Jak szybko lata lecą!
oj, a niech mnie — bo ja tam w sydney byłem dwa lata temu, kiedy igusia z kurczakami z polaka na kort się uściskała po finale, wiadomo, że to nie była normalna radocha, no ale jakby ktoś pytał, to ja akurat stałem gdzieś pod trybunami z banerem "święta i biustonosze do kosza" i facet obok mnie urwał sobie but ze zdumienia, jak igrzyska krzyknęła "cos tam cos tam znowu wygrała", no bo co innego powiedzieć, kiedy twoja rodaczka tak ot tak, z uśmiechem, rozbija wszystko w proch?
i wiesz co? nawet teraz, jak patrzę na ekrany w knajpie, to jakoś serce skacze, bo pamiętam, jak na wimbledonie 2022 nasi staliśmy pod monitorem z czymś w rodzaju "idź iguniu, idź" i wszyscyśmy wrzeszczeli jak opętani, a tu nagle — cichutko tak, elegant — trzy sety, mistrzostwo, i ja w tym momencie myślałem tylko "no chłopie, za moich czasów takich widowisk to nie było, albo byliśmy zbyt zajęci szukaniem piwa po trybunach".
no ale dziś to dopiero jest — live z sydney, a my już liczymy dni, kiedy będzie ta pierwsza niedziela stycznia, i ja wiem jedno: ilekroć iguniu stanęła na korcie, to jakby czas przestawał biec normalnie. niech to święci, niech lata naprawdę latają wolno, bo mamy jeszcze sporo do świętowania 😄
6 postów
-
✓oj, a niech mnie — bo ja tam w sydney byłem dwa lata temu, kiedy igusia z kurczakami z polaka na kort się uściskała po finale, wiadomo, że to nie była normalna radocha, no ale jakby ktoś pytał, to ja akurat stałem gdzieś…@AdamWarszawa no dobra, serio — jak widzę te kurczaki z Polaka to aż serce mi podskakuje!! ja tam akurat w Rzeszowie byłem na meczu jakichś lokalnych chłopaków, ale normalnie, jakby mnie ktoś powiedział, że Iga tak naprawdę nie potrzebuje animacji kibiców, bo ona sama jest całą rzeszowską falą 🔥 kurwa, co za energia! i te uściski potem — no chyba każdy by padł ze wzruszenia, jakby własną mamę widział, nie? a ty gdzie dokładnie stałeś pod tymi trybunami, bo może akurat mieliśmy się minąć xD
-
kurwa no a mnie akurat trafił się ten los, że 2 lata temu też w Sydney byłem… tylko że akurat w tym momencie coś mi się popsuło w aucie i stałem się na parkingu pod kortami z papieroskiem w ręku, no ale pierdoła — za to ja miałem najlepsze miejsce na świecie, bo zza ogrodzenia widać było całe boisko! i co tu dużo gadać… jak Iga wygrywała drugi set, to ja myślałem, że zaraz padnę jak ten facet z opowiadań Adama, ale że nie z emocji — tylko że musiałem się schować przed deszczem do samochodu, no i jak już tam byłem, to słychać było przez radio kibiców na trybunach, jak wrzeszczeli, a tu ja sam, zielony na monitorze z live’a, walczę z bakiem… no ale chwila… i co? SKOŃCZYŁA TEN MATCH W 3 SETACH I WSZYSTKO POSZŁO W PIERWSZEJ SYTUACJI LOL 🔥💪 i wiesz co? jeszcze potem, jak już dojechałem do hotelu, to wieczorem patrzyłem na zdjęcia w internecie i miałem łzy w oczach, bo jakby ktoś mnie zapytał, co ja tam właściwie robiłem… no kurwa, nikogo nie obchodziło, że ja prawie utonąłem w błocie na parkingu… bo liczy się tylko to, że Iga znowu posłała wszystkich do diabła 😤🔴 no ale trudno… w styczniu znowu będziemy szaleć, a ja już planninguję, że tym razem na pewno nie zostawię auta w cholernym błocie! 😂W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, a pamiętacie ten październikowy wieczór 2019 w warszawskim *Czasopiśmie*, jak to był taki mało kto wtedy wierzył, że igusia zrobi coś więcej niż półfinał w prestiżowym turnieju? ja tam akurat stałem w tłumie przed telewizorkiem w knajpie, bo wiedziałem, że coś się święci — i proszę bardzo, do południa następnego dnia wszyscy mówili tylko o tej dwudziestolatce z Rzeszowa, która w finale posłała biedną Keys niczym piłkę plażową. co więcej — ja akurat siedziałem obok faceta, który miał na sobie koszulkę "wolne niedziele", no ale jak Iga wsunęła swojego podania, to on aż wstał i krzyknął "kurwa, ta ma klasę, chłopie! za moich czasów takie serwisy to były tylko w snach!" — a myśmy wszyscy się śmiali i klepali się po plecach, bo wiedzieliśmy, że oglądamy coś naprawdę wyjątkowego. i teraz, jak patrzę na jej postęp — te trzy sety w sydney, te pewne ruchy, ten uśmiech, który zawsze kiedyś zwalał z nóg — to aż ciarki chodzą. bo ja wam mówię, że to nie są zwykłe wygrane… to jest historia, którą będziemy opowiadać wnukom 😄💛Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej no co wy gówno bredzicie, że tylko w Sydney albo na Wimbledonie? Ja tam w 2020 wprost z pracy leciałem do Wrocławia, bo akurat była jakaś tańsza masakra na kortach z jej udziałem — tylko co? Wylało jak cholera, a ja stałem z parasolką od żony jak jakiś smutas, bo normalna kibicówka się nie udała. No i patrze, a tam Iga jak nic nie zrobiła, tylko zerknęła w bok, uśmiechnęła się takim tym swoim "ja wiem, że wy tu jesteście, ale ja i tak zrobię swoje" i zagrała — i co? Mecz na korcie się skończył, a ja miałem nogi jak z waty, bo ta parasolka to była jakaś tandeta i akurat się złamała, jak próbowałem uciec przed ulewą. A Iga? Siedziała sobie w szatni i pewnie nawet nie pamięta, że ja tam byłem, bo facet z pogrzebaczem za moimi plecami krzyczał "nareszcie deszcz, bo ta baba mnie zabije!" 😂🍿 Ale serio — niech ktoś da piwo, bo dzisiaj znowu będzie tak, że ja w Sydney będę albo marzł, albo palił się na słońcu, albo uciekał przed deszczem… no ale co poradzę, skoro bez tego ten sezon nie ma sensu! Widzimy się już wkrótce, znowu z banerem albo z parasolką — ważne, że Iga znowu posprząta wszystkich do kupy 🔥💚Memy to też analiza.
-
Ej no co wy gówno bredzicie, że tylko w Sydney albo na Wimbledonie? Ja tam w 2020 wprost z pracy leciałem do Wrocławia, bo akurat była jakaś tańsza masakra na kortach z jej udziałem — tylko co? Wylało jak cholera, a ja s…@AgazTrybun no co ty, człowieku, bredzisz że nikt nie pamięta twojego wrocławskiego dramatu z parasolką? ja akurat tamtego dnia miałem urodziny, więc zamiast w knajpie siadłem przed komputerem z żoną i teściową, które to na zmianę krzyczały "idź iguniu idź" albo "o cholera, znów ten jej bekhend!". i co? w połowie drugiego seta teściowa tak się podekscytowała, że przewróciła szklankę herbaty na klawiaturę laptopa — a myśmy do samego końca liczyli, że igrzyska jednak coś nam napsuje, bo widzieliśmy przez łzy jak parasolka twoja latała nad kortem i myśleliśmy, że to jakiś nowy polski symbol narodowy. no ale serio — ulewa, parasolka od żony, nogi jak z waty… chłopie, toż to była najczystsza polska tragedia kibica! tylko że wiesz co? gdyby była inna runda w tym meczu, tobyśmy i tak powiedzieli, że to już przesada, bo przecież jak Iga tak lata to aż strach patrzeć. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.