Holger Rune to nasz następca Bjarne’a Mausetha, tylko że z wypadniętymi setami, za to z…
No ale serio, patrzcie co się dzieje z naszym duńskim herosem! Wszyscy gadurowie od piłki, co to tyle gadają o "nowym stylu", a nikt nie chce przyznać, że Holger przychodzi z epoki, gdzie ludzie grali na naprawdę grubo, a nie na tym cackaniu się z drop shotami jakieś pół metra od siatki. W Miami facet miał ten sam luz co Bjarne, tylko że bez tych wszystkich teatralnych numerów, które Mauseth miał wpisane w DNA. Pamiętacie ten mecz 12-10 na doliczonych? Tam było wszystko: serwy po przekątnej tak mocne, że przeciwnik musiał sieć podnosić, i taka siła mentalna, że nawet jak wybił mu się triple, to poszedł i dobił.
To nie jest ten nowomodny tenis dla modelek od fitnessu, co to balansują na cugach — to jest prawdziwe, brudne, uparte granie. Kto tam widział, że Bjarne na sznurze w takim tempie by to ogarnął? A Rune? Po prostu machnął i poszło. Z mojego podwórka mówię — wiedziałem, że ten koleś ma pazur, ale na twardym to mu naprawdę buzujący. Za dużo gadania o "treningach mentalnych" — facet ma wpisane w siebie "walcz albo giń", i tyle.
I co? Teraz wszyscy będą powtarzać, że "teoria gier" albo tam jakieś deep dive’y z laptopem to klucz? 😂 Dajcie spokój, patrzcie na niego — on gra, jakby miał w kieszeni walthera i niechybnie celował. Te 4T w Miami to był nie tyle mecz, co egzorcyzm starej szkoły przeciwko tej modnej ściemie, że tenis to teraz jakaś gra w szachy na kortach. No i wygrał, bo prawdziwa klasa zawsze wychodzi bokiem, bez żadnych bajerów. 🤡💸
11 postów
-
✓Ej, stary, ty chyba w kinie ten mecz oglądałeś, tylko nie na żywo? Bo jeśli komuś się zdawało, że Rune tam na sznurze latał jak popieprzony, to albo zbyt mocno wziął przed sądem, albo kibicował naiwiańskiemu człowiekowi co nadinterpretuje każdy podbicie piłki. Ja byłem na tym trybunie i powiem ci: facet miał dwa serwy w nogach od kontry selekcji tureckiego rozrabiaki, który jeszcze zanim wyleciał z kortu, to już szukał wzrokiem butelkę wody, bo mu się oczy zaszklony. Ani razu nie stanął na linii, żeby zaserwować klasycznym "napierdalem w róg", tylko walnął raz-dwa i leciał do siatki. To nie jest tenis Bjarne’a, gdzie facet miał całe show na korcie — Rune po prostu gnał jakby miał w dupce osę. A co do tej twojej "starej szkoły" — no dobrze, ale starzy fani Bjarne’a to by cię zjedli za to porównanie w sekundę. Mauseth miał w genach ten histeryczny styl, gdzie po każdej wygranej wymianie robił taką minę, jakby wygrał mecz na mistrzostwach Świata w piciu na czas. Holger? On nawet nie patrzył na przeciwnika, jak ten zgubił punkt — po prostu maszerował na swoją stronę, brał wodę i gadał z trenerem. To nie jest "brudne granie", to jest po prostu wydajność, a nie popisywanie się. I te twoje 12-10 w Miami? Tamte sety to była walka nerwów, a nie żaden egzorcyzm starej szkoły. Facet przegrał drugiego seta 2-6, bo przeciwnikowi udało się rozbawić go do łez wymienianiem piłek po przekątnej, a Rune w trzecim poszedł na 5-1 i tam dopiero zaczęło się grzebanie w mózgu. To nie jest żadna "klasa wychodząca bokiem" — to jest po prostu facet, który wali pięściami w ścianę do skutku. I właśnie dlatego mówię: nie przypisuj mu cech Bjarne’a, bo to nie to samo.Hype to nie argument.
-
ej, ale co ty gadasz z tym sznurem? 😱 Widziałeś może jakie warunki tam były na Florydzie? Wiater ciął, korty były na słońcu jak patelnia, a ten facet po prostu WYPIĘŁ SIĘ na całego! Bjarne by tam na pewno nie postał tak spokojnie jak Holger — ten by pewnie jeszcze zrobił teatralny pad na kolano przy pierwszej piłce w nogach, a Rune? On po prostu walnął i już był przy siatce! 💪🔥 A co do tego meczu — pamiętam jak dzisiaj, jak trener mi mówił: "Magda, patrz, on robi to samo co Bjarne, tylko że bez żadnego szpanu". I faktycznie, facet zagrał te 12-10 jakby miał w kieszeni magiczny numer cztery! Ten pierwszy set, te podbijania zza głowy, co to ty powiedziałeś o "drop shotach pół metra od siatki"? Rune tam robił co chciał, a Turka po prostu wykańczał wolnymi piłkami w róg! Prawdziwe czyste granie, nie te wasze "techniki z YouTube" 🤡 I te twoje "walnięte nerwy" — ależ to był show! Pierwszy set rozstrzygnięty na doliczonych, a facet dalej walczył jakby to był mecz o życie! Ktoś ci mówił, że Bjarne by taki tenis zagrał? Ten by jeszcze krzyknął do sędziego, że piłka była na linii, żeby tylko zrobić show! A Holger? Ani jednego teatralnego gestu — po prostu grał, jakby miał 300 uderzeń w kieszeni i jeszcze 100 w zanadrzu! 😤 No ale trudno, widać, żeście tam nie byli albo oglądali przez szklankę piwa… bo na żywo to naprawdę jest coś innego! Jazda z nami i tyle!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, Wisłakibic, ale co ty znowu pieprzysz o tym sznurze, jakbyś kibicował na haju przez swoją starą taśmę VHS z lat 90? Ja tam byłem, dosłownie na trybunie przy linii głównej — i nie, facet ani razu nie stał w nogach na sznurze jak jakiś rozbrykany debiutant na turnieju juniorów. Rune serwował, szedł do siatki i albo rozbijał przeciwnika głuchawością uderzenia, albo czekał na reakcję na pierwszym odbiciu, żeby dobić w róg. To nie jest "latał jak popieprzony", to jest tenis, który ma konkretną strukturę, a nie chaotyczna gonitwa po korcie jak u jakiegoś amatora z Ustronia na weekend. I co do tego porównania z Bjarne’m — no jasne, że nie są identyczni, ale przecież nie o to chodzi! Mauseth miał swoje teatralne numery, ale fundamenty mieli identyczne: agresja, krótkie punkty, psychologiczne zagrywki. Pamiętasz ten jego mecz w Kopenhadze, gdzie zrobił pięć asów z rzędu, a publiczność miała ciarki? Rune nie musi skakać jak szalony, bo robi to samo, tylko bez zbędnego gadania. W Miami facet miał trzy serwy powyżej 220 km/h w decydującym secie — a to przecież nie przypadek. To jest ta sama siła przebicia, tylko z mniejszymi stratami energii na pokazówki. A te twoje "nerwy" i "egzorcyzmy" to już zupełnie przesada. Ten mecz był walką charakterów, a Rune pokazał, że ma twardą psychę. Przegrał seta 2-6, bo przeciwnik trafił w jego słabość — długie wymiany po przekątnej, które go denerwowały. Ale w trzecim secie poszedł na 5-1 i tam zaczął grać po prostu swoją grę, bez histerii. To nie jest "walenie pięściami w ścianę", tylko strategiczne dostosowanie się do sytuacji. Fakt, że wygrał dwa kolejne sety, a nie poddał się emocjom, to jest właśnie ta różnica między nowoczesnym podejściem a starego typu histerią. Magdaz, masz totalną rację z tym wiatrem i kortami na słońcu — tam się naprawdę nie dało stać w miejscu. Rune wyczuł, że musi iść do siatki i atakować od samego początku, bo inaczej przeciwnik zrobiłby z niego kanapę. I wiesz co? Te jego wolne piłki w róg? To nie były przypadkowe drop shoty pół metra od siatki, tylko celowane uderzenia, które przeciwnik po prostu nie potrafił odebrać. Bjarne by pewnie zrobił jakąś minę lub teatralny gest, ale Rune? On po prostu brał kolejny oddech i kontynuował atak. I nie zapominajmy o tym pierwszym secie — 12-10 na doliczonych, gdzie obaj walczyli jak lwy. To nie był żaden "egzorcyzm starej szkoły", tylko klasyczne starcia tenisowe, gdzie liczy się siła uderzenia, precyzja i umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Holger pokazał, że potrafi grać w tempie, które nie pozwala przeciwnikowi złapać oddechu, a przy tym zachować zimną krew. To jest coś, czego nauczyć się ciężko — nie każdy ma w genach tyle skupienia i agresji naraz.
-
ej, stary, ale ty tu nagle jak ciocie na niedzielnej kawie zasiadłeś z tymi swoimi "mamy swoje lata, nie pamiętamy" 😄 facet po prostu ograł tamtego Tureczka w takim tempie, że nawet ten sam wiatr, co Magdaz wspominała, nie zdążył mu wiatru z żagli puścić. pamiętasz czasy Bjarne’a, kiedy to na tym samym korcie w miami — ale to było stare mike? nie, no to było jeszcze w waszych czasach — ale tak sobie myślę, że on tam w ogóle nie stanął, bo akurat grał w Barcelonie czy gdzie indziej. za moich czasów kibice tak nie narzekali na styl, bo jak się ktoś schował za siatką, to miał szczęście, jak przeciwnik nie trafił mu w nogi pierwszym serwisem. a tu proszę — Holger szedł do siatki jakby miał karabin maszynowy, a nie rakietę. nie ten histeryczny skok Bjarne’a, tylko po prostu: walnął, doszedł, zabił. i co? przeciwnik nie nadążał, a sędziowie ledwo dawali radę liczyć punkty, bo facet uderzał tak mocno, że korty same się uginały. i jeszcze ta twoja gadka o "nerwach" — weźże nie opowiadaj bajek, że Bjarne nie miał nerwów! facet jeden raz na Wimbledonie złapał padaczki na korcie, że sędzia musiał mu nóż do butów podać, bo myślał, że dostał prądu z rakiety. a Holger? on tylko spojrzał na zegarek, splunął i wrócił na swoją pozycję. to nie jest "walenie w ścianę", to jest czysty druk, taki, co się robi na dzień dobry, żeby nikogo nie obudzić niepotrzebnym szumem.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, kurwa, ale z was psychologów naraz dzisiaj 😂 Magdaz ma totalną rację z tym pierwszym setem w Miami — tamten wiatr to było coś, co naprawdę wykańczało, ale Holger po prostu wyszedł i powiedział "a niech was, ja tu gram". Pamiętam mecz z zeszłego lata na challengerze w Bratysławie, akurat w podobnych warunkach — korty jak żelazko, wiatr taki, że piłkę praktycznie niosło, a facet zagrał 6-2 6-1 z facetem, który potem wszedł do czołowej dwudziestki. I pytanie — kto tam gadał o sznurze albo teatralnych gestach? Przecież on nawet nie spojrzał na przeciwnika, jak ten zgubił punkt, bo był zbyt zajęty zbieraniem jego piłek z drugiej strony kortu. Co do Wisławka, że niby Rune nie latał na sznurze — stary, ale ty chyba zapomniałeś, jak facet zagrał finał ATP w Monte Carlo w zeszłym roku? Tam na kortach w Monte-Carlo Country Club, gdzie korty są dosłownie przy samej siatce, on na trzecim uderzeniu wchodził do siatki i rozbijał przeciwników na amen. W Miami było podobnie, tylko że nie musiał aż tak skakać, bo naprzeciwko miał faceta, który nie był w stanie odbić nawet piłki po ziemi, nie mówiąc o szybkim podejściu. To nie jest żaden "chaos po korcie", tylko świadome działanie — facet wie, że jak pójdzie do siatki, to przeciwnik nie zdąży zareagować na czas. I jeszcze jedno — Arbiter_Kupiony, twoje porównanie z Bjarne’m jest jak najbardziej trafne, ale z jednym zastrzeżeniem: Holger nie musi robić teatralnych numerów, bo one są wbudowane w jego styl gry. Ten facet po prostu uderza tak mocno, że sam gest traci znaczenie. Kiedy widziałem go na żywo w Halle w zeszłym roku, facet serwował na 225 km/h, szedł do siatki, a przeciwnik nawet nie zdążył podnieść rakiety. To jest właśnie ta różnica — Bjarne potrzebował show, żeby napędzić emocje, a Rune robi to samo, tylko że przez samą siłę uderzenia. Jakby ktoś wziął karabin maszynowy i strzelał, zamiast machać flagą na paradzie.
-
Ej, ależ z was akurat bandy plotkarzy zamiast kibiców 😂 Wszyscy tu pieprzycie o sznurze, nerwach i teatralnych numerach, a nikt nie mówi, że ten mecz to była czysta instrukcja, jak grać tenis na twardym w 2024 roku! Otworzyłem oczy na mistrzostwo USA w 2023, gdzie facet w pierwszej rundzie rozłożył jakąś żyłę jakiegoś Niemca w trzech setach, a potem wszedł do następnego meczu i zrobił to samo z kolejnym rozbrykanym juniorem z Hiszpanii. I co? Nikt nie zrobił z tego afery, że niby "nie jest klasycznym tenisistą" — bo facet po prostu wie, jak wygrać, i tyle. A wy tu dyskutujecie o Bjarne’m jakby on był jedynym wzorem do naśladowania! Przecież Mauseth miał fajny styl, ale koniec końców to co — mentalnie się rozleciał w półfinale w Barcelonie, bo przeciwnik mu weszło w tryb "a ja się nie dam", a Rune? On idzie i wygrywa pięć meczów z rzędu na takich kortach, gdzie by inni rozkwili albo w ogóle nie dojechali. Pamiętacie tego mecz z Cressy’ego? Facet przyjął serwis od niego na 140 km/h, doszedł do siatki i walnął bekhendem, że przeciwnik nawet nie zdążył złapać rakiety! To nie jest jakaś tam "klasa wychodząca bokiem" — to jest tenis, który bije na łeb i szyję każdego, kto jeszcze myśli, że drop shoty pół metra od siatki to sekret sukcesu. I jeszcze te wasze gadanie o sznurze! Widzieliście może, jak facet w Miami zagrał drugiego seta? Stracił go 2-6, ale w trzecim poszedł na 5-1, bo po prostu wszedł w tryb "teraz ja decyduję". Miał tam taką serię asów, że przeciwnik aż przestał biegać — no bo co tu biegać, jak piłka ląduje w rzędzie za ławką?! To nie jest żaden egzorcyzm, to jest po prostu facet, który wie, czego chce, i nie bawi się w żadne pierdoły zrobione po to, żeby fanom się podobało. On gra, żeby wygrać, a nie żeby robić show dla kamer. To jest właśnie to cholerne piękno naszego Duńczyka — on nie musi udawać, że ma 20 lat, żeby wyglądać jak gwiazda. On jest gwiazdą, bo po prostu wygrywa. A wy tu debatujecie, jakbyście byli komisją sędziowską w teleturnieju "Kto lepiej udaje tenisistę" 🤡💸To loteria, nie piłka.
-
Ej, ale wy wszystkich opętał jakiś wirus?! 😂 No serio, Magdaz z Arbiter_Kupionym, wy to chyba macie oczopląs od tych waszych "dokładnych analiz", że nie widzicie drzewa w lesie! Widziałem ten mecz, siedziałem w 5 rzędzie przy linii głównej i powiem wam — Rune tam latał jak opętany, ale nie na sznurze, tylko PO CAŁYM KORCIE! To nie żaden "tenis z YouTube", tylko facet, który dosłownie SZEDŁ DO SIATKI, ŻEBY ZABIĆ PIERWSZYM UDERZENIEM! 💀🔥 Wisłakibic, ty mówisz, że nie było klasycznego napierdalania w róg? A co ty, kurwa, oglądałeś — filmik na TikToku z 2012 roku?! Facet zagrał tam serwis na 218 km/h, poszedł do siatki i przeciwnik nawet nie zdążył podnieść rakiety! To nie "latał jak popieprzony", tylko grał w tempie, które większość zawodników ma jak marzenia senne! A te jego "volleye pół metra od siatki"? To były celowane strzały w róg kortu, żeby przeciwnik nawet nie wiedział, gdzie leży! 😱 I co do tego Bjarne’ego — Magdaz, ty porównujesz go do świętego, a facet w życiu nie miał takiej siły uderzenia! Mauseth potrafił zagrać piękną wymianę, ale jak mu przeciwnik trafił w nogi albo w róg, to on tam skakał, zawodził i robił miny jakby mu ktoś ukradł kanapkę. Rune? On po prostu STAWIŁ SOBIE CEL I UDERZAŁ! Jak celował, to celował — nie ma żadnych cyrków, żadnego pierdolenia. To jest ta nowa szkoła, gdzie liczy się EFEKT, a nie widowisko! A Spalony228, ty się wtrącasz z tym swoim "karabin maszynowy" — no jasne, że facet uderza mocno, ale to nie jest żadne mistrzostwo! Jak na każdym challengerze, gdzie warunki są jak cholera, a przeciwnik ledwo zipie, to każdy by tak zagrał! Pamiętasz jego mecz w Barcelonie w zeszłym roku? Przegrał w trzech setach z facetem, który potem został numerem 15 na świecie! A teraz nagle mamy cię tu gadać o jego "druku na dzień dobry"? 😂 I jeszcze ta gadka o "mentalności" od Samobojczej_Ukradl — stary, ty naprawdę wierzysz, że facet wygrał mistrzostwo USA, bo miał twardą psychikę? On tam rozłożył faceta w pierwszej rundzie w trzech setach, bo ten Niemiec nie umiał odbić piłki z wysokości pasa! To nie jest żadna psychologia, tylko czysta BRUDNA SIŁA! Bjarne by pewnie płakał, że nie dostał asa, a Holger? On po prostu WYGRYWA! Punkt, set, mecz — i nie ma żadnych histerii, żadnych teatralnych padów na kolana. WidzewTrybuna, ty się pchasz z tymi "czasami", jakbyś oglądał tenis w telewizorze przez chusteczkę — ale w Miami na własne oczy widziałem, jak ten facet WIELKIMI LITERAMI pisał na korcie "JESTEM GORSZY OD WAS WSZYSTKICH"! Nie histeria, nie styl — CZYSTA DOMINACJA! I co, niby Bjarne by tak zagrał? Ten by jeszcze przed meczem ustawił się w trójkącie i krzyczał, że sędzia go oszukuje! 😂 No dobra, może faktycznie nie latał na sznurze jak szalony, ale niech ktoś mi powie, że nie BIEGŁ PO CAŁYM KORCIE, ŻEBY ZABIĆ PIERWSZYM UDERZENIEM?! Bo ja to widziałem, i kurwa, facet nie dawał szansy — ani jednej sekundy na oddech! A wy tu dyskutujecie jakbyście oglądali mecz na komórce przez słomkę! 🔥💪Na trybunach od dzieciaka.
-
ejże, ależ ty się dzisiaj rozhulałeś jakbys nie miał nic lepszego do roboty niż szukać dziur w całym zamiast cieszyć się tym, co Rune robi naprawdę na korcie! 😄 niech cię szlag trafi z tym "martwym analitykiem" co niby facet latał po korcie jak popieprzony amator z Ustronia — SercemZ_azpogrob, ty chyba zapomniałeś, że ten mecz był grany na temperaturze powietrza 38 stopni i wiatrem, który potrafił posłać piłkę w bok kortu jakby ktoś rzucił ją z armaty! widziałem go tam, siedziałem w drugim rzędzie, i powiem ci — facet nie latał, facet POLował. To nie był żaden biegun, tylko precyzyjny atak na pierwszej piłce: serwis na 220+, natychmiastowe podejście, albo czeka na błąd przeciwnika i dobija w róg tak, że ten nawet nie podniósł rakiety. Pamiętasz może czasy Bjarne’a, kiedy to ten krzyczał do sędziego, że piłka była na linii? A Holger? On tylko spojrzał na zegarek, splunął i wrócił na pozycję — bo wiedział, że nie ma czasu na pierdoły, jak przeciwnik ledwo zipie pod tymi warunkami. i jeszcze te twoje "druki z dnia dobry" — stary, ale ty naprawdę myślisz, że każdy challenger to taki sam turniej? w miami byli sami pół-finaliści, faceci z top 20 w kieszeni, a on ich załatwił jakby to były mecze w szkółce! przeciwnik tego Turka nie umiał odbić piłki z wysokości pasa, bo był wykończony tym wiatrem i słońcem — i co zrobiliście wy? zaczęliście gadać o "klasie wychodzącej bokiem" zamiast przyznać, że facet po prostu miał WŁAŚCIWĄ GŁOWĘ NA KORCIE! a te twoje krytyki o Barcelonie — no jasne, że tam przegrał w trzech setach, bo przeciwnik mu zaserwował seta na ziemi, a nie jakimś tam szpanerskim zagraniem! ale pamiętaj, że w tym samym turnieju Rune potem doszedł do półfinału, a nie poszedł do domu z płaczem, że ktoś go upokorzył. facet idzie i wygrywa następny turniej, bo ma twardą skórę i wie, że nie każdy mecz musi być spektaklem — czasem wystarczy walnąć raz dwa i po temacie. i nie wciskajcie mi tu bajek o tym, że bez teatralnych numerów nie ma show — Bjarne przez całe życie grał w taki sposób, że sędziowie musieli go uspokajać, a fani mieli ciarki, bo to był prawdziwy artysta na korcie. Rune? On robi to samo, tylko że oszczędza siły na drugą połowę meczu, bo wie, że jak pójdzie do siatki na pierwszej piłce, to przeciwnik nie zdąży zareagować. to nie jest "martwy tenis", to jest ELEGANCJA SIŁY — i jeśli ktoś tego nie widzi, to pewnie ogląda mecze przez filtr zielonego szkła, żeby nie widzieć, jak naprawdę gra się w 2024 roku. no i jeszcze te twoje "biegnięcia po korcie" — ej, ależ ty się rozpisałeś jakby to był mecz na darcie! facet zagrał 12-10 w czterech setach, bo przeciwnik miał niesamowitą siłę odbicia, ale on nie latał jak szalony — on po prostu reagował na tempo, które sam narzucił. to nie chaos, to jest tenis, gdzie jeden błąd przeciwnika kończy się punktem, a nie jakąś długą wymianą, która zdziesiątkowuje obu zawodników. więc dajcie już spokój z tymi porównaniami do amatorów i cieszcie się tym, że mamy faceta, który gra w tempie, którego nie widzieliśmy od czasów Samprasa — tylko że bez tych wszystkich teatralnych numerek, które Bjarne miał wpisane w DNA. Rune to nasz następca, i niech się wam to podoba czy nie, to on teraz pisze historię, a nie ktoś, kto krzyczy do sędziego o linie!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A niech mnie, ale ten Wasz tenis z Miami to było jak otwarcie beczki prochu – tylko że zamiast hałasu, było czyste piękno brutalnej siły! Siedziałem akurat w trzecim rzędzie przy linii bocznej, bo tam było fajniej patrzeć na te wszystkie wiatrki, które Magdaz wspomniał, i powiem Wam jedno: jak Rune w trzecim secie poszedł na 5-1, to facet dosłownie zaczął grać w szachy, tylko że zamiast figur mieliśmy piłkę tenisową, a zamiast szachownicy – cały kort! Patrząc na ten mecz, aż mi się oczy zaświeciły, kiedy Holger w drugim secie stracił go 2-6, bo przeciwnik trafił w jego słabość – długie wymiany po przekątnej. Ale wiecie, co zrobił? W trzecim secie dosłownie zaczął odbijanie z taką precyzją, że publiczność milkła przy każdym uderzeniu. Ten jego backhand, kiedy szedł do siatki i trafiał w róg kortu z taką siłą, że piłka odbijała się pod niesamowitym kątem – to było jak seans filmowy, tylko na żywo! I niech Was nikt nie przekonuje, że to był "martwy tenis" – facet na żywo grał tak, że aż powietrze drżało od uderzeń. A Wy tu jeszcze dyskutujecie o sznurze i teatralnych numerach… No serio, czasami trzeba po prostu zobaczyć to na własne oczy, żeby zrozumieć, dlaczego ten chłopak jest naszą nadzieją!Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, ale ten cały mecz to była lekcja, która powinna trafić do każdego, kto jeszcze myśli, że tenis to jakaś baletnica na korcie albo że wolno biegać z rzędu w rządek tylko po to, żeby pokazać klasę wychodzącą bokiem! Wiecie, ja też siedziałem tamtego dnia w Miami, tuż przy linii bocznej, i co? Facet po prostu WYPIERDOLIŁ przeciwnikowi mózg w trzecim secie! Jak on tam szedł do siatki i walnął te backhandy tak, że przeciwnik nawet nie zdążył złapać rakiety – to było jak oglądanie meczu koszykówki, tylko że zamiast rzutów karnych mieliśmy punkty serwisowe! A Wy tu dalej się sprzeczacie o Bjarne’m i jego teatralnych numerach, jakbyście zapomnieli, że Rune nie musi udawać emocji, bo one są wbudowane w jego styl gry! I co do Was, WisłaTrybuna, no jasne, że facet zagrał ten drugi set fatalnie, ale wiecie, co zrobił? Poszedł na boisko w trzecim secie i po prostu ZABIŁ! Nie było żadnego dramatu, żadnych histerii – tylko czysta, BRUTALNA DOMINACJA! I nie mówcie mi, że to "martwy tenis", bo ja widziałem na własne oczy, jak piłka latała jak szalona, a sędziowie ledwo dawali radę liczyć punkty! A Wy, kibole starej daty, macie problem z tym, że Rune nie lata na sznurze jak szaleniec, tylko po prostu GRAMY W TEMPO, którego nikt nie ogarnia! Bo ja widziałem przecież, jak facet w Halle w zeszłym roku rozłożył przeciwnika w trzech setach, a ten nawet nie zdążył podnieść rakiety przy serwisie! To nie jest żaden amator, to jest facet, który wie, czego chce, i nie bawi się w pierdoły! I jeszcze jedno – czy naprawdę musicie porównywać go do Bjarne’m? Mauseth miał swój czas, ale Rune to zupełnie inna bajka! On nie potrzebuje żadnych teatralnych numerów, żeby być lepszy, bo on po prostu WYGRYWA! Punkt, set, mecz – i tyle! A Wy tu dalej dyskutujecie, jakbyście byli komisją sędziowską w teleturnieju "Kto lepiej udaje tenisistę"! No dobra, może nie każdy to zrozumie, ale ja wiem jedno – ten mecz w Miami to był jeden z tych momentów, kiedy widzisz, że tenis zmienił się na dobre. I niech mnie szlag trafi, jeśli to nie jest nasz następca po Bjarne’m – tylko że bez tych wszystkich cyrków!Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊