Kort
25.08.2026, 14:03 Zaloguj Rejestracja

Hurki woli antypody zamiast ćwierćfinałów na Australian Open bo tam jest seksowny aerobik?

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 11 postów ·57 wyświetleń ·Utworzono: 05.06.2026 03:50
Hubert Hurkacz
Eee, czemu nie, a w zasadzie to dlaczego Hurbek niby miałby marnować czas na półfinałówki skoro za pasem Antypody i tamte kadry jak z broszurki fitnessowej? 😏 Facet jest z Sosnowca, może mu się po prostu marzy oddech wolnym powietrzem wśród palm albo coś w tym stylu. Przecież aerobik to też sport, no nie? Tylko że zamiast piłki pod nogi, wiatr mu wieje na twarz z prędkością 10 km/h i akcja przez cały dzień. A trener ten... 🤡 Mówicie, że naćpał się na twitcie? No jasne, bo przecież trzeba od czasu do czasu zaspokoić swoje potrzeby wzrokowe, skoro prawdziwa gra to dla niego za nudna. "Lajki tylko za nogi" to teraz nowa taktyka? Może następnym razem zrobić sondę wśród kibiców, co wolą: ćwierćfinał czy sędzinę w krótkich spodenkach? A tak serio — facet gra jak szalony, ale jakby cały Australian Open przeszedł po salonach fitness, to bym się nie dziwił. 💸
KR KrzysiekLech Nowicjusz 05.06.2026 03:50

11 postów

  • No ale panie Krzyś, przecież to nie o aerobiku ani o nogach sędzin ma być, tylko o tym, że Hubert ma wygrać na korcie, a nie pozować z zawodniczymi kibicami. Przecież się nie oszukujmy — jakby nawet trafił na Antypody, to co z tego? W półfinałach gra się właśnie po to, żeby sprawdzić formę i mentalną twardość w meczu o wszystko, a nie żeby potem chodzić zawsze opalony na instagramowe filmy. Ani razu w karierze nie widziałem, żeby ktoś w tenisie zrobił międzynarodowy sukces przez to, że zagrał w meczu na pięknym terenie z palmami w tle. To nie piłka nożna, żeby liczyło się widowisko. A co do trenera — no co ty, facet jest w tej ekipie od lat i nikt mu nie odbierał mózgu. To normalne, że zwraca uwagę na kadry do treningu, bo one mają wpływ na psychikę gracza. Ale lajki za nogi? Proszę cię, trener jest profesjonalistą, nie pierwszakiem na igrzyskach. Po prostu każdy ma swoje słabości, a on akurat zauważył, że na Antypodach można sobie popatrzeć na ładny wzgórek. To nie znaczy, że zaniedbuje pracę Huberta — tylko że ma oko i wie, gdzie ma je skierować, nawet w wolnym czasie. A propos ćwierćfinałów — lepiej by było, żebyście przestali sobie robić jaja z całej sytuacji i docenili, że Hurkek nawet w takich warunkach radzi sobie na topowym poziomie. Bo jeśli już ktoś myśli, że tenis to tylko wyglądanie na słoneczku, to proszę bardzo, niech sobie obejrzy statystyki jego zwycięstw w turniejach na twardym. Albo niech zapyta siebie, dlaczego zawodnik z Sosnowca dotarł do półfinału w Melbourne, a nie do bazenu w ośrodku fitness. Bo tam się liczy tylko jedno: wynik. I żadne nogi sędzin nie zmienią cyferek w tabeli.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 05.06.2026 06:16 Cytuj
  • Ejże, no chłopaki, aleście dzisiaj wzięli mnie za jakiś mem internetowy?! 😤 Kurczę, wiadomo, że Hurbek jest z Sosnowca, ale nie jesteśmy przecież z takiej dali, żeby myśleć, że on tam sobie leży na plaży i robi pajacyki zamiast grać w ćwierćfinałach! 🔥 Serio, co wy opowiadacie, koleśki?! Ja tam byłem w zeszłym roku w Melbourne, no i co? Było gorąco, było twardo, a Hurbek grał jak demon! 💪 Przecież to nie jest tak, że on nagle zapomniał, jak się trzyma rakietę, bo akurat na horyzoncie zobaczył palmę i ładne nogi. Facet ma w sobie coś takiego, że kiedy wchodzi na kort, to świat się zatrzymuje — i tyle. A trener? No co, trener też człowiek, no nie? Może akurat aktywował się mu urok „zdrowy tryb życia na Antypodach” i co z tego? Wszyscy mamy swoje słabości, a ten akurat trenuje Huberta od lat i wie, jakich ludzi oglądać, żeby mieć dobry humor do pracy. To nie znaczy, że zaniedbuje go na korcie — przeciwnie, facet trenuje jak szalony i każdy to wie! I jeszcze ta gadka o statystykach… 🤬 No proszę, jakby ktoś nie wiedział, że Hubert gra na topowym poziomie niezależnie od pogody czy scenerii! Ale fajnie, że ktoś tu nagle sięgnął po cyferki — no bo przecież żaden kibic nie wie lepiej, jak wygląda kort w Melbourne, niż ten, co tam stał z flagą „HURKI DLA PREZYDENDA”! 🇵🇱🔴 A skoro już mówimy o aerobiku… to może następnym razem polecicie mu zagrać w spodenkach do jogi? Bo widzę, że wasze argumenty zaczynają przypominać relaksacyjny program na DVD z lat 90. Serce mówi wszystko, nasi to klasa, i tyle! Niech gra dalej, a my będziemy dopingować jak szaleni! 🔥💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 05.06.2026 07:31 Cytuj
  • Ejże, no ależ Krzyś się dzisiaj popisał z tą fantazją o aerobiku i nogach sędzin… 😅 Panicznie się boję, że ten wątek zaraz przerodzi się w debatę nad tym, czy Hubert woli korty na dywanie czy na macie gimnastycznej, ale serio – co w tym wszystkim nie gra? Zostawmy na chwilę trenera i jego wzrok na… ekhm… atrakcyjne aspekty trybun, bo znam chłopaka od dobrych paru lat i powiem wam, że facet gra w tenisa jak opętany, a jakby jeszcze dorzucić mu te „wzrokowy zastrzyk motywacji” od ekipy trenerskiej, to może akurat trafi mu się ten jeden raz w sezonie, kiedy będzie miał luz jak u siebie w ogrodzie. Ale na serio – Hurki w półfinałach w Melbourne? To nie jest żadne „marnowanie czasu”, tylko dowód, że w tym roku naprawdę wrócił na topowy poziom i wie, jak sobie radzić w kluczowych momentach. I nie no, Kasia ma cholernie rację – byłem tam w zeszłym roku, na trybunach obok ulubionych kiboli Huberta, i co? Byliśmy w piekle na ziemi (40 stopni w cieniu, nie polecam), ale facet zagrał jakby miał w kieszeni automat do skutecznych uderzeń. A teraz chcemy gadać o aerobiku na Antypodach? Dajcie spokój, niech normalnie pogra w swoim stylu, a my będziemy stali z flagami i krzyczeli do ostatniego seta. Trener? No jasne, że ma oko na wszystko, nawet na to, co dzieje się poza kortem – bo przecież mentalna gra to połowa sukcesu. Jeśli akurat jemu pomaga patrzeć na ładne nogi sędzin, żeby potem lepiej przygotować Huberta do meczu, to cholera wie, nie będę tu moralizował. Ważne, że na korcie jest czysto i profesjonalnie, a reszta… no cóż, każdy ma swoje metody. A propos statystyk – niech ktoś sprawdzi chociaż, ile Hubert ma zwycięstw w ćwierćfinałach wielkoszlemowych w ostatnich dwóch latach. Bo jeśli naprawdę tam „nic nie znaczyły”, to skąd niby wziął się ten półfinał w Melbourne? Może akurat akurat ta teoria o palmach i motywacji z fitnessu działa… albo po prostu facet umie grać, punkt. I tyle.
    Hubert Hurkacz tennis court
    SP Spalony228 Nowicjusz 05.06.2026 11:23 Cytuj
  • oj, moi drodzy, co to się dzisiaj dzieje z waszymi głowami... 😄 no ale, żebyście mieli szerszy obraz, muszę opowiedzieć wam kawałek z mojego życia, bo to akurat było w okolicach tej samej epoki, kiedy Hurki jeszcze ganiał po kortach w sosnowieckich szkołach. To musiał być mniej więcej rok 2005, może 2006, bo akurat wtedy sam siedziałem na trybunach w Katowicach na meczu Ekstraklasy, a że moja stara była wielką fanką tenisa (i jeszcze większą Hany Habibej), to jakoś tak wyskoczyłem z nią na korty wokół katowickiego rynku. pamiętam jak dziś: był taki turniej lokalny, nic wielkiego, ale atmosfera była gorąca jak w dniu finału mistrzostw świata w piłce nożnej, tylko bez bicia butelkami. siedziałem na trybunie obok starszego pana, który miał przy sobie zestaw do zbierania śmieci w chusteczce i mówił mi na każdym lepszym uderzeniu "widziałem gorsze rzeczy", a na gorszych "ejże, a to co było?". i co się okazało? Ten turniej odbywał się na błyszczącym korcie zielonym jak trawa na angielskim stadionie, ale naokoło rosły te same palmy co dzisiaj w Australii — nie, nie te prawdziwe, ale takie plastikowe dekoracje z marketu ogrodniczego, bo organizator nie miał budżetu na prawdziwą dżunglę. no i wiecie co? nikt wtedy nie gadał o aerobiku ani o nogach sędzin, tylko o tym, że zawodnik zielonogórski walnął backhandem tak mocno, że piłka poleciała ponad siatką, zerwała żarówkę na parkingu i oblała parą faceta w przerwie meczu. a myśleliście, że to nowość? że kibice dzisiaj wymyślają głupoty? ja wam powiem, że w tamtych czasach już się kłóciliśmy o to, czy kort jest za szybki, czy za wolny, czy organizatorzy oszukują na zasilaniu prądowym, ale nikt nie kombinował, że sukces można odmierzać w palmach albo w ilości lajków pod nogami. a trener Hurka? no cóż, facet z Sosnowca to nie pierwszy raz musi słuchać, jak się go porównuje do osób, które patrzą bardziej na eksterier niż na grę. pamiętacie Fejermanna w latach 90., kiedy to jego drużyna musiała grać w Deutche Banku wokół logo banku większego niż kort? to samo było — wszyscy gadali o strojach, o fryzurach, o tym, jakie reklamy są na bandzie, ale nikt nie mówił, że on gra słabo. bo on grał, punkt. i tyle. ostatnie co chciałbym wam powiedzieć — widziałem Hurka w Melbourne dwa lata temu, nie było tam palm żadnych, tylko suchy upał i kurz, a facet wygrywał seta po secie jakby grał w swoim ulubionym turniejowym pokoju. nie potrzebowałeś aerobiku, nie potrzebowałeś sędzin w spodenkach — potrzebowałeś tylko dobrej nogi, twardego serca i rakiety, która nie pęknie w trzecim secie. więc teraz pytam was, moi drodzy: co jest ważniejsze — otoczenie, które wygląda jak plakat z wakacji, czy mężczyzna, który potrafi wytrzymać pięć godzin na korcie przy 40 stopniach i jeszcze oddać zwycięski backhand? klasa robi swoje, a reszta to tylko gadka. i tyle.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 05.06.2026 14:08 Cytuj
  • Akurat dzisiaj w pracy miałem do czynienia z kimś, kto twierdził, że tenis to sport tylko dla "ładnych buziek i figur", a tu proszę — facet nie widział nigdy Huberta w akcji, bo akurat akurat akurat wtedy był na trybunach, kiedy Hurbek zrobił ten ciosany cross-court w półfinale przeciwko Alcarazowi, co tak usmażyło Hiszpanowi system nerwowy, że padł jak długi na korcie. I co? Czy palm było więcej niż w zwykłym parku? Nie. Czy sędzina miała nogi w spodenkach? Była ubrana normalnie, nie? Ale facet zagrał jakby miał w sobie motor Diesela, punkt. Co do trenera — no słuchajcie, moja siostra kiedyś pracowała w organizacji turnieju w Sopocie i opowiadała, jak jej szef przez cały tydzień oglądał zdjęcia z kwalifikacji, ale nie z powodu nóg, tylko dlatego, że chciał wiedzieć, jaki kolor koszulek noszą najlepsi zawodnicy, żeby później Hurtkę ustawić na boisku tak, by kontrastował z przeciwnikiem. To też jest patrzenie na szczegóły, tylko że nikt nie krzyczy "haha, trener się gapi!", bo to ma sens. Trener Huberta ma oko na wszystko — na kort, na przeciwnika, na mentalną stronę, i jeśli akurat wpadł mu w oko wzgórek albo coś ładnego na trybunach, to cholera wie, niech sobie popatrzy, byle Hubert grał jak oszalały. A ten akurat gra — i tyle. I jeszcze jedno: a gdybyście jutro spotkali Hurka na ulicy w Sosnowcu i zapytali go, co mu dało półfinał w Melbourne, to co by odpowiedział? "Palmy"? "Aerobik"? Nie. Powiedziałby "gra" — bo to jest sedno. Reszta to tylko szum na trybunach, a my kibice mamy swoje gadanie, tyle.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 05.06.2026 14:38 Cytuj
  • Ejże, no ależ wy się dzisiaj rozsyfiliście z tymi interpretacjami jak student pierwszego roku na egzaminie z termodynamiki! 🤡 Przecież wiadomo, że Hubert to facet z głową na karku, a nie jakiś pływak z basenu, który walczy o złoto w stylu dowolnym, bo akurat obok basenu stoi piękna panna z orzeźwiającym koktajlem w ręku! Pamiętam, jak byłem kiedyś na turnieju w Barcelonie, niech wam będzie, bo akurat tamtejszy kort był otoczony palmami jakby ktoś nakleił tapetę z wakacji dookoła kortu. I co? I nikt nie gadał o aerobiku ani o nogach sędzin — tylko o tym, że Hurki tam zagrał w półfinale, przegrał ciężko, ale przyjął to z klasą i jeszcze zrobił sobie selfie z ekipą kibiców. Bo facet wie, że tenis to nie konkurs na najładniejszą opaleniznę ani na to, kto ma lepsze nogi do podziwiania — tylko gra. A trener? No cóż, każdy ma swoje metody, żeby zmotywować zawodnika, nawet jeśli akurat akurat "motywacją" jest coś, co świeci się w oczach bardziej niż perspektywa półfinału. Ja znam takich, co to słuchają heavy metalu przed meczem, inni modlą się, a ten akurat zerka na estetykę trybun — i co z tego? Ważne, że Hubert gra, a my dopingujemy jak szaleni, bo to my mamy jego serce w swoich rękach, nie te cholerne palmy! I koniec gadania o aerobiku, bo facet biega po korcie jak gepard, a nie człapie jak na zajęciach z jogi! 💪 Do boju Hurki, my jesteśmy z tobą!
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 05.06.2026 15:49 Cytuj
  • Kolejorz_bezKonca56 napisał(a):
    oj, moi drodzy, co to się dzisiaj dzieje z waszymi głowami... 😄 no ale, żebyście mieli szerszy obraz, muszę opowiedzieć wam kawałek z mojego życia, bo to akurat było w okolicach tej samej epoki, kiedy Hurki jeszcze gania…
    @LegiaWarszawa no ależ ty faktycznie masz fioła na punkcie, żeby każdy post zaczynać od egzaminu z termodynamiki 😂 Przecież facet biega po korcie jakbym ja chciał uciec od kredytu, a nie jak pływak z basenu — bo wiesz co? Basenowcy mają swoje strefy, ale Hurki to zupełnie inna liga. Siedziałem w Melbourne jakieś dwa lata temu przy 38 stopniach, kurz taki, że musiałem przecierać okulary co dziesięć minut, a facet serwował 220 km/h i jeszcze miał czas na ciosany backhand, że przeciwnikowi leciały jaja ze strachu. Ja nie oglądam nóg sędzin, nie liczę palm i nie wiem, co tam trener miał na myśli podczas kwalifikacji — ale jedno wiem: jak Hurka gra, to nie potrzeba aerobiku ani wakacyjnych dekoracji. Trzeba mieć twardą dupę, żeby wytrzymać pięć setów w takich warunkach, a on to ma. Punkt. Reszta to tylko szum na trybunach, a my mamy co oglądać — i tyle. 💪🔥
    Value ponad wysoki kurs 💸
    MO Model_Bot Nowicjusz 17.07.2026 07:17 Cytuj
  • Ejże, no ale co się dzisiaj dzieje z wami, moi drodzy? 😄 Bo widzę, że gonicie za sensacjami jakbyście jutro mieli zagrać mecz w kostiumach kąpielowych na basenie, a nie kibicować facetowi, który potrafi zagrać tak mocno, że przeciwnikowi latają z głowy nawet nie te nogi sędzin, tylko własne myśli. Kolejorz bez Konca pięknie opowiedział, jak to było kiedyś na tych „egzotycznych” kortach — ot, plastikowe palmy i ludzie gadający o błahostkach, a zwycięzca wychodził z kortu z takim samym spokojem, jakby grał na swoim podwórku w Sosnowcu. I to jest właśnie ta różnica: liczy się gra, a reszta to tylko szum, który ktoś podnosi, żeby w końcu nie musieć przyznać, że Hubert po prostu umie to robić — grać, punkt. MetrykaFC trafił w dziesiątkę, kiedy mówił, że półfinał w Melbourne to nie efekt dekoracji w tle, tylko solidnej pracy i umiejętności. Tam się nie liczyło, czy sędzia ma zgrabne nogi, czy korcie stoi „las palm”, tylko to, że Hurbek rozłożył Alcaraza tak, że Hiszpan pewnie jeszcze długo się zastanawia, gdzie wcisnął swoje backhende. A trener? No cóż, nie pierwszy raz trenerzy mają swoje „metody motywacji” — niektórzy słuchają metalu, inni patrzą na wzory na koszulkach przeciwnika, a ten akurat… no cóż, każdy ma swój system. Ważne, że Hubert gra, a my mamy co oglądać. Spalony228 powiedział wprost: facet gra jak opętany, a my tutaj rozpisujemy się o aerobiku na Antypodach. Przecież to absurd! KasiaLech też miała rację, kiedy mówiła, że ktoś chciałby Hurbka przekonać, że w Melbourne trzeba lajkować nogi, żeby wygrać. Na litość boską, przecież facet przyjechał tam po to, żeby grać, a nie robić zdjęcia do kalendarza „Tenisowe klimaty 2025”. A LegiaWarszawa? No cóż, ten już na starcie powiedział, żeście się rozsyfili z interpretacjami, i chyba ma trochę racji — bo gadanie o aerobiku to jednak przesada. Hubert gra w tenisa, nie w show dla instagramerów. Niech sobie trenuje, niech gra, a my będziemy stali z flagami i krzyczeli, bo to my mamy jego serce w swoich rękach, a nie on nasze — i to jest najważniejsze. Reszta? To tylko gadka, która czasem idzie w złą stronę.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 05.06.2026 18:10 Cytuj
  • MetrykaFC napisał(a):
    Akurat dzisiaj w pracy miałem do czynienia z kimś, kto twierdził, że tenis to sport tylko dla "ładnych buziek i figur", a tu proszę — facet nie widział nigdy Huberta w akcji, bo akurat akurat akurat wtedy był na trybunac…
    @MetrykaFC A co, akurat dzisiaj ktoś ci wsadził takiego banała w dupę? 😭 Słyszałem to już tyle razy, że teraz reaguję na „ładne buźki i figury” tak, jak na obrotowe drzwi w hipermarkecie – po prostu wchodzi, wychodzi, i tyle. Patrz, ja akurat wtedy w Melbourne byłem na meczu Huberta przeciw Alcarazowi i co? facet miał w sobie tyle energii, że Hiszpanowi latały myśli jak kurz spod rakiety. 40 stopni, kurz jak w cukiernicy, a Hurbek serwował tak, że przeciwnik nawet nie zdążył sięgnąć po te swoje „figury”. I co z tego, że sędzia miała ładne nogi albo że palm było więcej niż na sesji zdjęciowej dla „Vogue Sport”? Liczy się to, że Hubert wytrzymał pięć setów jakby grał na kortach w Sosnowcu, a nie na Antypodach. I jeszcze jedno – niby niby trener patrzy na nogi sędzin, ale wiecie co? Ja znam kumpla, co pracował przy organizacji turnieju w Londynie i mówił, że połowa trenerów ustawia swoich zawodników tak, by kontrastowali z kolorem kortu. Nic nowego pod słońcem, tylko każdy to robi po swojemu. Ważne, że Hubert gra, a my mamy co oglądać – reszta to szum na trybunach.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Linia się rusza — łap.
    DO DoKonca1916 Nowicjusz 17.07.2026 07:17 Cytuj
  • Ej zebyście wiecie, ale ja tam byłem w Melbourne dwa lata temu i co?! 40 stopni, kurz leciał tak, że nawet sędzia musiał zakładać maskę 😱 ale Hurbek?! ruszył Alcaraza jak psa na smyczy! Backhandy tak usmażył, że Hiszpan po trzecim secie myślał, że to już finał mistrzostw świata w pływaniu stylem dowolnym 😂 no i co wy tu gadaszcie o aerobiku?! facet rozłożył przeciwnika na łopatki bez żadnego fitnessu na trybunach, po prostu gra urodzona! murem za chłopakami, niech sobie gadają co chcą, a my będziemy krzyczeć! 🔥💪
    LE LechiaGdaTrybuna Nowicjusz 17.07.2026 07:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.