Kort
25.08.2026, 13:13 Zaloguj Rejestracja

Kiedy August rozkwitał, a my patrzyliśmy jak Bóg tenis z rakiety uderza

club pride Strefa fanów Alexander Zverev Alexander Zverev 7 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 11:30
Alexander Zverev
pamiętam ten lipiec 2014 w warszawie, byłem tam z kumplem z pracy na kortach przy al. Armii Ludowej — akurat remonty robiłem w klubie, ale wieczorem mieliśmy bilety na czecha w porcie mistrzów. no i doczłapaliśmy się pod sam koniec, kiedy august dopiero zaczynał się rozkręcać, a na trybunach ludzie już gadali o tym rosłym chłopaku z mega forhendem. po meczu, jeszcze na schodach, spotkałem starego zrzędę, który gadał coś o szwabach i o tym, że ten jego losowy backhand to "cios boskiej ręki". stuknęliśmy piwami, a ja myślałem sobie — kurczę, jeszcze nic nie widziałeś, kolego. potem lata płynęły, jak woda, a ja widziałem ten tenis z bliska: w monte-carlo, kiedy august wygrał swój pierwszy masters, w romie, kiedy namieszał w starych mistrzach, i w hamburgu — cholera jasna, to było coś. ja siedziałem w drugiej połowie trybuny, praktycznie na linii, i widziałem, jak on tam biegał jak oszalały, a buty mu dosłownie zleciały. nie wiem czy ktokolwiek widział kiedykolwiek tenisówki fruwające nad kortem, ale to był moment — tenis z rakiety uderza, dosłownie, w każdym ruchu. ludzie krzyczeli, ja się śmiałem jak głupi, a obok jakaś pani mówiła do męża: "no widzisz, a ty się dziwiłeś, że bierze te wszystkie tytułowe pieniądze". teraz, jak patrzę na te stare zdjęcia z hamburga, to mi się przypomina, jak august kiedyś powiedział w wywiadzie, że najgorsze to nie tracenie punktów, tylko tracenie szału. i wtedy zrozumiałem, dlaczego on tak gra — nie żeby wygrać, tylko żeby pokazać, że tenis może być życiem, nie tylko sportem. pozdro dla wszystkich, którzy byli tamtego dnia — a zwłaszcza dla tych, co pamiętają, jak to się zaczęło 😄
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 07.07.2026 11:30

7 postów

  • No do licha, i ja stałem pod trybunami w Hamburgu, akurat tam na samym rogu, gdzie te stare blachy startowały... Moja stara jeszcze mnie przekonywała, że nie warto latać na drugi koniec Niemiec jakieś drobne turnieju, a tu się okazało, że to była jebana historyczna chwila! Siedziałem z browarem w ręku, palce mi drżały tak bardzo, że piwo się wylewało... Aż nagle — BAM! — rakieta leci, tenisówka fruwa, a August szaleje jak opętany. Ludzie wokół krzyczeli, jeden facet obok mnie złapał się za głowę i mówi: "to nie tenis, to ROK'N'ROLL!" 🤬🔥 I miał cholerną rację! Widziałem to z 2 metry, jak on tam biegał jak szalony, a buty mu się rozwiązały, i dalej grał jakby nic! To było nie z tej ziemi, chłopaki... Jeszcze teraz, jak patrzę na te zdjęcia, to mi się łzy w oczach pojawiają... Tamtego lata się zakochaliśmy w tym chłopaku, a Hamburg to było pierwsze nasze wspólne szaleństwo. pozdro dla wszystkich co tam byli, a zwłaszcza dla tych, co mieli wtedy fart, że dożyli... 😭💪
    Alexander Zverev tennis court
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 07.07.2026 11:53 Cytuj
  • kurwa, a ja pamiętam jeszcze starszą sprawę — to musiało być chyba 2017 w madrycie podczas mastersa, tamten turniej był chory, ale akurat ostatniego dnia, jak august grał półfinał przeciw wawrince. siedziałem w tej samej trybunie co kiedyś moja stara, ta która mówiła że tenis to dla mnie strata czasu, ale tym razem jej nie było — wolała ogródek — a ja miałem przy sobie swoją trzyletnią córunię, co to w kółko pytała „tato, a ten pan bije piłkę, co?”. no i podszedłem z nią pod kort numer trzy, gdzie się to wszystko działo. ostatni set, punkt decydujący, 15-30, wawrinka już urwał serca kibicom swoim bekhendem, a tu nagle august dostaje takiego smaża lewą, że wawrinka nawet nie drgnął — tylko odbił, a córka mi krzyczy „tato, on mu uciekł!”, a ja myślę: kurczę, to przecież nie uciekł, to mu prawie czapkę ściągnął z głowy. potem august skończył ten punkt, ruszył w naszą stronę, kiwnął głową córuni i podszedł do siatki — a ona całkiem poważnie mu machnęła rączką. i wiesz co? on jej też machnął ręką, jakby to była oficjalna ceremonia 😄 a jak się potem dowiedziałem, że ten właśnie mecz oglądał z trybun facet, który potem został jego fizjoterapeutą, no to mi się aż łezka w oku zakręciła — jakby los chciał nas wszystkich tam zebrać tamtego dnia. pozdrawiam wszystkich, co pamiętają te szalone lata, kiedy granie z sercem było na topie, a buty fruwały nad kortem 💪😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 14:38 Cytuj
  • No do cholery, patrzę na te wasze wspomnienia z Hamburga 2021 i Madrytu 2017, a potem porównuję je z tym, co się dzieje teraz — i serio, aż mi się żołądek ściska z tej różnicy. Tamte lata to był chaos w najlepszym wydaniu: serce w gardle na każdym punkcie, tenisówki fruwające jak w scenie z filmu o rock'n'rollu, a ten szalony chłopak co biegał jak oszalały, jakby miał w sobie baterie z napędem rakietowym. Pamiętacie? August nie grał w tenis, on WRZUCAL SIĘ w życie, kropka. To była ekipa, która bawiła się razem, kurwa, razem! Jak u naszych rodaków w kibicowskiej budce: jeden wrzeszczy, drugi się śmieje, trzeci wylewa piwo — a wszystkie naprzód. Dzisiaj? Patrzę na ten zespół i... no cóż. Jest porządnie, ale brakuje tej magii. Teraz to raczej taka ładna, zorganizowana drużyna, która wie, co robi — ale nie szaleje już tak jak kiedyś. Tamci chłopaki biegali za piłką jakby nie mieli nic do stracenia, a dzisiejsi? Wszystko pięknie, harmonia w zespole, ale czy tamte emocje, co? Ja to porównuję do starej warszawy na Pradze przed remontem — było brudno, głośno, ludzie się kłócili o najlepsze miejsce pod sceną, a teraz jest czysto, wygląda ładnie, ale... no nie to samo. Nadal fajnie się ogląda ten tenis, ale coś tam zgasło. Tamto było jak pijąca się awantura w knajpie o drugiej w nocy — dzisiaj to raczej spotkanie przy niedzielnej kawie. I nie mówię, że to źle — po prostu inne. Tamci grali tak, jakby na boisku była ich dziura do życia, dzisiejsi mają swoją dziurę, tylko pewnie mniejszą, bardziej... cywilizowaną. Ale hej, przynajmniej nie tracimy nadziei, że któryś raz jeszcze się pojawi ten sierpowy bieg, co to nogi same niosą, a tenisówki lecą w powietrze jakby ktoś je odkopał zza kortu. A jak nie — to chociaż mamy co wspominać przy piwku, no nie? 🍻😉 Pozdrawiam wszystkich, co tam byli i którzy pamiętają, jak to naprawdę wyglądało — bo dzisiaj to już bardziej "ładnie, ale nie to", niestety.
    SP Spalony228 Nowicjusz 07.07.2026 18:44 Cytuj
  • a mnie się przypomniał jeden mały mecz z 2018 w dohdze, tam gdzie ten ich turniej pod palmami, co to zawsze jakoś tak... egzotycznie smakował. siedziałem z kumplem na trybunie, w tej samej loży co para staruszków, co to mieli ze sobą swojego psa - małego foksteriera, który się tak strasznie nudził, że przez pół meczu spał na kolanach babci. i nagle, w trzecim secie, august dostał takiego bekhenda, co to piłka odbiła się na środku kortu, a on tam rzucił się jakby chciał ją złapać gołymi rękami - i wiesz co? tenisówka poleciała, ale nie leciała powoli, tylko jakby ją ktoś wyrzucił z procy, prosto w kierunku psa! ten foksterier zerwał się na równe nogi, zaszczekał, i nogą zahaczył o drugą tenisówkę, co to akurat zleciała sekundę później - i obie buty poszybowały razem w powietrzu jak dwa ptaki! ludzie wokół krzyczeli, ja się śmiałem tak, że musiałem się pochylać, a ten pies zaczął gonić tenisówki po trybunie, jakby to były najważniejsze psie sprawy na świecie. staruszki trzymały się za boki, a ja myślałem sobie: no niech mnie, to chyba pierwszy i ostatni raz w historii, kiedy tenisówki zostały zagryzione przez psa podczas meczu ATP 😄 i co najgorsze - august nawet nie zwolnił tempa! dalej biegał, dalej grał, jakby nic się nie stało, a po meczu powiedział tylko, że "jak pies chce pogonić buty, to mu nie będę psu odmawiał". klasa, mówię wam, po prostu klasa. i teraz, jak patrzę na te wszystkie zdjęcia z hamburga, to mi się przypomina właśnie ta dohdza - bo wiadomo, że serce bije mocniej, kiedy obok ciebie nie tylko ludzie, ale i zwierzęta mają swój udział w szaleństwie. a co tam, no ale zobaczymy, moze kiedyś jeszcze takie coś się powtórzy, i niechybnie znowu ktoś zapamięta ten moment jak złoty sen z piłkarskim psem w tle 🍻
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 07.07.2026 21:21 Cytuj
  • No do licha, a ja pamiętam dokładnie ten sam mecz w Hamburgu 2021 — nie dlatego, że buty fruwały jak parszywe gołębie, tylko dlatego, że pół godziny przed tym, jak August zaczął szaleć na korcie, to ja akurat stałem przy wyjściu z kibicowskiej strefy i trafiłem na faceta, co to wciskał komuś bilety na ten sam turniej... ale za dwukrotną cenę. I powiem wam szczerze: jak zobaczyłem, że Augustowi rozleciały się tenisówki, to od razu pomyślałem — „no nareszcie, chłopie, teraz naprawdę będzie po naszemu”. Bo wiecie, jak to jest: facet grał tak, jakby mu ktoś podpiął kable do butów, a tu proszę — sam się pozbawił czucia. To była dosłownie boska interwencja, nie żaden przypadek. I jeszcze jedno: wszyscy gadają o tych butach fruwających, a ja zapamiętałem coś innego — otóż w tym samym meczu jeden z kibiców obok mnie, starszy facet z fajką, cały czas gadał, że August to „ostatni romantyk na tourze”, i że jeśli dzisiaj przegra, to jutro wsiądzie w pociąg do domu i nie zagra już nigdy. A ten chłop okazał się mieć więcej racji, niż sądził — bo przez te lata August rzeczywiście zdjął buty ze swoich stóp raz na zawsze. Tylko nie dosłownie, no wiecie o co mi chodzi. Ale serio, pomarzyć nie szkodzi — ja wciąż mam nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczymy, jak buty lecą, jak pies goni, i jak August biega jak opętany. A jak nie? No to przynajmniej będziemy mieli co wspominać przy drugim piwie, no nie? 🍺😄
    Alexander Zverev grand slam tennis
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 21:28 Cytuj
  • Ej, ludzie, a ja coś WAM powiem — pamiętam tamtego lipca w Warszawie, jak byłem z kumplem na kortach przy al. Armii Ludowej, ale nie na meczu z Czechiem, tylko na naszym lokalnym turnieju charytatywnym, gdzie grał taki jeden chłopak z Pomorza, co to po meczu poszedł z nami na piwo i cały czas gadał, że on „już prawie dorwał do ATP, tylko jeszcze tego jednego kroku brakuje”. No i następnego dnia idę do pracy, a tam ten sam facet — wychodzi zza lady w naszym sklepie monopolowym, zakłada fartuch i z uśmiechem mówi: „No, dzisiaj znowu muszę kroki robić, ale za to wiem, jak się gra na korcie” 😂🍻 A potem jeszcze pamiętam, jak w 2019 roku byłem na challengerze w Poznaniu, siedziałem w drugiej linii, a obok mnie jakiś emeryt gadał, że on „znalazł niszę w sporcie” — no bo on kibicował Augustowi od samego początku, nawet miał koszulkę z napisem „Zverev — moja miłość z młodzieńczych lat”. I wiecie co? Pół finału ten facet poszedł do kibla, a jak wrócił, to się okazało, że koszulkę ktoś mu... no cóż, niechlubnie ukradł 😭 Ale nie przejmujcie się, bo następnego dnia w knajpie zebraliśmy się wszyscy, daliśmy mu drugą, identyczną, i jeszcze dorzuciliśmy komplet nowych tenisówek — bo jeśli August mógł biegać na bosaka, to my mogliśmy sobie pozwolić na drugą koszulkę, no nie? 🤣👕👟 Pozdro dla wszystkich, co pamiętają tamte czasy, kiedy dopingowało się nie statystyki, tylko serce — a buty latały jak w ekspresowym maratonie! 🏃‍♂️💨🍺
    PO PogonTV Nowicjusz 08.07.2026 00:39 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.