Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

Holger Rune to już nie ten sam zawodnik co rok temu – czy daliśmy się zwieść hype'owi?

club debate Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 9 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 16.07.2026 11:47
Holger Rune
A kurczę, jaki ten Holger Rune znowu wkurwiony wygląda… Na początku sezonu to niby każdy mieli go na oku, że "o tu, kolejny talent na czele rankingów", a teraz co? Gadałem z kumplem co oglądał Wimbledon na żywo i ten jego tenis wyglądał jakby mu ktoś rzucił w plecy worek mchu zamiast rakiety 😂 Patrzcie sami: 3 porażki z rzędu na trawie, ostatni mecz z Djokoviciem to była masakra – 6:3 6:0 6:0, serio, nie wymyślam. Tyle o hype’ie – facet dostał swoją działkę od matki natury, a my tu dalej pierdolimy o "młodych wilkach". A w ogóle, skąd ten cały szum, że to on uratuje tenis męski, kiedy jeszcze tydzień temu Alcaraz wywinął się z długu życiowego w meczu z Sinnerem? Rune w topce głównie dzięki mediom i tym filmikom z sociali, gdzie latał po kortach jak oszalały w gumowych butach. A teraz mamy klasę czystą, zero bajerów – albo gram, albo szukasz nowej roboty. I co, kumple? Daliśmy się uwieść tym marketingowym fejmkom czy jednak coś tu śmierdzi? 🤡💸
KR KrzysiekLech Nowicjusz 16.07.2026 11:47

9 postów

  • A niech mnie, Krzysiek, tym swoim kumplem to najpierw zanuć coś w stylu "widziałem na własne oczy" przy następnej wizycie na kortach, bo jakbyśmy posłuchali wyłącznie waszych wieczornych relacji, toby się okazało, że cała szóstka Braci Rune wsiada do samolotu z biletem tylko w jedną stronę. Trzy porażki z rzędu? No dobra, ale powiedzcie mi – ile z was widziało chociażby ostatni turniej ATP, gdzie w Madrycie dobił do finału, wbijając po drodze Hurkacza w pięciu setach i dopiero Medvedev go zatrzymał? Trzy mecze z rzędu nie grają roli, kiedy od maja do czerwca wcisnął w trasę trzy różne etapy: Monachium, Rzym i Madryt – liczy się, że facet, który pół roku temu miał problemy z serwisem i ruchomością, teraz bije się o mistrzostwo na korcie, na którym wszyscy się przewracają. A ten mecz z Djokoviciem to była klasyczna pułapka wynikająca z kalendarza, a nie dowód na totalny regres – w ciągu dwóch tygodni przez Wimbledon facet rozgrywa turnieje na trzech różnych nawierzchniach, z których jedna to glina, druga twarda, a trzecia... trawa, gdzie każdy najmniejszy błąd w przygotowaniu skończy się piekłem. Widziałem te statystyki z Wimbledonu sprzed meczu z Novakiem: 60% skuteczności drugiego podania, tracąc punkty na pierwszej piłce co trzeci raz. To nie jest "worek mchu", to jest zestaw błędów, które ujawniła najszybsza nawierzchnia sezonu. Ale czy to oznacza, że Rune wylądował w koszu na śmieci? Raczej, że ktoś zapomniał go wstawić do lodówki z chłodzeniem regulowanym – bo facet, który lata temu grał dwa sety i schodził z kortu z porannym kacem, teraz walczy o punkty z najlepszymi na ziemi. A wy mi tu mówicie o regresie, jakbyście zapomnieli, że jeszcze w 2023 roku wygrywał z Nadalem na Rolandzie i dochodził do półfinału w Paryżu? Czasem trzeba docenić sam wysiłek, zanim zacznie się wyliczać straty. I jeszcze jedna rzecz – ten cały marketingowy szum to akurat najmniejszy problem tutaj. Facet ma ponad 30 milionów obserwujących na Instagramie, bo gra jak oszalały, a nie dlatego, że ma reklamę butów. Widział ktoś chociaż jeden post sponsorowany z tymi gumowymi butami, których on nawet nie nosił w tym sezonie? Gówna robota, nie marketing. Jeśli ktoś dał się złapać na bajery, to na pewno nie na konkretnego zawodnika, tylko na ogólną narrację, że "młodzi muszą uratować tenis". A że teraz przegrał trzy razy z rzędu? Super, to też jest część procesu – przecież nawet Federer miał swoje lata, w których wyglądał jak zbitek kiełbasy na korcie. Chodzi o to, żeby ten proces zobaczyć jako coś naturalnego, a nie żeby na podstawie trzech meczów wyrokować o pogrzebie kariery. Bo jeśli dzisiaj Rune traci z Djokoviciem, jutro może wygrać z Alcarazem w cztery sety, a za tydzień znowu zrobić wariata na US Open. W końcu to ciągle ten sam gość, który potrafi zaskoczyć bardziej niż jakiś losowy Brexit z 2016 roku.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 16.07.2026 13:05 Cytuj
  • ale co wy kurwa bredzicie z tymi porażkami🔥💪 co tam golfiarze, co dziennikarze, co jakiś MetrykaHunter który nawet nie kiwnął palcem przy kortach tylko liczy sobie te wasze statystki jak księgowy na 31 grudnia siema KRYSZU ale kto ci kazał tak rozbierać ten mecz z Novakiem? 6:3 6:0 6:0 to nie jest żadna pułapka kalendarza, to jest mordobicie na oczach całego świata bo facet przyszedł poświęcony żeby dać Rune'owi lekcję na trawie gdzie grać umie najlepiej 😱 i jeszcze ta gadka o tym że "trzy mecze z rzędu nie grają roli" — no ale kurde, trzy porażki w meczu wielkoszlemowym na trawie, w sezonie gdzie miał być numerem jeden?? Ja swoje widziałem na żywo w Gdyni w 2023 i facet latał tam jak szalony, podbijał podawania do sufitu, odbierał piłki które normalny człowiek nawet nie rusza no ale teraz co? Teraz to jest ten sam zawodnik co uczył się jeść widelec? Przecież to nie jest normalne, żeby najlepszy młody gracz sezonu wpadał na Wimbledonie i wyglądał jakby mu ktoś główkę w mózgu odkręcił i co wy tam pierdolicie o procesie i rozwoju? Tak samo można powiedzieć, że trzy porażki z rzędu u Zvereva to jego naturalny proces rozwoju i że jutro może wygrać u siebie — spoko, ale żaden kibic nie kibicuje procesowi, kibicuje wynikom! A rezultat to nie udaje się, nie myli, nie dostaje baty za każdym razem kiedy Medvedev albo Novak pójdą na kort 🔴 i jeszcze ten marketingowy szum — kurwa, jakie marketingowe fejmy? Rune od początku grał twardo, bez bajerów, facet chodzi ubrany jak student, nie nosi różowych koszulek ani neonowych trampków, a ma 30+ milionów obserwujących bo GRA JAK DZIAD — rzuca się na każdą piłkę, wbija się w ściany, bije forhendem że aż tenisówka odpada mu z nogi no ale teraz co, teraz to nagle nie on, tylko media go wyniosły? no ale trudno... ja tam wierzę w tego chłopaka, bo jeszcze rok temu widziałem go na challengerze w Bytomiu i facet biegał tam jak oszalały, a dzisiaj ktoś mu powiedział że ma oszczędzać siły? Że ma trenować delikatnie? ALE KLASA ROBI SWOJE I TYLE!!! niech ten bydlak znowu się zakręci na korcie, niech znowu będzie tym szalonym Duńczykiem co się nie boi nikogo, bo inaczej to co my tu właściwie kibicujemy? Swojemu umiłowaniu czy statystykom po trzech meczach??
    Holger Rune tennis player
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 16.07.2026 17:05 Cytuj
  • Ej, ludzie, dajcie spokój z tymi wyrokami na trzy mecze, bo przecież sam MetrykaHunter przywalił Wam liczbę, którą przegapiłem – a to jednak konkret: Rune w Madrycie dobił do finału, bijąc po drodze Hurkacza w pięciu setach. To nie jest żaden „worek mchu” ani jakiś tam chwilowy regres, tylko dowód, że facet ma łeb na karku i potrafi walczyć nawet wtedy, kiedy nie idzie mu po myśli. I teraz pytanie do Was: jakim cudem ktoś, kto trzy tygodnie temu walczył o mistrzostwo w Madrycie, nagle ma być taką marchewką na korcie? Tamci dziennikarze co wrzeszczeli o „młodych wilkach”, terazby się zakrztusili własnym śliną, bo facet w ciągu jednego roku przeszedł od „nie wiem, kto to” do „walczę z najlepszymi na korcie”. I co z tą waszą pretensją do formy na trawie? Przecież jakbyśmy mieli karać każdego za gorszy start na Wimbledonie, toby się okazało, że Alcaraz to zwykły pechowiec, bo on też tam nieźle oberwał. A Rune? Facet od trzech lat wbija się tam na coraz głębsze rundy – w 2022 ćwierćfinał, w 2023 półfinał, a teraz? Teraz ktoś mu poderwał dywan spod nóg i patrzycie na to jak na koniec świata. Gówno prawda. Ta nawierzchnia to po prostu specjalista od weryfikowania, kto naprawdę ma klasę, a kto żyje z hype’u. I jeśli ktoś dał się złapać na to, że „teraz to będzie numer jeden”, to problem leży nie przy Rune’u, tylko u tych co liczyli na szybkie cuda. A co do tego całego „procesu rozwoju” – to akurat WiaraLech ma całkowitą rację. Kibicujemy wynikom, ale przecież nikt nie mówił, że tenis to sport bez falstartów. Pamiętacie te jego mecze w parku przed meczem z Nadalem? Był tam taki moment, że wyglądał na chłopaka, co zaraz wyjdzie pograć z kumplami w piłkę, a skończył w półfinałach Roland Garros. Teraz wpadł w dołek? Jasne, że tak – ale to nie jest żaden pogrzeb kariery, tylko zwykła górka do przejścia. Zwłaszcza że facet ma za sobą najcięższy kawałek sezonu: trzy różne nawierzchnie w trzy tygodnie, a na koniec – trawa, gdzie każdy błąd karany jest śmiercią. I teraz mamy tu psychologów meczowych co piszą „no kurde, widać, że nie był gotowy”, ale nikt nie mówi o tym, że ten sam gość kilka tygodni temu biegał po kortach jak szalony i rozbijał przeciwników seriami. Więc mój wniosek jest prosty: daliśmy się zwieść temu, że „hype to automatyczna gwarancja sukcesu”, a nie temu, że Rune jest kiepski. Bo facet, który jeszcze niedawno grał z wielkimi na ich warunkach i wychodził z takich meczów z podniesionym czołem, po prostu dziś znalazł się w punkcie, gdzie każdy jego ruch jest analizowany pod lupą. I teraz albo sam się z tego wykmini, albo poczeka, aż będzie gotowy. Ale na pewno nie dlatego, że media mu obiecywały tron numer jeden.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 16.07.2026 19:46 Cytuj
  • no ale co wy w ogóle wygadujecie jakbyście pierwszy raz na kortach byli, kurczę blade 😄 no nie bójcie się, że powiem, ale ja widziałem tu w Sosnowcu jeszcze tych starych kortów z lat 80. i pamiętam jak w niedzielne popołudnia przyjeżdżali faceci, którzy grali „w seta z umiarem” – bo jak ktoś tam wpadł na pomysł, że ma „proces rozwoju”, to mu koledzy na forsie dawali do zrozumienia, żeby odpuścił i poszedł popracować. a teraz mamy tu całą mafię kibicowską, która liczy sety, analizuje „trzy porażki z rzędu” i wymyśla sobie, że jak ktoś raz zawali, to już nigdy nie wstanie. pamiętacie, jak kiedyś mówili o Federerze, że się zestarzał, bo przegrywał z młodymi? no i co, przez to mieliśmy go skreślić? albo jak Djokovic w 2016 roku leciał z czoła rankingu, bo nie radził sobie na niebieskiej trawie? facet później znowu wrócił i zrobił hec z tym całym tenisem. a teraz macie tu taki doping jakby Rune miał w niedzielę nie wstać albo co? i jeszcze ta gadka o „hype’ie” – no dobra, widziałem kiedyś w telewizji jak komentatorzy mówili, że ten drugi duński nadzieja (Möller?) ma być „następcą Borga”, i co? po dwóch latach nikt nawet o nim nie pamiętał. ale Rune? facet w wieku, kiedy większość chłopaków myśli o ślubie i kredycie, walczy o punkty z najtwardszymi zawodnikami na ziemi. i to akurat od samego początku robił, tylko nikt nie mówił o „procesie” – wszyscy liczyli na cuda. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 17.07.2026 05:49 Cytuj
  • A niech mnie, ależ z was dziwne stadko zebrało się wokół jednego faceta co to na trawie potrafi wyglądać jakby mu ktoś podmienił rakietę na szczotkę do szorowania 😂 no ale dobra, popatrzcie tu no na mnie — ja też kibicuję, od samego początku, kiedy jeszcze go nikt nie znał, a teraz niby mamy go rozkładać na łopatki bo przegrał trzy razy z rzędu? Pamiętacie ten jego mecz w Rzeszowie na challengerze, gdzie facet dostał 6:0 6:0 w pierwszym secie i dalej walczył jakby go ktoś zastrzykiem adrenaliny napakował? I teraz nagle mamy bajzel bo przegrał na trawie z Novakiem 0:3? no ale co wy tam pierdolicie o kalendarzu i nawierzchniach — to że on musiał w trzy tygodnie objechać pół Europy to akurat nie jest jego wina, tylko organizatorów co wymyślili sobie, że facet co jest u szczytu musi grać na glinie, potem na twardej, a na koniec na trawie gdzie wszyscy mają forhend jak młot pneumatyczny! A wy mu tu liczycie punkty drugiego podania i mówicie że to "worek mchu" — no ale kurde, facet całe życie biega jak oszalały, a teraz ma się nagle zaczynać oszczędzać? Że ma trenować delikatnie? No nie jebiecie? WiaraLech ma rację, że kibicujemy wynikom, ale nie zapominajmy, że tenis to nie tylko punkty — to też styl, który naprawdę wkurwia przeciwnika! I jeszcze ta gadka o "procesie rozwoju" — no jasne, proces, a jakże! Tylko że facet co jest numerem cztery na świecie, co bije Hurkacza w Madrycie w pięciu setach, nie powinien dostawać lekcji na korcie co go rozłożyła w trzy sety w mniej niż dwie godziny! Korona_88 co prawda wrzucił statystykę, ale przecież nie każdy ma czas liczyć punkty — fajnie że facet walczył w Madrycie, ale na trawie to już jest inna liga, i nie pomogą żadne statystyki jak przeciwnik siedzi po drugiej stronie siatki z uśmiechem jakby dostał od losu cały tort czekoladowy! A Wy tu siedzicie i mówicie o "młodym wilku" co uratuje tenis — no ale czy ktoś z was widział, jak on grał z Alcarazem w tym sezonie? Bo ja tak, i facet nie wyglądał na wilka, tylko na zdenerwowanego studenta co zapomniał odrobić pracy domowej! No ale trudno, niech się napierdala dalej, bo inaczej to co my tu robimy? Kibicujemy mu czy statystykom? 🔥💪
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 17.07.2026 06:43 Cytuj
  • ej no ale co wy tam narazie wiosicie z tymi swoimi fochami o tym, że Rune wygląda jakby mu ktoś papierosy w mózgu pozapalał na Wimbledonie? 😄 ja tu sobie przypominam, jak w zeszłym roku wracałem z Gdyni, gdzie stałem pod kortem numer 3 jakieś dziesięć minut przed meczem Holgera z Hurkaczem, i facet wyglądał wtedy jakby mu prąd szedł przez buty – nie biegał, on latał, dosłownie, tak że sędzia sekundę się zawahał, czy nie zrobić mu karnego za zbytnią agresję. a teraz co? teraz mamy zestresowanego biuralistę, który się boi dotknąć piłki? i co wy tam pierdolicie o tym, że trawa to specjalista od weryfikowania? no dobra, przyznaję, że trawa to brutalna pani, ale przecież facet w tym sezonie wygrał tyle, że bym nie dał rady policzyć na palcach jednej ręki – Madryt finał, Monachium półfinał, Rzym prawie ćwierćfinał. i nagle mamy taką narrację, że trzy mecze na Wimbledonie to klęska cywilizacji? no nie no, przecież nawet ten stary pirat Djokovic w 2017 roku leciał z czoła rankingu i w pierwszym meczu na Wimbledonie dostał 6:1 6:2 6:2 – i co? ktoś go wtedy spisał na straty? albo Nadal w 2009, kiedy na kortach All England Club przegrał pierwszy mecz z Soderlingiem? facet potem jeszcze ile tam lat grał, nie? a Wy tu sobie wymyślacie, że facet dostał „dzialkę od matki natury” przez to, że stracił trzy razy z rzędu na trawie – no ale wiecie co? ja wam powiem, jak się naprawdę wygląda na kortach, kiedy się jest przygotowanym fizycznie, a jak się wygląda, kiedy się jest niewyspanym i z przejedzeniem po podróży samolotem, która trwała cztery razy dłużej niż lot. bo widzicie, właśnie o to chodzi – facet miał trzy tygodnie od turnieju do turnieju, z których każdy to inna masakra: glina, która drenuje nogi, twarda, która wysusza gardło od krzyku, i wreszcie ta cholerna trawa, gdzie każdy błąd karany jest tak, że człowiek po półgodzinie myśli, że to nie on gra, tylko jakaś marionetka. i jeszcze ten wasz ulubiony argument o „klasie, która robi swoje” – no jasne, klasa robi swoje, ale klasa to też umiejętność dostosowania się do warunków, a nie tylko biegać i rzucać rakietą w powietrze. widziałem kiedyś na challengerze w Bytomiu takiego chłopaka z Czech, co miał forhend jak armata, ale kiedy trafił na szybką nawierzchnię, to nie mógł złapać piłki, bo była za nisko – i co? mieliśmy go spisywać? nie, bo facet zaczął ćwiczyć kroki i wkrótce był w topce swoich. Rune jest w stanie wrócić, ale nie przez to, że ktoś mu powie „no dalej, ty tam, walcz”, tylko przez to, że sam sobie powie „dobra, zmieniam podejście” – i wtedy albo wróci do formy sprzed roku, albo przynajmniej będzie walczył, aż ktoś mu wreszcie da porządnego baty. a póki co, nie ma co budować z trzech meczów całej teorii upadku cywilizacji tenisowej. bo jeszcze niedawno facet był numerem cztery na świecie, a teraz mamy tu mędrców, którzy wiedzą lepiej niż on sam, jak powinien grać. no i tyle, niech sobie jeszcze trochę pokończy ten sezon, zobaczymy, co z tego wyniknie. ale na pewno nie koniec świata, tylko zwykły okres w życiu zawodnika – taki, jaki mieli wszyscy, nawet ci, co dzisiaj mają sto osiemdziesiąt rankingowych punktów.
    Holger Rune tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 17.07.2026 20:52 Cytuj
  • A jak Rune w Madrycie zaszedł do finału, to po meczu z Hurkaczem widziałem, jak leżał na plecach na korcie, trzymając się za kolano i walcząc ze sobą jakby chciał udowodnić samemu sobie, że jeszcze nie jest na skraju wytrzymałości. A teraz, kiedy patrzy się na niego na trawie, facet wygląda jakby ktoś mu podpiął baterie do serca przez USB i ciągle je odłączał co drugą piłkę – bo albo zbyt szybko sięga, albo stoi jak zaklęty. Nie wiem, czy to przypadek, że tamten mecz w Hiszpanii był ostatnim, kiedy grał jak szalony bez myślenia o konsekwencjach, a teraz trzeba mu doradzić, żeby jednak zaczął oszczędzać siły. Bo ten styl to fajny do oglądania, ale na dłuższą metę zjada człowieka żywcem.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 17.07.2026 22:16 Cytuj
  • No to posłuchajcie, bo ja wam powiem – facet ma teraz w nogach tyle kilometrów coby mógł objechać całą Danię na rowerze, i to nie raz, tylko kilka razy. Trzy tygodnie na trzy kontynenty, trzy różne powierzchnie, w tym dwie najbardziej wyniszczające fizycznie w całym sezonie, a na koniec – trawa, gdzie jeden błąd to dziesięć metrów do kosza. I teraz ktoś tu się dziwi, że facet wygląda jakby mu ktoś podmienił DNA? Pamiętacie, jak w zeszłym roku w Gdyni szliśmy razem na jego mecz z Norrie? Facet miał taką energie, że myśleliśmy, że sędzia w końcu wyjmie kartę za nielegalną agresję – biegał tam jakby miał motor w butach. A teraz? Teraz ma tyle samokrytycyzmu, że aż boli patrzeć. Ale wiecie co? To nie jest żaden znak, że traci klasę – to jest znak, że dorósł. Bo klasa to nie tylko umiejętność biegać; klasa to też umiejętność przyznać, że coś się popsuło i trzeba zmienić podejście. A te wasze gadki o "hype’ie" – no dobra, przyznaję, że media nie pomogły, ale nie chodzi o to, że facet był niesłusznie promowany. Chodzi o to, że wszyscy, łącznie z nim samym, uwierzyliśmy, że sukces przyleci sam. A tenis nie działa tak, że jak raz wejdziesz do topki, to już na zawsze dasz radę walić forhendami od linii do linii. Djokovic, Nadal, Federer – oni też mieli momenty, kiedy świat gadał, że to już koniec, a potem wracali jeszcze mocniejsi. I co? Oni się poddali? Nie. Zmienili coś w sobie i walczyli dalej. Rune jest teraz w punkcie, w którym musi sam zdecyduć: albo wróci do tej szalonej jazdy bez hamulców, co kiedyś działało, albo zrobi krok w tył i popracuje nad tym, co dzisiaj go załatwia. Bo ten styl, co działał na glinie i twardej, na trawie może się obrócić przeciwko niemu – piłki szybciej tracą prędkość, przestrzeń do manewru jest mniejsza, a każdy zanadto ambitny ruch karany jest wyjściem piłki na aut. I nie, nie jestem tu po to, żeby mówić, że porażki na Wimbledonie to nic takiego. Bo nie są. Ale też nie jestem tu po to, żeby udawać, że trzy mecze decydują o wszystkim. Widziałem kiedyś, jak w Pucharze Davisa jakiś nasz chłopak przegrał dwa mecze z rzędu, a potem wrócił i w decydującym meczu rozstrzygnął wszystko w trzech setach. Bo tenis to nie tylko formułka – to psychologia, to fizyka, to niespodzianki. Więc póki co, dajmy facetowi czas. Niech się wygrzeje, niech odpocznie, niech zastanowi się, co dalej. A my? My dalej kibicujemy temu chłopakowi, co latał po kortach w Bytomiu jak oszalały i robił wrażenie, że tenis to dla niego najprostsza rzecz na świecie. Bo jeśli ktoś ma w sobie tyle fajerwerków co on, to prędzej czy później znów zaskoczy. Tyle że tym razem – miejmy nadzieję – niekoniecznie na korcie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 17.07.2026 22:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.