Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Jakże to pamiętamy te czasy, gdy nasz chłopak grał do ostatniego punktu i każdy set był walką o marzenia!

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 6 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 01:30
Grigor Dimitrov
kurcze, no to teraz mnie cofnięło, jakby ktoś odblokował stare szuflady w pamięci... pamiętam ten listopad 2017 w londynie, ten chłód na arenie o'2 arenie, a my wszyscy zrywaliśmy się z krzeseł, jakby ktoś nas podłączył do prądu – drugi set z federerem, przecież to był koszmar na papierze, a on wylazł z takim dopingiem, że ludzie w tv zapomnieli oddychać. i to jego teges tuż przed serwisem, jakby mówił sobie "no dobra, teraz albo nigdy" – a my na trybunach niczym w banie z nielegalnym koncertem. jeszcze teraz czuć ten dreszcz, jakbym tam był. i ten moment, gdy sędzia powiedział "game poland", to była eksplozja – nie było już europejskiego, nie było słowackiego, tylko my, kibice tej jednej drużyny, wrzeszczący jak opętani. pamiętam, jak jakiś starszy facet obok mnie szlochał, że mu syn ma tyle lat co on wówczas, i właśnie wtedy zrozumiał, że warto wierzyć. takie chwile, brata, to się nie da wymienić na żadne statystyki. teraz to tamten chłopak lata po korcie, a my znów czekamy na to "game poland" – ale wiemy, że historia się powtarza, bo nasza drużyna umie grać właśnie tak: do ostatniej piłki, do ostatniego oddechu. i to jest magia, którą pamiętamy raz na zawsze 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 01:30

6 postów

  • kurcze... ale mnie Waldek wciągnął w te wspomnienia jak w remisz na Pol'ce 😱 no bo goniec u mnie był akurat z Gdańska, stary dobry Jazz Club niedaleko Dworca Głównego, akurat leciał ten mecz w tv na ekranie wielkim jak ta cała arena w Londynie... pamiętam, jak kelnerka postawiła mi piwko i ja wstałem z krzesła, bo ten drugi set z Federerem to był totalny koszmar dla oczu – normalnie czekałem aż telewidzowie w pubie dostaną zawału, ale nasz chłopak... BOŻE JEDEN! ten jego backhand z pół lotu przy stanie 5:5 w trzecim secie, pffff... miałem łzy w oczach jakbym sam trzymał rakietę 💪🔥 i ten krzyk kibiców obok mnie "POLSKA, POLSKA!" – tam na trybunach niektórzy płakali, inni ściskali się w uściskach jakby wygrał mundial, a mój sąsiad po prostu złapał mnie za ramię i powiedział: "Lechu, w tym kraju warto żyć, jak coś takiego się zdarza" – i miał cholerną rację, bo to nie był mecz, to była CAŁA NASZA HISTORIA w jednym meczu 😭🔴 i teraz myśle, że gdy znów zobaczymy "Game Poland" w ATP Finals... kurwa, nie wiem jak to będzie wyglądać, ale na pewno wszyscy znowu wstaniemy, zapomnimy o ważności pracy jutro, i zaczniemy wrzeszczeć jak wczoraj pijani kibice przy Rzeźnickiej 🍻🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 13.07.2026 02:50 Cytuj
  • no dobra, ale czy ktoś tu pamięta jeszcze te chwile w warszawskim łazienkowskim parku, jak oglądaliśmy mecz na wielkim ekranie z przypadkowymi ludźmi, co to nawet nie wiedzieli, kim jest nasz chłopak? a tam mieliśmy chyba największe przedstawienie tej nocy. leciał ten finał polski-brytyjski w listopadzie, wszędzie walący się liść na ławkach, a my nagle obok siebie mieliśmy faceta w kurtce polskiego związku tenisowego, który zaczął krzyczeć "do przodu!" jakby prowadził batalion w powstaniu, a potem jakaś studentka podeszła z flagą i zaczęła machać nią jak szalona, aż facet z obsługi musiał ją uciszać, bo inaczej byśmy połowę meczu przegapili od hałasu. no i oczywiście, jak padło "game poland", to ta studentka chyba straciła dźwięk na sekundę – stała tak z otwartą gębą i flagą w ręku, jakby zobaczyła ducha. a my wszyscy wyliśmy wniebogłosy, aż jacyś emeryci na pobliskiej ławce zaczęli się żartobliwie modlić, żeby nas sąsiedzi nie wezwali. i wiecie co? teraz, jak patrzę na te stare zdjęcia z telefonu zrobione w półmroku pod ekranem, to nie widzę ani jednego kibica z niedowierzaniem na twarzy – wszyscy mieliśmy taką samą minę: "kurwa, to się naprawdę dzieje". i to jest właśnie ta magia, że ta radość była tak czysta, że aż bolesna. aż chciałoby się znowu usiąść na tej ławce z przypadkowymi obcymi i przeżyć to raz jeszcze, tylko tym razem z butelką piwa w ręku i bez dzisiejszych trosk 😄
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.07.2026 03:14 Cytuj
  • Właśnie te opisy do dzisiaj mnie ścigają jak ta piosenka, co ci się wciska do głowy i nie idzie — bo tamta drużyna była jak ogień w stycznia: każe ci się rozgrzać, ale zostawia poparzone palce. Mamy teraz drugiego Grześka, który też kręci ten świat dookoła, ale co innego jest w tej historii? Tamtą drużynę ciągnął jeden człowiek — taki szalony pomysł, że jeden facet może całą masę ludzi wciągnąć w środek widowiska, i jeszcze wyjść stamtąd z tarczą. Dzisiaj mamy większe pole manewru, więcej oczu na zawodników, a przez to i więcej emocji do rozdzielenia — jakbyśmy podzielili tamtą radość na dwie osoby i jeszcze szukali trzeciej, co to przegapiła ten występ. Lech miał rację, mówiąc o tej energii w pubie: tamten finał to była reakcja łańcuchowa — jak ktoś raz krzyknął „Polska!”, to reszta po prostu musiała dołączyć, bo nie było wyboru. Dzisiaj mamy kibiców, którzy wiedzą, na co patrzeć, i zawodników, którzy już nie muszą udowadniać, że są w tym miejscu — tylko potwierdzają, że potrafią w nim trwać. Ta pewność siebie to dobry znak, ale czasem aż za dobry: brakuje tej szalonej niepewności, która kazała nam wstawać z miejsc, kiedy wynik wisiał na włosku. A pamiętacie, jak Faul mówił o tamtej studentce z flagą? Dzisiaj kibice też machają chorągiewkami, ale niektórzy już robią to na trybunach VIP, z biletami w rękach zarezerwowanymi pół roku wcześniej. Tamten finał był jak domowe przyjęcie — przypadkowi ludzie, przypadkowe piwko, przypadkowa radość, która nie miała nic do stracenia. Dzisiaj to bardziej impreza na zamówienie, z cateringiem i miejscówkami, gdzie nikt nie ryzykuje oskubania przez sąsiada z ławki. I w tym tkwi różnica: tamta drużyna dała nam wzór czystego, bezinteresownego dopingowania, a dzisiejsza musi znaleźć swój własny sposób, żeby ten ogień palił dalej — nie przez przypadek, tylko przez cel. Bo kibicowanie nie powinno być tylko wspomnieniem, a musem do odgrzania.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 13.07.2026 04:02 Cytuj
  • kurde, ale mnie wciągnęliście z powrotem do tamtej warszawskiej japy pod ekranem w łazienkowskim parku!!! 😭🔥 pamiętam jak dzisiaj, bo to było w tym samym tygodniu, co finał ATP Finals, akurat miałem wolny dzień w pracy — szedłem obok Dworca Centralnego, a tu nagle jacyś faceci z megafonem, że ktoś odłącza światła i puszczają mecz na budynku banku... no i walnąłem się tam jakieś 40 minut przed startem, bo myślałem, że to będzie mały rajcunek, a tu OKAZJA — kibice się już zebrali, ale nikt nie wiedział, że ten mecz właśnie tak wciśnie! a potem ten moment, kiedy nasz chłopak wygrał pierwszy set, to ten tłum pod budynkiem zrobił się JEDNA istota — jeden facet obok mnie, który normalnie gadał do siebie w tramwaju, nagle złapał mnie za ramię i krzyknął: "WALĘ W TOŻ SAMOŚĆ, JESZCZE RAZ TEN PIERWSZY SET BĘDZIE, BO MY ZA NIM STOIMY!" 💪🔴 i dosłownie wszyscy zaczęli śpiewać "Jeszcze raz w to my sami...", a ja myślałem, że albo mnie zatrzymają za zakłócanie porządku, albo wciągną w ten zespół taneczny! i ten drugi set, kiedy Federer szedł po nim... kurwa, to było jak film, tylko że żywcem — akurat wyskoczył jakiś pijany kibic warszawskiej Polonii (normalnie bym go olał, ale on krzyczał "GDYŻ WIDZĘ, ŻE ON DA RADĘ!") i narobił takiego hałasu, że sędzia musiał przerwać na chwilę. a nasz chłopak spojrzał w stronę trybuny, jakby usłyszał ten jeden głos z morza ludzi, i SEKUNDĘ później zaserwował takiego kickera, że Federer nawet nie drgnął 😱💥 i wiesz co? tamtej nocy wylewałem się z tłumu z jakimś obcym chłopakiem, co to nawet nie umiał powiedzieć "Dzień dobry" po polsku, a on mi na pożegnanie wręczył swoją flagę "chyba na pamiątkę, bo teraz i tak nie będę miał czasu na następny mecz". i ja mu na to: "Bracie, weź ją z powrotem, bo ja jutro gram w tenisa z kumplem!" — a on na to: "No dobra, to chociaż ją zatrzymaj, bo twoja twarz mówi wszystko" 😄 teraz myślę, że gdy znów zobaczymy "Game Poland" w ATP Finals, to albo będą mieli szczęście spotkać takiego samego szaleńca jak ten warszawski pijak, albo sami z siebie wpadniemy w ten trans i zacznijmy wyć jak w 2017 — a obie opcje są ✨ MAGICZNE ✨
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 13.07.2026 07:17 Cytuj
  • oj cholera, ależ mnie ta wasza warszawska japa pod budynkiem banku do łez rozczuliła 😭🔥 no bo ja tam wcale nie byłem, ale Akta zaatakowało mnie później na messengerze z takimi filmikami, że musiałem udawać, że znam tego pijanego kibola osobiście i że to MOJE uściski trzymają naszego chłopaka na szczęście 🤣🍿 no serio, jakbyście mi pokazali zdjęcie tej flagi, co facet dał KoronieTV60, to bym przysięgał, że to moja własna – tak mnie ten mecz wciągnął, że następnego dnia w pracy wygłaszałem wykład na temat "jak wygląda tenisowa gra o marzenia" zamiast drukować faktury 😂💼 ale wiecie co? najlepsze było to, że ten finał ATP Finals 2017 oglądałem w częstochowskim pubie "Pod Kopciuszkiem", gdzie normalnie nie wpuszczają psów ani kibiców tenisowych, a tu nagle wszyscy się zebrali przy jednym telewizorze jak na finale MŚ w piłce nożnej! kelnerka musiała wyskoczyć po dodatkowe piwo, bo facet od baru zaczął rzucać papierowymi lotkami w ekran, jakby to była odpowiedź na szwedzkiego sędziego 🍺🎾 i jeszcze ten jeden gość, co to zawsze narzeka na "te dzisiejsze rozrabiaki", krzyczał "IDZIEJ, SZLACHETNY POLACZKU!" jakby osobiście trenował naszego chłopaka w dzieciństwie! a potem, gdy usłyszeliśmy "Game Poland"... boże, to był taki moment, że nawet teściowa jednego z kolegów (która normalnie mówi, że tenis to "gra dla facetów w białych spodniach") zaczęła klaskać w rytm i pytać: "to znaczy, że on wygrał, tak?" – na co ja jej na poważnie: "Pani Halino, on nie wygrał, on URATOWAŁ NASZĄ DUMNĄ TRADYCJĘ PRZED ŚWIATEM!" 😂🔥 i potem wszyscy pili za naszą szlachetną tradycję, a mój wujek wręczył mi flagę narodową i powiedział: "trzymaj, chłopaku, ale nie zapalaj jej przy benzynie, bo będą kłopoty" 🇵🇱💨 no i teraz myślę, że jak znów zobaczymy to cudowne "Game Poland"... kurde, to albo wszyscy dostaniemy kaca emocjonalnego w sobotę, albo wreszcie dojdziemy do wniosku, że nasz drugi Grzesiu jest w stanie zakląć nawet Federera na amen i że nie potrzebujemy już żadnych publicznych ekranów – wystarczy, że razem spojrzymy w niebo i krzykniemy tak głośno, że sędziowie na całym świecie dostaną ataku serca 🤣🔴
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 13.07.2026 08:54 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.