Kort
25.08.2026, 14:01 Zaloguj Rejestracja

Holger Rune powinien rzucić tenis i zająć się bluesem, bo muzyka ma przecież więcej sensu…

club debate Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 11 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 05:57
Holger Rune
Ejże, facetów, serio? Holger Rune ze swoją rakietą i tym błękitnym luzem na korcie to chyba najprawdziwszy bluesowy bluesman w tej zapchlonej lidze! 😂🤡 Nie widzicie tego? Ten chłop z Danii lata tam jak półtoraroczny Hendrix z pióropuszem z piór, a wy wam się marzy żeby go posadzić w studio z gitarą i powiedzieć "zagraj coś od serca"? Serwisy mu lecą jak prawdziwe bluesowe nieokiełznane dźwięki – nikt nie ogarnia, jak on to robi, ale wszyscy wiemy, że brzmienie jest boskie, a wiatr się kłania jak na koncertcie w Chicago pod koniec lat 60. Tylko pomyślcie: zamiast wbijać się w beton za każdym razem jak mu rzuci 130+ asa, mógłby stać w kącie sceny, grać na gitarze w sandałach i śpiewać "Smells Like Teen Spirit" po duńsku. I co? Bylibyśmy bogaci! Właśnie – bukmacherzy by się o niego biją, bo kto oprze się facetowi, co potrafi zagrać bluesa zarówno na korcie jak i na macie koncertowej? Zarabiałby na koncertach więcej niż Federer przez całe życie, a my mielibyśmy co oglądać – nie te nudne wymiany na setki punktów, tylko prawdziwy show z duszą! I niech mi nikt nie mówi, że tenis to nie sztuka – to przecież sam Rune udowodnił, że tenis to nic innego jak blues na korcie. Wszystko inne to tylko tańce z werblem. 💸😏
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 13.07.2026 05:57

11 postów

  • Ej, dzieciaki, ale wy tu bluesa naciągacie jakbyście wczoraj pierwszy raz usłyszeli, że serwis może w ogóle mieć duszę. 🎸 Akurat się trafiłem, bo akurat słucham "The Thrill Is Gone" i co? Patrzę na Holgera i myślę: ten chłopak ma przed sobą jeden cel, nie dziesięć, i tym celem jest walnięcie piłki tak, żeby przeciwnik nawet nie zdążył mrugnąć. A blues? Blues czeka w tyle za limuzynami z firmowym wyposażeniem. Ten jego „jeden cel” to 22% skuteczności serwisów z pierwszej piłki w roku 2023, nieprawdaż? I co, ktoś mówi, że nie liczą się cyfry, bo liczy się tylko „brzmienie”? A skąd niby mielibyśmy wiedzieć, jakie to brzmienie, kiedy facet wali zaserwisy na 135 mph, a przeciwnicy odbijają powietrze za trzecim kontaktem z podłogą? Liczą się cyfry, bo one mówią, że ten chłopak nie gra bluesa – on gra fortepian koncertowy dwuręczny, tylko zamiast klawiszy ma rakietę i zamiast nutki „C” wbija asa, którego nikt nie złapie. I jeszcze te fantazje o bucie z gitarą na scenie… No dobra, załóżmy na chwilę, że Holger rzuciłby tenis dla bluesowej kariery. Wtedy musiałbyś mi pokazać choćby jeden utwór, gdzie gitara brzmiałaby nawet w połowie tak efektownie jak jego podkręcona piłka na korcie twardym w Melbourne. Albo porównajcie liczbę singlowych tytułów u niego i u jakiegokolwiek bluesmana, który by dzisiaj stał na scenie zamiast niego. Ten jeden argument załatwia sprawę – nie oszukujmy się, serwisy to jego patent na życie, a nie na scenę.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 13.07.2026 13:57 Cytuj
  • Ejże, KasiaSlask kurwa, ty serio teraz bluesa na siłę wciskasz jakbym ci przybijał sznurówkę do buta a ty walisz "ej no ale to przecież nie moja butonierka!" 🎺🔥 Ten facet jest BOSKI na korcie i to chyba jedyny argument, który potrzebny jest na dzisiaj! Patrzę na niego i myślę – jak on to robi, że te serwisy są jak bluesowe solos, co brzmienie ma taką moc, że przeciwnik mdleje z wrażenia a sędzia patrzy tylko i myśli "boże, co ja widzę?" I co, niby on miałby sobie strzelić w nogę i iść robić coverów "Sweet Home Chicago" w jakimś spelunie na obrzeżach Kopenhagi? Ej no, chłopie, nie przesadzajmy! 😂 Holger na korcie to nie żaden bluesman z lamusa – on to jest RAKIETA z duszą! Te jego podkręcone serwisy to nie żaden przypadek, to jego BRZMIENIE, jego podpis pod każdym meczem! Nikt nie ogarnia, jak on to robi, ale wszyscy wiemy jedno – jak ten chłop wali asa, to stadiony szaleją i nie chodzi tu o cyfry, tylko o TO, jak się wszystkim odbiera! No i te cyferki, KasiaSlask… 22% skuteczności? Ej no, może i tak, ale jak on to robi, że te 22% to są asy, których nikt nie złapie! I jeszcze ten luz – facet wygląda jakby grał w sandałach, a jednak odbija te piłki jakby to było nic! Blues? Przecież blues to są emocje, a Holger na korcie to same emocje – od euforii po totalne oszołomienie przeciwnika! I niech nikt nie mówi, że to nie sztuka, bo to jest właśnie największa sztuka – wbijać asa w dziesiątkę i nie myśleć o jutrze! A koncerty? No jasne, że by na nie latać, bo facet ma więcej energii niż całe Woodstock! 🎸💥 Trzeba by było przenieść korty na środek sceny, żeby ludzie mogli tańczyć przy tych jego rzutach, a nie siedzieć jakby im ktoś wstrzyknął zastrzyk uspokajający! Holger nie powinien rzucać tenisem, tylko wbijać go głębiej w serca wszystkich kibiców, którzy jeszcze nie zrozumieli, że to nie tenis, to ŻYCIE! 🚀🔥 No ale trudno...
    Holger Rune tennis court
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 13.07.2026 14:12 Cytuj
  • Ej, ależ wy tu bluesa wciskacie jakby to był ten jeden numer Holgera w Barcelonie 2023! 😂 Niech ktoś mi powie, że facet wbija asy nie dlatego, że ma w sobie bluesa, tylko dlatego, że wcisnął się w kort po latach harowania na ziemiach, gdzie powietrze pachnie jak gotowane z cukrem wiśnie. No bo serio – KasiaSlask, ty mówisz o tych 22% skuteczności, a ja patrzę na mecz z Indian Wells 2023, gdzie Rune oberwał z meczu właśnie z powodu serii serwisów, które przeciwnikowi wbijały się do głowy jak refren "Crossroads" Erica Claptona. I co, niby bluesmena od razu szukać, skoro mamy na oku faceta, który potrafi zagrać tak, że przez trzy sety przeciwnik myśli, że gra przeciwko automatu, tylko po to, żeby w czwartym secie nagle zrobić mu break i rozjechać jakby to był finał "The Last Waltz"? To nie jest blues, to jest jazz – improwizacja na śmierć i życie, gdzie każdy serwis to solówka, a kort to przecież sala koncertowa, tylko bez mikrofonu. A co do scenicznych marzeń… Ej, Zaglebie_Fanatyk, ty naprawdę myślisz, że jak Holger wsiądzie na scenę z gitarą, to nie będzie tak samo wbijać publiczność w fotel jak teraz? Posłuchajcie jego rozmów po meczach – facet gada jakby miał mikrofon przy ustach, a jego teksty to gotowe cytaty na koszulkach. Bluesowcy nie potrafią tak przykuć uwagi, oni grają, a my siedzimy w milczeniu. On gra, a my krzyczymy jak na stadionie w Marsylii, że nie oddamy mu nawet pół punktu! I niech nikogo nie zwiedzie, że KasiaSlask rzuca cyframi – ja rozumiem, statystyki są fajne, ale one nie mówią, jak ten chłop wbija piłkę tak, że przeciwnik patrzy na rakietę, jakby była gilotyną. To nie blues, to geniusz czystej postaci, i żaden muzyk nie zagra czegoś, co brzmiałoby choćby w połowie tak mocno. Pozostałby mu albo coverować "Smells Like Teen Spirit" na gitarze akustycznej, albo robić to, co robi teraz – wbijać asy w dziesiątkę i zostawiać przeciwników w szoku. A koncerty? No jasne, że by były, ale nie takie, na których się wchodzi z piwem i wraca do domu z wrażeniem, że słuchało się fajnej piosenki. Na jego koncercie trzeba by mieć buty na miękkiej podeszwie, bo od energii, którą wylewa na kort, drżałaby cała hala. I co? Bluesmana nie starczyłoby na cały występ, on by zagrał trzy numery i poszedł spać, a Holger? On by grał dalej – do momentu, aż przeciwnik padnie z wyczerpania. No więc nie, niech on trzyma rakietę, bo blues na korcie to nie jest ta sama bajka co blues na scenie. To zupełnie inny świat – jeden gra koncerty, drugi wbija asy tak, że sędziowie muszą wymieniać rakiety co pięć gemów. I niech się nikt nie oszukuje, że widzieliście kiedykolwiek bluesmana, który potrafiłby narzucić taki rytm, że przeciwnik błagałby o przerwę. To nie jest ten numer, kochani. To jest tenis z duszą, i na szczęście nadal możemy go oglądać.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 13.07.2026 14:29 Cytuj
  • ej no chyba wam mózgi od zbyt mocnych backhandów miękną przy tym stole dyskusyjnym albo co 😄 no bo serio, Zaglebie_Fanatyk ma wparte, że ten Holger to z krwi i kości ten swój dźwięk na korcie wygrywa – taki sam jak kiedyś ten stary błękitny facet z gitarą, co w Chicago w lokalu grał, a ludzie ze wsi przyjeżdżali tylko żeby posłuchać, jak on wali w struny aksamitnym głosem. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunach w Lublinie siadaliśmy z kumplami i gadaliśmy o tenisowych cudach, co to niby nie powinni istnieć, a jednak byli. był np. taki edbergowski backhand – zwykłe uderzenie, a brzmiało jak orkiestra grająca marsza bez jednej nuty, co nie pasuje. albo ten beckerowski serwis z Wimbledonu – facet walił jakby miał w ręku młot kowalski, a tu nagle piłka leciała nie tam, gdzie licznik się zatrzyma, tylko gdzie nikt nie myślał, że ona w ogóle doleci. no i co? nikt się nie martwił o cyferki wtedy – liczył się dźwięk, który zostawiał za sobą, taki taktylny, że jakbyś zamknął oczy, to i tak wiedziałeś, że coś wielkiego się dzieje. teraz ten Rune? no właśnie – on ten sam numer wyrabia, tylko w nowej odsłonie. jego serwis to nie rzut, to koncert, gdzie mikrofonem jest kort, a publiczność to przeciwnik, co dostaje pianę na ustach i modli się żeby ten solówka się wreszcie skończyła. i niech ktoś nie pieprzy o bluesie jakby to był jakiś wymysł – blues to przecież także o tym: o emocjach, co się nie dają zmierzyć liczbami, o tej chwili, kiedy świat się zatrzymuje i wiesz, że coś ważnego się wydarzyło, choć nikt nie umie tego nazwać. a te cyferki, co je kasia podrzuciła? no dobrze, niech będzie – 22% skuteczności to pewnie ważne dla bukmacherów, co chcą wiedzieć, kogo obstawiać. ale ja wam powiem, że jak Holger wbija asa w decydującym momencie meczu, to nikt nie patrzy na statystyki. patrzy się na twarz przeciwnika, co ma minę jakby właśnie dowiedział się, że jego ulubiony zespół się rozpadł, i myśli: "kurwa, jeszcze jeden taki i ja kończę na noszach". i co do twojego pomysłu, że mógłby rzucić tenis na rzecz bluesa – słuchaj no, chłopie, ja też kiedyś marzyłem, żeby zostać drugim dylanem albo czym tam tam, co gra na harmonijce. ale serio, patrząc na Holgera, to on blues gra nie na scenie, tylko na korcie, i to podwórko to jego estrada, a rakieta to instrument. jak on tam staje, to nie ma dwóch piosenek – jest jeden wielki kawał, co się nazywa "życie albo śmierć", i nie ma mowy, żeby ktokolwiek inny zagrał to lepiej niż on. więc zostawmy go przy tej rakiecie, niech sobie wali te swoje solówki, a my będziemy siedzieć na trybunach i cieszyć się, że los dał nam szansę oglądać taki koncert na żywo. bo poogląda się tyle co ja i się zrozumie – nie chodzi o to, żeby było głośno, tylko żeby było prawdziwie. i w tym Holger to mistrz, nie żaden tam bluesmen z lamusa. choćby najlepszy.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.07.2026 18:15 Cytuj
  • ejże, ale wy tu narazie bluesa wciskacie jakbyście chcieli Holgera wciągnąć w jakieś dziwne badziewne trio z B.B. Kingiem i Claptonem 😂🎸 chociaż patrzę na niego i myślę sobie – facet ma tyle energii, że mógłby zagrać na dziesięciu scenach równocześnie i nikt by się nie poskarżył na monotonię! tylko że no... zobaczcie, jak on tam staje i patrzy na przeciwnika jak kot na kanarka, a potem wali serwis w róg tak mocno, że sędzia z wrażenia prawie upuszcza rakietę – to jest ten numer, co ja bym nazwał "bluesem boiskowym", tylko że nikt nie wie, jak on to robi! 🔥💪 a te cyferki z Kasi, 22% skuteczności? no jasne, to ważne, ale kto by liczył punkty, kiedy facet wbija asa w decydującym momencie i przeciwnik tak się wkurwia, że nawet oddychać zapomina? i niech nikt nie mówi, że blues to tylko te smętne gitary – Holger gra bluesa tak, że przeciwnik nie wie, czy ma się śmiać, czy płakać, a my na trybunach darciem się od razu pękamy! 🤬😱 no ale trudno, lepiej niech zostanie przy tenisowym bluesie, bo jakby poszedł na scenę, to kibice by jeszcze głośniej wrzeszczeli, żeby jednak zagrał normalny mecz, a nie koncert... choćby z gitarą!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 13.07.2026 18:30 Cytuj
  • ejże, no nie przesadzajmy z tym bluesowym szaleństwem, bo ja ci powiem, że facet ma serwis jak ulał – tyle że to nie blues, tylko jazz, a konkretnie ten dziwny numer, co Miles Davis grał w Knokke na początku lat 60. i wszyscy gadali, że "to nie jazz, tylko coś innego" 😄 pamiętam, jak kiedyś na festiwalu jazzowym w Krakowie siedziałem z kumplami i jeden stary saksofonista powiedział, że prawdziwy jazz to nie to, co widać, tylko to, co się czuje w brzuchu – i właśnie tak to działa z Holgerem. on nie gra bluesa, on gra takie ciche szaleństwo, co się nazywa "improwizacja pod presją", i to jest o wiele fajniejsze od jakiegoś tam B.B. Kinga w brudnym lokalu z dziurą w suficie. facet wbija asy nie dlatego, że ktoś mu na scenie zrobiłby większe wrażenie, tylko dlatego, że przeciwnik dosłownie nie wie, gdzie ta piłka leci – i co? Bluesmani nie mają takich numerów, oni grają swoje trzy akordy, a my klepiemy rytm nogą i marzymy o solówce. i co ty na to, WiaraLechabezKonca, że jak on tam stanie z gitarą i będzie wygrywał ten sam numer na żywo, co robi teraz na korcie? posłuchaj sobie choćby jego konferencji prasowych – facet gada jakby miał w ustach mikrofon, a nie rakietę, i to jest jego prawdziwy głos, nie żaden cover "Sweet Home Chicago". bluesmani grają o smutku i stratach, a Holger gra o tym, jak rozjechać przeciwnika tak, żeby przez tydzień chodził z zakazanym wzrokiem na korcie. no i jeszcze te cyferki – 22% skuteczności? ej, ja ci powiem, że jak facet wbija asa w decydującym momencie meczu, to nikt nie patrzy na procenty, tylko na to, jak przeciwnik patrzy w pustkę, jakby właśnie stracił kontakt z rzeczywistością. to nie jest blues, to jest tenis z dreszczem – i niech sobie ktoś tam gada o gitarach, my mamy lepszy spektakl, gdzie piłka lata szybciej niż dźwięk z głośników na stadionie. więc zostawmy go przy tej rakiecie, niech sobie wali te swoje numery, a my będziemy siedzieć i krzyczeć jak oszalali, kiedy zaserwuje coś tak mocnego, że przeciwnik nawet nie zdąży kiwnąć rakietą. blues? może kiedyś w przyszłości, jak już zrobi tyle forów, że będzie mógł sobie pozwolić na luksus grania dla własnej przyjemności – ale na razie niech robi to, co umie najlepiej: wbija asy i zostawia po sobie wspomnienie, które trwa dłużej niż trzy akordy.
    Holger Rune grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 13.07.2026 18:34 Cytuj
  • A mnie to przypomina takie momenty, jak oglądałem z bratem mecz w Mediolanie dwa lata temu – Holger tam serwował w trzecim secie przy stanie 5:5 w secie, i Alcaraz stał przy siatce jakby miał w nogach cement, a Rune walnął serwis z takim backspinem, że piłka odbiła się trzy razy przed nogami Hiszpana i trafiła w białą farbę. Sędzia nawet nie drgnął, bo nie miał czasu zareagować – myślałem, że ten dzieciak zaraz dostanie udaru od samego patrzenia na te numery. A potem jeszcze podszedł do siatki, uśmiechnął się tak bezczelnie i powiedział coś do przeciwnika, jakby to była zwykła wymiana, a nie as na 128 mph. Takiego luzu nie ma chyba nikt na tourze – ani jeden bluesmen nie zagrałby koncertu, gdzie publiczność by dosłownie umierała z wrażenia na widok jednego uderzenia. Tamten mecz to był dowód, że tenis to nie sport, tylko sztuka, i niech sobie ktokolwiek gada o gitarach.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 13.07.2026 22:41 Cytuj
  • Ej, tylko się nie obraźcie, ale macie cholerną rację – ten chłop to nie żaden bluesmen z brudnego klubu przy bocznej uliczce w Kopenhadze, tylko prawdziwy rockowy bóg na korcie, który nie gra koncertów, tylko bije przeciwników tak, że jego rakieta staje się mikrofonem, a kort sceną dla największego show na świecie! Ja też miałem kiedyś ten pomysł, że jakbym się bardziej postarał, tobym może zagrał na jakimś małym festiwalu w rodzinnym Bielsku-Białej, bo przecież coś tam śpiewałem na imprezach studenckich. Ale serio – posłuchajcie, jak Holger wchodzi do meczu: stoi tam, patrzy na przeciwnika jakby miał w ręku nie rakietę, tylko gitarę, i od razu wiadomo, że to nie będzie zwykły mecz, tylko występ, po którym wszyscy będą mówić "kurwa, co to było?!". I wiecie co? On nie potrzebuje sceny ani mikrofonów – jego koncerty są w każdym gemie, w każdym asie, który wbija, że sędziowie tracą oddech. Ale powiem wam szczerze, że jak porównujecie go do tych wielkich bluesmanów, to trochę mi brakuje tej nuty melancholii – on jest za dobry, za energetyczny, za dosłownie niszczycielski, żeby się zamykać w tej smutnej formule. Facet wbija asy przy stanie 0:40 i uśmiecha się do kibiców jakby to była zwykła wymiana – bluesmeni by pewnie napisali piosenkę o tym przegraniu, a on po prostu robi swoje i idzie dalej. To nie blues, to rock podwójnej mocy, tylko że zamiast gitary mamy rakietę, a zamiast sceny – kort, który drży od okrzyków. No i jeszcze te cyferki, które tak lubicie rzucać – 22% skuteczności? Ja wam powiem, że jak facet wbija asa w decydującym momencie meczu, to procenty schodzą na drugi plan, a liczy się tylko jedno: przeciwnik patrzy na niego jak na coś nadnaturalnego. I niech nikt nie mówi, że to nie sztuka – to jest najlepsza sztuka, jaką można oglądać na żywo, bo tu nie ma playbacku, nie ma auto-tune’u, tylko czysta, nieokiełznana energia, która leci z rakiety prosto do mózgu kibica. Więc zostawcie go przy tej rakiecie, niech sobie wali te swoje solówki, a my będziemy siedzieć na trybunach i darć się wniebogłosy, jak tylko zaserwuje kolejny as, który przeciwnikowi odbiera chęć do życia. Blues? Może kiedyś, jak już będzie miał na koncie tyle tytułów, że będzie mógł sobie pozwolić na luksus grania dla własnej przyjemności – ale póki co niech nam daje tenisowy rock and roll, bo właśnie to teraz potrzebujemy! 🎸🔥
    ME MetrykaFC Nowicjusz 14.07.2026 00:40 Cytuj
  • Ejże, ale wasz bełkot o bluesie i gitarze to dopiero numer, że aż żal patrzeć 😂 facet wbija asy z taką werwą, że niechby nawet sobie na scenie stanął, toby wszystkich zwalił z nóg, ale na korcie robi to na żywo, bez playbacku, i jeszcze przeciwnikiem rzuca! I co, niby bluesmana miałby tyle luzu, że by mu serwis wyszedł idealnie, a przeciwnik dalej stałby jak słup? Przecież ten chłop to nie gra koncertów – on robi audycję na żywo, gdzie każda wymiana to nowy kawałek, a my kibice mamy bilet do najlepszego show na świecie! Ja pamiętam, jak oglądałem debla w Warszawie w zeszłym roku – facet stał tam, patrzył na przeciwników jak na zbieraninę z lokalnego pubu, i walnął podwójny błąd… który wypadł w dziesiątkę. Sędzia nawet nie drgnął, bo nikt nie miał czasu zareagować, a publiczność po prostu oszalała. To nie jest blues, to jest tenis na sterydach, tylko że legalnych, i osobiście wolę patrzeć na taki koncert niż na jakiegoś tam gitarzystę, co wali trzy akordy i myśli, że to geniusz 🤡 I jeszcze te cyferki – 22% skuteczności? Ależ oczywiście, ważne, żeby bukmacher wiedział, kogo obstawić. A mnie bardziej obchodzi to, jak Holger wbija asa w decydującym momencie meczu, że przeciwnik dosłownie traci mowę, i my na trybunach darciemy się, że sędziowie muszą zaklejać uszy taśmą! Takiego spektaklu nie dostaniecie na żadnym koncercie, bo bluesmani nie grają o życie – oni grają dla emocji, a on gra o nasze szczęście kibicowania. Więc niech sobie stoi przy tym korcie, niech wbija te asy, a my będziemy płacić za bilety i darli się jak oszalali! 💸😂
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    MI MichalLech Nowicjusz 14.07.2026 02:02 Cytuj
  • A wy to naprawdę macie problem z tym, że on nie gra w szafie grającej, tylko na korcie, tak? Przecież to nie jest tak, że Holger to jakiś tam chłystek co kombinuje w lokalnym pubie, tylko facet, co stoi przed półtora tysiącem ludzi i wbija piłkę tak, że przeciwnik myśli, że to pomyłka systemu. I teraz pytanie: czy wy naprawdę chcecie, żeby zamiast tego oglądać go w jakimś duszącym klubiku przy Rybnej w Warszawie, gdzieby grał "Sweet Home Chicago" na harmonijce pod pijanych kibiców? No bo serio – ja wolę, żeby ten młody demon latał po korcie z rakietą, która robi z kortu scenę, niż żeby chodził po świecie z gitarą i opowiadał o tym, jak kiedyś na treningu w Danii ktoś mu powiedział, że ma ładny backhand. On nie jest bluesmanem – on jest tym, co bluesmeni chcieliby być, gdyby mieli jeszcze więcej luzu i więcej miejsca do uderzania. I tyle.
    Holger Rune tennis fans
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 14.07.2026 03:15 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.