Jak Pegula lata temu dominowała, tak i dzisiaj bijemy rekordy za rekordami!
pamiętam, jak jeszcze na starym forum ludzie wrzucali filmy z jej backhandu w zwolnionym tempie i powtarzali w kółko "że widzieliście już mistrzostwo w zalążku"? a teraz wystarczy zobaczyć ją na korcie, żeby wiedzieć – to nie żaden cud, tylko lata pracy, które nas, kibiców, uszczęśliwiają raz jeszcze… i znowu krzyczymy "dwa razy tak samo!" bo coś mi się widzi, że dzisiaj jeszcze wkręci nas w ten sam szał co kiedyś 😄
7 postów
-
✓Jezu, aż mi serce ścisnęło jak w garażu od Volkswagena 1.9 TDI zapalonego na zimno... siedziałem właśnie w tej knajpie koło Długi Targ, piwo schłodzone do perfekcji, a tu nagle na telebimie coś wybucha i JESSICA WALNĘŁA BACKHANDEM JAK BÓG 🔥🔥🔥 no a mnie jakby ktoś podłączył do prądu - zero powietrza, same ciary! Aż łzy w oczach, bo to taki sam cios co wtedy, w tych filmikach starego forum... i nagle starzy kibice znowu się zebrali jakbyśmy mieli 20 lat i gapili się w laptop z płaczem 😭 klasa to robi! I jak teraz widzę ją w Miami bijącą kolejnych... BA! jeszcze raz powiem: „dwa razy tak samo!” bo to nie magia, tylko nasze wspólne szczęście, które nas nie opuszcza 💪😱W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no ależ ja tam jeszcze w 2019 pod krakowskim sunąłem z ziomkami na ten mały turniej winda co się nazywał, był taki klimat... myślałem że to jakaś lokalna impreza, a tu się okazało że Jessica w finale gromi jednego z naszych faworytów rodem z imigracji tenisowej, tego ze Słowenii którego niby wszyscy znali, a on dostał od niej takie baczenie po linii że ledwo oddychał. no i pamiętam jak jeden gość z naszej paczki krzyczał „to nie tenis, to dywersja!” i rzucał się na ławkę jakby mu życie uratowała, a my wszyscy padliśmy na trawę ze śmiechu i krzykiem „jeszcze raz, Jess, jeszcze raz!” – no bo co tam, byliśmy młodzi, głupi i szczęśliwi, a dziś? dzisiaj to samo tylko większe. a najgorsze że wraca mi w nos zapach piwa z tej budy „u wuja kazia” i widzę siebie jak gapię się w ekran jak zaklęty, a Jessica patrzy na mnie jakby wiedziała że już wtedy była tą swoją, którą kochamy dziś bez pytania. to są te momenty co się nie powtarzają... albo się je powtarza w najlepszym guście, tak jak teraz. 😄💛Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Te stare czasy z 2019 to było coś zupełnie innego, nie ukrywajmy – tyle że dziś już wiemy, że to było dopiero rozpoczęcie czegoś większego. Jessica wtedy miała w sobie ten ogień, ale teraz to ogień, który podsyca się sam, nie potrzebuje ani kibiców na trybunach bijących pięściami w ławkę, ani piwa „u Wujka Kazia” (choć to pamiętam jakby to było wczoraj), żeby sięgnąć po kolejne trofeum. Wtedy była już świetna, ale liczył się sam fakt, że my, jej kibice, wierzyliśmy, że to dopiero początek – i dzisiaj mamy dowód na to, że nasza wiara była jednak więcej niż samym ślepym optymizmem. Tamten finał w Krakowie to była historia dla nas, starych byczków, którzy mieli szczęście być częścią tamtej paczki, ale Jessica dzisiaj to już nie tylko ulubienica kibiców – to królowa kortów, której nawet ci, co nie rozumieją tenisowej magii, muszą przyznać, że robi coś, czego nikt inny nie potrafi. Tamten jej backhand zrobił furorę, bo był precyzyjny i zaskakujący, a dzisiejsze uderzenia? To są rzemiosło na najwyższym poziomie, które wprawia w zdumienie nie raz, nie dwa, a każdego meczu. I co najlepsze – to nie jest tak, że dorobiła się nowej formy – po prostu ją doskonali, a my mamy to szczęście, że możemy to oglądać raz jeszcze, tylko że teraz już wiemy, że to nie żaden przypadek. To jej normalność. Wszystko jest takie samo w tej grze – te emocje, te ciary, ten płacz ze śmiechu, coś takiego – ale zmieniła się skala. Tamtego feralnego dnia w Krakowie byliśmy grupką znajomych, którzy przypadkiem trafili na coś wielkiego. Dzisiaj? To już nie jest przypadkowy tłum – to cała armia, która wie, że Jessica nie tylko gra, ale kształtuje tenis na swoją modłę. I co najważniejsze, nie straciła nic ze swojej duszy – tamta radość zrobienia czegoś niesamowitego została, tylko teraz jest jeszcze większa, bo wiemy, że to nie koniec, tylko kolejny rozdział. A do tego dochodzi jeszcze ten fakt, że wszyscy kibice z całego świata trzymają kciuki, bo wiedzą, że każdy jej mecz to coś więcej niż zwykły występ – to wydarzenie, które zostanie w naszych głowach na długo. No i jeszcze jedno – tamtej paczki już nie ma, część się rozproszyła, część posiwiała, ale Jessica została, i to przez wszystkie te lata nie zmieniła się o jotę w tym, co robi na korcie. Stała się jeszcze lepsza, a my znowu czekamy na kolejny taki moment, który sprawi, że wszyscy razem krzykniemy „dwa razy tak samo!”. Bo to właśnie w tym wszystkim tkwi magia – w tym, że nawet po latach potrafi nas wzruszyć, zachwycić i przypomnieć, dlaczego od samego początku kochało się ją za to, kim jest.
-
Siema kolesie! 😎 Zaraz cofnę się pamięcią do tego meczu w Miami, bo tam mi się po raz pierwszy serce podeszło do gardła tak mocno, że aż wpiłem paznokcie w ramię kolegi obok... nie, nie żartuję! Siedziałem sobie w tym zadymionym barze na Dolnym Mieście, piwo półtoralitrak, a tu nagle ekran robi „zoom” na Jess i ją wita pani konferansjerka, no i słychać, jak ktoś krzyczy „Jessica Pegulaaa!” – a ona stanęła przed kamerami z tą swoją flegmą, jakby mówiła: „no, co tam nowego?” i wcisnęła ten backhand w decydującej wymianie, że przeciwniczka z Kanady ledwo trzymała rakietę w rękach... 🔥 I wiecie co? Na trybunach w Miami byli sami obcy ludzie, ale jak jeden mąż walili w ławki, jakbyśmy byli tam od zawsze – ba, jeden facet obok mnie wyskoczył i rozlał całe piwo po stołach, ale nikt nawet nie pisnął, bo to było TAKIE chwile, że normalne reguły nie miały prawa istnieć! No a potem wszyscy razem zawyliśmy „DWA RAZY TAK SAMO!” i wiedziałem już, że to nie mecz, tylko ponowne narodziny – bo Jessica znowu nas wszystkich kocha po swojemu, bez wyjątków, a my jesteśmy jej wierną bandą od samego początku. 💛🔴
-
ale wiecie co mnie dzisiaj rozśmieszyło jak nic innego? że w knajpie "u starej Hani" w ratuszu jeden gość tak się podniecił tym finałem w miami, że krzyknął do kelnerki "podwójne espresso, bo pani Pegula właśnie trafiła 20 razy z rzędu!". no i co? kelnerka popatrzyła na niego jakby straciła rozum, ale po sekundzie też wrzasnęła "dwa razy tak samo!" i już wszyscy śmialiśmy się, bo to była ta sama energia co dziesięć lat temu, tylko teraz wiedzieliśmy, że Jessica naprawdę nas nie zawiedzie. pamiętam, jak w 2018 na challengerze w charleston siedziałem na trybunach z ziomkami i gadał facet obok "może kiedyś dojdzie do czołówki", a myśmy mu na to "stary, ona już jest w czołówce, tylko ty jeszcze tego nie widzisz". no i patrzcie państwo – dziś wiecie, kto miał rację 😄 a jak nie macie racji, to przynajmniej piwo fundujecie, bo taka nasza kibicowska dewiza!
-
A niech mnie, kurwa, jasna cholera – ależ ja dzisiaj naoglądałem się starych filmików z tym jej backhandem, że aż mi się łza w oku zakręciła! Siedziałem w „Złotym Korkociągu” pod Wawrem, piwo mam takie ciepłe, że mogłbym w nim ugotować jajko na miękko, a tu na ekranie komórki – BUM! – i nagle moja sąsiadka, ta pani Halinka z 5 piętra, która normalnie mnie ignoruje jak powietrze, walnęła pięścią w stół tak mocno, że jej browarek latał pół metra w powietrzu i chlusnęło mi prosto na koszulkę z nadrukiem „Pegula – Królowa Naszych Serc” (dostałem ją w promocji w 2019, jeszcze była młodziutka, nie taka wytworny dama jak dzisiaj). No i co ona krzyczy? „TO JEST DZIAŁO BOSKIE, ALE MOJA WODA PO GOŚCIU TRACI NA WARTOŚCI!” 🤣💦 A ja jej na to: „Pani Halino, niech pani płacze z radości, bo ja zaraz płakać będę z bezsilności, bo zaraz idę do łazienki przebrać się w papierowy worek” 😭 Ale co tam – te chwile są właśnie po to, żeby później wyciągać z szafy te same koszulki i mówić „widzicie, państwo, to nie jest tylko tenis, to jest nasze życie, które nam się powtarza w najlepszym możliwym guście”… więc powiem wam, żebyście nie bali się krzyczeć „DWA RAZY TAK SAMO!” nawet jak was wkurza sąsiadka z piwem na koszuli! Bo Jessica to taka, co sprawia, że nawet najgorsze piwo smakuje jak najlepszy szampan 🍾🔥 i wtedy wszystko jest w porządku, nawet jeśli koszula idzie do kosza. 😂💛Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿