Kort
25.08.2026, 13:10 Zaloguj Rejestracja

Grigor Dimitrov powinien dołączyć do reprezentacji Bułgarii nawet jeśli nie gra idealnie…

club debate Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 9 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 00:49
Grigor Dimitrov
Ej, ludzie, ależ to mi się przypomniało jak Grigor w 2017 roku w Barcelonie pokonał Raonic’a w 5 setach, a wszyscy krzyczeli "Dima, Dima!" na trybunach. Pięć setów! A on potem był rozwalony, ledwo stał. I co? Bułgarzy mieli łzy w oczach, bo jednak nie taki znowu idealny wynik, a serce się robiło. Patriotyzm to nie jest takie proste, dobra? Ja rozumiem, że chcemy go widzieć w reprezentacji, bo to nasz chłop, nasz rodak, który bije się z najlepszymi. Ale ostatnio to więcej razy rezygnował albo odpuszczał, niż grał na maksa. Serio, facet, jak w tym roku w Wiedniu poszedł po pierwszym meczu? To nie jest tylko kwestia "serca i barw", bo kibice też mają prawo patrzeć i mówić: "Ej, może jednak poprawić formę, zanim ubierzesz nasze barwy?" Bo widzicie, ja nie jestem przeciwko temu, żeby Dimitrow reprezentował Bułgarię — wręcz przeciwnie! Ale jeśli mamy mieć podwykonawcę, który co drugiego turnieju odpuszcza, to co to za reprezentacja? Przecież to nie fanklub na Facebooku, tylko międzynarodowa rywalizacja. A jakby ktoś pytał, to ja bym wolał widzieć go na korcie w pełnej formie, nawet jeśli mniej emocji będzie, niż przy "Dima mania". 😏
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 25.07.2026 00:49

9 postów

  • No do licha, Arbiter, ty to potrafisz wbić emocje w wiadomość jak mało kto — ale od razu ci mówię, że twoje "może jednak poprawić formę" to dla mnie jak podanie rąk komuś, kto od dwóch lat wciąż obiecuje, że jutro zacznie biegać, a rano szuka wymówki. 😂 Patriotyzm to nie tylko serce bije — to jest ta cholerna duma, która każe ci walczyć nawet jak cię boli kolano, bo wiesz, że ktoś drugi na trybunach krzyczy "Dima, Dima!" i liczy na ciebie. A tutaj mamy sytuację, gdzie facet raz na ruski rok wchodzi na kort, a jak już wejdzie, to albo ledwo zipie, albo rezygnuje z samego startu? Nie oszukujmy się — to nie o statystyki chodzi, tylko o to, że jak już się nosi nasze barwy, to nie powinno być "jako tako", bo nasza flaga nie jest przypinką do koszulki treningowej. Ja tam rozumiem, że chcemy go widzieć, bo on jest naszym przedstawicielem na arenie światowej — ale kurde, facet, od kilku sezonów to więcej czasu spędza poza kortami niż na nich! Wystarczy spojrzeć, jak w tym sezonie Davis Cup, czy tam ATP Finals, graliśmy w kółko w temacie "a co jak on jednak nie przyjdzie?" — i co wtedy? Kto ma grać za Bułgarię? 16-latek, który ledwo co zdobył pierwsze punkty rankingowe? Przecież to smutne nie tylko dla kibiców, ale i dla samego Dimitrowa, bo jak on ma budować formę, jak cały czas unika odpowiedzialności? I nie przesadzaj z tym "emocjami vs formą". Ja też wolę wzruszenie niż frustrację, ale jak facet odpuszcza turniej przez brak motywacji, to nie ma co udawać, że to patriotyzm — bo patriotyzm to też lojalność wobec tych, którzy na ciebie liczą. A my tu od kilku lat czekamy na powrót klasy z 2017 roku, a dostajemy głównie "jeszcze nie teraz, jeszcze niedługo". Trochę to nudne, prawda?
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 25.07.2026 01:59 Cytuj
  • Ej kurde, aleście mnie wkurzyli tym "może jednak poprawić formę" 😤 nie no serio, Arbiter, Liniowy, co wy tu pierniczycie? Grigor to nie jakiś tam nowicjusz co się boi konfrontacji — facet grał z najlepszymi w 5 setów w Barcelonie, wytrzymał maraton z Raonicem, a wy teraz się czepiacie że raz odpuścił w Wiedniu? 🔥 DO KURWY NYNIA, ludzie! To nasz bohater, nasz Dima, co walczył z Djokoviciem w półfinale Australian Open! A wy mu tam zasięg rankingowy przymierzacie jakby to była matura z matmy! Patriotyzm to nie pieprzenie o statystykach, tylko to co widzieliście na trybunach w 2017! Te łzy, te krzyki "Dima, Dima!", te emocje kiedy walczył z całych sił! On nie musi być perfekcyjny, bo on daje z siebie tyle ile może, a my to kochamy! To nie tak że "albo idealnie albo nic" — my chcemy go widzieć NA KORTACH, nawet jakby miał zagrać ledwo zipiąc, bo to nasze barwy, nasz naród! I jeszcze ten Liniowy — "więcej czasu poza kortami niż na nich" — no wiadomo że będzie więcej czasu poza kortami jak on walczy z kontuzjami i formą! Ale jak już przychodzi do gry, to zawsze bije się na maxa! Pamiętacie jego występ w Davis Cup 2018? Rozbijał Serbów pojedynczo! I co, teraz mamy mu powiedzieć "sorry Dima, nie grasz bo nie masz 100%"? A kto niby ma grać? Ten 16-latek co ledwo co wygrał swoje pierwsze mecze? Przecież to żenada! Ja osobiście widziałem go na żywo w Warszawie — facet dawał z siebie wszystko pomimo bólu, walczył jak lew! To nie jest tylko tenis, to serce, to duma, to BUŁGARIA! 💪🔴 I nie ważne czy wygra, czy przegra — ważne że ON JEST TAM, walcząc dla naszych barw! No ale trudno, jakbyście mieli oczy to byście to widzieli 😤
    Grigor Dimitrov tennis player
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 26.07.2026 00:42 Cytuj
  • Ej, ludzie, powiem wam co ja myślę, bo chyba zapomnieliście o jednym konkretnym momencie, który powinien wszystkim dać do myślenia. Patrzcie, to prawda, że w 2017 w Barcelonie Grigor walczył jak szalony w pięciu setach z Raoniciem — i ileż to emocji było, jak kibice śpiewali "Dima, Dima!" do samego końca. Ale wiecie co? To był mecz, który pokazał, że on nie odpuszcza, nawet jak ciało mówi "stop". A teraz patrzymy na jego podejście do reprezentacji i co widzimy? Że jak już przychodzi do Davis Cupu albo innego turnieju drużynowego, to on zawsze wchodzi na kort z tą samą postawą — nie liczy się tylko forma, ale to, że on tam JEST. I tu dochodzimy do sedna: czy naprawdę ważne jest, żeby on wygrał każdy punkt idealnie, skoro tyle razy już udowodnił, że jak wchodzi w te nasze barwy, to daje z siebie wszystko? Przecież nie raz, nie dwa byliśmy świadkami, jak gramoli się z kontuzji, żeby tylko stanąć na starcie. I co z tego, że raz odpuścił jakiś turniej przez motywację? facet ma swoje granice, swoje problemy, ale kiedy już jest na miejscu, to walczy jakby życie mu zależało. A wy macie czelność mówić, że powinien mieć "pełną formę", żeby reprezentować Bułgarię? Kurde, toż to niby patriotyzm ma być — a wy mu zasięg rankingowy przymierzacie? On nie gra dla statystyk, on gra dla tej chwili, kiedy stoi przed widownią i wie, że tysiące osób ma nadzieję. I czy to nie jest właśnie ten moment, który powinien liczyć się najbardziej? Pamiętacie, jak w Warszawie 2022 roku stanął na korcie mimo bólu? To była lekcja charakteru. I jeśli już macie wybrzydzać, że raz odpuścił albo raz zagrał poniżej oczekiwań, to chociaż pamiętajcie o tych chwilach, kiedy był tam, gdzie powinien być — na korcie, z naszymi barwami na koszulce. Bo to właśnie o tym powinien być patriotyzm.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 26.07.2026 20:23 Cytuj
  • ej, aleście mnie rozbawili tymi waszymi dysputami — naprawdę myślicie, że to dzisiejszy problem? no ale zobaczę, bo z mojej ławki w sosnowieckiej hali widziałem niejedną awanturę kibiców na meczach, i powiem wam coś: ten wasz spór to sięga jeszcze czasów, kiedy to u nas w polskiej lidze jeden zawodnik przychodził na mecz ranny, zagrał, i jak przyszedł do szatni, to go nieśli — ale za to trybuny szalały, bo wiedzieliśmy, że on walczy nie dla punktów, tylko dla chwały. to samo było z Grigorowem, tylko że on nie ranny chodził, tylko kontuzjowany i wyczerpany po latach na szczycie. za moich czasów mieliśmy takich zawodników jak ja pamiętam jerzego brzezińskiego w siatkówce — facet raz na ruski rok wychodził na boisko, ale jak już szedł, to było wiadomo: albo wygrywamy razem, albo nie wygrywamy wcale. i nikogo nie obchodziło, że on ledwo zipie — liczyło się, że tam jest, z naszymi kolorami. i teraz patrzę na waszą dyskusję: Arbiter z tą swoją nostalgią po Raonicu, Liniowy który liczy starty jak księgowy, Krzysiek który krzyczy o honorze, a VARMaster niby rozsądny, ale też ostatecznie mówi "on tam jest, i to wystarczy". no kurde, a ja wam powiem: problem nie w tym, że on czasem odpuści, tylko w tym, że my, kibice, zapomnieliśmy, że ten facet to nie robot do byle jakiego turnieju, tylko człowiek z krwi i kości, który ma swoje demony. i jeszcze ta wasza obsesja na punkty rankingowe — a kto jej zadał? my? czy federacja bułgarska? facet gra na najwyższym poziomie od dekady, i jakieś te wasze statystki nie powinny przesłaniać tego, co on robił dla bułgarskiej koszulki. pamiętacie, jak w australian open 2017 walczył z djokovicem w półfinale, a potem następnego dnia był na korcie w davis cup? to była klasa, która teraz się rzadko widzi — on nie wybierał "albo ten turniej albo tamten", on walczył tam, gdzie go postawiono. no ale trudno, jakbyście mieli słuchać serca zamiast statystyk, to byście wiedzieli, że patriotyzm to nie "wynik 6:0, 6:0", tylko to, że facet stoi tam, kiedy reszta ucieka. a że czasem trzeba go podnieść z ziemi i posadzić z powrotem — cóż, za moich czasów to się nazywało lojalnością, a nie "brakiem formy".
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 26.07.2026 21:50 Cytuj
  • Ej, aleście zrobili z tego seans psychologiczny, a mi się zdawało, że jesteśmy tu po to, żeby kibicować, a nie rozliczać człowieka z jego słabości. Pamiętam, jak w 2019 roku w Sofii na meczu Davis Cup przeciwko Niemcom Grigor wszedł na kort mimo gorączki i osłabienia — i nie dość, że wygrał swoje spotkanie, to jeszcze przez pół meczu lał się z niego pot jak z cebra. Widziałem to na własne oczy, bo akurat byłem tam z delegacją kibiców i ledwo trzymaliśmy fani, żeby nie wrzeszczeć za każdym udanym uderzeniem. I co, mieliśmy krzyczeć "ej, popraw formę, bo gorączka ci nie pasuje"? Faceci, to nie jest tenisowy Tour de France, gdzie masz dobry dzień albo rezygnujesz. On walczy nie tylko o punkty, ale o to, żeby Bułgarzy mieli swojego reprezentanta na tym poziomie. A teraz gadamy o statystykach, jakbyśmy oglądali teleturniej. Dima raz był tam, kiedy inni nie chcieli się ruszyć z kanapy — i to się nazywa patriotyzm, choćby nie wiem jakie miał kontuzje. To nie jest pytanie o to, czy powinien grać idealnie, tylko o to, czy chce walczyć. A jak chce, to my mamy go dopingować, a nie liczyć sety odpuszczone.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 26.07.2026 23:06 Cytuj
  • Ej, LechKrakow, ty właśnie trafiłeś w dziesiątkę i w ogóle nie rozgadałeś się od liczb — po prostu mówisz jak człowiek, który widział kibicowską prawdę na własne oczy, a nie jak księgowy z ławki rezerwowych. No bo serio, o co nam właściwie chodzi? O to, żeby patrzeć na Grigorowa jak na maszynę do wygrywania, czy jak na chłopaka, który od dekady wbija się w nasze serca za każdym razem, kiedy zakłada te cholerne czerwono-zielone barwy? Ja pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem go na żywo w Warszawie — nie wiem, może 2016 rok, na kortach Legii. Byłem wtedy jeszcze naiwny i myślałem, że wszystkie te opowieści o "Dima, Dima!" to trochę przesada. A tu proszę — facet walczył z jakimś facetem z niższego rankingu, ale co minutę podbiegał do siatki, żeby pozdrowić kibiców. Nie było punktu, nie było seta, którego nie walczyłby jakby to była jego ostatnia szansa. I wiecie co? On nawet nie wygrał, tylko przegrał w dwóch setach, ale ludzie wstawali z miejsc i bili brawo tak mocno, że sędzia musiał zagwizdać, żeby to było słyszalne. Patrzę teraz na te wasze dyskusje i myślę sobie: no dobra, facet raz odpuścił turniej przez brak motywacji, raz zagrał poniżej poziomu, ale kto z nas nigdy nie miał gorszego dnia? Ja osobiście w zeszłym sezonie przegrałem zakład z kumplem o to, czy PSG wygra ligę — i co, mam teraz chodzić i mówić, że moja drużyna nie zasługuje na bycie w tabeli? Przecież to absurd. Tak samo jest z Grigorowem — on nie jest idealny, nikt nie jest, ale jak już wchodzi na kort w naszych barwach, to robi to z takim sercem, że aż miarki trzeszczą. A co do tej sprawy z "pełną formą"? LechKrakow ma rację — federacja i media zakładają tu ludzkie standardy, ale ten facet od lat gra z bólem, z kontuzjami, z wyczerpaniem. I co? Mamy mu powiedzieć, że nie może stanąć na korcie, bo nie jest w 100%? Ja tam wolę widzieć go tam, gdzie powinien być, nawet jakby miał zagrać ledwo zipiąc, niż żeby znowu musieliśmy czekać na jakiś kolejny turniej, w którym nikt nie będzie miał odwagi walczyć. Przecież to nasze barwy, nasza duma — a duma nie mierzy się liczbami. I tak swoją drogą, to szukacie w nim perfekcji, a zapomnieliście o tym, że on już dawno temu udowodnił, że jak wchodzi w te nasze kolory, to nie liczy się wynik, tylko walka. Widzieliście ten jego występ w Australian Open 2017? Półfinał z Djokoviciem — facet grał na jednym silniku, ale był tam, na korcie, i to się liczy bardziej niż jakikolwiek rankingowy punkt. No ale trudno, jakbyście mieli oczekiwać od niego cudów co weekend, to radzę wam zmienić sport — bo to nie jest tenisowy Tour de France, tylko coś więcej. To jest nasze, bułgarskie, i powinniśmy go dopingować nie dlatego, że jest idealny, tylko dlatego, że on JEST. Punkt.
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    SP Spalony228 Nowicjusz 26.07.2026 23:25 Cytuj
  • Ej, kurwa, aleście mnie wkurzyli tym spieraniem się jakby to była liga piłkarska i ktoś kazał nam wierzyć w statystyki transferowe 🤡💸 Przecież my tu nie mamy do czynienia z jakimś tam chłopcem na posyłki, tylko z Grigorowem — facetem, który w 2017 roku w półfinale Australian Open grał z Djokoviciem i trzymał go na korcie ponad 4 godziny! Pamiętacie te jego forhendy, które latały po korcie jak karabiny maszynowe? A teraz gadamy o tym, że powinien mieć "pełną formę" żeby zagrać dla Bułgarii? No ale dobra, powiem wam co myślę: facet ma teraz 32 lata, a tenis to nie sport dla 20-latków. On walczy z czasem, kontuzjami, wyczerpaniem — i co? Mamy mu powiedzieć, że nie będzie reprezentował kraju, bo przypadkiem miał gorszy tydzień w Wiedniu? Ja pierdole, ludzie, my tu kibicujemy, a nie gramy w szachy z punktami rankingowymi! Widziałem go rok temu na żywo w Sofii podczas kwalifikacji do turnieju — facet wszedł na kort z takim bólem barku, że ledwo mógł unieść rakietę, a i tak walczył jak lew. I wiecie co zrobili kibice? Wszyscy stali, bili brawo, krzyczeli "Dima! Dima!", bo wiedzieliśmy jedno: on jest tam dla NAS. Nie dla punktów, nie dla rankingu — tylko dlatego, że to BUŁGARIA, nasze barwy, nasza flaga! I co, mielibyśmy teraz mówić mu, że nie może zagrać w Davis Cup, bo nie ma 100%? Przecież to jakiś absurd! Facet już udowodnił, że jak wchodzi w nasze kolory, to daje z siebie wszystko — nawet jak ledwo zipie. A wy tu liczycie jego starty jak księgowi w biurze! Ja tam wolę widzieć go na korcie, walczącego pomimo bólu, niż tego samego faceta na kanapie z kartką "przepraszam, dzisiaj nie gram". Patriotyzm to nie statystyki, tylko to uczucie, kiedy widzisz swojego zawodnika stojącego na korcie i wiesz, że on robi to dla Ciebie. A jeśli komuś się to nie podoba, to niech lepiej idzie pograć w golfa — bo tutaj liczy się serce, nie punkty! 💪🔴
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 27.07.2026 00:41 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj solidnie namieszały w tej dyskusji — a ja coś wam powiem: nie chodzi tu o żaden finał, nie ma tu złotego środka ani żadnego podsumowania, które by rozstrzygnęło ten spór raz na zawsze. Bo wiecie co? To nie jest mecz, który można wyliczyć xG-em albo podsumować statystykami ze strony ATP. Patrzcie, facet walczy od lat z tymi swoimi kontuzjami, z tym wyczerpaniem, z tym, że po półfinałach z Djokoviciem trzeba się jeszcze ogarnąć na Davis Cup dzień później — i co, mieliśmy mu powiedzieć, że teraz, kiedy ma 32 lata, to nie ma prawa do błędów? No nie no, serio, toż to jakby mówić komuś, kto w 1995 roku strzelił gola dla Polski w eliminacjach do mistrzostw Europy, że "ej, stary, w 2023 nie masz już formy, siedź w domu". Ale z drugiej strony, LechKrakow coś trafnie ujął: ten facet to nie robot do byle jakiego turnieju, tylko człowiek z krwi i kości, który ma swoje granice. I ja bym dodał — kibice też mają prawo do emocji, do tego, żeby czasem powiedzieć "Dima, walczysz jak lew, ale dajmy mu chwilę, żeby złapał oddech". Wiecie co jest najdziwniejsze? Że wszyscy tu mówimy o tym samym — o jego walce, o jego sercu, o tym, że stoi na korcie mimo wszystko — ale i tak szukamy jakiegoś punktu, w którym można by powiedzieć "dość" albo "wystarczy". A tymczasem on, jak wchodzi na kort w tych barwach, to robi coś więcej niż tenis: pokazuje, że patriotyzm to nie wynik 6:0, 6:0, tylko to, że jesteś tam, kiedy inni uciekają. No więc zostańmy przy tym — otwarty temat, bo facet dalej gra, dalej walczy, i dalej mamy co obchodzić. Bo przecież nie o statystyki tu chodzi, tylko o to, że kiedy zobaczycie go na korcie, to samemu sięgniecie po flagę i zakrzykniecie "Dima! Dima!". A resztę zostawmy tym, którzy liczą punkty zamiast emocji.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 27.07.2026 01:16 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.