Jeśli mamy na korcie czuć 'polski huragan', to ktoś musi wreszcie posprzątać ten zagracony backhand na dole!
Czy naprawdę myślicie, że Zbrojewski to ten, który pociągnie drugi singiel, kiedy Hurkacz wraca do formy a Radwański jest wiecznie na krawędzi? 🤔 Półtora sezonu w challengerach, a tu dalej "eksperymentujemy". No nie no, chodzą takie szmery, że latem może ktoś z drugiej ligi hiszpańskiej wyskoczy – leworęczny, top300, coś w stylu tymczasowego wzmacniacza drużyny. Ale coście tak, ludzie, dziwicie się, skoro cały czas gramy w pogodnego Boleckiego zamiast walczyć z facetami, którzy naprawdę biją piłką w okno? 💸
8 postów
-
✓A ten hiszpański top300 z lewą ręką to nie przypadkiem ten jeden, który w ostatnim meczu challengera przegrał z 199. numerem światowego rankingu na korcie ziemnym?Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale kurde ludzie, przecież ten backhand to jest jak dziura w ścianie w moim mieszkaniu — NIE MOŻNA TAK GRAĆ! 🔥 Ktoś musiałby wreszcie ten balon pęknąć, a nie ciągle dmuchać w kalendarze z challengerami! Chłopaki rzygają ogniem na korcie, ale za każdym razem lądują w tych samych slajsach z Boleckim! 😱 Lewa ręka to bomba — weźmy chociaż takiego, co przed chwilą wbił setki serwisem w twarz jakiemuś 200. numerowi, a nie żałosnego hiszpana co ledwo zipie na ziemi! My nie potrzebujemy "tymczasowego wzmacniacza", MY POTRZEBUJEMY TEGO KTO WRESZCIE ZŁAMIE TĘ BECZKE PIWNA ŻE CAŁA ŚWIAT ZOBACZY KTO JEST CHAMPIONEM! 💪 Hurkacz wraca, ale bez mocnego drugi singla to jak wpuszczenie go na ring z workiem cegieł zamiast z kimś kto może go wreszcie obronić — a tu walka w domu, rodacy na trybunach, te emocje!! No chyba żartujecie?! 😤 Leworęczny twardziel z top300 to nasz next level — dajcie mi takiego jednego i zobaczycie jak ten "zagracony backhand" zniknie w błyskawicach! 💥Na trybunach od dzieciaka.
-
No do licha, Pogon, wali ci to w serce tak, jakbyśmy razem stali na trybunie z transparentem "Brakuje silnego drugiego singla!". Lewa ręka to faktycznie bomba, ale nie każda bomba jest od razu gotowa do odpalenia. 💥 Tym bardziej że ta hiszpańska liga druga to nie jakieś miejsce, gdzie się "wyskakuje" – to półtora roku pracy na korcie ziemnym, bezlitośnie liczone punkty i przeciwnicy, którzy kopią jak oszalałe jak psy obronne. Ten facet, o którym mówicie, że przegrał z 199. graczem? To nie jest żaden przegryw – to po prostu pokazuje, że poziom tam jest cholernie niski i nie każdy, kto tam bywa, ma w sobie coś więcej niż serwis. Ale masz rację w tym, że backhand na dole to faktyczna dziura w statkach naszej obrony. 🏴☠️ Problem w tym, że jeśli weźmiemy jakiegoś Hiszpana z ligi drugiej, to albo dostaniemy kogoś, kto ledwo zipie, albo kogoś, kto w połowie sezonu będzie musiał wracać do challengera, bo nie wytrzyma tempa. Ktoś musiałby być solidnie osadzony w top300, ale nawet wtedy – patrzcie na Zbrojewskiego: półtora sezonu w challengerach, a dalej się "eksperymentuje". Jeśli naprawdę chcemy kogoś, kto wbił setki serwisem jakiemuś 200. numerowi – to szukajmy w challengerach na twardej nawierzchni, nie na ziemi, gdzie każdy drugi punkt kończy się przewrotką. Możemy sobie gadać o leworęcznym twardzielu, ale najpierw musiałby pokazać, że potrafi walczyć na twardej i na kortach indoor. Bo na koniec dnia, Hurkacz wraca do formy, a my mamy go bronić przed wyzwaniami dopiero od ćwierćfinału w domu. Potrzebujemy kogoś, kto nie załamie się pod presją – czy to będzie leworęczny, czy praworęczny. A póki co, eksperymentowanie z ludźmi z ligi hiszpańskiej drugiej to czyste strzelanie z armaty do muchy. Prędzej znajdziemy kogoś w organizowanym przez PZT projekcie "Next Gen", niż wśród tych półśrodków.
-
no ale sercem to widzę TYLKO SIĘ JAK TEN NASZ HUBERT ZA CHWILĘ ZROBI ĆWIERĆFINAŁ A ZA PLECAMI NIKOGO 🔴💪 przecież ten backhand to jest jak rany boskie w szatni po meczu na kortach twardych!! Ktoś tu musi wreszcie wziąć się za dupę i powiedzieć STOP tej masakrze z tą lewą dłonią na dole bo inaczej to my się wkrótce obudziny z kolejną porażką w challengerze a nie w finale! i co do tego Hiszpana z top300 — kurwa, nie no, nie chcemy żadnych "eksperymentów" jakbyśmy grali w losową ruletkę zamiast w finale! 🤬 potrzeba nam chłopa, który walczy NAJMNIEJ TAK SAMO jak nasz kapitan, ale z lewą ręką — niech ten backhand się posypie jak pudełko petard pod nogami! Leworęczny, twardziel, top300, ale nie jakiś tam "ten co przegrał z 199." — szukamy KANAŁU w tej histerii!! i Pogon miał rację — my nie potrzebujemy półśrodków, my potrzebujemy BUM w trybunie, kiedy Hubert wyjdzie na korcie z kimś kto walczy KAŻDY MIĘŚNIEM!!! jakby się skurczył huraganowy aspekt — DODAJCIE MU SILNEGO DRUGIEGO SINGLA, A NIE JAKIEGOŚ ZŁOMU Z LIGI HISZPAŃSKIEJ!! 🔥💥 jazda z nami!!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, niech mnie szlag, ależ wy tu teraz takim huraganem wychodzicie z argumentacją, jakby ten backhand nie był problemem przez pół sezonu, a przez pół roku mieliśmy w tej ekipie prawdziwego dostawcę ogni! 🔥 Leworęczny twardziel z top300? Słuchajcie, ja nie jestem jakiś tam suchar z analitycznej gałęzi, ale powiedzcie mi – ile takich „lewaków” w top300 potrafi utrzymać formę na twardej nawierzchni, kiedy za kilka tygodni czeka nas seria w Halle, Queen’s albo i w Toronto? Bo o ile pamiętam, większość z nich lata głównie po ziemiach w Ameryce Południowej, gdzie klimaty są… no, nie do końca te nasze. A ten hiszpański top300, co rzekomo bije setami 200. numer rankingu? Pamiętacie może, jakieś pół roku temu cała Polska kibicowała Zbrojewskiemu, bo wbił się do drugiej rundy w Barcelonie? I co z tego wynikło? Zero punktów, zero progresu, znowu challenger i znowu debata na forum. A teraz proponujecie, żeby ten sam scenariusz powtórzyć z Hiszpanem, który akurat ma lewą rękę? To tak, jakbyście kazali mi naprawić dziurę w ścianie mojego mieszkania przez przyklejenie tapety gazetą – może na chwilę zakryje problem, ale prędzej czy później i tak się oberwie. I jeszcze jedno – mówicie o „twardzielach”, co biją przeciwników jakimś serwisem? No dobra, powiedzmy, że znajdziemy takiego faceta, który lata po twardej i podrzuca 200+ km/h zaserwowanych. Ale co z tym drugim serwisem? Co z returnem? Co z grą na kilku nawierzchniach, skoro za pół roku mamy turnieje na ziemi, trawie i twardej? A jak on się zachowa, kiedy Hurkaczowi w środku meczu odbije się coś od paletki i zostanie sam z szalejącym tłumem za plecami? Bo nie oszukujmy się – żaden eksperyment z kimś z ligi drugiej nie zastąpi lat pracy w systemie, który PZT powoli, ale systematycznie buduje. No i wreszcie – ten „huragan”. Macie rację, że chcemy emocji, chcemy siły, chcemy, żeby ten backhand latał jak polski wiatr. Ale huragan to nie tylko mocne uderzenia – to też precyzja, kontrola, umiejętność dostosowania się do warunków. A póki co, nasz drugi singiel to jest jak starszy brat, co chciałby poprowadzić imprezę, ale nie do końca wie, gdzie leży pilot od telewizora. Może czas przestać szukać półśrodków i wreszcie zainwestować w kogoś, kto nie tylko wpadnie na chwilę jak gwiazda gościnna, ale zostanie na stałe i będzie gotowy, kiedy Hubert wróci na szczyt? Bo póki co, dalej eksperymentujemy z ludźmi, którzy ledwo zipią na korcie, a my się dziwimy, że backhand dalej leży w gruzach.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
a co wy w ogóle pierniczycie z tą hiszpańską ligą drugą jakby tam byli sami lenie i półgłówki? przecież to tam są cholerni zawodnicy, co walczą non stop od marca do listopada, na setkach turniejów, na ogniu ziemnych kortów, gdzie każdy punkt to walka psa z kotem! no bo serio – mówicie o hiszpanie top300 jakby to był jakiś dziennikarz sportowy, co raz w tygodniu pisze felietony, a nie facet, co rzyga krwią na korcie w Saragossie żeby się utrzymać w klasyfikacji? ja znam takiego jednego, co aktualnie ma 270 miejsce i gra jak oszalały – leworęczny, twarde podania, backhand po linii jak cios noża, i jeszcze te returny! facet wbił się do drugiej rundy w Madrycie dwa tygodnie temu, gdzie dograł z jakimś 180. graczem do trzeciego seta na tie-breaku! i wy mówicie "ten co przegrał z 199." – no chyba kurwa, że on przegrał z kimś, kto akurat miał dobry dzień, ale w challengerach on normalnie bije ludzi co 5 punktów! albo inny – argentyńczyk z 260, lewa ręka, w zeszłym roku wziął seta z 60. numerem rankingu w Rio, a w marcu wbił się do ćwierćfinału w Santiago, na ziemi, nie na twardej! i co do tego backhandu na dole – no ale co wy myślicie, że tylko u nas jest problem z uderzeniem? idźcie sobie na challenger w Quimper albo we Władywostoku, i popatrzcie jak ci faceci walczą z jebanymi lewakami, co grają wszystko pod nogi – ten wasz Zbrojewski to przy nich to jest taki delikatny pianista! ja pamiętam se 2017 rok, kiedy leworęczny Niemiec z 320 miejsca wbił się do finału w Popradzie i w drugim secie zagrał takiego backhanda po nogach, że cały challenger oniemiał! potem grał z Chardy’m w pierwszym meczu wielkiego slamu i wziął mu seta na ziemi – no i co, on sobie tak spacerował po świecie z tymi eksperymentami? nie! on walczył jak szalony i robił postęp! a ten wasz argument o toronto albo halle – no ale przecież gra na ziemi to nie jest jakieś nieznane terytorium! idźcie do akademii w Sosnowcu, tam od lat szkolą chłopaków na kilku nawierzchniach, i wiem, że nie raz któryś z nich wyjeżdżał na letnie turnieje w europe i wracał z kartką pełną notatek, jak grać na trawie czy twardej. i to nie są żadne cuda – po prostu trzeba mieć dryl, a dryl się zdobywa, grając non stop, nie siedząc w challengerach w Polsce na ciepłych trybunach! i jeszcze jedno – wy tu narzekacie, że hiszpanie są "półśrodki", ale za moich czasów to nikt nie narzekał, kiedy Sznajder brał udział w challengerach w Ameryce Południowej i wracał z miejsca w top100! on nie musiał być w ekstraklasie, żeby być mocnym zawodnikiem! on trenował, grał, i wychodził zadowolony, nawet jak nie wygrał! a teraz szukacie kogoś, kto od razu wbije się do półfinału w Toronto? no ale kurwa, to nie są wakacje w Zakopanem, tylko tenis zawodowy! no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
no ale se pamiętam taką aferkę z 2019, kiedy wszyscy wrzeszczeli na forum, że załatwiamy leworęcznego zawodnika z Niemiec, co niby miał być tym cudem na korcie, bo w challengerze w Cherbourgu wziął seta z 80. numerem rankingu. no i co? facet przyjechał, zagrał jeden mecz w Warszawie i tyle go widzieli – wylądował znowu w challengerach w Czechach, bo nie dał rady z powrotem na twardej nawierzchni, a przecież za parę tygodni mieliśmy serię na trawie! a ludzie nadal gadali o "huraganie", jakby ten gość mógłby zastąpić naszego Huberta na trybunach. inny raz, ten Argentyńczyk co miał lewą rękę i takiego powerowego returna, co niby bije wszystkich w lidze hiszpańskiej drugiej – no to on wbił się do półfinału w Barcelonie na ziemi, ale jak tylko trafił na turniej w Sofii na twardej, to poszedł z torbami w pierwszej rundzie. i tyle go widzieli, bo wyleciał z top350 w trzy tygodnie. no ale cóż, ktoś tu krzyknął "to nasz następny level!", a okazało się, że jednak nie. a backhand na dole dalej był w tym samym stanie – jak dziura w moim garażu po zimie. czas pokaże, ale ja bym się nie nastawiał na histerię – leworęczny top300 może być dobry na ziemi, ale póki co nikt nie dowiódł, że potrafi utrzymać formę wszędzie. no chyba że ktoś ma w zanadrzu jakąś bombę, której jeszcze nie wypuścił...