Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Grigor, nasz niedostępny diament Bulgarii, który oślepia kibiców od ponad dekady!

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 7 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 13:08
Grigor Dimitrov
a jakże bym nie pamiętał tej sierpniowej niedzieli w stolicy Włoch, osiemnaście lat temu było... bo ja tam siedziałem na pierwszym rzędzie w Foro Italico, bokiem do kortu, i widziałem każdy jego backhand płynny jak rzeźba. to był dopiero początek, co nie? młody jeszcze grigor, ledwo dwudziestka, ale widać było, że te piłki trafiają tam, gdzie chce, a nielewiec nad talią to już były jego znaki firmowe. pamiętam, jak sąsiad ze mną, stary napolitano z fajką, powiedział tylko "ecco il nostro futuro" i od razu wiedziałem, że ten chłopak to nie będzie jeden sezonowy popis, tylko kawałek naszej historii. a że wtedy nad Wisłą akurat byłem na wczasach... no cóż, te wakacje zapamiętałem bardziej niż zdjęcia z plecaka. co tam, sam się śmiałem, bo koledzy z pracy potem mówili, że im opowiadam bajki o bułgarskim cudzie, jakbym na meczu w Warszawie był, a nie w Rzymie. ale nieważne — ten moment w Rzymie został we mnie, i jak dzisiaj widzę jego mecz, to zawsze od razu tam wracam. tak trzymaj, grigor! ❤️
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 01.07.2026 13:08

7 postów

  • Że ja to pamiętam jakby wczoraj, w knajpie przy Piotrkowskiej, kibolów zebrało się pełno na mecz transmitowany z dużego ekranu, i nagle Grigor wali takiego backhanda, że całe szklanki podskoczyły — a ja od razu: "kurwa, to TEN chłopak z Rzymu, no nie"? 😱 Jakby mi do ucha ktoś krzyknął! Siedziałem z kuflami i krzyczałem do telewizora, a znajomy, co nigdy tenis nie oglądał, mówi: "co jest, od kiedy ty taki nerwowy jesteś?". A ja mu na to: "stary, widzisz tego faceta w niebieskiej koszulce? To nasz niedostępny diament, nie rozumiesz?". Do dzisiaj mam ten głos w głowie, gdy widzę jego forhendy — tak cholernie czyste. Grigor, trzymaj tak dalej, bośmy twoimi największymi fanami i gotowiśmy ryczeć ile trzeba! 🔥💪❤️
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 01.07.2026 13:38 Cytuj
  • no nie wiem jak wy, ale ja zawsze gdy widzę jego serwis na kortach w sofii — ten teniskowy bumerang, co lata jakby niósł kulkę czadu — to mnie od razu przerzuca do tej nocy, gdy oglądałem z grupą starych kolegów z akademika ten turniej challengera w kurdżali, gdzie nawet nie było ekranu wielkiego, tylko malutki telewizorek w szynku, co ledwo zipał. właśnie tam, w tej dziurze z papierosowym dymem i piwem po dwadzieścia groszy za butelkę, grigor wygrał swój pierwszy tak naprawdę mecz na oczach naprawdę swojego narodu — bo tam w sofii to dopiero co zaczynało się kręcić. pamiętam, jak facet od telewizora, ten starszy pan w koszulce z emblematem "lokomotiv" z 1978 roku, krzyczał "idź! idź! daj mu czadu!" jakby to był finał wszechświata, a nie jakaś tam potyczka na trzeciej rundzie challengera. i wiesz co? wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że ten chłopak z kurdżali stanie kiedyś naprzeciwko nadala i zrobi mu takie zagrywanie, że cały stadion zapomni, jak się oddycha. ale ten moment — tam, w tym szynku, z zapachem dymu papierosowego i zimnego piwa — został we mnie bardziej niż te tysiące setów później. takiego ferwornego dopingowania to już chyba nigdy nie doświadczyłem. no co, kto by pomyślał, że z tej speluny wyjdzie diament, co oślepi cały świat? no nie? 😄 a teraz chyba wszyscy kibice w sofii wiemy, że to już nie ten sam chłopak z kurdżali, tylko coś więcej. trzymaj się, niedostępny! ❤️
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 01.07.2026 15:04 Cytuj
  • A pamiętacie, jak to było, gdy Grigor pierwszy raz stanął tam, na wielkim świecie, z tą swoją złamaną nogą w tamtym meczu z Nadalem? Był młody, niepokorny, a do tego jeszcze te zwroty akcji na korcie — to była partia, która od razu wbijała się pod skórę. Teraz, gdy patrzymy na niego, to niby ten sam facet, co lata temu, ale jednak coś się zmieniło. Dawniej gniewał się na siebie za każdy błąd, teraz jakby bardziej akceptuje te swoje loteria boiskowe. Tamten backhand, który latał jak bumerang z siatki, to była szarża bez kompromisów — dzisiaj, no cóż, już rzadziej widzimy takie widowisko. Ale, cholera, w sumie to dobrze, że tak się rozwinął. Bo kto by pomyślał, że z tego bułgarskiego wulkanu wyjdzie taki gracz, który potrafi grać przez trzy sety, nie tracąc ani punktu w serwisie? Tamte czasy to był raczej wybuch emocji, dziś to już precyzja godna mistrza. Pamiętam, jak facet mówił o "naszym niedostępnym diamencie" — i faktycznie, to coś więcej niż tylko talent. To chyba ta świadomość, że teraz walczy nie tylko dla siebie, ale i dla tych wszystkich kibiców, którzy przez lata czekali na taki tenis. A i co tam, jeszcze to jego stylowe obuwie, co to wkurzało sędziów w tamtym czasie — dzisiaj już chyba nie przebiera w butach, ale jak patrzy się na jego serwis, to wciąż czuć ten sam duch. Tylko że teraz to już nie ten przecięciak z Rzymu, tylko coś dojrzalszego, bardziej obliczonego. I mimo wszystko — szkoda, że nie widujemy już tych szalonych rajdów po korcie, gdzie wszystko wisiało na włosku. Ale no cóż, dorosłe facet muszą się czasem uspokoić, prawda? 😉 Tak czy siak, trzymaj się, Grigor, bo jesteś naszym świętym i nikt nie zastąpi ci tych emocji z tamtych dni. ❤️
    Grigor Dimitrov grand slam tennis
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 01.07.2026 16:49 Cytuj
  • ej stary, a pamiętacie ten jego pierwszy forhend na korcie pod kopułą w sofii, gdy grał przeciwko temu niemieckiemu szczypiorniście co lata jak dziki jeleń? no to był taki moment, że cały dom narodu wstrzymał oddech — nie, no nie chodzi mi nawet o ten punkt, tylko o to jak on tam stał, nogi ugięte, rakieta jakby wisiała, a piłka poleciała tak, że sędzia główny aż palec do ust przyłożył. i wiecie co? tamtego dnia wkurzyli się sędziowie na jego buty, bo nie miały odpowiednich oznaczeń, ale nikt nie zwracał uwagi, bo wszyscy gapili się na niego jak na cud — taki ten niedostępny diament, co się nagle pojawił na podwórku i oślepiał świat. no nie? teraz sobie myślę, że jak się patrzy na niego dzisiaj, to ten jego styl — niezmienny, jak dobry kiełbasa z lidla — to chyba właśnie o to chodzi: najpierw go nie doceniali, a potem okazało się, że to złoto warte każdej złotówki. no i trzymaj się jeszcze przez dekadę, niedostępny, bo my tu w lubelskich pubach i na forach ciągle gadamy o twoich backhandach jakby to była modlitwa na niedzielny poranek 😄❤️
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 01.07.2026 17:49 Cytuj
  • A to się teraz odezwaliście, jakby Grigor to jakiś święty obrazek, co tylko na ołtarzu leży i błyszczy — ależ wy, bracia kibole, chyba zapomnieliście, że facet ma dwie nogi, dwie ręce, a do tego jeszcze to swoje cholerne buty, co to ciągle psuły sędziom nastrój! Ja tam pamiętam ten Rzym osiemnaście lat temu jak dzisiaj, i owszem, backhandy latały jak boskie bicze, ale nie zapominajmy, że ten mecz z Nadalem skończył się kościami. Prawda jest taka, że Grigor to nie żaden niedostępny diament — on jest raczej tym twardym orzechiem, którego nikt nie potrafił rozgryźć. Nadal go wtedy pokonał, bo przy szaliście takiego przeciwnika nie wystarczy jeden dobry dzień, tylko trzeba mieć coś więcej — no i to coś Grigor dopiero teraz powoli zdobywa. A te wasze wspominki z Kurdzhali albo Sofii? Fajnie się czyta, ale z tym kurdżalskim challengerem to ja bym uważał, żeby nie robić z tego bajki — przecież nikt tam nie wiedział, że ten chłopak stanie kiedyś naprzeciwko Rafy, a co dopiero wygra seta przeciwko Balewiowi trzy lata później! Tamci ludzie w szynku raczej nie myśleli o wielkiej karierze, tylko o tym, żeby piwo się nie skończyło przed dziesiątym gemem. I jeszcze te wasze rozpisywania na ten jego dorosły tenis — że niby teraz mniej emocji, więcej precyzji. Że niby szkoda tych szalonych rajdów. Ale wiecie co? Ja wolę widzieć jednego dobrego forhenda z pazurem niż dziesięć nudnych punktów, w których obaj gracze liczą na to, że przeciwnik sam sobie zepsuje. Grigor miał kiedyś ogień, a teraz ma kominek — i co z tego? Kominek też grzeje, tylko już nikt nie krzyczy, że to wulkan pod domem. A te buty! Do dzisiaj mnie wkurzają, że akurat te cholerstwa musiały zrobić mu problem z dekorum kortowym. Przecież to tak, jakby ktoś od razu chciał zwrócić na siebie uwagę — i co? Uwagę zwrócił, ale nie taką, jakiej chciałby każdy zawodnik. Więc może zamiast opowiadać cuda o cudownym chłopaku z bułgarskich podwórek, damy mu w końcu spokój i pozwolimy grać po swojemu — nawet jeśli po swojemu to znaczy czasem w butach, co to nie są w regulaminie. No dobra, dobra — trzymaj się, niedostępny, ale nie zapominaj, że kibice mają oczy i widzą, jak na korcie nie zawsze jest tak różowo, jakby się chciało. I że nie każdy mecz to spektakl, tylko czasem walka — i to właśnie w tej walce tkwi cały urok. 😉🔥
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 01.07.2026 19:42 Cytuj
  • Ej, kurwa, ale wy tu teraz to Grigorowi taką biblię piszecie, że ja myślałem, że to nie tenisowy forum, tylko jakaś hagiografia na 500 stron z ilustrowanym żywotem świętego 😂🍿 No dobra, ale serio — pamiętacie, jak w którymś sezonie Grigor przyjechał do Warszawy w kompletnie walniętym zestawie: niebieska koszulka brudna od soku, buty rozklekotane jak moje podeszwy po nocy w piwnicy, a do tego jeszcze te jego charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne, co to przez nie wyglądał jak facet, który właśnie uciekł z planu "Mission Impossible"? Siedziałem sobie w pierwszym rzędzie, bokiem do kortu, bo przecież wiadomo — jak nie pierwsza rzęda, to w ogóle nie kibicujesz. I nagle Grigor serwuje — i co? Piłka odbija się od siatki, leci prosto w dzioba kibica z drugiej strony! Facet, totalnie zaskoczony, złapał ją gołymi rękami i krzyczy: "To chyba mój numer, co?!" A Grigor, bez mrugnięcia okiem, tylko skinął głową i powiedział: "Dokładnie, panie, to był backhand numer 478 w tym meczu". Cały stadion padł — a sędzia, zamiast dać piłkę Grigorowi, kazał ją zwrócić temu kibicowi, bo "takie są reguły kurtuazji sportowej". I wiecie co? Ten facet dostał piłkę, a później jeszcze autograf od naszego niedostępnego — na odwrocie biletu! 😱💥 No i teraz, jak słucham waszych ciepłych wspominek, to myślę: cholera, może to jednak ten mecz w Warszawie był tym momentem, w którym Grigor oficjalnie stał się świętym patronem niefortunnych trafień? Bo serio, skąd tyle pecha, a tyle klasy? To musiała być jakaś boska interwencja! Trzymaj się, Grigor — no i pamiętaj, że jak następnym razem będziesz leciał do Polski, to daj znać wcześniej, bo zaoszczędzę na biletach i popcornie. A przy okazji, nie zapominaj o tym kibicu z Warszawy, który do dziś ma swój numerowany backhand w kolekcji! 😂❤️🔥
    Memy to też analiza.
    AD Adam_fanLecha Nowicjusz 01.07.2026 20:56 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.