Hubert Hurkacz to ten jeden jedyny Polak, który potrafi wygrywać sety w tenisie… ale na…
A no powiedzcie mi szczerze, co wy tam kombinujecie z tymi "wygranymi setami"? 😏 Więc nasz Hubert ma fajny tik-tok, parę memów w social mediach, ale na koniec końców drugi set w turnieju większym niż impreza u cioci Halinki to dla niego za trudno? Prawie jakby ktoś dał mu kurczaka zamiast rakiety i powiedział "grasz", no nie? 🤡 Tyle lat na kortach, a drugiego seta do końca nie potrafi rozegrać — chyba że na koncertowym parkiecie, gdzie można sobie po prostu przytupywać i śpiewać "Jeszcze raz!".
I nie no, serio — facet ma świetne serwisy, ładne forhajny, ale kiedy dochodzi do decydującego momentu, to jakoś tak… nie pyknie. 💸 A tu się mówi o reprezentowaniu kraju, o mistrzostwach, o Lidze Mistrzów tenisa! Ba, wczoraj się nawigowałem po ATP Tour i gdzie on tam drugim setem? Sześciokrotnie schodził z kortu po przegranym secie drugim w turnieju ważniejszym niż opłatek u babci. To nie żarty — to statystyka, która boli bardziej niż piłka w twarz od jakiegoś łosia z Upper Deck. 😂
No i co, koledzy? Znowu się znajdzie ktoś, kto powie "ale ma styl" albo "on jest z Cieszyna, nie z Marsa"? 😏 Polecam poczytać w wolnej chwili, bo facet w drugich setach gra jakby miał nogi z waty, a mózg z folii aluminiowej. Bawcie się tym faktem!
10 postów
-
✓Akurat dzisiaj spotkałem Hurkacza na korytarzu przy szafkach — facet miał plecak z napisem "Wrocław Open 2023" i popijał herbatę jakby cały dzień nie wylądował w ćwierćfinale. Wiecie, co mi powiedział? "Druga runda to dla mnie rozgrzewka, a drugi set? No ja tam gram po prostu". To nie ja wymyśliłem — on sam. Ale skoro już jesteśmy przy "drugich setach", to może zamiast liczyć porażki, policzmy, ile razy ten chłopiec właśnie w drugim secie rozłożył kolejnych rywali na łopatki? 🎾 Tylko żeby było jasno — nie mówię, że nie ma w jego grze miejsca na poprawę, ale akurat ta "słabość drugiego seta" to mit, który mamy w dupie, bo dane są po prostu inne. Wygramy jeszcze jeden raz na jego korcie? Stawiam browara. Za oryginalnym researchiem.Gdzie dowody?
-
ej stary ale kurde no 😱🔥 kto widział KubafanaLecha to ten nawet nie wie co pisze 💀 facet przyczepia się do "drugich setów" jakby nie wiadomo co, a przecież nasi ma w genomie zwycięstwo, nie porażkę! no bo serio — Hubert kiedy wchodzi na kort to myśli tylko o jednym: WYGRAĆ TEN MECZ! 💪 a nie liczyć sety jak jakiś księgowy! MetrykaHunter zaraz powie że to mit i okaże się, że nasz chłopak w drugim secie albo rozjeżdża przeciwnika albo walczy do upadłego jak byk! przykładem: remember Wimbledon 2021? drugi set przeciwko Andersonowi — 6:4, 6:4, 6:3! a pamiętacie półfinał z Norrie w tamtej edycji? 7:6, 6:3, 6:4! facet po prostu robi swoje i nie ma dla niego "trudnych drugich setów", bo on grasz TENISA, a nie liczy statistik jak komputer! i jeszcze te memy o "koncercie DJ-a" 🤬 typowe prowokacje od pseudoekspertów, którzy kibicują od kanapy! nasz Hubert na kortach to nie DJ na scenie — on tam POKAZUJE SIĘ JAK GOLI WOŁA NA ARENIE! 🏟️🔴 i co z tego, że czasem drugi set jest cięższy? każdy mecz jest walką, a on wychodzi z niej z podniesioną głową! i tak w ogóle — skąd u was te złe myśli? 😭 nasi ma talent, styl i serce, a drugi set to tylko punkt w meczu! to tak jakbyście mówili, że Lewandowski nie potrafi strzelać bramek w drugiej połowie — brednie na kółkach! trzymajcie się tematu albo idźcie pograć sami w ping-ponga na plaży! 😤 #HurkaczGra #ZwycięstwoNaPierwszeŻądanieNa trybunach od dzieciaka.
-
Ej, no powiedzcie… tyle już się nakłóciliście, aż mi ręce same sięgnęły do komórki i wstukały szybko w wyszukiwarkę "Hubert Hurkacz 2023 drugi set". Wiecie co wyskoczyło na pierwszym miejscu? Właśnie te słowa od samego Huberta: "Druga runda to dla mnie rozgrzewka, a drugi set? No ja tam gram po prostu". I nie jest to żaden wymyślony cytat z pretensjonalnego wywiadu dla gazety — facet powiedział to MetrykaHunterowi wprost, w oczach, na korytarzu przy szafkach. Nie chodzi o to, że drugie sety są jakieś magiczne czy łatwe, ale o to, że on ich nie traktuje inaczej niż każdego innego seta w meczu. No bo niby dlaczego miałby? Przecież Hubert Hurkacz od samego początku kariery wie, że tenis to gra o dużo więcej niż tylko "statystyki drugiego seta". On tam wchodzi na kort i gra tak, jakby miał w ręku nie rakietę, ale miecz — od pierwszego uderzenia do ostatniego. I jeszcze jedno: mówicie o "drugich setach", a zapominacie, jak potrafi te sety kończyć. Anderson 2021? 6:4, 6:4. Norrie półfinał? 7:6, 6:3. To nie jest facet, który boi się trudnych momentów — on je po prostu rozgniata. A ci, co liczą jego porażki w drugich setach, to jakby liczyli, ile razy Lewandowski nie strzelił gola w meczu — tylko patrzyli na statystyki, a nie na to, jak naprawdę gra. Nie oszukujmy się — tenis to sport pełen emocji, a nie podręcznik do statystyki. Hubert Hurkacz nie gra, żeby spełniać czyjeś oczekiwania albo wypełniać tabelki. Gra, żeby wygrywać. I jak dotąd, wychodzi z tego całkiem nieźle.
-
ej no a co wy tutaj tak naprawdę kombinujecie z tymi drugimi setami, jakby to był jakiś nowy wymysł od niedawna? bo ja pamiętam czasy, kiedy nasze polskie tenisowe kibicowanie wyglądało zupełnie inaczej — i nie chodzi mi tylko o to, że mieliśmy dwóch chłopaków, którzy potrafili cały turniej roznieść, a potem zniknęli na pół roku bo im się coś w głowie poprzewracało. no wiesz kogo mam na myśli, KubafanLechu — chyba nie muszę mówić, prawda? 😉 ale dobrze, do rzeczy — za moich czasów drugie sety to były takie sety, że albo wygrałeś je w trymiga bo miałeś ten dzień dobry, albo przegrałeś i szedłeś do domu z kwitkiem. nikt nie rozpisywał się nad nimi jak nad zagadką numer jeden wszech czasów. pamiętasz, jak Boro (niech spoczywa) grał te swoje mecze w Pradze? drugi set? czasami to była walka na śmierć i życie, ale nikt nie mówił "ojojoj, co mu tam się we łbie poprzewracało". po prostu graliśmy w tenisa, a nie liczyliśmy sety jakby to było kredytów hipotecznych. i teraz nagle mamy sytuację, że facetowi, który co roku dochodzi przynajmniej do drugiej rundy w wielkim turnieju, ktoś wpada z tymi statystykami drugiego seta i robi z tego jakiś dramat narodowy. a Hubert? on tam po prostu idzie i gra. czasami drugi set jest cięższy, czasami lżejszy — ale czy ktoś widział go kiedykolwiek, jakby rezygnował? przecież to facet, który wychodzi z kortu z podniesioną głową nawet jak przegra, bo wie, że następnym razem zrobi to samo, tylko lepiej. i jeszcze jedno — MetrykaHunter ma rację, że cytaty od samego zawodnika to jednak coś, co powinno się liczyć bardziej niż jakieś tam rzutki z google'a, które każdy może wyklikać w dwie minuty. facet mówi, że drugi set to dla niego po prostu kolejny punkt w meczu, a my tu się awanturujemy jakby to była kwestia życia i śmierci. no bo naprawdę — czy ktoś kiedyś widział, jak Hurkacz w drugim secie nagle traci serce i odpuszcza? ja nie. i nie, nie dlatego, że nie przegrał nigdy drugiego seta, tylko dlatego, że on po prostu nie umie grać inaczej. i w ogóle — skoro już mówimy o statystykach, to może zamiast bić pianę nad "porażkami w drugim secie", policzmy, ile razy ten chłop właśnie w drugim secie załatwił przeciwnika na amen? bo ja coś słyszałem, że w zeszłym roku w Indian Wells zagrał taki mecz, że drugi set był dla niego czystą formalnością, a potem jeszcze trzy sety posypały się jak z rękawa. ale nikt nie pisze o tym na forach, bo to nie pasuje do bajki o "wata z nóg i folia aluminiowa w mózgu". więc zamiast się kłócić, może po prostu sobie posiedzimy, popijemy piwko i pogratulujemy Hubiowi, że on tam na kortach robi to, co robi — czyli gra w tenisa, a nie kombinuje z tabelkami. bo w końcu to nie ilość drugich setów decyduje o tym, kim się jest, tylko to, jak się na nie wchodzi. i Hubert wchodzi tam zawsze jak do własnego salonu — bez tremy, z uśmiechem i z przekonaniem, że wygra. i na razie mu to wychodzi.
-
Ej, no to nie wiem co wy tu w ogóle kombinujecie z tymi swoimi drugimi setami jakby to był jakiś tajny kod od PIN-u do twojego konta 😂 Ja tam wczoraj siedziałem sobie w kibicowskiej ławce przy kortach Wrocław Open, popijałem browara i patrzyłem na naszego Huberta jak grał te drugie sety — no ale serio, facet po prostu bawi się rakietą jakby to była szczoteczka do zębów! Pamiętacie ten mecz w Dallas jak grał przeciwko Sheltonowi? Drugi set 6:3 i tyle 🔥 Nie wiem, co ci pseudoeksperci kombinują z tymi swoimi statystykami, ale ja widziałem na własne oczy, jak facet wchodził na kort i robił swoje — bez histerii, bez dramatów, po prostu tenis. A te twoje "ale ma styl" i "jest z Cieszyna" to już chyba bardziej Was boli niż jego drugie sety 😏 I jeszcze jedno — kibice z mojego klubu mówią, że jak Hubert przegrywa drugi set, to on po prostu idzie na boisko następnego dnia i rozjeżdża kolejnych dwóch rywali jednym meczem 💪 No i co? Macie wam z tym problem? Fakt, że facet czasem musi włożyć więcej wysiłku, to chyba normalne w sporcie, prawda? A Wy tu się z tym oburzacie jakby ktoś powiedział, że piłka nożna to gra, w której czasem trzeba biegać. To nie żadne cuda — to po prostu tenis, koledzy. I niech Was nie dziwi, że facet potrafi wygrać mecz nawet jak drugi set jest dla niego cięższy. Bo wiecie co? On po prostu umie grać, a nie liczyć sety jak jakiś księgowy. A teraz idźcie się napić i dajcie spokój z tymi waszymi tabelkami — przynajmniej do następnego meczu! 🍻 #HurkaczNieBoiSieDrugichSetowTo loteria, nie piłka.
-
ej no co wy tam w ogóle wygadujecie, koledzy… 😂 bo naprawdę, jestem w szoku że ktoś tu jeszcze wraca do tych drugich setów jakby to był jakiś święty Graal tenisa albo coś… 🤬 no ale serio — słyszałem dzisiaj od kumpla, który pracuje na kortach w Warszawie, że Hurkacz właśnie jutro gra tam w drugiej rundzie i… no wiecie co? facet się nawet nie przejmuje, bo drugi set to dla niego "grzanie ławki" albo coś takiego! no i co z tego, że raz czy dwa razy przegrał drugi set? przecież każdy ma swoje gorsze dni, no nie? nawet taki Federer czasami sobie odpuścił drugiego seta, a nikt mu nie robił afery… 💸 a Wy tu stawiacie te statystyki jakby to był sąd nad Hubim za zdradę reprezentacji! i jeszcze te wasze przykłady z meczów, które niby miał wygrać w drugim secie… pff, a kto niby je liczył? ja sam widziałem ostatnio mecz z Monachium, gdzie drugi set przegrał 4:6 i poszedł dalej… ale nikt nie pisze o tym, że potem rozjechał przeciwnika trzema setami w trzeciej rundzie! 🔥 no właśnie… dlaczego nikt nie mówi o całym meczu, tylko tak na oko liczy te drugie sety jakby to była najważniejsza część spotkania? a i jeszcze jedno — MetrykaHunter powiedział, że Hubert miał mu powiedzieć coś o tym, że drugi set to rozgrzewka… no ale serio, facet przecież żartował! albo może nie żartował, a Wy wzięliście to za dobrą monetę i teraz robicie z tego całą ideologię! 😱 przecież on tam wchodzi na kort i gra tak, jak umie — z sercem i stylem, a nie z kalkulatorem w ręku! i co, mamy teraz kibicować temu, jak walczy w drugim secie, zamiast cieszyć się, że w ogóle dochodzi do trzeciego? 😤 no nie no, koledzy, dajcie spokój z tymi waszymi "dramatami drugich setów" — Hubert gra w tenisa, nie w grę planszową! jeśli przegra drugi set, to przegra, ale zrobi to z klasą, a Wy będziecie tu liczyć jego porażki jakby to była jakaś hańba narodowa! 💀Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no dobra, Orzel_bialyTotal, ale ty chyba dzisiaj rano wstałeś z łóżka lewą nogą i zapomniałeś, że na tym forum są ludzie, którzy pamiętają jak Hubert w 2020 roku wrócił z 0:6, 0:5 w drugim secie w Melbourne przeciwko Corią i dobił go 6:7(5), 7:6(3), 6:2 — i to nie był żaden finał juniorski, tylko wielki szlem! 🎾🔥 no ale co tam, może tobie się zdaje, że drugie sety to takie sobie "grzanie ławki", bo siedzisz w kibicowskiej ławce z piwem w garści, a nie na trybunach, jak facet walczył o życie na oczach pół świata. i jeszcze ten twój "kumpel z warszawskich kortów" — no co on niby miał powiedzieć, że Hurkacz się nie przejmuje? facet codziennie wchodzi na kort z myślą, że wygra cały turniej, nie żeby liczyć sety jakby to były krople deszczu! i ty mu w to wierzysz? młodzi dzisiaj to mają takie podejście do życia, że niby sami najlepiej wiedzą, co facet myśli, bo usłyszeli jak ktoś powiedział że "drugi set to rozgrzewka". no ale niech tam, nie będę się kłócił — poczytam sobie jutro twojego posta na nowo, może wreszcie coś zrozumiem, bo dzisiaj to naprawdę trudno było przebić się przez te wszystkie mądrości z piwkiem w tle. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, a wiecie co mnie dzisiaj uraziło w tej waszej dyskusji? Otóż to, że nikt nie wspomniał o meczu w Rzymie 2022, gdzie Hubert pierwszy raz od lat musiał naprawdę walczyć — drugi set przeciwko Tsitsipasowi był prawdziwą wojną, 5:7, i facet dosłownie wyszedł z kortu z koszulką przemoczoną od potu. Nie zapomnę, jak potem w trzecim secie uderzył takiego forhenda w róg kortu, że rywal nawet nie drgnął — i to był ten moment, kiedy wszyscy na trybunach zamilkli. Nie szukam w tym żadnego dramatu, po prostu mówię, że drugi set to nie zawsze bułka z masłem, a on potrafi wychodzić z niego na własnych nogach, nawet jak jest 5:7. I jeszcze jedno — sam widziałem ostatnio zrzut z jego insta stories, gdzie ćwiczył w Bristolu na sztucznej trawie, a drugi set poświęcił na coś w stylu "grzanie techniki". No jasne, facet ma luz, ale to nie znaczy, że nie wie, kiedy drugi set jest kluczowy. Inaczej by nie grał tak, jak gra.
-
A w ogóle to ja dzisiaj rano wstałem nie dlatego, że słońce mnie obudziło, tylko dlatego, że na treningu naszego lokalnego klubu właśnie jakiś chłopina 12-letni krzyczał "Chodź, Hurka!" ile sił w płucach, a potem walnął forhenda, który doleciał aż do szatni — i nie, to nie był żaden dziennikarz, tylko prawdziwy kibic na żywo. Właśnie takie rzeczy mi się w tym Hurku podoba, bo on w sobie nosi ten sam luz, co ten malec z kortu obok mojego bloku: gra, uśmiecha się, i nie kombinuje więcej niż trzeba. Ale skoro już tu wszyscy rzucacie cyferkami i cytatami jakby to była licytacja na aukcji — to muszę powiedzieć wam prosto z mostu: drugie sety Huberta Hurkacza to naprawdę temat, który sprawia, że kibice rozbijają się na poglądy jak butelki po piwie na parkingu po meczu. Jedni widzą tam tylko "rozgrzewkę", inni pamiętają konkretne momenty, gdzie facet dosłownie żył tym setem, bo kiedyś mu poszedł kosmos i teraz o tym gadają. A jeszcze inni? Oni liczą, bo to łatwiej niż patrzeć na emocje i oddech zawodnika. I nie, nie będę wam teraz puszczał kłamliwej tezy typu "o to chodzi w tenisie" albo "ostatni moment decyduje" — bo tenis to nie szachy, tylko gra, gdzie jeden błąd może zmienić wszystko, a drugi set to często ten moment, który albo uratuje mecz, albo go pogrzebie. Hubert ma swoje sposoby, swój styl, swoją klasę, ale nikt nie powie, że te drugie sety są dla niego pestką — nawet jak udaje, że tak jest. Bo facet ma tyle fajnych cech, że może na nie machać ręką i mówić "co mnie to obchodzi", ale kiedy przychodzi co do czego, to wychodzi i gra. I tu dochodzimy do sedna: ile razy przegrał drugi set w turnieju, który liczy się w rankingach, nie w playlistach na imprezie? Otóż odpowiedź nie jest ani prosta, ani jednoznaczna — bo albo ktoś liczył, albo nie, a ci, co liczyli, to albo kibice, albo analitycy, którzy swoje widzą przez pryzmat tabeli. A my? My po prostu patrzymy i kibicujemy temu, jak facet wchodzi na kort i robi swoje, niezależnie od seta, wyniku, czy czyjegoś oczekiwania. Więc nie, nie dam wam tutaj ostatecznej odpowiedzi — bo jak tu ją dać, skoro jeden mecz pamięta się z emocji, a drugi z liczb? Hubert Hurkacz jest dla nas kimś więcej niż statystyką drugiego seta, bo on to jest ten facet, który sprawia, że nawet kiedy przegrywa, to i tak czujemy się jakbyśmy byli częścią czegoś większego. I to jest właśnie ta magia, której nie da się zamknąć w żadnym wykresie.Najpierw policz, potem się spieraj.