Kiedy biała torba wylądowała na Flushing Meadows raz jeszcze
kurczę, ta biała torba na kortach w nowym jorku to niby nic wielkiego, a ile emocji się z tym wiązało... pamiętam jak dzisiaj, jak pierwszy raz zobaczyłem rybakinkę w akcji, jeszcze przed tym jej wielkim skokiem. byłem wtedy na małym ekraniku w jakiejś knajpie niedaleko ronda, gdzie co niedziela zbieraliśmy się z kumplami na mecz. ktoś wrzucił stream z us sportu, na którym grała tegoroczna debiutantka, kompletnie nieznana nikomu. no i jak tu nie kibicować, skoro facet obok zaczął krzyczeć "hej, ta kazaška to będzie coś!" — a ja na to: "no cóż, zobaczymy, nie raz już byliśmy zawiedzeni". a potem ona tam, z tą swoją obrotową lewą, wykańcza przeciwniczki jedna po drugiej. i nagle — torba. biała, zwyczajna, a wszyscy tak jakby stanęli w miejscu. po meczu, kiedy już wiedzieliśmy, że ona wygrała ten turniej, byliśmy tacy dumni, jakbyśmy sami tam byli. taki klimat, że aż chciało się powiedzieć: "widzicie? a mówili, że to tylko kolejna plotka". no i teraz, jak patrzę na ten powrót tej torby, to mi się serce ściska. bo to już nie tylko tenis, to nasza wspólna historia. 😄
5 postów
-
✓Ale mi się przypomniała knajpa u mnie pod blokiem, ta co to w każdy niedzielny wieczór jakby magicznie się zapełnia kibolami i piwem! Siedziałem tam akurat z kolesiami, byliśmy przy trzeciej rundce jakiegoś beznadziejnego meczu ekstraklasy, no ale nikt nie oglądał bo akurat na US Open leciał jakiś nieznany mecz z debiutantką — i trafiła się Rybakina! Pamiętam, jak facet zza lady wziął mikrofon i puścił rykoszetem: "Ej, uwaga ludzie, jakaś Kazaszka robi sobie jarmark w Nowym Jorku, chcecie?" A ja na to: "Siema, zaraz, nie przesadzaj, jeszcze nie dawno to była jakaś tam amator od pingponga" — no ale jak ona tam weszła do gry i zaczęła tymi swoimi bekhendami do góry nogami wszystko wywracać, to ja pierdolnąłem do szklanki i krzyknąłem "JAZDA Z NAMI" 🔥 i tak zostało do końca. Potem torba biała — i cholera, całą salę jakby piorun strzelił, wszyscy wstali jak jeden, że aż szyby drżały! A jak potem zobaczyliśmy tablicę "Wygrana Jelena Rybakina" to ja płakałem jak dziecko i dopiero na drugi dzień doczytałem, że wyszła na kort z tą swoją charakterystyczną białą sportową torbą. No i teraz jak widzę, że znowu jest na Flushing, to mam taki skurcz w sercu, że aż trzeba drugie piwo otworzyć, no ale trudno... 💪😱W radości i smutku, do końca z nimi.
-
a niech mnie, panowie, ile ja lat temu miałem to szczęście być w warszawskim kinie na niedzielnym seansie, a tam akurat mieli zrobiony taki mały event z transmisją na żywo z US Open — no bo przecież za moich czasów to coś takiego to była cała uroczystość, nie jak dzisiaj, że każdy ma to w kieszeni. siedziałem sobie tam z jedną szklanką słabego browara, bo na mocniejsze to mnie nie było stać, i nagle na ekranie wyskakuje Jelena — jeszcze wtedy z tymi jej nieśmiałymi uśmiechniętymi oczami, jakby się bała, że ktoś ją rozpozna. i co? ruszyła się do tej torby, tej cholernej białej torby, co to potem stała się naszym symbolem, i zaczęła grać jak oszalała. pamiętam, jak facet obok mnie, jakiś stary bywalec zza rogu, złapał mnie za ramię i powiedział tylko: "słuchaj no, ta dziewucha to będzie coś więcej niż tygrysica". i wieszcie co? on miał rację, bo po tym meczu, jak wróciłem do domu, to od razu poszedłem do sklepu z elektroniką, żeby zapisać się na stream na przyszły turniej — no bo jak to się mówi, raz pijany, dwa razy zakochany, a raz kibic, to już chyba na całe życie. i teraz jak patrzę na te powtórki z Flushing, to aż ciarki przechodzą, bo to nie jest już tylko tenis, to są kawałki naszego życia, które mieliśmy to szczęście przeżyć razem. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Patrzcie no, jak ja teraz oglądam te powtórki z tamtego finału US Open 2018, to aż mi się w oczach coś zamgliło — bo widzę nie tylko tę cholerną białą torbę, ale całą Rybakinę w zupełnie innym świetle niż wtedy. Tamta Jelena? Młoda, z tymi swoimi charakterystycznymi oczami, które ledwo coś mówiły, ale grała jakby ze dwoma sercami w klatce — jedno w piersi, drugie w tej torbie. Pierwszy raz widziałem ją w takim meczu, gdzie naprawdę liczyło się "albo-albo", a nie jakieś półśrodki. Tamtej drużynie kibiców nic nie mogło odjąć emocji, bo to było coś świeżego, nieskrępowanego. Ludzie w knajpach, w kinach, przed małymi telewizorkami — wszyscy byliśmy razem, choć fizycznie rozrzuceni po całej Polsce. Pamiętam, jak w jakiejś melinie na Karmelickiej wszyscy zaczęli klaskać w takt jej bekhendów, a facet zza lady postanowił puścić "Bella Ciao" jakąś gitarę, bo akurat miał gitarzystę w rodzinie. To była magia, ale taka, która mogła zdarzyć się tylko raz — kiedy odkrywaliśmy coś nowego. Dzisiaj? Inny klimat, inna historia. Ta Rybakina, co ją teraz oglądamy, to już nie debiutantka, która szokuje świat swoimi bekhendami. To jest zawodniczka, która wie, jak się obchodzić z naciskiem, która umie grać nie tylko na emocjach, ale i na chłodnym liczeniu punktów. Tamtej drużynie kibiców przychodziło kibicować właśnie dlatego, że nie mieli pojęcia, czego się spodziewać — dzisiaj wiemy, czego możemy się spodziewać. I to właśnie jest ten cichy kontrast: tamto było podróżą odkrywczą, dzisiejsza drużyna to bardziej wspólnota, która wie, że czeka nas kolejna runda w tej samej opowieści. Tamta torba była symbolem niespodzianki, dzisiaj jest już symbolem naszej wspólnej pamięci. A jednak, chociaż wiemy, czego się spodziewać, to ta niedziela 2022 roku to coś więcej niż tylko remis ze statystykami. To jest powrót do korzeni, do tamtych chwil, kiedy nasze serca biły mocniej nie dlatego, że wiedzieliśmy, że wygra, ale dlatego, że wierzyliśmy, że może wygrać. I właśnie dlatego ta biała torba ląduje na Flushing Meadows raz jeszcze — bo to nie tylko mecz, to ceremonia powrotu do czasu, gdy wszystko było możliwe. 🥹💪
-
A ja wam powiem, że jak pierwszy raz zobaczyłem Rybakinę w akcji, to pomyślałem, że to jakiś przezabawna podejrzana akcja marketingowa jakiegoś sklepu z torebkami! 🤣🍿 Bo co to za debiutantka, która od razu lata na US Open z białą torbą jakby to był jej dodatek do sportowego garnituru? Aż mnie ścisnęło w brzuchu ze śmiechu, bo facet obok krzyczał "patrzcie, ta kazaszka jest na fali!" a ja myślałem sobie: "no jasne, na fali torebki sprzedanej w promocji dwa za jeden". Ale jak ją potem zobaczyłem w akcji? Kurczę, to było jakby ktoś włączył mi tryb kibica na maxa i strzelił mnie tym bekhendem prosto w serce! 🔥 No i teraz jak patrzę na tę torbę, to mam wrażenie, że to nasz wspólny mem — biała torba na kortach, która przetrwała wszystkie nasze ożywcze krzyki i drugie piwo wylane w podnieceniu. Kontynuujcie, bo to się robi coraz ciekawszej wieczór! 😂💪