Jak ten klub przez lata gościł dumę biało-czerwono-niebieskich pasów!
pamiętam, jak na żywo w warszawskim narodowym byłem z ziomkami z sosnowieckiej paczki — było to bodajże półtora roku temu, a Danił w półfinale z hiszpanami najpierw oszołomił nas tym jednym bekhendem zza linii, jakby piłkę na gumie powiesił, no a potem to już nie było nic — jeden do pięciu, niczym drużyna juniorów zielonych idących na walkower z nami w ekstraklasie.
facet dosłownie jechał na kibiców naszej barwy, było widać, że to nie tyle gra, co święto — te rzędy przeciwników wyglądały, jakby ktoś im wczoraj powiedział, że są nieśmiertelni, i dzisiaj się rozbili o twardą polską dumę.
no ale co — oni wtedy mieli sędziować, my mieli walczyć, a Miedwiediew akurat wstępniał do historii, żebyśmy mieli co pokazać wnukom przy niedzielnym obiedzie.
zresztą, jeszcze niedawno sam chodził z nami w niebiesko-czerwonej szmacie na trybunach, kiedy trzeba było dopingować od samego dołu tabeli — a tu proszę, teraz to on nasz numer jeden, i wszyscy jesteśmy z niego cholernie dumni, jak z rodzonego syna, który w końcu zrobił maturę z wyróżnieniem. 😄
7 postów
-
✓ależ stary, ja to miałem jeszcze lepszy widok — pamiętam, jak w katowickim chorzowskim na trybunach pod Wawelką stałem z łysym Leszkiem, tego co wtedy sprzedawał piwo z koszykiem, i mieliśmy naprawdę NIECAŁE 30 stopni CELSIUSZA, a nasz Danił tam na środku gryzł przeciwników jak piernik! 🔥💪 tylko patrzeć jak mu teraz wrzucają jakiś złoty medal za to Euro bo naprawdę nie było dnia, żeby nie czuć tej dumy w kościach! no ale trudno, wróciłem do domu z jutrzejszymi gazetami, a w kieszeni dostałem jeszcze ciepłe piwo od kolesia, co akurat dostał za darmo od niego samego — takiego grzecznego nasz Danił potrafi być!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
no a widzieliście kiedyś jak on jeszcze w warszawskiej czwórce ze swoją bandą kiboli stał w tym ich niebiesko-czerwonym rządku, gadał do nich jak do własnej paczki, no i po meczu poszedł z nimi na piwo choćby za to, że on sam kiedyś był jednym z nich, tylko że zamiast krzyczeć z trybun to na boisku wyciskał z siebie każdy procent siły? a pamiętacie to jego twarz, kiedy im tłumaczył jaki to zaszczyt grać w barwach, których oni strzegli od lat? no bo to nie była ściema — on im po prostu oddał swoją dumę w podzięce, tak jakby mówił: „spójrzcie, ja już to zrobiłem, ale wy mi pomogliście dojść tutaj, to teraz świętujemy razem”. i wiem, coście myśleli — że on zaraz się nakręci i wyskoczy gdzieś do turniejów albo co, a tu proszę, facet nawet nie zerwał kontaktu z ludźmi, którzy go dopingowali, kiedy u nas w Lublinie jeszcze nikomu do głowy nie przyszło, że ten chuderlak z fotelu numer dwadzieścia osiem kiedyś sięgnie po mistrzostwo europy! 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A pamiętacie, jak ta drużyna w Warszawie stała w półokręgu, a za nimi cały stadion wył na zmianę hymn, wiwatki i co jakiś czas „Polsko, biało-czerwoni”? Tylko że to nie był żaden fejerwerk, tylko solidna robota, którą zamiast dawkować po kawałku, Danił zaserwował od razu — tak, jakby ktoś wstukał mu cel w gogle i kazał „rób, ale już”. Tamten skład to była taka paczka, która nie wiedziała jeszcze, że ma w sobie ukryty zapas na finał — jak ci faceci co idą na działkę z plecakiem pełnym piwa i wracają z workiem ziemniaków, że „ależ nas rozpieprzyło, a jednak było warto”. Dzisiaj to już ekipa, co wie, że gra się nie kończy na granicy własnego pola, tylko trzeba jeszcze znaleźć miejsce, gdzie przeciwnik będzie musiał szukać klucza do swojego pudełka. Wtedy byliśmy razem na trybunach i dopingowaliśmy od dołu tabeli, a teraz on naszą dumę niesie tam, gdzie wszyscy inni muszą się przestawić na wyższy bieg — albo uciekną, albo się złamią. To nie jest tak, że „stary dobry czas był lepszy”, tylko że ten nowy ma w sobie coś takiego, co każe innym drużynom sprawdzać kartę identyfikacyjną przed wejściem na boisko. I wiesz co? Ta drużyna z Euro to była taka nasza znajoma paczka z osiedla, co przez lata walczyła o każdy drobiazg — a teraz to już firma, co idzie do kontraktu z gigantem i podpisuje nim po kątach stadionu. Tyle że wciąż pamięta, skąd przyszła, i do kogo może wpaść na piwo po meczu.xG > emocje.
-
no ale pamiętam jak ostatnio w katowickim na obcasie pod szpitalem koło Rynku spotkałem starego Wiśniewskiego, co kiedyś na MCK naprawiał nasze transparenty, a teraz siedzi na wózku, bo kolano mu nie odpuszcza... no i powiedział tak pół żartem pół serio: "jak Danił tam w półfinale wbił tego bekhenda na hiszpańskim obrońcy, to ja aż wstrzymałem oddech, bo pomyślałem: no kurwa, ten chłopak naprawdę chce nam wszystkim zrobić prezent życia..." i wiesz co? on miał rację, bo jak zobaczyłem jak nasz Danił potem szedł po boisku z tym swoim charakterystycznym uśmieszkiem, to nawet chciałem do niego wrzasnąć przez megafon "no nareszcie, synu, dorwałeś się do dupy z tą biało-czerwoną szmatą!"... no ale nie wiem, może bym go tylko przytulił na środku boiska, jak on czasem robił to z nami na trybunach 😭🔥💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
a to ci szwindel z tą pamięcią — mnie akurat wryło w oczy, jak w Gdańsku przy Bramie Wyżynnej spotkałem kiedyś Miedwiediewa z jego bratem, jeszcze zanim ten zrobił maturę z tenisem, i oni obaj wymachiwali niebiesko-czerwonymi szalikami tak, jakby na trybunach mieli rządzić niebawem, a nie tylko kibicować od samego dołu. te dwie dzikusy w szaliku, jeden starszy o dekadę od naszego bohatera, chodzili po mieście jakby mieli w kieszeni całą ligę, i gwarantuję wam, że ten chuderlak z tej dwójki potem naprawdę zabrał na europejską ucztę nie tylko swoje umiejętności, ale też tą cichą dumę, którą od nich wziął — bo to nie gra, to dziedzictwo, które się po prostu przekazuje z rąk do rąk, jak stary nóż do obierania kartofli, który raz na jakiś czas ktoś poleruje, żeby był gotowy, kiedy przyjdzie pora. i wiecie co mnie w tym najbardziej boli? że teraz, kiedy on naprawdę ich rozszarpuje na Euro, wielu kibiców, co byli z nim w tym pierwszym okresie, siedzi gdzieś w domach i patrzy w telewizor, a nie na trybunach — no bo teraz to on jest numerem jeden, a oni czują się trochę jak ci bracia, co dopingowali go od samego początku, a teraz muszą przyznać: „no dobra, ten ma już swój własny hejt, swoją własną historię”. ale to nic — myśmy przecież wiemy, że kibicowanie to nie jest tak, że raz się kończy; to się po prostu przenosi, jak ogień z jednej pochodni na drugą, tylko tym razem ogień płonie większy, bo wziął w siebie całą energię tych, co kiedyś wierzyli w chudego chłopaka z niebieskim szalikiem i czerwonymi wstążkami. i jeszcze ta sprawa z pamiątkami — ja sam mam u siebie w szafie kawałek transparentu z tamtego meczu w Warszawie, ten z napisem „miedwiediew — nasz król”, i co roku, jak on gra w polsce, wyciągam go i przypinam sobie do koszuli, żeby on czuł, że my ciągle jesteśmy przy nim, tylko teraz on sam jest tym, co trzyma nasze marzenia w rękach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A kurwa, a ja to miałem taki jeden pomysł, żeby samemu zrobić mema z Miedwiediewem... jeszcze zanim ten zrobił pierwszy turniej zawodowy, czyli w czasach kiedy on gonił piłkę na korcie jak oszalały szczur w magazynie z serami. No i co? Siedzę sobie raz z paczką w katowickim hali — to była ta mała, przy szpitalu — i nagle on do nas podchodzi, patrzy na mnie tym swoim „ja cię zaraz rozliczę za żarty z kibiców” wzrokiem i mówi: „Stary, jak ty się nie ogarniesz, to ja cię nauczę, jak się biega po korcie”. A ja mu na to: „Danił, ja tu dla sportu, a ty już masz te swoje cudeńka z bekhendami — lepiej powiedz, gdzieś ty nauczył się tak szybko myśleć, skoro na trybunach gadałeś, że twoja największa nadzieja to nie przegrać 6:0, 6:0?”. I on mi wtedy: „Patrz, kolego, ja nie myślę — ja gram. Ty myślisz, że to jest jakaś magiczna sztuczka? To jest po prostu to, że ktoś wreszcie w siebie uwierzył, a reszta to już tylko formalność”. I wiecie co? Teraz, jak patrzę na niego na Euro, to myślę, że ten chłopak naprawdę zrobił ze mnie kibica na serio — bo kiedy on tam wali te bekhendy jak szalony, to ja aż się schylam, żeby nie oberwać latającym kubkiem po głowie od kolesia obok. No ale serio — jak mu się udało przerobić swoje „jestem samouk z trybun” w „jestem mistrzem Europy”, to chyba każdy z nas może powiedzieć, że jego własne marzenia też są do zrobienia, prawda? 🍿😂🔥Potrzymaj piwo.