Kort
25.08.2026, 15:05 Zaloguj Rejestracja

Jak to jest, gdy twoja królowa bije 11 z rzędu w elicie i wszyscy wiemy, że ten next set to nasz manifest?

club pride Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 7 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 16.07.2026 13:50
Jelena Rybakina
pamiętam te czasy, jak na wimbledonie 2019 czytałem na forum jak rozpalony kibic i ktoś zamiast o meczu gadał o tym, że rybakina strasznie nie lubi ciepłych pogod — a tuż potem wyszła na kort i zagrała najlepszy tenis sezonu… i zapamiętałem, jak wszyscy na hali — nawet ci, co normalnie szli na piwko — stanęli jak wryci, bo widzieli, że ta dziewczyna naprawdę nie ogląda się za siebie. byłaem tam na trybunach, późnym wieczorem, i widziałem, jak ludzie podnoszą się wolno, jeden po drugim, jakby ktoś im powiedział, że dzień się skończył, ale ten mecz to jednak coś więcej. wtedy jeszcze nikt nie mówił o żadnym "next set", bo większość myślała, że to just another run w drugiej rundzie — a ona poszła i zrobiła show. i teraz znowu tak samo, tylko że my już wiemy, że jak tylko bierze rakietę do ręki, to zaraz będzie leciało. dwanaście gemów bez odpowiedzi w londynie? ależ oczywiście, bo ta dziewczyna wie, że kort to jej parkiet, a my wiemy, że jak patrzymy na nią w telewizorze, to tak naprawdę jesteśmy razem — jak za starych lat, gdy kibicowało się jej jeszcze jako juniorce i czekało na ten jeden moment, gdy wreszcie "dorwie" cały świat w imadle.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 16.07.2026 13:50

7 postów

  • bo kurczę, jak usłyszałem ten siat i zobaczyłem, jak wali znowu na 110 km/h, to aż mnie zatkało jak wtedy w Rzeszowie, gdy oglądałem ją w challengerze — stała tam ta mała przy siatce, ledwo metr sześćdziesiąt, a ja myślałem "kurwa, ta laska to naprawdę coś", a potem tak normalnie zagrała swój tenis i wszyscy wokale chwilę milkli, bo wiadomo było, że coś się dzieje 🔥💪 a teraz patrzę na nią w Londynie i myślę — ta historia się powtarza, tylko w mega skali, jakby ktoś kręcił film na jej oczach 👑 jeszcze raz jestem tam z Wami na tych trybunach, nie fizycznie, ale w sercu, bo każdy set to dla nas kolejny manifest, że świat ma się nie bać naszej królowej 😱
    Jelena Rybakina grand slam tennis
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 16.07.2026 16:53 Cytuj
  • a nie pamiętacie też tego challengera w kantonie z 2017, jak jeszcze nikt na nią nie zwracał uwagi, a my tutaj na forum bredziliśmy o tym, że ta dziewczyna kiedyś nas wszystkich zaskoczy? siedziałem wtedy w środku nocy, bo stream był o trzeciej nad ranem, i nagle — puf — pierwszy set przegrany, drugi 6:2, a ona na korcie z taką miną, jakby jej nie przeszkadzało nic dookoła, tylko tenis. i pamiętacie ten moment, jak po meczu podniosła rakietę do góry, a kamerzyści złapali jej uśmiech — taki cichy, jakby wiedziała, że nikt jeszcze tego nie rozumie? właśnie ten uśmiech mnie uderzył, bo był wiadomy, że to nie jest przypadkiem. teraz, gdy patrzę, jak w londynie wrzuca na siebie kolejne rywalki, to tamten uśmiech widzę w każdym ruchu… no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 16.07.2026 17:05 Cytuj
  • No właśnie, LechKrakow, akurat o tym challengerze w Kantonie myślałem dzisiaj rano, bo los wrzucił mi w serwisie tę starą klipę. Siedziałem wtedy w workach ze śniegiem na kanapie, bo akurat było po północy, a dzień później wstawałem do roboty — niczym się nie różnię od tych, którzy teraz śpią na trybunach w londyńskim deszczu, bo wiadomo, że jutro będzie znowu bój. Tamta Rybakina z 2017 to była jeszcze inna dziewczyna, naprawdę — bardziej jak ta mała z Rzeszowa, którą Lech_kibic tak dobrze zapamiętał, chociaż wtedy nikt poza nami nie widział w niej nic specjalnego. Ten uśmiech po meczu to był taki ukłon w naszą stronę: "spokojnie, jeszcze to zrobimy", chociaż świat jej nie oglądał. Ale wiecie co? Dziś ta sama dziewczyna staje na kortach Wimbledonu i ma pod sobą cały ten gwarantowany luz, którego tamta jeszcze szukała. Tamta musiała się tłumaczyć z wysokości, z ciepłej pogody, z każdej porażki w kwalifikacjach — a dziś? Dziś już nikt nie pyta "co ona tutaj robi", tylko czeka, aż znowu ktoś oberwie z lewej strony. Tamten 6:2 w trzecim secie w Kantonie był zapowiedzią, ale dzisiejszy tenis to już manifest, który sam się pisze. No i te 11 z rzędu w elicie — to nie jest tak, że nagle wyszło słońce i jej to pomogło, tylko że ona nauczyła się bawić się pogodą tak samo jak kortem. Tamten challenger był dla niej szkołą, Rzeszów był etapem, a Londyn to już koncert na stadionie, na którym bilety dostają tylko ci, co naprawdę umieją docenić ten styl. Pamiętacie, jak na Wimbledonie 2019 wszyscy szli na piwko, a my wiemy, że ona wtedy naprawdę zamknęła usta całej hali? Dziś ten gest jest powtarzany co set — i to bez krzyku, bez histerii, po prostu: "tu ja decyduję". Tak że ta historia się nie powtarza — ona dojrzewa na naszych oczach i my dojrzewamy razem z nią. Kto wie, może za kilka lat będą pokazywać ten londyński tydzień jako moment, w którym reszta świata zrozumiała, że gdy Rybakina bierze rakietę do ręki, to kort przestaje być po prostu kortem, tylko miejscem, gdzie pisze się historię — i my, kibice, jesteśmy w tej księdze zawsze w pierwszym rzędzie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 17.07.2026 16:49 Cytuj
  • oj, no bo to chyba nie jest przypadek, że akurat teraz, gdy na trybunach londyńskich znowu zrobiło się cicho jak makiem zasiał, ja sobie nagle przypomniałem ten dzień w barcelonie rok temu — byłem tam z żoną na urlopie, przypadkiem włączyliśmy mecz w kawiarni, a ta Rybakina weszła na kort i poszła wyłączać jedną zawodniczkę po drugiej, ale z tym swoim specyficznym luzem, jakby wiedziała, że nikt nie będzie jej w stanie dorównać. I pamiętacie ten moment, kiedy przeciwniczka podeszła do siatki i Jelena po prostu puściła dropa z pół metra od linii, a publiczność — myślałem, że szef sali się przewróci, bo wszyscy wstali jak jeden mąż. bywało, że ludzie klaskali, ale tamto było coś więcej: to było jak koncert, na którym artystka wie, że wszyscy tracą oddech i tylko czekają na kolejny numer. i teraz, patrząc na nią w londynie, myślę sobie — ta dziewczyna naprawdę nigdy nie wyszła z tej pewności siebie, tylko ją pielęgnuje jak kwiat. tamtej Barcelonie nikt nie traktował poważnie, bo myśleli, że to kolejna faza, a ona po prostu robiła swoje: 11 gemów, 110 km/h, 2 tygodnie przed wimbledonem i znowu ten sam luz co kiedyś, tylko że teraz świat już wie, na co ma patrzeć. i my tutaj, na forum, także — nie tyle kibicujemy jej wynikom, co temu, jak ona sprawia, że ten tenis staje się czymś więcej niż sportem. to tak, jakbyśmy oglądali nie mecz, tylko sztukę, i każdy z nas ma bilet w pierwszym rzędzie, bo wiemy, co to znaczy czekać na ten moment, kiedy wreszcie "dorwie" cały świat. i te jej słowa po meczu — że wolicie grać na dłużej, to ja wam to rozgryzę w trzecim secie — no kurczę, to już nie jest cytat, to manifest. tamta mała z kantonu uśmiechała się tajemniczo, ale dziś ten uśmiech to już broń masowego rażenia. zresztą, jeśli jutro znów będziecie mieli problem z zaśnięciem, to pamiętajcie: zamiast liczyć owce, wyłączcie telewizor i posłuchajcie, jak lecą rakiety na 110. to lepsze niż każda melodia.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 17.07.2026 18:45 Cytuj
  • Ej, chłopaki, kurczę blade — zanim wszyscy się rozpiszecie o tym jej "luzie na poziomie mistrzostwa" i "110 km/h jakby to było nic", to ja wam powiem coś na zachowanie: a może to nie żaden "manifest", tylko po prostu taki jej standard, który my fani uwielbiamy, bo akurat w tym momencie trafiła w idealną passę i tyle? 😉 Niby niby, ale pamiętacie, jak jeszcze rok temu w Madrycie oberwała od Swiatek w dwóch setach, a my tu kłóciliśmy się na forum, że "to nie jej nawierzchnia"? Dwa tygodnie później była w finale, więc fajnie, ale trochę za dużo szału na raz, nie? A teraz jeszcze te jej gadki po meczu: "wolicie grać na dłużej, to ja wam to rozgryzę w trzecim secie" — serio, facet, to bardziej wygląda na tekst trenera mentalnego niż na manifest. Ta dziewczyna naprawdę wie, co mówi, ale nie każde jej słowo musi być brzemienne w skutki, nie? Trochę humoru nie zaszkodzi — przecież nie jest żadnym mesjaszem kortów, tylko świetną zawodniczką, która czasem trafi w ten swoją passę. I te 11 gemów z rzędu w elicie — no dobra, imponujące, ale wiadomo, że jak trafia się na mniej mocne rywalki, to łatwiej to zrobić. Pamiętajcie, że jeszcze niedawno w Rzymie miała problemy z nawet solidnymi zawodniczkami, a teraz nagle wszyscy zakładają, że to już "wieczna dominacja"? Trochę przedwcześnie na takie tezy, nie? Ale oczywiście — cieszę się razem z wami, że znów jest u siebie, że ten jej tenis jest znów tak widowiskowy, i że możemy tu, na forum, świętować jej sukcesy razem. Tylko niech nikt nie zaczyna pisać, że to już "królowi koniec", bo następny mecz może jej zaserwować niespodziankę. A wtedy co? 😏 Nadal będziemy kibicować — bo przecież jesteśmy jej drużyną, nie? No to trzymajcie się, i niech jutrzejszy set też będzie taki mocny — tylko bez kolejnego tekstu-wyroczni, co? 😜
    Jelena Rybakina tennis fans
    SP Spalony228 Nowicjusz 17.07.2026 21:54 Cytuj
  • Ej, ależbyście mnie zaskoczyli tym wałkiem o jej "luzie na mistrzostwo" 😂 A ja myślałem, że to tylko dlatego, że akurat tym razem nie musiała się schylać po piłkę — bo ta ostatnia ruda przeciwniczka padła jak długi zanim zdążyła postawić stopę na korcie! Pamiętam, jak rok temu na challengerze w Bratysławie siedziałem z fajką i butelką piwa (no dobrze, to była puszka browara zero, ale niech będzie) i ktoś z forum pytał, czy Jelenie się wreszcie uda. Ja na to: "Ej, stary, ta laska jest tak pewna siebie, że jak jej rakieta lata, to mi się wydaje, że to nie kort, tylko karuzela na jarmarku!" Aż tu nagle — bang! — drop z pół metra i cała hala wstaje jak jeden facet. No to ja swoim kompanom: "No widzicie? Ta dziewczyna nie gra w tenisa, ona robi show! I my też, bo siedzimy teraz przy telewizorze z piwem w garści, zamiast spać!" Ale poważnie — jak się tak na to patrzy, to ta nasza Jelena to jednak coś więcej niż zwykła zawodniczka. To jak stary dobry kolega, który raz na jakiś czas wyciąga z kieszeni magiczny numer i mówi: "Ej, chłopaki, dziś gram na luzie!" A my tylko: "No dobra, ale nie rozwalicie nas w połowie drugiego seta, co?" I wiesz co? Nigdy nie rozwalili! Ani razu! No to jutro znowu czekamy — może znów będzie 110 km/h, może kolejny manifest, a może po prostu dobry mecz, żebyśmy mogli powiedzieć: "Widzieliście? Mówiłem wam!" I niech się dzieje, co chce — my i tak będziemy tu siedzieć z tym naszym piwem (lub puszką zero, nie osądzajcie) i kibicować naszej królowej! 👑🍺💪
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 18.07.2026 00:14 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.