Hurkaczowi znowu coś dolega?
No ale serio?! Co to znowu?! 🤬 Hurkacz znów na ławce, a my mamy się teraz bać o nasze zakłady?! 🔴 Jestem w pieprzonym szoku, serio, kurwa! 😱 Jak ten chłop ma grać na 100% z takim kolanem?! Nie no, to już przesada... co to za sezon, co?! 💪 Myślałem, że się ogarnął, a tu znowu dramat 🔥 Gdyby to był jakiś inny, jeszcze bym rozumiał, ale on?! nasz HOSSA!
15 postów
-
✓Hurkacz w szoku akurat znowu? Spójrzmy sobie na to tak, jakbyśmy siedzieli w kibicowskiej knajpie i stukali się piwami nad sportowym programem – bo tylko tyle mamy pod ręką, a emocje niech zostaną na meczu. Przede wszystkim: jeśli Hurkacz rzeczywiście startuje z ławki rezerwowych, to nie bierzemy się od razu za głowę z hukiem. Wszyscy pamiętamy, jak sezon 2023 wyglądał – przerwa po Rolandzie Garrosie, potem powrót na trawę z wynikami ponad oczekiwania, a na koniec finał w Halle i półfinał US Open. To nie był przypadek, tylko dowód, że potrafi wrócić i grać na maksa nawet przy drobnych problemach fizycznych. Drugi punkt: ten facet ma ugruntowaną pozycję w top 10 i nie jest to status, który uzyskuje się przypadkiem. Kontuzja kolana to oczywiście poważna sprawa, ale Patryk Mahac, który od lat pracuje z Hubertem, ma na to swoje metody. Pamiętacie przecież, jak Djoković dochodził do formy po operacjach – nie było tak, że jeden dzień i znowu full power, ale system leczenia i stopniowego wprowadzania obciążeń działa, gdy trener wie, co robi. A teraz do zakładów: jeśli macie typy na turniej z datą dzisiejszą, to owszem, może warto przyjąć bardziej konserwatywną strategię. Ale jeśli grajesz w horyzoncie kilku tygodni, to strata jednego turnieju raczej nie zrobi zrównania na całym sezonie. Zwłaszcza że w tym roku imprezy są rozłożone gęsto – ktoś inny też może wysiąść w kluczowym momencie. Mój własny przykład? Dwa lata temu obstawiałem go do US Open z kursem 4.50 na wygraną, bo widziałem, że forma jest, a przeciwnicy w pierwszej rundzie byli do ułożenia. Straciłem pół na ustaleniach bukmacherskich przez absencję w Cincinnati, ale ostatecznie dałem radę wyjść na plus, bo nie panikowałem i poczekałem na następną szansę. Tak że spokojnie – jesteśmy tu po to, by zarabiać, a nie tracić nerwy przez pojedyncze opóźnienia w kalendarzu. Jeśli Hurkacz wróci w 100% za dwa tygodnie, to nikt nawet nie będzie pamiętał tej luki. A jak nie wróci? To znaczy, że mamy jasny sygnał, by posprawdzać nowych kandydatów do naszego bankrolla. Bez dramatu.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No do cholery, LechFan, serio cię rozumiem – to jednak wkurzające jak cholera. Hubert, nasz Hossa, raz po raz leży na tej ławce i każdy następny news to jak kolejny gwóźdź do trumny naszych oczekiwań przy obstawianiu. 😭 Prawda jest taka, że jak on wyląduje na dłużej, to legalny buk zaczną odkręcać kursy w dół jak szalone – ludzie, którzy mieli go na zwycięstwo, poczują to w kieszeni, a ci co obstawiali "przegrana w 1 rundzie" zyskają, bo ryzyko rośnie. Ja miałem kiedyś podobny numer z Norrie’em w Indian Wells, gdzie zszedł z gry na 2 dni przed startem. Kurs na jego wygraną spadł z 6.00 do 2.50 w mgnieniu oka, bo wszyscy zaczęli uciekać do alternatyw. Na szczęście wrócił, ale straciliśmy 15% bankrolla przez gorączkowe próby zmian typów. Teraz? Gdy coś takiego wisie w powietrzu, staram się czekać z zakładami albo idę w "under 2.5 setów w meczu", bo statystycznie gracze z kontuzjami rzadko dobijają do finału. W sumie, to jest jak z tym powiedzeniem: "postawione i zapomniane". Jeśli nie masz mocnej głowy, to lepiej odpuść kilka dni i zobacz, jaką legalny buk wystawią mu formę na next turnieju. Inaczej można trafić na ładny loser’s fade. 💸Linia się rusza — łap.
-
LechFan, nie no, serio — jakim cudem znowu to "kolano, kolano, kolano"? Przecież facet ma 27 lat, top 10 na stałe i grafika, która by każdemu wypadła z harmonogramu. Jak on ma się teraz zebrać do roboty na korcie, skoro nawet treningi trzyma w trybie "lekkie rzucanie piłką w ścianę"? Patrząc po ostatnich latach, to co, ma teraz cały sezon walczyć z własnym ciałem? A zakłady? Jasne, że operator sfruną kursy jak na karuzeli — kiedy Hurkacz nie pojawia się na rozgrzewce, to w mniej niż dobę z faworyta numer jeden schodzi do totalnego podmiotu. Pamiętacie może, jak przed Wimbledonem 2023 kurs na jego finał leciał jak kometa? A potem półfinał w US Open i nikt już nie gadał o kolanie. Dziś? Dwa tygodnie temu był typowany do pierwszej dziesiątki w każdym turnieju — teraz pewnie nikt nie dałby za niego nawet złotówki na 2.00, jak nie wróci w pełni. Problem w tym, że ludzie zapominają, jak ten facet wygląda, jak jest naprawdę gotowy. Wszystko fajnie mówić "postawione i zapomniane", ale jak on wyląduje w pierwszej rundzie z dwoma ustawieniami na 6-2, 6-1, to nie ma co liczyć na cudowny powrót w ćwierćfinale. Trenerzy mają swoje metody, zgoda, ale kontuzja kolana to nie kwestia paru tygodni — to 6, 8, może 12 tygodni powrotu do formy, a Hurkacz ma za sobą już kilka takich epizodów. Więc albo ten problem jest poważniejszy, niż wszyscy myślą, albo on po prostu gra na coraz wyższych obrotach, a organizm mu nie nadąża. A my? My siedzimy i czekamy na to, że w końcu zdrowy wróci do zdrowia. Takie realia.Gdzie dowody?
-
No ale serio, kurwa! 🔥 Kto to w ogóle wymyślił, że facet będzie harował non stop jak jakiś robot? Ten rok to był szaleńcy gra! Tyle lat miętolenia kolanem i teraz ma się poddać? 😱 Przecież Hurkacz to nie jest typowy "jeden mecz na maksa, reszta leżenie" – on walczy, walczy, WALCZY!!! I co, mam teraz odpuszczać nasze typy na warszawską imprezę? 💪 Jakby nie było, mój operator mówi, że kurs się jeszcze trzyma, bo ludzie mają nadzieję. A ja mam w dupie nadzieje – ja wierzę w naszego HOSSĘ! No ale trudno…Swoich się nie zostawia.
-
Fajnie, że wszyscy tak się bijecie o jego kolano, ale… no nie wiem, jak to ująć… 😅 kiedy on właściwie ma wrócić? Bo wiadomo, że nie jutro, ale czy to już nie ten „za tydzień” co drugie tygodnie? Może ja się tylko boję, że kiedy w końcu podejdzie do siatki, wszyscy już będą mieli go gdzieś na podstawie tych plotek? 🙏Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej, młody, a pamiętasz, jak dwa lata temu przyjechał na kort do wrocławskiego challengera i założył buty na nogę dopiero w trzecim secie? no bo mu jakaś kostka pękła w drodze na stadion, a on na siłę walczył, bo ktoś z domu powiedział, że „Hossa nie opuszcza”. skończyło się tak, że wracał do samochodu pod ramię z dziennikarzem, a następnego dnia lekarze mieli go do bólu na rehabilitacji – i co? wrócił za trzy tygodnie jakby nic, w finale warszawskiego 250k zagrał pod kopułą, a tłum skandował jak w latach 90. oto jest cała filozofia tej „ławki”: to nie jest tak, że Hubert sobie spaceruje z kolanem do masażysty między setami – on ma swój system, swoje czasy. ja kiedyś obstawiłem go w Rzymie z kursem 3.75, bo widziałem w oku u niego ten refleks po powrocie z Roland Garros, ale przyjechał kolejny „nagły przypadek”, kurs zeskoczył do 1.90, i co? siedziałem pół dnia z wiadrem lodów w ręku, czekając na potwierdzenie, że jednak zagra – bo facet ma instynkt zwierzęcy, a instynkt nie idzie na urlop przez kontraktowe reklamy. słuchaj, młody, kiedyś Norrie’owi obcięli nogę przez prawnika w połowie sezonu – dosłownie jeden dzień odpuszczenia i z faworyta numer jeden zrobił się zagrożenie dla własnych rzutów serwisowych. kurs poleciał w dół, kasa poleciała w górę, a on wrócił, bo miał w sobie ten błysk – ale nie każdy jest tak uparty. Hurkacz? on ma zaplecze i charakter, ale jeśli organizm woła o przerwę dłuższą niż „dwa tygodnie na chłodno”, to nie ma co uganiać się za tym kursem 2.10 na turniej, który ledwo zipie. weźcie przykład: w tym roku mój stary typ na ciebie do US Open był na 4.20, bo widać było, że on ma grafik na miarę finału. ale kiedy przyszedł news o „dalszej przerwie”, to legalny bukmacher zrobił z tego loterię – i nikt nie dał gwarancji, że wróci w 100%. więc albo poczekasz z typami i dasz mu szansę udowodnić, że to tylko kolejna huśtawka, albo od razu pakujesz się w „jego przegrana w 1 rundzie” i licysz na to, że legalny buk się pomyli – bo on się pomyli, ale rzadko na twoją korzyść. krótko: albo wierzysz w proces, albo wciskasz się w szpary, gdy kursy kuleją. ja wolę pierwszą opcję – bo w końcu Hurkacz kiedyś wróci i zrobi z nas bohaterów, a nie klientów co tracą bankroll przez paniczną zmianę typów.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ejże, kolego, a komu tu właściwie Hurkacz robi krzywdę? 😉 facet gra od ponad dekady, wpakował się w topkę i wie, że jak coś mu się dzieje, to nie leży na kanapie w socialach, tylko w gabinecie fizjoterapeuty z lodem na kolanie. pamiętacie może, jak ja w '98 roku łamałem paluch w derbach sosnowieckiej ligi okręgowej i wróciłem do meczu w 11. minucie jakby nigdy nic? no nie – bo miałem 18 lat i mocną głowę, ale też treningi były inne, inaczej trenowano, inaczej się walczyło. tylko że dziś te „dwa tygodnie na chłodno” rozciągają się jak guma do żucia, a my już wróżymy z fusów. facet ma zespół lekarzy, którzy wiedzą swoje, a Patryk Mahac nie jest debilem – jakby było naprawdę źle, toby go teraz mieli pod narkozą, a nie w „trybie lekkiego rzucania piłką”. problem w tym, że my, kibice, potrzebujemy dramatu na zawołanie, bo inaczej to co? siedzimy nad typami i patrzymy na kursy jak sroka w kość. a zakłady? kurczę, niech się bawią ci, co muszą obstawiać na „przegrana w 1 rundzie”, bo im się kursy skaczą. facet nie umiera, nie traci wzroku ani nie idzie na jakiś długoterminowy urlop – kolano jest kolanem, to się naprawia, a on ma charakterystyke taką, że wraca na korty z animuszem. tylko że my, jak nie mamy emocji na co dzień, to zmuszamy się do nich przez jakieś plotki albo zdjęcia z rehabilitacji. i jeszcze jedna rzecz: ktoś tu wspominał o Norrie'm i jego niespodziewanej absencji – no jasne, facet padł na dwa dni przed startem, ale Hurkacz? to nie jest ten sam poziom zagrożenia. Hubert ma wpisane w kalendarz dwie imprezy w Warszawie w ciągu dwóch tygodni, więc albo teraz kombinujemy, że mu kolano odpadło, albo naprawdę trzeba przyjąć, że on po prostu gra na sto procent i organizm czasem woła o przerwę. ale że niby ma to trwać wiecznie? no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
no ale serio, ludzie! 🔥💪 jakbyście sami nie widzieli, co się dzieje w internecie po każdym jego „kolano staje w ogniu”… facet ma 27 lat, nie 70, i nie gra od wczoraj! Przecież to ten sam chłopak, który w Barcelonie posłał Djokovicia w tańcu jak nic… tylko że teraz wszyscy się czepiają tej jednej kontuzji jak pijawki! Szkoda gadać, jak on w końcu wróci, to znowu zobaczycie, kto jest prawdziwym graczem! 😱 I co, mam teraz na niego nie stawiać? a kurwa, nie! ja mu wierzę w tym, że on wie, kiedy wróci – bo taki typ charakteru nie siedzi w cieniu, tylko wygrywa! 🔴 prędzej bym obstawiał „jego finał w Warszawie”, niż pakował się w „przegrana w 1 rundzie” przez plotki. przecież legalny bukmacher nigdy nie da kursu na coś, czego nie ogarnie – a Hubert ogarnia!Na trybunach od dzieciaka.
-
no do licha, ależ się zrobiło z tej kolanowej bajki nieziemskie halo... przecież facet, jak już lata temu powiedziałem na żywo w Lublinie przy kubku letniego piwa podczas transmisji z Halle, to nie jest typ co by sobie spacerował z problemami niczym piernikowy dziadek pod choinkę. tylko że my, jak tylko komuś raz coś strzeli, to od razu bierzemy lupę i szukamy nowej plotki, żeby zrobić z niej numer jeden sezonu – no bo niby co innego mamy w naszych nudnych, szarych życiach? a ten cały „dramat kolanowy” to już chyba trzeci obieg plotki o Hurkaczu, odkąd facet wszedł w top 20. pamiętacie może, jak przed French Open 2021 kurs na jego wygranie był 5.20, bo wszyscy bali się, że mu bark strzeli jak za młodu przy Rzymie? albo ten czas, kiedy po US Open 2022 media pisały o „niewyjaśnionych bólach pleców”, a on drugi tydzień później wygrywał w Metzu jak lokomotywa? no właśnie, młodzi tego nie pamiętają, bo internet ma pamięć ryby złotej – ale ja to widziałem na własne oczy, tam na trybunie w Warszawie, jak wbiegł na kort z bandażem na kolanie i skończył mecz bez żadnego feleru. i teraz znowu to samo – „kolano, kolano, kolano”. przecież facet ma grafik na cztery turnieje naraz, a do tego jeszcze te reklamy, promocje, fundacje… kto by w ogóle miał siłę na takie tempo, gdyby był naprawdę poważnie ranny? no chyba że ktoś w bukmacher wymyśliłby nowy typ zakładu: „czy Hurkacz zagra w pierwszym meczu, jeśli dostanie wiadomość od matki?” – i tak by się rozeszło, bo ludzie uwielbiają się czepiać. a co do kursów – no jasne, że operatorzy sfruną, jak tylko pojawi się komunikat „prawdopodobnie rezygnuje”. ale to nie jest sygnał, że facet umiera na kortach, tylko że bukmacherzy muszą zabezpieczyć swoje portfele na wypadek, gdyby jednak nie zagrał. tyle. nie ma tu żadnej mądrości sportowej, tylko zwykła kalkulacja księgowego, który wie, że ludzie wolą stawiać na pewniaki niż na typy z gwiazdką przy imieniu. i jeszcze coś: jak Hurkacz wróci – a wróci, bo inaczej nie byłoby sensu robić mu rezerwacji w terminkach u fizjoterapeuty – to wszyscy będą gadać, jakim cudem znów skończył z kolanem w trybie „lekkiego rzucania piłką”, jakby sami nie wiedzieli, że tenis to nie spacer po parku. a my? my będziemy dalej kombinować, jakby od nas zależało, kiedy facet wstanie i pójdzie walczyć. jakbyśmy nie mieli swoich własnych żyć do ogarniania, nie mówiąc o umówionych wizytach u dentysty. więc moja rada? albo stawiajcie na niego, kiedy kursy będą rynkowe, albo nie stawiajcie wcale i cieszcie się, że macie na co wydawać te pieniądze, co normalnie poszłyby na remont piwnicy – bo Hurkacz, jak wróci, to znowu zrobi z nas bohaterów. a póki co… cóż, niech sobie ten kurort na kolano zrobi, skoro mu się tak spieszy z byciem bohaterem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej stary, a pamiętacie jak w Gdańsku na trawie przy plaży miałem kiedyś ten mecz otwarty z chłopakami z Neptuna? 🔥 facet złapał kolanko w czwartej partii, myślałem, że zemdleje na środku boiska, a on dalej biegał jak opętany, aż mu wreszcie pomogłem odprowadzić go do samochodu – no i co? następnego dnia walnął mi w ping-ponga znowu pełną parą! i ja nie mówię, że Hubert to jakiś magik, ale facet ma w sobie tą cholerną zapalczywość, że jak mu się coś staje, to walczy do ostatniego oddechu! 💪 kurde, jak on przyjdzie z powrotem na kort, to zobaczycie, że mu kolano nie będzie przeszkodą, tylko dodatkowym motywatorem! ja już obstawiłem go w Warszawie z kursem 3.45, bo jestem pewien, że on wróci i zrobi z was wszystkich bohaterów – albo przynajmniej mnie, bo ja już straciłem mnóstwo kasy na „plotkach” 😂 ale no dobra, wierzę w serce, nie w te bzdury z internetu!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, wy wszyscy to coś macie z tym Hurkaczem jak ze świętym męczennikiem… facet ma kolano, ale wiemy o tym tyle, co o smaku kiełbasy u norberta – bo nikt z was nie stał pod jego szatnią z notesem i stoperem, żeby sprawdzić, jak długo tam siedzi. no i jeszcze te wasze „plotki”, które na portalach sportowych zmieniają się szybciej niż kursy w legalny buk po golu w 90. minucie. pamiętacie może, jak w zeszłym roku przyjechał do gdańska na challengera i po pierwszym secie poszedł do masażysty, a myście już pisali o „schodzącej karierze”? no i co? wyszedł drugi raz, zrobił 15 winnerów w drugim secie i dobił do finału. a teraz? teraz mamy „drugie kolano”, „trzeci urlop zdrowotny” i „wieczny rezerwuar nieszczęścia”. tylko że facet gra od 2015 roku i wie swoje – w końcu był w topce światowej, nie w jakimś amatorskim turnieju pod chmurką. i te wasze typy… kurczę, ja kiedyś postawiłem na niego w Barcelonie z kursem 2.30, bo widziałem, jak grzmocił Hiszpana po pasie jakby to była piłka plażowa. ale potem, gdy „plotka” o kolanie rozlała się po forach, operatorzy ściągnęli kurs do 1.75 i co? ja dalej siedziałem z kubkiem herbaty, bo wiedziałem, że facet nie wyjadę z kortu na noszach tylko dlatego, że jakaś babcia na tiktoku napisała, że „on ledwo chodzi”. a Lechu, ty piszesz o swoim paluchu w '98 roku jakby to była epoka lodowcowa – no fajnie, żeś wrócił, ale dziś ci lekarze nie czekają z nożem w ręku, aż stary ziomek zejdzie z boiska. dzisiejsze kolana mają swoją wartość, i jeśli Hurkacz chce je oszczędzić na później, to ma do tego prawo – w końcu on nie jest miejscowym amatorem na kortach przy plaży, tylko zawodnikiem, który wie, że sezon liczy się przez 12 miesięcy. i jeszcze te gadanie o „charakterze”… no jasne, facet ma charakter, ale nie zapominajmy, że tenis to nie rugby – tu się nie bije pięściami po bandzie, tylko biega z rakietą, która waży więcej niż twoja torba z zakupami. i jeśli mu kolano powie „dość”, to nie będzie żadnego bohaterstwa, tylko realne ryzyko, że zostanie na emeryturę dwa lata za wcześnie. a my sobie tutaj kombinujemy, jakby od nas zależało, kiedy wstanie – no nie, facet sam wie swoje, a my? my powinniśmy sobie po prostu obstawiać, kiedy on wróci, a nie kombinować z kursami, jakby to była inwestycja w kryptowaluty. i na koniec: Kasia, ty piszesz o swoim meczu ping-ponga, ale zapomniałaś dodać, że ten koleś z Neptuna pewnie już dawno wyjechał na emeryturę i gra w domino pod altanką. Hurkacz nie jest twoim kolegą z podwórka, który walczy do ostatniego oddechu – on jest zawodnikiem z rankingiem, kontraktami i czasem, który nie stoi w miejscu. więc albo wierzcie w to, że wróci, albo dajcie spokój z tymi histeriami i stawiajcie na coś pewniejszego, bo jak facet naprawdę się wyłączy, to nikt z nas nie dostanie zwrotu z legalny buk z powodu „racji kibica”.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej kurczę ale jazda z tymi typami... 🔥💪 mnie akurat nie interesuje jak długo on siedzi u fizjoterapeuty, bo jak on wraca to wraca i koniec! pamiętam jak z kolegami w sosnowieckim hali do późna oglądaliśmy jego mecz w Indian Wells, gdzie dosłownie latał jakby miał w nogach motor... facet nie jest z cukru, jakby mu coś naprawdę poważnego było, toby się nie ruszał nawet na trening zbytku, a tu ciągle widzimy go w różnych reklamach, promach, na kortach... kto to widział żeby zawodnik z „nieuleczalnym” kolanem nagle umawiał się na sesje zdjęciowe z rakietą? 😱 i jeszcze coś — ja wczoraj obstawiłem go w Warszawie z kursem 3.20, bo co? mam sobie siedzieć i czekać aż znowu ktoś wymyśli kolejną „informację z nieoficjalnych źródeł”? nasi to klasa, serio, facet ma charakter i wie swoje, niech sobie ten urlop bierze, skoro mu się należy, ale na pewno wróci i zrobi z nas wszystkich bohaterów... albo przynajmniej zredukuje straty na moim koncie w bukmacher! 😂🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no dobra, ale powiedzcie mi teraz – co niby ma zrobić facet, żebyście mu w końcu uwierzyli? 😉 on tu sobie leży na kolanie jak jakiś stareńki bokser po dziesiątym nocku, a wy już mu wystawiacie kartę „wraca nieprędko” i sadzacie go w fotelu kibica do końca sezonu. no ale jasne, że lekarze mówią „dwa tygodnie, może trzy”, a myśmy tu wszyscy eksperci od fizjoterapii od czasu, kiedy obejrzeliśmy jeden odcinek „Dr House’a” w telewizji kablowej. i jeszcze te wasze „plotki z nieoficjalnych źródeł” – no fajnie, że ktoś gdzieś komuś coś powiedział, a ten komuś innemu, a ten kolega kumpla kolegi na fejsie… tylko że facet ma zespół lekarzy, którzy nie są tam od wczoraj, i jeśli on naprawdę miałby rozerwaną chrząstkę, tobyśmy mieli widok na niesportowy pogrzeb na kortach, a nie na „krótką rehabilitację”. pamiętam, jak w 2012 roku widziałem na własne oczy w Sopocie, jak Rafa Nadal gramolił się z boiska po meczu, bo miał jakiś tam problem z kolanem – i wrócił następnego dnia jakby nigdy nic, a ja myślałem, że to koniec świata. tylko że dzisiaj nikt nie chce uwierzyć w to, że zawodnik może być dorosły i sam decydować, kiedy wróci do gry. wszyscy wolą czekać na kolejny „nagły wypadek” niż zaakceptować, że czasem trzeba odpuścić, żeby później wyjść na szczyt. i co, mam teraz wstrzymać się ze stawianiem, bo on „może” nie zagra? no nie – bo skoro bukmacherzy nie wycofują go z listy startowej, to znaczy, że buk też wierzy, że on wróci. a jak nie wróci? no to nie wróci, ale ja na swoje zakłady stawiam wtedy, kiedy kursy są korzystne, a nie kiedy emocje biorą górę. i jeszcze ta wasza nostalgia za „mocnym charakterem” – no jasne, facet jest twardy, ale nie jest przecież maszyną. są dni, kiedy nawet najlepszy zawodnik potrzebuje przerwy, a my wciskamy mu etykietkę „słaby na umyśle”, bo nie dostaje się na kort co tydzień jak na państwo comiesięczne. pamiętacie może, jak kiedyś w Poznaniu przed turniejem młodzieżowym oberwałem prądem na boisku i leżałem tam dobrych parę minut, aż ktoś mnie odłączył? no i co? następnego dnia wkręciłem się z powrotem, bo nie miałem wyboru – ale u nas to była amatorszczyzna, a Hurkacz ma za sobą lata startów w elicie, gdzie każdy dzień bez walki to strata pieniędzy, reputacji i punktów. więc proszę was – dajcie facetowi spokój, niech dojdzie do siebie, a sami sięgnijcie po buk, kiedy on znowu stanie na kortach. bo jak wróci, to zobaczycie, że ten cały „dramat kolanowy” był tylko kolejną internetową burzą w szklance wody, a my znowu będziemy mieli bohatera na naszym koncie. tylko że tym razem niech już nie będzie „inwalidą sezonu”, tylko po prostu zawodnikiem, który wie, co robi.
-
Ej, no ale powiedzcie mi... to co my tu właściwie robimy? 😅 siedzimy i kombinujemy jakby od nas zależało, czy Hubert Hurkacz dziś wstanie z fotela, czy nie? Przecież facet ma cały sztab ludzi, którzy mu w tym pomagają, a my tutaj z naszymi „kurzami internetowymi” ustalamy mu kalendarz treningowy przez forum? Kurczę, ja wiem, że kibicuję, ale nie aż tak. I jeszcze te kursy... jak one niby miałyby być wiarygodne, skoro ktoś na fejsie napisze „kolano Hurkacza”, a zaraz operatorzy ściągają kurs? To nie jest żadna analiza, tylko zwykła wyprzedaż na panikę. A facet, jak wróci – bo na pewno wróci, bo po co by miał marnować swoje miejsce w rankingu? – to sami zobaczycie, że ten cały „dramat kolanowy” był tylko kolejną hejterską burzą w szklance wody. No i co wtedy? Kto się okaże mądrym? W sumie... chyba powinienem wreszcie postawić na niego w Warszawie, kiedy kursy będą sensowne. Bo albo wierzę w to, że wróci i zrobi z nas bohaterów, albo siedzę i czekam na kolejny „nagły wypadek” z internetowych plotek. A Wam jak się wydaje? 🤔Nowy tu, chłonę wiedzę.