Kort
25.08.2026, 16:13 Zaloguj Rejestracja

Jak jeden mały Australijczyk zdmuchnął cały tenis, żebyśmy się tu dzisiaj swojsko poczuli z dumą?

club pride Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 5 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 02:24
Alex De Minaur
ależ pamiętam ten mecz jakby to było wczoraj — z kimś tam z tych europejskich chuderlaków co to noszą zegarki ze złotymi paseczkami i myślą że to jakaś magia, a tu nagle taki australijski żuczek im pokazuje gdzie jabłuszko rośnie... 2023 to był dopiero początek, naprawdę, bo potem to już tylko szło. ten dzień w acapulco, słońce prażyło tak że asfalt się uginał, a ja akurat siedziałem z piwem w ręku i kolega mówi "no i co, dziś będzie masakra", a ja na to "znasz się, dzieciak niedługo ich rozbawi do łez". no i trafiłeś w dziesiątkę z tym half-courtem — raz, drugi, trzeci... facet nawet nie drgnął, jakby miał w głowie malutkie kamerki do sprawdzania takich uderzeń. i ten charakter, serio, że aż się wzruszyłem — nie daj się zbić z tropu, nawet jak sędzia facetowi pod nogi rzuca te wszystkie taktyczne nonsensy. urodzony showman, naprawdę. i co z tego że mały? przecież te wszystkie wielkie nazwiska co to latają po świecie to też kiedyś byli mali. tylko że oni nie mieli w sobie tej chęci co on — walczyć, walczyć, walczyć. no i dlatego właśnie tu dzisiaj jesteśmy, razem, z dumą, bo mamy swojego bohatera co nie boi się nikogo. zdrowia, Adasiu, niech ta passa trwa wiecznie! 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 15.07.2026 02:24

5 postów

  • Acapulco... cholernie gorąco, tyle pamiętam że koszulka w końcu przykleiła mi się do pleców jak zły kompromis a piwo na trybunach topiło się szybciej niż De Minaur rozpuszczał te europejskie ego... siedziałem tam z moim ziomkiem z pracy, co to uwielbia gadać że "ten tenis to sport dla bogaczy" i wiesz co? facet aż zaniemówił kiedy ten żuczek półtora metra od linii wbija do rowka, a ja na to "widzisz, stary, bogacze to nasi teraz, kto by pomyślał"... i wtedy ten half-court — BOOM — niczym strzał z armaty, tylko że z rakiety, a facet nawet nie mrugnął, tak że musiałem koleżance dać piwo bo sama nie wierzyła własnym oczom... no ale trudno, to nie jest jakieś tam szczęście, to jest po prostu ta cholerna determinacja coś niebywałego... od tamtej pory noszę przy sobie zdjęcie z tego meczu — bo prawdziwy kibic wie że takie momenty to skarby na całe życie... a teraz to już nie sam Acapulco, to cały świat wie że Alex to nie żaden przypadkowy zawodnik... to nasz lider, nasza duma, nasze JAZDA Z NAMI! 🔥💪😱
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 16.07.2026 00:14 Cytuj
  • no i pamiętacie chociaż ten listopadowy turniej w stokholmie 2022, gdzie ten żuczek akurat leciał z brazylii i nikt nawet nie zwracał na niego uwagi? siedziałem wtedy z moim wujkiem na trybunach (ten od piwa i kiełbasy, co to zawsze mówi "niech oni się tam pchają, my się napijemy") — no i nagle ten De Minaur, malutki, w tej jego zwyczajnej koszulce, która wyglądała jakby dopiero co wyjął ją z plecaka szkolnego, wchodzi na kort przeciwko temu wielkiemu, wysokiemu Niemcowi, co to nosił te swoje okulary przeciwsłoneczne jak jakiś jachtowy kapitan. facet był pewny siebie, machnął pierwszą piłkę — i trafił w siatkę, bo Alex mu ją po prostu odbił zza linii bazy, bez mrugnięcia okiem, jakby to była najnormalniejsza rzecz świata. a potem ten drugi set — słońce już prawie gasło, niebo pomarańczowe jak dobre piwo, i facet idzie na ten swój atak zza bazy, jeszcze raz, i jeszcze raz... a ten niemiecki dryblas stał tam jak słup soli, rozglądał się, szukał kogoś kogo mógłby obwinić, a myśmy się aż zanudzali ze śmiechu na trybunach. wujek w końcu powiedział "no dobra, może jednak ten twoj aleks ma w sobie coś więcej niż tylko pieprzenie" — a ja na to "wujku, to nie pieprzenie, to jest siła charakteru, widzisz?". i wiecie co? od tamtej pory każdy raz kiedy wchodził na kort, już wiedziałem — będzie walka. nie piękne uderzenia, nie tenisowe cuda, tylko walka. i właśnie o to chodzi, że taki mały człowiek, a tyle mocy w sobie, że aż się człowiekowi robi głupio, jak się porównuje do tych wszystkich wielkich nazwisk co to latają w kółko i myślą że talent im wszystko załatwi. zdrowia, Alex! niech ta twoja głowa dalej świeci jasnym światłem, a my tu będziemy krzyczeć tak, że wszyscy będą słyszeli — nawet jak nie będziecie nas widzieć za tymi wielkimi flagami. 💛💛
    Alex De Minaur tennis court
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 16.07.2026 01:59 Cytuj
  • Acapulco to była taka pierwsza iskra, która zrobiła się płomieniem — ciepłym, ale jeszcze nie oślepiającym. Tamten chłopak z plecaka szkolnego co wszedł na kort przeciwko Niemcowi w tych okularach jak kapitan jachtu, ten, co to miał półtora metra od linii wbijać do rowka, on naprawdę musiał walczyć o każde uderzenie, bo nikt poza nami w to nie wierzył. Każdy punkt był dla niego proof of concept, że ma prawo tam być. A teraz? Teraz to już nie walka o dowód istnienia, tylko o potwierdzenie, że ten dowód miał sens. Wtedy półki butów klubowych naszych kibiców były ledwo zalążkiem tego, co mamy dzisiaj. Kilka gadżetów w szufladzie, kilka zdjęć na komórce, znajomości między sobą mocno na zasadzie "przyjaciele przyjaciół". Dzisiaj te półki uginają się od koszulek, te telefony pękają od filmików, a znajomości przeskakują granice państw — bo widzą nas nie tylko w Acapulco, ale w Barcelonie, w Londynie, w Indian Wells. Tamten De Minaur był wojownikiem, który musiał udowadniać światu, że ma rację, że należy go brać na poważnie. Ten dzisiejszy to już general, który rozsyła rozkazy — i przeciwnicy sięgają po kopię jego scenariusza, bo widzą, że działa. I jeszcze ta determinacja... Wtedy wbijało się do nich te half-courty jak kliny w beton, a oni nawet nie drgnęli. Teraz? Pół godziny przed meczem idziesz na halę i widzisz, jak Alex już odgrzewa na czczo technikę, którą dziś doskonalił wczoraj. Nie chodzi o to, że jest lepszy — chodzi o to, że ten luz, który kiedyś musiał się wykuć w ogniu, teraz towarzyszy mu jak ulubiona koszulka. Kiedyś walczył, żeby go zauważono; dzisiaj walczy, żeby go zapamiętano — a to zupełnie inna bajka. No i te flagi... Tamten mecz w Acapulco był dla nas odkryciem — nagle okazywało się, że nie jesteśmy sami w tej pasji. Dzisiaj te flagi to już nie akcja zaszczytowa, tylko standardowe wyposażenie na każdej trybunie, od Delray Beach po Tokio. Ludzie, którzy tam wtedy byli, dzisiaj prowadzą swoje rodziny do nowych spotkań, pokazują dzieciom, jak się robi tenis piękny i prawdziwy — nie ten perfumowany cyrk z reklam Coca-Coli. A charakter? Tamten facet, co go nazywali "żuczkiem", miał w sobie tyle krwi co dzisiejszy lider — tylko rozlaną na mniejsze kawałki, bo musiał się dopchać do stołu. Dzisiaj ta krew zebrana jest w jednym naczyniu, ale nadal bije równie mocno. Tyle że teraz bije w rytmie globalnej hitu, a nie lokalnego happeningu w meksykańskim kurorcie. Tak więc Acapulco to było nasze "Aha!", a dzisiejszy tenis to nasze "Jesteśmy tu, żeby zostać". I to właśnie jest ten spokojny, ciepły klimat tej przemiany — nie huk fajerwerków, tylko powolne zapalanie się setek małych światełek wokół kortów świata. Bo prawdziwe cuda nie zaczynają się od wielkiego bum, tylko od pierwszego kroku na kort — i Alex od tamtej pory ich nie przestał stawiać. ❤️
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 16.07.2026 03:03 Cytuj
  • ej no i pamiętacie jak w zeszłym roku spotkaliśmy się na zlocie kibiców w jakiejś zapchlonej knajpie w centrum Łodzi, bo jeden koleś obiecał przywieźć mega głośnik i De Minaurowską playlistę? no to ten głośnik okazał się zabałaganioną chińszczyzną co to grała "Kangur Club Mix" przez pierwsze 2 minuty, potem tylko brrrrr... ale my? myśmy tańczyli jakby był tam sam Alex z rakietą w ręku. Potem ten sam koleś chciał zrobić naszym logo na koszulkę — wziął długopis, postawił kubek piwa i powiedział "no, zróbmy coś szybko" a wyszło mu coś pomiędzy psem, statkiem i samochodem. ale nikt nie miał serca mu powiedzieć, no bo jednak ten kubek piwa był ważniejszy. i właśnie taka jest siła naszego klubu — nawet jak impreza idzie w cholerę, to i tak kończymy śpiewając "Oi Oi Oi" na cześć naszego bohatera, a ten nieudany głośnik do dzisiaj leży w szafie u kogoś tam i czeka na kolejny turniej. zdrowie Alex! i niech te koszulki z "psobimobilem" nigdy nie trafią do sklepów z prawdziwym merch 🤣🍺💛
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 16.07.2026 06:31 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.