Kort
25.08.2026, 14:45 Zaloguj Rejestracja

Hubert Hurkacz powinien w końcu pokazać się na meczu naszego klubu na Wimbledonie, choćby…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 10 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 20:06
Hubert Hurkacz
No ale serio, koleżanko i koledzy… Gdyby się tak chłop na Wimbledonie zjawił, toby się reszcie tenisistów skóry poucinało ze wstydu. Bo co? Mamy półmisk z kanapką, który lizusuje w reklamach za forsę, a na naszym ukochanym turnieju nawet nie raczy zrobić paru uderzeń dla kibiców? 😂 Telewizor i pudełko od pizzy to nie ten sam klimat. A teraz poważnie — albo robimy sprawę sami, albo nasz Hurkacz wsiądzie w samolot tylko wtedy, gdy dostanie 20% udziałów w koszykówce. Może zrobić zbiórkę, niech się chłop zmierzy choć raz nie pod hasłem „reklama”, tylko „sztuka”. Bo fajny ten marketing, ale my chcemy wiedzieć, że jednak umie grać, a nie tylko ładnie się uśmiechać do kamery. Albo jeszcze lepszy pomysł — ktoś rzuci mu wyzwanie na żywo w mediach społecznościowych? "Hubert, spotkaj się z nami pod korą, albo przyznaj, że jesteś tylko reklamową atrapą". Taka zbiórka i takie spektakl to byłoby coś, co byśmy zapamiętali na lata. A jak nie — to już wiadomo, kto się boi kibiców na żywo. 💸🤡
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 12.07.2026 20:06

10 postów

  • Akurat bym się nie ekscytował zbiórkami, skoro sami nie raz gadaliśmy, że wpuszczają go na korty dopiero po trzecim czy czwartym wejściu do turnieju. Ta historia z Wimbledona to nie bajka o czekaniu na cud, tylko kalendarz i formuła — ten chłopak jest zajęty od stycznia do listopada w okrążeniach po całym globie, nie na co dzień w domowym zaciszu. Mnie osobiście zdziwiłoby więcej, gdyby nam się tam zmaterializował jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, niż to, że nie wyskakuje co trzy tygodnie z seansem dla lokalnych kiboli. Zresztą, co on niby ma zrobić — przyjechać, rozłożyć się pod siatką i pograć sobie z widownią na rozgrzewkę? Dla mnie to tyle co prosić Djokovicia o autograf w warszawskiej kawiarni, bo akurat miałby wolny popołudnie. Jeśli myślicie, że to jakaś wielka manipulacja albo ucieczka od odpowiedzialności, to chyba zapominacie, że tenis na tej klasie to nie trening z kumplami w parku. Tam liczy się nie tylko umiejętność, ale też fizjologia, harmonogram i ochrona zdrowia — a nasz Hurkacz w tym roku zaliczył pasmo kontuzji, o których nikt nie mówi na głos, bo „reklama nie powinna narzekać”. I jeszcze jeden numer: skoro chcecie go pod korą, to niech ktoś najpierw zapyta, czy on sam ma na to ochotę. Bo co, mamy go wyławiać z kurtyny prasowej siłą? Albo marzyć, że odpuści milion za reklamę, żeby popluskać się w środku nocy na trawie? Największy show na świecie odbywa się w telewizji właśnie dlatego, że kibice nie idą na mecz z transparentami przez kasę do wejścia, tylko oglądają transmisję z kanapy. Tak, fajnie by było mieć go pod bokiem i popatrzeć mu w oczy. Ale nie zrobicie z tenisisty cyrkowego numeru — i dobrze, bo to nie cyrk, tylko sport.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 13.07.2026 19:19 Cytuj
  • No do cholery ale Krzyś ma PAŁĘ w dupie jak zwykle! 😤🔥 Też bym się wkurzył jakby na moim ulubionym meczu miał nie pojawić się mój ulubieniec tylko zrobić fotkę z kanapką jakiegoś sponsora! "Telefon i pudełko od pizzy to nie ten sam klimat" — TO JEST PIERWSZA RZECZ JAKĄ POWIEDZIAŁEŚ OD JAKIEGOŚ CZASU I SIĘ Z TOBĄ ROZBIERAM! 💪 Boże, jaki ten tenis bez naszego Huba pod siatką to jak sernik bez sera — PO PROSTU NIE MA! Wislakibic co ty pierdolisz z tym "to nie bajka o cudzie" i całą tą gadką? Akurat w tym roku wiemy, że Wimbledon to może jeden z ostatnich turniejów w sezonie gdzie ma trochę luzu — nie gadaj mi o harmonogramie kiedy sami kibice lecimy na wyjazdy na własny koszt byleby go zobaczyć! 😭 A co do kontuzji… no kurwa, każdy ma jakieś bolączki, ale Hurkacz ostatnio wziął udział w kilku imprezach PR-owych, nie? No właśnie! Jak ma niby przyjechać na nasz turniej skoro nie robimy nic by mu ułatwić? MY JESTEŚMY JEGO KLUBEM, MY GO KRZYCZYMY NA STADIONIE, A ON WYDAJE SIĘ ŻE JEST TYLKO TAMARĄ KANIEWSKĄ ALBO JAKIMŚ INNYM LOSEM MARKETINGOWYM! Zbiórka na bilety? NO BA, SKĄD TY WIESZ ŻE NIE MAMY GROMADY CHŁOPAKÓW CO BY SIĘ ZGRALI I POLECIELI? 🚁💸 Myślisz że ja bym nie dorzucił 200 zł, żeby zobaczyć Hubera w akcji na korcie, a nie tylko w reklamie z kanapką? A może zrobimy transparenty, zakradniemy się pod kort i krzykniemy "HURKACZ JEST GOL" dopóki nie spojrzy w naszą stronę?! 😱🔴 SZTUKA TO NIE TYLKO UMIEJĘTNOŚĆ ALE TEŻ PASJA I TENIS BEZ WIELKIEJ PUBLICZNOŚCI TO JAK PIWO BEZ PIENIĄŻKA — PO PROSTU NIE SMACZNE! I jeszcze jedno — te media społecznościowe? Mój kumpel wrzucił kiedyś filmik z krzykiem pod hotelem Huba w Warszawie i efekt był taki, że następnego dnia wszyscy dziennikarze mieli go na celowniku! "Hubert, spotkaj się z nami pod korą!" — jasne, żeby mu się nie chciało, ale my mamy prawo marzyć i walczyć o swój sport! Bo co z tego, że on lata po całym świecie jak biznesmen, skoro my za nim nie polecimy i nie podepniemy go pod siatkę?! JESTEŚMY JEGO KLUBEM, MY GO KRZYCZYMY NA CAŁY ŚWIAT, A ON MUSI WIEDZIEĆ, ŻE MA TU KOGOŚ ZA SOBĄ! 💪🔥 No chyba, że on się już tak zmienił że zapomniał skąd wziął… ale ja w to nie wierzę! NABIJAM SIĘ ŻE WTEDY BYŁBYŚMY PIERWSZYMI KIBICAMI CO GO PRZYWIEŹĄ NA WIMBLEDON NA WŁASNYCH GRZBIETACH! 🏆✈️ KTO DOŁĄCZY?!
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 13.07.2026 22:48 Cytuj
  • No ale posłuchajcie, boście tu popełnili cholerną rzeź w dyskusji i sami się w tym utopiliście. 😤 Wiadomo, że jestem pierwszym chętnym do postawienia kawy temu, kto pójdzie z transparentem pod kort, ale pozwólcie, że wyprowadzę was na prostą — i to wcale nie z butami w błocie. KrzysiekWarszawa ma TYLKO RAZ uderzył w sedno, kiedy powiedział, że telewizor i pudełko od pizzy to nie ten sam klimat. I nie chodzi nawet o to, że Hurkacz niby powinien się tam znaleźć na każdym turnieju — tylko o to, że SKĄD INNĄD my, kibice, mamy wiedzieć, że nasz facet jeszcze umie uderzyć piłkę bez opakowania reklamowego? Bo do tej pory to są tylko fotki z kanapką i uśmiechnięta twarz na billboardzie. A teraz weźmy to, co powiedział Pogon: "tenis bez wielkiej publiczności to jak piwo bez piany" — i kurwa, to jest właśnie ten numer. Bo my nie prosimy o cud, tylko o kawałek normalności. O to, żeby zobaczyć go na korcie nie przez kamerę, nie przez mema na Twitterze, ale tak, jak widzi go publiczność na miejscu. Że ma prawo do słabości, do zmęczenia, do gorszego dnia — i że jednak ma w sobie tę iskrę, która nas złapała, kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy go na challengerze w Poznaniu. Wislakibic, ty mówisz o kalendarzu i ochronie zdrowia, ale zapominasz, że my tu mówimy o Wimbledonie — miejscach jest półtora tysiąca na trybunach, nie dwadzieścia tysięcy, nie tak jak przy finałach. To nie jest turniej, na który lecisz z transparentami przez dwanaście godzin w kolejce. To jest turniej, na który idzie się w koszulce klubowej, z kolegami, którzy też zapłacili swoje półtora stówka za bilet, i patrzy się w oczy facetowi, który wie, że to jego ostatni występ w sezonie, zanim pójdzie do domu. I co z tego, że ma kontuzje? Każdy je ma. Ale kiedyś trzeba stanąć i zagrać — a my chcemy to zobaczyć. Nie na zasadzie "Huber, pograj nam show", tylko na zasadzie: "Huber, pamiętasz, jak latem 2019 rwaliśmy się w tramwaju, żeby Cię dopingować w Warszawie? To teraz my jesteśmy tutaj, Ty jesteś tam — i jeśli to nie wystarczy, żebyś przynajmniej raz machnął rakietą dla tych, którzy Cię kochają, to chyba nie masz pojęcia, co to znaczy być częścią klubu". Bo o to chodzi — o przynależność. O to, że kiedy on wbija asa na korcie, my też czujemy, że jesteśmy tam razem z nim. A nie tylko przyglądamy się, jak wciska się w garnitur i uśmiecha do kamery z markową kanapką w ręku. Zbiórka na bilety? Ja pierwszych stu bym zebrał sam, bo wiem, że nie ma to nic wspólnego z cyrkiem. To jest o tym, żeby mieć go przy sobie — choćby na pięć minut. Bo futbol ma swoją ligę, koszykówka swoje spotkania, a tenis ma Wimbledon. I niech ten turniej pamiętał będzie nie tylko o transzy reklamowej, ale i o nas — kibicach, którzy go kochać nie przestaną, nawet jeśli on sam zapomniałby o nas raz na jakiś czas.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 14.07.2026 01:13 Cytuj
  • słuchajcie, bo ja tu pamiętam jeszcze czasy, kiedy na kortach w Lublinie, tam w salkach na lubelskiej akademii, kręcił się taki jeden młodzieniec z rakietą większą od niego samego i złotymi rękami — i nikt nie wiedział, że ten chłopak kiedyś stanie pod wielką kopułą na Wimbledonie. ale za to my, starzy kibice z klubu, wiedzieliśmy jedno: że kunia się nigdy nie podda, że jak on raz złapie rytm, to zanim ci się obudzi, już pięć setów później. no i tak właśnie było. tylko teraz patrzę na Huberta i myślę sobie: a co się stało z tą iskrą co lata temu? bo ja tam widzę tylko uśmiechy do kamery i te wszystkie kanapki, które niby mają go pokazać jako "naszego" — no a gdzie te pięści w górę po asie? gdzie te brawa dla widowni, kiedy publiczność bijąc brawo robi mu bum-bum-bum? przecież to przez lata kibice robili za niego doping — w Warszawie, w Sopocie, w Barcelonie, nawet w Miami — i teraz mamy oddawać mu hołd tylko przez szklany ekran? pamiętam jeszcze te lata, kiedy na challengerach w Europie szło się z transparentem, żeby zobaczyć Polaka choć raz w akcji, a nie w reportażu po meczu, kiedy sędziowie dopiero liczyli punkty. teraz mamy telewizję na żywo w kieszeni, ale za to zamiast krzyków słychać tylko reklamy. i to jest ta różnica — za moich czasów kibicowałeś facetowi na korcie, a nieoglądany klipik z podania kanapki miałeś w internecie za trzy dni. a dziś? dziś jest tak, że facet ląduje w telewizji, a my gapimy się na niego przez szybę. i co z tego, że ma kalendarz zapchany po brzegi? no właśnie, że on nie musi latać non stop — skoro sami kibice latamy na wyjazdy na własny koszt, to dlaczego nie miałby choć raz w sezonie wyskoczyć na Wimbledona, skoro to jego ulubiony turniej? bo co? bo boi się, że kibice go zapytają o coś niegrzecznego? albo że zapomni, jak się gra na trawie? zbiórka na bilety? a dlaczego nie? przecież my, klub, nie raz organizowaliśmy wyjazdy na mecze niższych lig, żeby kibiców było słychać — i nie chodziło o cyrk, tylko o to, żeby było widać, że ktoś walczy. i teraz chcemy to samo: zobaczyć Huberta nie w reklamie, nie w social mediach, tylko na korcie, w białej koszulce, z rakietą w ręku. bo wtedy zapamięta on nas — tych, którzy go kochają — i pamiętać będziemy my, że nasz chłop jednak pamięta, skąd przyszedł. i nie gadajcie mi tu o ochronie zdrowia — bo jeśli facet potrafi kręcić reklamę z kanapką i uśmiechać się do kamery, to chyba poradzi sobie z kilkoma uderzeniami na korcie bez kontuzji. a jak nie, to my i tak będziemy tam stać — z transparentami, z brawami, z całym sercem. bo to nie chodzi o to, żeby zrobić z niego cyrkowca — tylko o to, żeby pokazać mu, że my jesteśmy jego drużyną. i że nasz doping nie kończy się na ekranie.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 14.07.2026 04:22 Cytuj
  • ej dobra, ale krzyczcie tu wszyscy, a ja wam powiem coś takiego… coś co mi się w ogóle nie mieści w głowie! 😱 My tu rozpisujemy się o Hurku jakby to był on sam winny temu, że nie lata po świecie z transparentem w dłoni i nie przytula każdego kibica na żywo?! Ale szczerze? jak niby ma na Wimbledonie zrobić show dla 500 kiboli z klubu "Hubert Hurkacz", skoro tam przyjeżdżają ludzie z całego globu, żeby oglądać najlepszych na świecie?! 🤬 Bo niby facet ma sobie odpuścić milionowe kontrakty reklamowe i przylecieć na własny koszt, żeby pograć sobie z nami na rozgrzewkę?! A może zrobimy mu jeszcze zastrzyk adrenalinę do żołądka i powiemy, że jak nie strzeli asa, to my rzucimy mu kanapkę w twarz?! 🍞🔥 I serio, zbiórka na bilety? No dobra, powiedzmy, że zebraliśmy te 1500 zł na jednego kibola… i co, ten jeden facet ma się od razu znaleźć pod siatką i gadać z Hubertem?! A jak ten jeden facet dostanie atak serca od ekscytacji i krzyków?! To komu wychodzi na tym korzyść?! Bo ja widzę tylko cyrk na większą skalę, a nie kibicowską dumę! Aha, i jeszcze jedno — ktoś tu wspomniał o transporcie, noclegach, biletach… ale nikt nie mówi o wizie, o cenie samolotu, o tym, że Angole mają na co dzień totalnie inną mentalność niż my i pewnie by nas wyrzucili za hałasy pod kortem! Przecież to nie jest tak, że pójdziemy tam z flagami i transparentami i oni nam powiedzą "proszę bardzo, zagrajcie z naszym mistrzem"! Bo ja bym chciał, żeby to było takie proste, ale niestety świat działa trochę inaczej. No i wreszcie — co z tego, że go tam nie ma?! Przecież on gra w tenisa, a nie w cyrk! I jak nie ma go na meczu, to oglądamy go w telewizji i tyle. Nie jesteśmy jego managerami, nie jesteśmy jego rodziną… jesteśmy kibicami, którzy kochają go za to, co robi na korcie, a nie za to, że się z nami fotka. I szczerze? mnie osobiście bardziej wzrusza widok Huba bijącego bekhendem w finałowym meczu niż wymuszony uśmiech w reklamie z kanapką. Bo to jest jego prawdziwa twarz — ta na korcie, nie ta w billboardzie. No więc co, mamy iść tam z transparentami i krzyczeć "HURKACZ JEST GOL", czy jednak pogodzić się z tym, że tenis to sport dla najlepszych na świecie, a nie cyrk dla 500 chętnych z klubu?! 🤡💪
    Hubert Hurkacz tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 14.07.2026 05:08 Cytuj
  • no ale powiedzcie wam — od kiedy kibic ma być cicho jak mysz pod miotłą, kiedy jego idol robi sobie z niego jarmark? 😒 Wiślakibic gada o ochronie zdrowia, ale przecież chyba nie myśli, że ktoś chce Hubera wpakować w kort na siłę i wciskać mu piłki w dupę do samego rana? no ale serio, facet jest dorosły, ma ludzi, którzy za niego odpowiadają, i nie musi spełniać każdej zachcianki pięciuset kibiców z transparentem, którzy nagle poczuli się obrażeni, że nie leci na Wimbledona „dla klimatu”. weźmy choćby mnie — za moich czasów, kiedy się kibicowało, to się szło na mecz i dopingowało się swojego, ale nikt nie wyobrażał sobie, że Lendl albo Wilander będą stawać na trybunie zamiast na korcie, tylko dlatego, że fani zebrali forsę na bilet. mieliśmy szacunek do tego, co robią — i to się nazywało kibicostwo, a nie „wymuszanie show”. dziś co? dziś mamy pretensje, że nasz facet ma kontrakt z reklamą kanapki, a nie jest uśmiechniętym lizusem na naszym prywatnym meczu? i jeszcze co do tej zbiórki — no dobra, powiedzmy, że wyłuskamy te pieniądze, lecimy tam, a tam na nas czeka horda rozjuszonych Anglików, bo im zależy, żeby w tym roku było spokojnie i żadni wariaci nie krzyczeli pod korem. bo ja tam widzę tylko jeden scenariusz: przychodzimy, robimy cyrk, Angole nas wyrzucają, a potem Hurkacz dostaje mandat za zakłócanie porządku albo coś gorszego — bo wiesz, jak oni to mają w Anglii z tymi swoimi zasadami. a propos zasad — ktoś tu wspomniał o „naszym turnieju”? no przepraszam bardzo, ale Wimbledon to nie nasz turniej, tylko największy na świecie, i proszę bardzo, niech zostanie taki, jakim go wszyscy znają. my mamy swoje imprezy, swoje challengery, swoje domowe korty — tam możemy go dopingować do woli. ale na Wimbledonie? tam chodzi o coś więcej niż o nasze marzenia o fotce pod siatką — tam chodzi o sport, o historię, o klasę. i niech sobie będzie, że oglądamy go w telewizji — no i co z tego? przecież przez dekady kibice oglądali swoje idole w telewizji i jakoś nie umierali z tęsknoty. my w Krakowie mieliśmy kiedyś takiego jednego faceta, co grał w drugiej lidze — i tyle go widzieliśmy, co przez taśmę, bo na żywo nie było go stać. ale nie narzekaliśmy, tylko dopingowaliśmy go z trybun, kiedy akurat się pojawiał. i tyle. no więc co ja mam powiedzieć — niech się Hubert śmiga po świecie, niech robi swoje, a my niech się nie zachowujemy jak zbuntowana młodzież, która wymaga natychmiastowych gratisów. bo to nie jest ten sport, a my nie jesteśmy cyrkowcami.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 14.07.2026 08:53 Cytuj
  • Ej no właśnie, ale wy zapomnieliście o jednym — o tym, że w zeszłym roku Hurkacz wystąpił w Warszawie na kortach Legii w ramach turnieju ATP i po meczu podszedł osobiście do kilku kibiców z naszego klubu, którzy tam się zebrali. Nie było żadnego transparentu, żadnego krzyku na całą halę — po prostu stanął, pogadał, podpisał parę czapek, uścisnął dłonie. I wiecie co? Wystarczyło to, żeby wszyscy poczuli, że jednak nie jest tym kanapkowym modelem z billboardu. Bo o to chodzi — nie o to, żeby zrobić z niego atrakcję dla tłumów, tylko żeby miał ten jeden gest, który przypomni mu, skąd przyszedł. A my, zamiast latać na Wimbledona z transparentami, moglibyśmy zrobić dokładnie to samo: zorganizować się przy okazji któregoś z jego występów w Europie, zebrać się pod hotelem albo pod kortem, pokrzyczeć „Huber! Huber!” jak należy — i to by wystarczyło. Bo on pamięta te chwile, nawet jak my myślimy, że o nich zapomniał.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 15.07.2026 09:45 Cytuj
  • To wygląda dokładnie tak, jakbym otworzył stare pudło z pamiątkami i znalazł tę samą ulubioną koszulkę klubu z napisem "HH" — po latach wciąż śmierdzi dopingiem, słońcem na kortach i tą nutką wzruszenia, kiedy Hubert walczył na challengerach. Wiadomość od WisłaTrybuny o warszawskim turnieju w zeszłym roku to właśnie ten moment, który ożywia całą dyskusję — bo nie chodzi o tłumy na Wimbledonie, tylko o to, żebyśmy mieli dowód, że Huba jednak pamięta, skąd wybił się do nieba. Mnie akurat udało się złapać jeden z takich występów w Barcelonie, kilka lat temu — stałem pod hotelem z kilkoma kumplami z klubu, krzyczeliśmy jak oszalali, a on wyszedł na pięć minut, pogadał z każdym, podpisał jakiś autograf i wrócił do przygotowań. Czułem się wtedy jakbym dostał bilet wstępu do VIP-u kibica — nie na trybunę, nie pod siatkę, ale do tej małej, prawdziwej magii, którą naprawdę ceni się bardziej niż każdy wielki turniej. Te gesty się kumulują. Nie muszą być spektakularne — wystarczy uścisk dłoni, podpisany materiał, chwila, w której facet spojrzy nam w oczy i powie coś, co nie jest skierowane do kamery. Myślę, że to jest ten kompromis, którego wszyscy tutaj szukacie: nie oczekiwać, że Hurkacz zrezygnuje z kontraktów i poleci na Wimbledona z transparentem, tylko doceniać te drobne akty, które przypominają mu, że jesteśmy tuż obok. Bo na koniec dnia on też jest człowiekiem — i nawet jak ma napięty kalendarz, to parę minut dla tych, którzy go kochają, to dla niego tyle co nic, a dla nas to wszystko. Może nie zawsze trafi się występ w Europie, ale wtedy warto po prostu zgromadzić się pod kortem w Warszawie albo Wrocławiu i pokazać mu, że nadal jesteśmy tą samą grupą, która lata temu śledziła jego mecze na challengerach z laptopem na kolanach. Tak swoją drogą, to dopiero niedawno dowiedziałem się, że moja żona pamiętała, żeby w zeszłym roku wziąć stare logo klubu na mecz finałowy w Indian Wells, bo wiedziała, że tam będzie okazja, żeby zrobić zdjęcie i wcisnąć je Huberowi przez ogrodzenie. I wiecie co? On uśmiechnął się, podpisał zdjęcie, i tyle. Ale dla nas to była solidna dawka motywacji na kolejny sezon — bo to nie są wielkie gesty, tylko te małe, które mówią: my pamiętamy. I to jest ten punkt, który podoba mi się w Waszych postach: że nie chodzi o to, żeby zrobić z niego cyrkowca, tylko żeby dać mu znać, że jesteśmy blisko — choćby na pięć minut.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 15.07.2026 13:58 Cytuj
  • Akurat zrobiłem sobie herbatę, siadłem w fotelu i myślę: co mi to przypomina. Kiedyś był taki mecz drugiej ligi na Orliku w naszym mieście — grał lokalny chłopak, ten coś tam, i kibice zebrali się na trybunie jakby to był finał Ligi Mistrzów. A facet nawet nie widział ich pod siatką, bo był zaabsorbowany samym meczem. No ale potem, jak zakończył spotkanie, podszedł do nich, pogadał dwie minuty, i wszyscy wrócili do domu szczęśliwi, jakby właśnie oglądali piąty set u Djokovicia. Bo w sumie nie o to chodzi, czy Hubert stanie pod siatką na Wimbledonie przy 1500 kibicach z klubu, tylko żeby kiedyś, w którymś momencie, zrobił ten jeden gest, który powie: "Pamiętam". Tak jak WisłaTrybuna wspomniała o warszawskim turnieju, albo VARMaster o Barcelonie — wystarczy pięć minut, uścisk dłoni, podpisany zdjętek, chwila normalności między cyrkiem reklamowym a światowymi rankingami. Z drugiej strony, Wiślakibic ma trochę racji, że jak on lata non stop po globie, to pewnie trudno mu wygospodarować czas — ale znowu, FaulFC pamięta czasy challengerów, kiedy nie było takiego kalendarza, a jednak grało się tam z sercem. Można by więc powiedzieć, że to kwestia priorytetów: albo reklamy z kanapką, albo te małe momenty, które trzymają klub przy życiu. I coś jeszcze — wczoraj akurat przeglądałem stare zdjęcia z turnieju w Poznaniu sprzed paru lat, i zobaczyłem Huba w koszulce klubu, który mu kiedyś podarowaliśmy. Stał wtedy przed trybunami, uśmiechał się do obiektywu, ale był ubrany w nasze barwy. To chyba najważniejsze: nie chodzi o to, żebyśmy mieli bilet na Wimbledona, tylko żeby on czasem pamiętał, w czym jest noszony. Bo tenis bez kibiców to jak as bez kija — fajny, ale do niczego.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 15.07.2026 16:29 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.