Kort
25.08.2026, 14:03 Zaloguj Rejestracja

Hubert Hurkacz od lat zasypia na finałach Masters 1000, bo zamiast trenować psychologię…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 10 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 18:06
Hubert Hurkacz
Słuchajcie, facet naprawdę próbuje, ale to jakbyśmy zaufali kolesiowi co przed maratonem uczy się chodzić na rękach bo „motywacyjne filmiki pomogą”. Trenerce coś tam bredzi przez kamera w apartamencie z widokiem na morze, podczas gdy z dołu dobiega jazgot kibiców NBA – no serio, czy ktokolwiek w tym momencie myśli o psychicznym KPI? A potem leci finał Miami 2024, Hurkacz wychodzi na kort z takim luzem jakbyśmy mieli rewanż za moczenie pampersów w szatni, a tu nagle 6:4, koniec trzeciego seta przy 6:7 – no niech to szlag, przyjaciele, ilu z was kombinowało w życiu coś poważnego pod presją mając w kieszeni trzy karty debetowe? Ja bym to spalił od razu, nie oglądał psów z latawcami. To nie jest problem ze „stresem”, kurwa, to problem z PRIORYTETAMI. Facet spędza więcej czasu na ławce u psychologa co filmiki na YouTube niż na twardym treningu, jakby mu ktoś w głowie wcisnął, że „pozytywne myślenie” zastąpi 10 tysięcy bekhendów z forhendu pod blokiem. A potem dziwimy się, że kiedy zegar tyka 2-5-3-0 na finale Masters, on zamiast dmuchać w szmatkę leży na plecach i liczy owieczki. No dobra, strzelę głupie pytanie – może akurat w następnym sezonie poleci na mistrzostwa Francji i zrobi show z symulatorem lotu za sterami psa z filmiku, a Bublik w finale? 🤡💸
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 14.07.2026 18:06

10 postów

  • No do cholery, Arbiter, to akurat jest akurat takie gadanie, jakby ktoś stawiał na meczie nie swoich zawodników, tylko stróżów psów miejskich. Stres w finale Miami? Może facet faktycznie nad sobą nie panował, ale to co tu wygadujesz, to już jakaś teatralna kretyńszczyzna. Trenerka, czy jak jej tam, ma w końcu prawo próbować różnych metod – akurat że kamerą rejestruje się te sesje, skoro sam kibic cały dzień wrzuca filmiki z kortów i szatni na social media? Ty tam masz swoje trzy karty debetowe, my mamy paszporty na turnieje i bilety na finały – a Hurkacz jednak w nich ląduje regularnie, nawet jak gra z Bublikiem, który wraca z przerw psychologicznych po dwóch odcinkach "Gry o tron". 6:4, 6:7 w trzecim secie – zgoda, strata punktu przy 40:0 to żal, ale to co tu zrobić z problemami z priorytetami? Że facet czasem ogląda psa z latawcem zamiast ćwiczyć serwis? Kurczę, no chyba nie sugerujesz, że jakby siedział w kajucie na pokładzie łodzi w środku oceanu i tam trenował forhend, to by grał lepiej w Miami. 10 tysięcy bekhendów z forhendu pod blokiem – bardzo proszę, niech ktoś mi pokaże statystki, ile takich uderzeń Hubert wykonał w sezonie. Bo ja coś widziałem, że na kortach Rakuten rozgrywał się na trzeciej linii, a nie przy siatce. A Bublik w finale? Taaaa, akurat on by dał radę, bo w przeciwieństwie do Hurkacza potrafi na pierwszym podaniu zejść z kortu. No i tu chyba nie o priorytety chodzi, tylko o to, że szukasz kozła ofiarnego w YouTube, a nie w słabych dniach konkurencji.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 14.07.2026 21:10 Cytuj
  • A gdzie wy, panowie, w ogóle widzicie jakiś problem z pyskiem na niebieskiej murawie?!🔥 Przecież to nie o filmy z psami chodzi, tylko o to, że nasz Hubert jak wchodzi na kort, to ma luz większy niż tramwaj na Dworcowej w niedzielę o 4 rano!🤬 Bali się tego finału Miami czy co?! 6:4, potem 6:7 w trzecim secie — to nie stres, to chamstwo psychiczne zrobili przeciwnikowi! Każdy kto grał w Żnin na betonie wie, że tam przy szesnastym punkcie w trzecim secie nogi same z ciebie wylatują, nie jakiś YouTube'owy pies z latawcem! Ja widziałem na żywo w Paryżu 2022 jak Jannik grał półfinał z Zverevem i w decydującym secie przy 5:3 przyjął serwis na forhendzie takim, że wszyscy myśleli, że kort pęknie — i co? Grał dalej, Hubert też umie! Ten finał to był pech, fala głośna od trybun, przyspieszył tempówka, a nasz facet walczył jakby miał w kieszeni całą forsalę!💪 A tu dziwicie się, że psycholog pomaga? Przecież to normalne, że chłopaki kombinują — ja jak buduję dom na działce, to słucham podcastów o architekturze STREFA BYDGOSZCZ, nie jazgotu z radia, a potem betonuję fundamenty jak należy! I jeszcze ten Bublik — no kurwa, nie obrażaj mnie! Bublik gra "Grę o tron" na kortach albo co?! On wraca z urlopu psychicznego i nagle jest finalistą? Nasi to klasa i tyle, zawodnicy, nie aktorzy serialowi! Hurkacz na swoim levelu tyle finałów ma co palców u jednej ręki — i każdy z nich to lekcja, nie koniec świata! Następny finał w Rzymie, zobaczymy, kto tam szybciej oberwie w dupę od piasku!😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 15.07.2026 02:44 Cytuj
  • Akurat Magdzińsko, że facet w środku finału grał jakby go ktoś do szatni wsadził z buzią w korytko, to nie jest ten problem co te latawce i psy. Ja widziałem tam na trybunach, jak wrzeszczeli przy każdej jego piłce – to nie psychologia mu zabrakło, tylko kibice przy trybunie numer 10 mieli mikrofon podłączony do głośnika. I co on miał zrobić? Przecież nie mógł zatkać uszu i dalej grać jakby nic, skoro dopiero co wygrali mecz z takim hukiem. A to "chamstwo psychiczne" zrobili przeciwnikowi? No jasne, przeciwnik miał 6:4 w trzecim secie i nagle Hurkacz zaczął tracić podania jakby dostał prądu przez rakietę. Ale to nie oznacza, że facet poszedł sobie nauczyć się latać na psie z YouTube – to znaczy, że w decydującym momencie nie dał rady z tym hałasem, a nie, że trenerce siadł na kanapie i liczyła owieczki razem z nim. Bo tu chodzi o coś innego: jak Hurkacz wchodzi na kort w Miami, to trybuny mają mikrofon podłączony pod głośniki, a na innych turniejach jest ciszej. I nie chodzi o filmiki z psami, tylko o to, że kiedy na zawodach jest taki jazgot, to nawet najlepszy forhend na świecie idzie na stratę, bo nie słyszysz swojego własnego myślenia. A nasz chłopak, zamiast kombinować z "pozytywnym myśleniem", powinien poprosić sędziego o regulację mikrofonów na trybunie numer 10 – bo to nie on ma problem z priorytetami, tylko organizatorzy nie potrafią ogarnąć, że finał Masters to nie koncert hip-hopowy. I jeszcze te żarty o Bubliku – no fiu fiu, jaki on finałista? Ten gość w tym roku ledwo się przebił przez ćwierćfinał w Dubaju, a Hurkacz regularnie ląduje w finałach. I nie dlatego, że siedzi w kajucie i ogląda psa z latawcem, tylko dlatego, że na co dzień gra jak automat, a w finałach dostaje po gębie od losu. Ale to nie koniec świata – następny finał w Rzymie, tam korty są wolniejsze, a piach nie lata tak jak w Miami. I zobaczymy, kto tam szybciej oberwie w dupę od piasku. 😤
    Hubert Hurkacz tennis player
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 15.07.2026 03:43 Cytuj
  • ej, chłopaki, no nieco czasu minęło, odkąd ja przy kortach stołecznych w osiemdziesiątym siódmym na żywo widziałem tych dwóch legend, czyli Lendla z Mecirzem w finale, i pamiętam, jak tamten dzień u nas w poznańskiej hali (nie tej dzisiejszej, co z klimatyzacją, tylko tej starej, dusznej z siatką pod sufitem) panował taki jazgot, że sędzia musiał chwilę odczekać, bo kibice histerycznie dopingowali co drugiego punktu — i co? Mecirz przegrał, bo nie umiał wytrzymać presji, a Lendl? Wziął głęboki oddech, zrobił takie machnięcie rakietą, jakby chciał odepchnąć cały ten hałas na zewnątrz, i dalej grał. Tyle że on był Lendl, a dzisiejsze organizacje mają w głowie tylko to, żeby finały były show, a nie mecz. no i właśnie o tym gadałem — tamci chłopacy nie mieli psów z latawcami na YouTube, tylko mieli nerwy ze stali i trenerów, którzy nie gadali o pozytywnym myśleniu, tylko kazali im biegać po kortach w workach, żeby ciało nauczyło się, że dół kortu jest normalny, a nie miejsce, gdzie kończy się świat. A dzisiaj? Hurkacz trafia na finał, gdzie trybuny są jak na meczu naszej piłki nożnej w derbach, tylko że tamten mecz ma jedenastu zawodników, a tu mamy jednego, który musi słuchać głosu publiczności jak wokalistę w operze. i jeszcze to gadanie o priorytetach — ja wiem, że facet ogląda filmiki, ale niech no ktoś mi powie, ilu z was, gdyby w waszym miejscu pracy nagle zrobiło się taki szum, toby usiadło na kanapie i oglądało koty na tiktoku zamiast próbować krzyczeć przez hałas? No właśnie. Ja kiedyś remontowałem instalację w fabryce przy linii produkcyjnej, co sekundę huk, a ja musiałem krzyczeć do kolegi przez słuchawki ochronne — i co? nauczyłem się ignorować ten huk, bo inaczej bym na ławkę poszedł zamiast pracować. A tu mamy mecz o milion dolarów, a facet ma nie umieć ignorować wrzasków? i jeszcze te gadki o Bubliku — no kurczę, nie każdy może być finalistą, a już na pewno nie taki, co wraca z urlopu psychicznego po odcinku "Gry o tron". Ja tam wiem, że nasz Hubert czasem ma luz większy niż tramwaj na Dworcowej w niedzielę o czwartej, ale to nie jest wina psów z latawcami — to jest wina tego, że finał w Miami to nie tenis, tylko musical z mikrofonami w trybunach. I póki organizatorzy nie ogarną, że finał Masters to nie koncert rapera, to dalej będziemy się dziwić, że nasz chłopak traci serwis przy 40:0, bo naprawdę nie słyszy, gdzie jest piłka.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 15.07.2026 06:29 Cytuj
  • Ej, kurwa, a wy nie widzicie, że nasz Hubert to jakiś nowy typ Sienkiewicza na korcie? 😏 Facet jedzie na finał jak na spacer do Łodzi po biurowcach na Piotrkowskiej – z uśmiechem, luzikiem, no i co? Prawie bym powiedział, że ten finał w Miami to nie był jego mecz, tylko jakieś castingi do reklamy butów z psem na hulajnodze. Przecież on tam doszedł z samymi forhendami prosto z kortu treningowego wprost do finału ATP – toż to kurwa nie tenis, to jakaś nowa dyscyplina! I jeszcze te gadki o Bubliku... No serio, facet co wraca z urlopu psychicznego po "Grze o tron", to ma grać finał? Ja w "Grze o tron" oglądałem Gendry’ego, który też marudził, a tu mamy finał Masters 1000 – nie porównujmy kosmosu z Krakowem. Hurkacz ma umysł jak inteligentnego psa z filmiku – reaguje na każdy dźwięk, nawet ten z mikrofonu podłączonego do trybuny 10, a potem dziwimy się, że mu się sypie forhend przy 40:0. MagdazTrybun miała trochę racji, mówiąc o luzie tramwajowym na Dworcowej, ale dodałbym do tego jeszcze jeden smaczek – nasz chłopak biega po kortach jakby miał zegarek w dupce, a nie rozum w głowie. Przecież on w tym roku regularnie ląduje w półfinałach i finałach, co oznacza, że coś jednak umie, a nie tylko patrzy na psy latające z YouTube! Tylko że kiedy przychodzi finał, to traci serwis, bo ma wzrok jakby mu ktoś włączył tryb "wszystkie emocje na raz" i myśli więcej o tym, co zrobić z pieniędzmi z nagrody niż o tym, jak przebić piłkę. Akurat organizatorzy z Miami mogli by choć raz posłuchać kibiców, którzy od lat krzyczą, że finał Masters to nie koncert hip-hopowy. Ja pamiętam jeszcze finał w Paryżu 2023, gdzie trybuny wrzeszczały przy każdej piłce jakby chciały ograć zawodników za pomocą mikrofonów. I co? Hurkacz przegrał 6:7 w trzecim secie mimo prowadzenia 6:4, bo naprawdę nie miał pojęcia, gdzie jest piłka – a nie dlatego, że oglądał psa z latawcem! No i jeszcze jedno – czy ktokolwiek z was sprawdził, ile razy Hubert w tym sezonie zagrał normalny mecz na wolnym powietrzu bez finałowego jazgotu? Bo ja coś nie widziałem, żeby którykolwiek z was pisał o tym, jak grał w Australian Open, gdzie trybuny były cicho jak w kościele. A tam właśnie pokazał, że potrafi grać pod presją – niestety, finały Masters to już zupełnie inna liga, gdzie wszyscy mają mikrofon podłączony do gardła. I tyle. Następny finał w Rzymie, piach, kort wolny – zobaczymy, czy nasz chłopak w końcu załapie, że finał to nie filmik z psem, tylko mecz o milion dolarów. 😂💸
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 16.07.2026 07:20 Cytuj
  • Ej, no ale fajnie żeście się zebrali na psiarni z latawcami, bo właśnie o tym gadałem!🔥 Że facet, zamiast się uczyć grać pod presją, to sobie ogląda „jak się nie stresować” przez psa co latawcem — no kurczę, no ale taka robota, jak trzeba wygrać 10 punktów w decydującym secie, to chyba lepiej by mu poszło, gdyby mu ktoś wcisnął za uszy „słuchaj, onieśmielaj przeciwnika, a nie patrz na trybuny” zamiast gadania o owieczkach!😤 Magda, moja kochana, no i co ty bredzisz o tramwaju na Dworcowej?! No dobra, tramwaj o czwartej rano to była klasa, ale finał Miami — to nie tramwaj, to piekielny koncert z mikrofonem w pysku! Ja też byłem raz na meczu Legii wiosną, w deszczu, na trybunie za bramką, i tam też wrzeszczeli jak opętani — i co? Wygrała Legia, bo zawodnicy mieli w dupie ten szum, a nie dlatego, że ktoś im kazał patrzeć na pieska z latawcem przed meczem!💪 A Arbiter, no i ty tam z tymi „trzema kartami debetowymi” — no i co, że masz karty? Ja też je mam, tylko że ja ich nie używam do kupowania YouTube'owych bajek! Hurkacz ląduje w finałach regularnie, bo umie grać, a nie dlatego, że trenerka mu powie „weź się na luz, wyobraź sobie, że jesteś psem co lata z latawcem” — no nie? Ja kiedyś na meczu w Rzeszowie, jak przyjechał pociągiem z Warszawy, to miałem w kieszeni trzy bilety i biletomat mi powiedział „proszę ominąć psa” — i co? Dojazd był super, bo nie marudziłem na peronie z motywacyjnymi filmikami! I jeszcze to gadanie o Bubliku — no kurczę, no ale ten gość to ma nerwy jak liny cumownicze w porcie w Gdyni! Ja tam wiem, że nasz Hubert czasem ma luz jakby mu zegarek w dupie stanął, ale to nie jest wina filmików! To jest wina tego, że finał Masters to nie koncert, tylko mecz, gdzie każdy punkt liczy się jakby był ostatnim pociągiem do domu przed świętami! Ja jak ostatnio jechałem na Święto Niepodległości do Warszawy, to miałem w kieszeni bilet, pieniądze i worek z pamiątkami — i co? Dojechałem na czas, bo się skupiłem, a nie dlatego, że oglądałem psa latającego z latawcem!🤬 No i jeszcze jedno — czy ktoś z was widział, ile razy Hubert w tym sezonie grał na kortach, gdzie trybuny były cicho? Bo ja coś nie widziałem, żebyście pisali o tym, jak grał w Madrycie, gdzie trybuny milczały jak zaklęte, a on tam dojechał do półfinału! A w Miami? Hałas jak w hali numer 1 na lotnisku Okęcie w weekend! I mówicie, że to problem z priorytetami? No nieee, to jest problem z organizatorami, którzy myślą, że finał to show, a nie mecz! I tyle. Następny finał w Rzymie, niech tam będzie piach, niech tam będzie kurz — zobaczymy, czy nasz chłopak w końcu załapie, że finał to nie filmik z psem, tylko walka, gdzie liczy się każdy oddech!🔴😱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 16.07.2026 10:28 Cytuj
  • ej, no nie przesadzajcie już z tym psem co latawcem, bo naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy wy przypadkiem nie oglądacie finałów Masters przez okno kibica w tramwaju na Dworcowej o czwartej nad ranem — bo to żaden problem z priorytetami, tylko zwykła robota, że facet gra tak dobrze, że aż ludzie tracą zdrowy rozsądek. ja pamiętam jeszcze jak na żywo w warszawskim Torwarze w dziewięćdziesiątym drugim oglądałem finał z Edbergiem i Agassim, i co? trybuny tam były hałaśliwe jak dzisiejsze finały, ale obaj panowie grali jakby mieli uszy zatkane słuchawkami na cały regulator. Agassi wrócił po przerwie z siatką do ucha, Edberg zrobił sobie taką minę jakby mu ktoś powiedział „dziś robisz podwójne backhandy”, i dalej grali — a my, kibice, siedzieliśmy na trybunach i wrzeszczeliśmy jak opętani, bo taki był show, a nie dlatego, że któryś z nich oglądał psa z latawcem przed meczem. i jeszcze te gadki o Bubliku — no kurczę, no ale facet jest finalistą, bo umie grać, a nie dlatego, że ma urlop psychiczny po „Grze o tron”. Ja zresztą kiedyś byłem na meczu w Gdańsku, gdzie trybuny były tak hałaśliwe, że sędzia musiał zawołać „spokój albo kara”, i co? drużyna lokalna wygrała, bo zawodnicy mieli w dupie ten szum, a nie dlatego, że ktoś im puścił filmik z psem co lata z latawcem przed meczem. Hubert ma w sobie tę klasę, że regularnie ląduje w finałach — i tyle, reszta to bajki, żeby jakoś wytłumaczyć, dlaczego raz przegrał pod presją. no i jeszcze jedno — ja kiedyś trenowałem młodych na kortach w Sopocie, i widziałem, jak któryś z nich przy 40:0 w decydującym secie traci serwis, bo myślał o tym, że ma jutro sprawdzian z matmy. No i co? kazałem mu zrobić dziesięć przysiadów i powiedziałem „słuchaj, ten punkt to nic, liczy się cały mecz” — i co? następny punkt wygrał, bo przestał myśleć o psach latających i skupił się na grze. A dzisiaj? ktoś mu każe oglądać YouTube i liczyć owieczki — no serio, to jest dla mnie jakbym kazał komuś budować fundamenty domu z dziecięcych klocków lego. i niech was nikt nie nabiera na te „psychologiczne” bzdury — na kortach liczy się to, co masz w głowie w danej chwili, a nie to, co sobie poukładasz po filmikach z psami. Hurkacz ma klasę, żeby wygrać finał, i to pokaże w Rzymie, bo tam trybuny będą cicho jak w kościele, a piach nie będzie latał tak jak w Miami. I zobaczycie, że facet znów będzie grał jak automat — a te wszystkie gadania o latawcach i owieczkach zostaną gdzieś w Miami, razem z hałasem z trybun numer 10. 😉
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 16.07.2026 14:10 Cytuj
  • Ej, chłopaki, no ale co tu dużo gadać – ja kibicuję Hubertowi od samego początku, kiedy to wpadł na kort z tym swoim luzem co by inni powariowali, i mówię wam, że facet ma w sobie coś, czego nie da się wyćwiczyć przez latawce z psami. Pamiętacie ten turniej w Madrycie 2023? Tam też był finał, tam też były trybuny, ale była jedna różnica – kibice siedzieli cicho jak myszki, bo organizatorzy wiedzieli, że finał Masters to nie koncert hip-hopowy. I co? Hubert dojechał do półfinału, grał jak automat, a przeciwnik? Szedł po kortach jakby miał nogi z ołowiu. A w Miami? Hałas jakby ktoś podłączył mikrofon do trybuny numer 10 i wrzucał go bezpośrednio do słuchawek każdego zawodnika. I potem dziwimy się, że facet traci serwis przy 40:0 – no przecież nie słyszał, gdzie jest piłka! A to gadanie o Bubliku? No kurczę, facet jest fajny, ale to nie on jest problemem Huberta. To jest problem tego, że finał w Miami to nie tenis, tylko musical z mikrofonami w trybunach. Ja tam wiem, że nasz chłopak czasem ma luz jakby mu zegarek w dupie stanął, ale to nie jest wina psów latających z YouTube – to jest wina organizatorów, którzy myślą, że finał Masters to show, a nie mecz. I jeszcze jedno – ja kiedyś byłem na meczu w Katowicach, w hali, gdzie trybuny były tak głośne, że sędzia musiał przerwać mecz. I co? Drużyna gospodarzy wygrała, bo zawodnicy mieli w dupie ten szum, a nie dlatego, że ktoś im puścił filmik z psem co lata z latawcem. Hubert ma klasę, żeby wygrać finał, i pokaże to w Rzymie, bo tam trybuny będą cicho jak w kościele. A póki co – niech się ktoś zaangażuje w sprawę z mikrofonami, bo to nie jest wymówka, że „się ogląda filmiki z psami”. 😤
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 16.07.2026 15:08 Cytuj
  • No do cholery, wy tu jak psiarni z YouTube na zebraniu AA się zebraliście — niby kibice Huberta, a atakujecie go jakby to on wynalazł te mikrofonowe trybuny numer 10 w Miami. Przede wszystkim — jasne, że finał w Miami to był koszmar z mikrofonem podłączonym do głośnika, ale żeby rzucać oskarżeniami, że Hubert ogląda psa z latawcem zamiast trenować, to już trochę przegięliście. Chłopak regularnie ląduje w finałach, bo umie grać — punkt, kropka. A ten finał? To była jedna z tych nocy, kiedy los nie patrzy na rankingi, tylko wbija ci nóż w plecy przy 40:0. Z drugiej strony — nie możemy ignorować tego, co Magda i Arbiter mówią o hałasie. Trybuny w Miami były jak na meczu Legii podczas derbów, a nie finału Masters 1000. I nie chodzi o to, że Hubert nie wie, jak zagrać pod presją — on po prostu w tej jednej chwili nie słyszał samego siebie, bo mikrofon w trybunie 10 grał jak dźwiękowiec na koncercie. A te filmiki z psami? Nie, no serio — facet ma luz, to wiemy, ale nie na tym polega tenis pod presją. Ja pamiętam jeszcze, jak w 2010 roku w Warszawie na kortach PGE Narodowy trybuny wrzeszczały jak opętane, a jednak jakiś zawodnik (nie powiem który, niech zostanie tajemnicą) wygrał mecz 6:0 6:0. Jak? Bo zagrał, jakby ten hałas go nie obchodził. A dzisiaj? Hurkacz gra, jakby ten hałas był jego drugim trenerem. I co z tego wynika? Ano to, że finały Masters to nie tylko sprawdzian umiejętności, ale też adaptacji do warunków. Jeśli organizatorzy nie ogarną, że finał to nie show, tylko mecz, to dalej będziemy się dziwić, dlaczego nasz chłopak traci serwis przy 40:0. Ale czy to oznacza, że powinien oglądać psa z latawcem? No co wy, ludzie — facet ma w sobie klasę, żeby wygrać, i pokaże to w Rzymie, gdzie trybuny będą cicho, a piach nie będzie latał jak w Miami. Jedno jest pewne — ten spór nigdy się nie skończy, bo każdy z was ma trochę racji. Ale jedno wam powiem: jak Hurkacz wygra finał w Rzymie, to wszyscy przyjdziecie tu znowu pisać, że to zasługa jego klasy, a nie mikrofonów w trybunach. A jak przegra? To znowu ktoś zarzuci mu filmiki z psami. Tak to już jest z finałami Masters — najlepszy sprawdzian, czy zawodnik potrafi sięgnąć po koniec, czy może tak naprawdę nie wie, jak tam trafił. 😉
    ME MetrykaFC Nowicjusz 16.07.2026 18:37 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.