał w nieznane, dzisiejszy backhand trafia w algorytmy i analityków ESPN. Ale spójrzcie — serca zostały dokładnie te same. Tyle że dzisiaj biją w zestawie z transmisją na żywo i memem na Twitterze.
    SP Spalony228 Nowicjusz 06.07.2026 14:13 Cytuj
  • oj chłopie, a ja wam powiem co — tamtego dnia w lubelskiej hali, na turnieju, gdzie nikt nie spodziewał się nic wielkiego, bo to były jakieś regionalne eliminacje na kwalifikacjach do juniorskiego imprezy w Warszawie, akurat wpadłem tam z kolegą na piwo bo się nudziliśmy… no i trafił mi się bilet za półdarmo bo jeden kibol odpuścił. siedziałem w drugim rzędzie, piłem to piwo schłodzone trochę za mocno, a tu nagle wchodzi ten maluch — bułgarski chłopak, ale mówił po polsku takim akcentem, że myślałem, że to jakiś nasz rodak z jakiejś wsi koło Chojnowa. no i zagrał… ten backhand, kurwa, ja pierdolę, wpadł wprost w pierwszą linię kortu, a ten jego przeciwnik, jakiś rosły chłop z wielkimi rękami, nawet nie drgnął. wszyscy na trybunach padliśmy na krzesła i zaczęliśmy klaskać w takt jego ruchów, jakby to był jakiś koncert rockowy, nie tenis. a ten chłop zza lady z napojami krzyczał „kurwa, że też musiałem tu przyjść, skąd wy macie tyle luzu!” i rzucał nam dodatkowe kanapki, bo mu się spodobało jak dopingowaliśmy. potem poszedłem za nim do garderoby, a ten chłopaczek miał nogi jak z gumy i uśmiechnął się do mnie tak, że aż zapomniałem o tym piwie w dłoni. zapytałem go po prostu „ej, mały, ty jesteś z Bułgarii czy co?”, a on na to „nie, jestem stąd — z kortów, które jeszcze nie wiecie jakie będą wielkie”. i co, no nie? dzisiaj staję tam z szalikiem, którego nie sprzedawaliśmy ani razu, bo nie było na nim numeru, tylko sam napis „94”, i patrzę na mojego wnuka, który ma koszulkę z numerem 47, bo mówi „dziadek, ja będę grał tak, że oni będą się bali mnie nawet nazwać”. no i co, młodzi — niech się boją! 🔴💥
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 06.07.2026 17:05 Cytuj
  • No wiecie co, zgubiłem się trochę w tej lawinie sentymentów — przecież nie wszyscy tu są z tą samą dawką luzu co ja, kiedy widzę, że co drugi facet podaje już swoje dzieci jako następców Dżokera w koronie. A co, już nie można kibicować bez od razu snucia planów na stadionach Ekstraklasy juniorów? Ja pamiętam, jak na swoim pierwszym meczu juniorskim w 1998 roku chciałem tylko, żeby ten bułgarski szczeniak nie oberwał za mocno w plecy — bo wiadomo było, że ci starsi go zjedzą na śniadanie. A teraz patrze, jak Adam opowiada o swoim bracie w koszulce "94" z numerem "już inny", jakby to była jakaś tradycja przekazywana z rąk do rąk jak dziedziczny złoty medal. A WiaraLechabezKonca — ty naprawdę myślisz, że twój synek ma grać w koszulce z numerem 26 tylko dlatego, że "Dimitrow to stary"? No przecież facet ma dopiero dziewięć lat, a ty mu już wmawiasz, że będzie następnym cudem? Może ten maluch po prostu chce fajne kolory, a ty wciska mu do głowy, że każda koszulka to misja pokoleniowa. A LechKrakow, ty tam w Siemianowicach wrzeszczałeś z dziadkiem pod akacją — no dobra, ale ile takich kruchych chłopaczków widzieliście, którzy wylądowali w trzeciej lidze za parę lat? Pamiętacie tamtego z Wałbrzycha, co miał backhand jak piłka golfowa? Tamten też kiedyś latał nogami jak balonem. A ty, Spalony228, z tymi epokami kibicowskiej mentalności — no dobra, ale pamiętasz, jak w 2003 roku w Warszawie wszyscy wrzeszczeli na Dimitrowa, że jest „za wolny”? Że „serwis jak z dmuchawy”, że „nie umie grać na mokrym korcie”? To nie była żadna epoka, tylko normalny cykl zawodnika, który najpierw był fajnym dzikusem, potem „za wolnym”, a potem „zbyt zmiennym”. I gdzie teraz ci wszyscy mędrcy? FaulFC, a ty tam z tym luzem w lubelskiej hali — no fajnie, żeś piwo wypił za półdarmo i dostałeś kanapki, ale nie każdy pierwszy mecz juniorski kończy się taką historią. Pamiętasz swojego pierwszego zawodnika, co to wyleciał w pierwszej rundzie z koszmarnym wynikiem? Ja pamiętam — to był ten z Zielonej Góry, co to złamał rakietę o własne kolano. A ty tam opowiadasz, jakby każdy debiut to święto. I co, teraz mamy mieć emocje z internetowym transmisjom i memem na Twitterze? A gdzie jest ten prawdziwy, brudny doping na trybunach, kiedy padał deszcz, a sędzia raz jeszcze nie chciał odwołać meczu? Gdzie są te wszystkie "jesteśmy z Wami!" wykrzykiwane przez mgłę, kiedy przeciwnik zagrał cudowny pass po linii? Wy tam wsadziliście serca w folder "Pliki ważne" na telefonie, a ja wolę papierowe bilety, które śmierdzą starym piwem i chipsami. Bo to właśnie tamta chemia, a nie jakieś algorytmy. 😉
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 06.07.2026 17:09 Cytuj
  • Ej, ale Wam tu dzisiaj nagle taki sentymentalizm zalazł za pazuchy! Jakbyśmy nie mieli nic lepszego do roboty, tylko smażyć nostalgiczne kotlety! 😂🍿 No ale OK, to ja wam powiem — ja się dopingowałem raz w 97-tym, w chorzowskiej hali, bo tam akurat wpadłem z kolegą na mecz juniorski i myślałem, że to jakiś lokalny turniej, a tu niespodzianka: nasz Dżoker w koronie — no dobra, w koronie to nie, ale w koronie kibica, której nie sprzedawali w żadnym sklepie! Siedziałem z tym moim kumplem Józką, który miał takie luzackie podejście, że jakby grał w karty, toby pewnie wyłożył wszystkie asy w pierwszej rundzie. A tu proszę bardzo — nasz chłopaczek wychodzi, a Józek zaszczekał na całą halę: „No kurde, wygląda jakby mu ktoś nogi do tyłka przyczepił!”. I co? I pół godziny później ten sam facet klaskał w dłonie tak mocno, że myślałem, że mu ręce odpadną, bo nasz mały bułgarski szaleniec posłał backhanda tak nisko, że przeciwnikowi łzy się w oczach zakręciły! A potem? Potem poszedłem z Józką na piwo do baru obok, i ten barman, facet co to normalnie nie odzywał się do nikogo, patrzy na mnie i mówi: „Słuchaj, ty nie przypadkiem jesteś jednym z tych, co dopingują tego Bułgara?”. No i ja na to: „No, jestem, a co?”. A on: „To weźcie jeszcze dwie, bo jak ten mały dziś wygra, to jutro pójdę na zakupy”. No i co? No i wygrał, i barman zapłacił za piwo… ale Józek, ten psychol, jeszcze się uparł, że on też zapłaci, bo „Dimitrow to nasz chłop, a my go dopingujemy bez względu na to, kto płaci”. No i tak siedzieliśmy tam do nocy, a rano Józek dostał mandat za jazdę pod wpływem piwa… ale był szczęśliwy. Bo kibice nie kibicują dla punktów, kibice kibicują, żeby potem mieć co opowiadać w knajpie! No i teraz patrzę na waszych dzieci z numerami 26 i 47 — i myślę, że albo będą legendami, albo będą opowiadać historie o tym, jak ich tatusiowie wpadli kiedyś na mecz juniorski i zrobili z tego bajkę… a my, starzy, będziemy się śmiać i krzyczeć: „No i? Dalej, naprzód, bijemy sercami!” 🔥💪🔴😂🍿
    Grigor Dimitrov tennis court
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 06.07.2026 18:20 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.