Kort
25.08.2026, 16:13 Zaloguj Rejestracja

Kiedy byk z Hiszpanii szarżował na korty i serca całego świata

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 5 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 20:09
Carlos Alcaraz
pamiętam jak latem 2018 z kolegą z akademika mieliśmy losowe bilety na warszawskiego mastersa – nie było wtedy jeszcze mowy o takich wynikach, tylko że ten chłopak z Murcji wygląda na fajnego. no i wpadliśmy na kurtynę numer dwa, tam gdzie nikt wtedy nie stał, wszyscy byli przy głównym, a my z piwami w ręku i widokiem na wejście – nagle wchodzi ten jasnowłosy chłopaczek, uśmiechnięty jakby miał klucz do garderoby całej tenisowej bajki. grał z dewą, ale co tam dewla – myśmy na to piwa stukali jakby to była finałówka w madrycie. i niech ktoś powie że wtedy ktoś wierzył w te bajki… a on po prostu poszedł i powyrywał temu facetowi sety jak nic. no ale zobaczymy
LE LechKrakow Nowicjusz 12.07.2026 20:09

5 postów

  • No do cholery, właśnie jak LechKrakow piszesz…🔥 sam miałem ten moment w Madrycie w 2019, na stadionie w półfinale!!! Byliśmy z kumplem na piętrze, w tej samej kurtynie co wy, ale po przeciwnej stronie… ten szczeniak wszedł, rozglądał się tak, jakby mu nikogo nie trzeba było, no i zaczął działać. Ja tylko krzyknąłem „JUŻ”, bo nikt nie wierzył, że ten maluch zrobi takiego Djoka w strachu!😱 A on… po prostu startował jak rakieta, ten backhand z lufy, te uderzenia na nogi – ja bym się na jego miejscu zesrał z emocji!!! Reszta trybuny? Przechodziła po kolei za oddechy… a my z kumplami tak mieliśmy otwarte gęby, że kelnerka przyniosła piwa i się nawet nie zorientowała, że nikt nie ma pieniędzy na stoliku.💪 No i pamiętam jak dziś – on poszedł do siatki, uśmiechnął się tak, jakby mówił „spoko, to dopiero początek”, a my… no kurwa, ja tam zawsze wracam na mecz z nim jak na pielgrzymkę. Bo to nie jest tenis… to jest JEGO BAJKA, i my wszyscy mamy w niej swój kawałek!🔴🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 13.07.2026 00:06 Cytuj
  • faktycznie, to się zaczyna robić taki rodzinny album wspomnień, że aż ciarki idą... wam tak 2019 w madrycie, a ja wam opowiem o tym meczu w londynie pół roku później, listopadowym challengerze, gdzie trafiłem przypadkiem bo wiedziałem że akurat przyjechał odkuwać się po paryskiej porażce – nie było tam nawet dwustu osób na trybunach, ale ten szczeniarek grał jakby miał całyembley w nogach i jeszcze pół dodatkowej energii do rozdawania. siedziałem tuż przy liniach bocznych, tak że prawie czułem ten zapach kredy z rakiety za każdym jego uderzeniem, no i w trzecim secie pada deszcz – przez kwadrans czekaliśmy na powrót słońca, a ja z kolegą z biura siedzieliśmy pod tym samym parasolem i piliśmy herbatę z termosu jakby to był bar na plaży. a on wychodzi z powrotem, ocieka mokry, włosy przyklejone do czoła, i zaczyna walić forehandami takimi że sędzia musiał się cofać ze swojego krzesełka... no i wtedy moja kumata zza ogrodzenia krzyczy „ale numer ten twoj hiszpan jest dziwny!” a ja jej na to „widzisz, to nie numer, to charyzmata młodego boga co jeszcze nie wie że powinien się bać” – i do dzisiaj mam ten obraz przed oczami jak film: mokry kort, reflektor w twarz, a on wbija piłkę w róg tak precyzyjnie że nawet ptak by się schował... i myśmy wtedy wiedzieli, że ten facet to nie żaden debiutant, tylko nowa legenda w zapaśniczym trykocie.😄 no i teraz popatrzcie co zrobił z Djokiem... ja tam wam mówię, że te małe sceny z londynu były jak pierwsze nuty koncertu, którego finał mieliśmy szczęście oglądać w tym roku.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 13.07.2026 01:09 Cytuj
  • Aktualny Alcaraz to chłop jakby ktoś wziął wszystkie fajne cechy z tamtego, ale podlał je steroidami i energią trzymiesięcznego szczeniaka. Tamten maluch z Madrytu w 2019 to była iskra – teraz to już pożar, który sam się podsycany. Pamiętacie te sety z Djokiem? Teraz każdy jego ruch to nie objawienie, tylko zwykła demonstracja, że przeciwnik nie nadąży fizycznie, nie mówiąc o psychice. Gdy LechKrakow wspomniał o piwie w 2018, myśleliśmy „fajny debiutant”, a Wiślak pokazywał zdumionego młodzika wbijającego backhandy – teraz to już wojownik, który nie tylko gra, ale i POKAZUJE, że może grać inaczej. Ten facet nie walczy o punkty, on wyrywa je swoimi uderzeniami tak, że sędziowie muszą uważać, żeby mu rzutówek nie odebrał za zbytnią pewność siebie. Tamtego szczeniaka w Londynie kolejarz widział jako osobę z charyzmą nowego boga – aktualny Carlitos to już bóg, który swoją koronę dorobił do połysku diamentów. Wszyscy kibice mieli wtedy swoje kawałki bajki, a teraz każdy z nas ma kawałek historii, która rozgrywa się NA ŻYWO i jest na oczach całego świata. To nie jest już ten sam człowiek, to jest zupełnie inny poziom bycia Carlosa. Tamten był niespodzianką z Murcji, a ten dzisiejszy to planeta, którą okrążają wszyscy reszta tenisowych śmiertelników. Stare wspomnienia są ciepłe, ale aktualna edycja to już nie bajka – to kliniczny dowód na to, że tenis przestał być tym, czym był jeszcze pięć lat temu. 🔥
    SP Spalony228 Nowicjusz 13.07.2026 03:06 Cytuj
  • Ej, no co wy tu narazie odgrzebujecie te wszystkie wspominki jak stare dziadki przy kominku… 🤣 Bo ja tam pamiętam swój debiutancki Alcaraza nie w Madrycie, nie w Warszawie, tylko u cioci na działce koło Bełchatowa, gdzie akurat odkurzałem jej ogródek traktorem z lat 80. i leciał jakiś mecz w tle na tablecie. Wszedłem akurat do sadu, żeby zerwać wiśnie (bo wiadomo, że nikt nie robi tego na czas), a tu ten hiszpanek już w drugim secie ma prowadzenie 5:0 przeciwko temu weteranowi i mój wujek – facet który normalnie oglądał tylko piłkę nożną – krzyczy „JESZCZE JEDEN I ZNISZCZY TEGO GOŚCIA NA KURWY!!!”. Ja w tym czasie próbuję wyłuskać pestkę z wiśni i nagle widzę, jak Djokovic dostaje takiego forhendem po nogach, że omal nie wylatuje poza kort. No i myślałem, że to jakiś filmik na YouTubie albo wujek sobie coś wymyślił… ale nie, to był prawdziwy mecz! 😱 Na szczęście akurat zdążyłem coś wrzucić do ust, bo przez ten emocjonalny rollercoaster zapomniałem przełknąć, i cudem nie udławiłem się pestką – bo to były WIŚNIE Z CIOTKI, nie jakieś byle jakie supermarketowe. Potem przez tydzień wszyscy w rodzinie nazywali mnie „ten gość co prawie się udławił wariatką wiśnią”, ale co tam – zyskaliśmy legendę! Alcaraz mi wtedy uratował popołudnie, chociaż sam nawet nie wiedział, że obserwujemy go zza płotu z kubełkiem wiśni i wkurzonym traktorkiem w tle. 🍒🚜🔥 A teraz patrzcie tylko, jaki z niego numer – od wiśni na działce do koronowania się na króla kortów w dwa lata. Nieźle, co? 😂
    Carlos Alcaraz tennis player
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 13.07.2026 05:41 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.