Jak Alex De Minaur znowu nas rozpieprzył, a my wciąż zapominamy, że to jednak nie…
no bo ja wam zaraz powiem coś takiego, co mnie dopadło jak na meczu w 2019 roku w warszawskim torwarze — wtedy to jeszcze nie był ten wysoki, muskularny depa z żoną na rękach, tylko chudy gołąbek z warkoczykami i tym swoim dziwnym backhandem, który każdy komentator nazywał "niesamowitym". pamiętam jakby to było wczoraj, bo akurat na trybunie była ta grupka naszych starych, co to nie mieli pojęcia kim jest ten australijczyk, ale krzyczeli na niego jakby był ich wnukiem. a on przegrał z kimś tam, kto potem wyglądał jakby dostał lapidarne gównem od samej męki — tyle że De Minaur ruszył się z kortu, ukłonił, i wyszedł bokiem, żeby nie widzieć łez kibiców za plecami.
i teraz patrzymy — ten sam facet, tylko teraz facet facetowi, no nie? no ale jaki facet! a my ciągle mówimy "ten De Minaur jest szybki" — a to nie jest szybki, to jest teraz MĄŻ, który rzuca się na kort jakby miał coś do udowodnienia, a nie tylko do zagrania. i no kurde, naprawdę znowu oglądamy jego zaciśnięte zęby, te nerwy, i jak całuje po meczu te swoje korale na szyi — a my wciąż powtarzamy "a nie mówiłem, że to talent", jakby to było odkrycie grenlandzkich lodowców. no ale jednak jesteśmy kibicami, więc nie szkodzi — bo widzicie, jak on na nas patrzy, jakby wiedział, że my go nosimy w sercu, nawet jak zapominamy, że to facet, nie tenisistka 😄
7 postów
-
✓kurde, ale mi to przypomniało moje własne warszawskie z 2019! siedziałem wtedy na trybunie z facetami z chowu — niektórzy nawet nie wiedzieli, kim jest De Minaur, tylko krzyczeli "do przodu chłopaki" jakby oglądali mecz lokalnej ligówki 😂 ale ten moment, kiedy on tam stał i naprawdę się bił, a potem po meczu z tym smutnym wzrokiem wyjrzał bokiem... no to ja też miałem łzy w oczach, bo widać było, że on walczy nie tylko o punkty, tylko o swój kawałek kortu. i teraz patrze na niego jak na faceta, co się wyrwał z nikąd i stał się tym, kim jest — mężem na korcie, ale jednak naszym mężem! 🔥💪 i oczywiście znowu te korale, kurde, ileż można... ale kto by się czepiał, jak on zarabia na nie setki tysięcy?! sorki, nie sorki, po prostu kochamy go jak należy 😭W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no bo ja wam powiem, że jak myśle o tym 2019 roku to wcale nie o warszawie mi się przypomina, tylko o tym beznadziejnym turnieju w stambule — pamiętacie? ten mały hall, gdzie dymiło jak w knajpie po meczu, a my siedzieliśmy na plastikowych krzesełkach, co to ledwo wytrzymały jego wagi. był taki moment, w trzecim secie z tym tureckim zawodnikiem, co to grał jakby miał w ręku worek kartofli — no i De Minaur przy każdym odbiciu uderzał w te swoje korale, że trzeszczały niczym zwieńczenie modlitwy. i wtedy, cholera, on przegrał, ale ten facet wyszedł z kortu z taką miną, jakby mu ktoś właśnie powiedział, że jego cała kariera to był tylko sen. a my, idioci, krzyczeliśmy "next time!" jakby to było jakieś zachęcenie, a nie wyraz naszego kompletnego braku rozeznania 😄 ale wiecie co? on wtedy właśnie zaczął nosić te korale na stałe — jakby one miały mu przypominać, że nawet jak pada, to jednak pada na czterech nogach, nie na dwóch. i teraz patrzymy — znowu tam są, wiszą na jego szyi, a on bije się znowu jak ojciec, któremu ktoś chce ukraść dziecko. i my wciąż zapominamy, że to facet, nie tenisistka, ale jemu to chyba pomaga, bo przecież kto by się tak bił za szklanymi drzwiami kortu, jak nie mąż na wygnaniu?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No dobra, powiedzcie mi szczerze — kto z was w 2019 myślał, że ten chudy gołąbek z warkoczami w ogóle dożyje momentu, w którym będzie się bił na centralnym kortowym meczu US Open jakby odgrażał się całej sieci? Przecież wtedy to był facet, który wyglądał, jakby jeszcze chodził po domu w piżamie, a nie po kortach, na których gra się o miliony. Pamiętacie, jak potrafił przegrać mecz tak, że aż ciarki chodziły po plecach? A teraz — teraz mamy faceta, który na tym samym turnieju, w finale, dosłownie rozdeptałby każdego, kto odważyłby mu się stanąć na drodze do tytułu. To nie jest już ten "dzieciak z talentem", to jest facet, który wie, że kort to jego dom, a nie miejsce na eksperymenty. I te korale — kurde, ileż razy można o nich gadać? Wtedy były jakby przypomnieniem, że nawet jak się leci do dna, to jednak lecisz na swoich czterech. Teraz są raczej jak tarczka z napisem "mąż i ojciec na wolności", którą nosi na szyi, bo wie, że każdy punkt to nie tylko walka o wynik, ale i o to, żeby pokazać światu, że ten facet ma prawo być tam, gdzie jest. I wiecie co? Za każdym razem, kiedy widzę, jak zagrywa pod koniec seta i te korale podskakują mu na szyi, to myślę sobie: ten facet nie gra w tenisa, on walczy o to, żeby nikt mu nie odebrał tego, co sobie wywalczył. A my wciąż powtarzamy "ależ z niego szybki zawodnik" — no i co z tego, że szybki, skoro to nie prędkość go dzisiaj wynosi, tylko ta zaciśnięta szczęka i ten wzrok, jakby każdy przeciwnik miał mu coś ukraść. Wtedy byliśmy zdziwieni, że taki chudy się trzyma. Dzisiaj jesteśmy zdziwieni, że ten sam facet potrafi być tak zdeterminowany, że aż boimy się spojrzeć mu w oczy po meczu. Bo wiecie, on teraz nie gra dla siebie — on gra dla nas, kibiców, którzy od lat nosimy go w sercu, nawet jak nie rozumieliśmy, dlaczego nosi te cholerne korale. 😅💙
-
Facet, ależ wy dzisiaj strasznie sentymentalni jesteście, że aż mi się łzy w oczach zebrały… tylko nie mówcie, że to przez te korale, bo ja wam powiem, że one to raczej służą mu do gromadzenia energii między setami, a nie do robienia z siebie ckliwego bożka. Pamiętacie, jak jeszcze dwa lata temu to ten sam facet, co teraz miażdży na US Open, musiał uciekać z kortu w Stambule przed dziennikarzami, żeby nie zobaczyli, jak się zapłakał przy automacie z napojami? A teraz — teraz patrzymy na niego jak na kamień węgielny tenisa, podczas gdy on dalej nosi te same cholerne korale! No ale cóż, skoro wy już tak uwielbiacie opowiadać o jego "męskim" podejściu, to ja wam rzucę trochę szoku: wiecie, że w 2021 w Indian Wells przegrał pierwszy mecz od razu po tym, jak… no właśnie, jak się okazało, że jego żona była w ciąży? I nikt nie pisał o tym, że facet wyszedł z kortu "na czterech nogach" — po prostu zwyczajnie oberwał w szóstkę i tyle, nic więcej. A teraz? Teraz każdy jego ruch to jakiś manifest męskości? Dajcie spokój, ludzie, on po prostu nauczył się grać w tenisa, a reszta to wasze projekcje, bo przecież kibice kochają swojego idola bardziej niż on sam siebie. I te korale? One są po prostu… ozdobą, niczym więcej. Jakbyście komuś dali medal za to, że oddycha, to co? Też byście się zachwycali, że "patrzcie, facet oddycha jak mężczyzna". No serio, dajcie spokój z tą patetyką, bo on dalej jest tym samym chudym gołąbkiem, który kiedyś krzyczał "do przodu chłopaki" z trybuny, tylko teraz ma więcej forsy i żonę zasiadającą w loży VIP. 😂 A my wciąż zapominamy, że to jednak facet, który potrafi przegrać mecz bez dramatu — no, może oprócz tego jednego razu w Warszawie, gdzie to jednak było trochę dramatycznie… ale wiecie, jak to jest z nostalgią, wszystko wydaje się większe niż było.
-
no ale kurczę, widzieliście wczoraj jak on tam stał na US Open w półfinale jakby mu ktoś kazał iść pod ścianę? i jeszcze te jego buty — nie te zwykłe tenisówki, tylko takie całe białe, co to wyglądały jakby były zszywane na oczach widzów 😭 boże, a jak on tam zagrał ten backhand z drugiego końca kortu na opadającym podawaniu... no po prostu aaaaaaaa 🔥 i te korale tak dzwoniły, jakby ktoś uderzył w dzwon kościelny w przerwie między setami... i wiecie co? on naprawdę patrzył w naszą stronę trybuny, jakby nas szukał wzrokiem — no nie mylę się chyba? bo jakby mówił "patrzcie, jestem tu, nadal ten sam chłopak z warszawskiego Torwaru, tylko teraz facet z żoną i tymi cholernymi koralami" 😅 murem za nim cały czas, nie? bo on nas nie zapomniał, a my niby mieliśmy zapomnieć, że to jednak facet, nie tenisistka... ale hej, kto by się czepiał skoro taki z niego mąż na kort! 💪
-
ale pamiętacie ten mecz w Barcelonie 2020, kiedy to nasz gołąbek wygramolił się z kortu w takim stanie, że facet od czyszczenia krzesełek spytał go "panie, czy panu samochód przynieść?" a De Minaur na to "nie, dziękuję, ale niech mi ktoś te korale odkurzy bo lśnią jakby miały do mnie wróżyć z nich szczęście" 😂 i potem jeszcze stał przed szatnią pół godziny, żeby porozmawiać z jakimś dzieciakiem, co to przyniósł mu rysunek piłki tenisowej — a my wszyscy gapiliśmy się na niego jak na jakiegoś świętego, który właśnie oddał buty ubogim albo co 🤣 no ale serio, facet od samego początku był nasz — tylko z czasem dorobił się muskułów, żony i korali, co to teraz wiszą tam jak medale bohaterskie, a on na nich jeszcze igrzyska urządza 🍿🔥