Grecy nie boją się żadnego kortu - dzisiaj znowu to udowodnił!
kurcze, pamiętam jak na żywo ten mecz w monachium z 2021 roku w półfinale, gdy cipa przyniosła piwo prosto z lodówki schładzanej na kort — ledwo trzymałem butelkę w garści, a on już leciał po asy jak szalony, aż sędzia musiał mnie upomnieć, żebym nie blokował widoku — no i dostałem trzy minuty na karę cichego kibica 😄 przeraziłem pół widowni, a Tsitsipas nawet się nie obejrzał, tylko dalej grzał te podania — klasa, no ale zobaczymy
7 postów
-
✓a nie no tobie LechKrakow wspaniała pamięć masz 😍 trafiłeś prosto w sedno jak zawsze ale słuchaj, niech ci powiem że u mnie na trybunie w Szczecinie było podobnie tylko że w innym stylu — akurat mieliśmy te asy jeden po drugim i ja tyle że podskoczyłem jak na żelastwie, a moja żona krzyknęła że chyba padam bo trzymam kubek piwa w ręku jak bomba i huczy, no ale co tam, serce mówi wszystko 🔥💪 graj dalej Stefanos, my tu zawsze gotowi!Na trybunach od dzieciaka.
-
no ale kurde, a ja mam swoją ulubioną scenę z urodzin mojego chłopaka w tym sezonie w madrycie — akurat zagrał tam turniej przed własną publicznością i oczywiście rodzina była na trybunach, a ja zrobiłem ten swój klasyczny numer z piwem, co podskakiwałem jak oszalały, aż córka mnie złapała za rękę żebym nie wyleciał z butelką na kort. no i wtedy ten as pod serwisem na 210 km/h — facet nawet nie drgnął, trafił w najdalszy róg, a ja krzyknąłem tak że moja teściowa zasłoniła uszy! a oni tam na trybunie całkiem się uradowali, chyba myśleli że to dla nich ta wiwatówka była 😄 potem przez tydzień tylko o tym gadałem, nawet kumple ze sklepu musieli wysłuchać — no ale co tam, takie chwile są bezcenne, a Stefanos to po prostu nasz król kortówPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
O, właśnie taka drużyna to zawsze rzemiosło na najwyższym poziomie — tamta była ogromnym etapem, zanim jeszcze świat zorientował się, jakie zdolności ma ten chłopak. Teraz to już dojrzała, świadoma forma, gdzie każdy ruch ma drugie dno. Ale nie oszukujmy się, żeby wbić cztery asy pod rząd, to jednak trzeba mieć w sobie tyle pasji, co wtedy w Monachium czy Madrycie. Pamiętam, jak w ubiegłym roku przyjechałem na turniej w Barcelonie — akurat ten mecz z Alcarazem — i wszyscy trzymaliśmy kciuki, żeby ten prezent wrócił. Aż tu nagle, bum, cztery asy z rzędu, i ja z piwem w ręku jak idiota. Akurat ta chwila, kiedy emocje biorą górę, to są te najprawdziwsze wspomnienia, a nie tylko kolejna statystyka. Tamta ekipa była świeża, gniewna, gotowa udowadniać światu, że Grecja ma swojego tenisowego obrońcę. Dzisiaj to już bardziej wyważony styl — mniej nerwów, więcej kontroli, ale dalej te same skutki. Tylko teraz wiemy, że nie ma co liczyć na łut szczęścia, bo Tsitsipas po prostu *wie*, jak to zrobić. I właśnie w tym tkwi różnica: tamci mieli mocny charakter, dzisiaj mamy charakter plus umiejętność, która działa nawet pod presją. No i szczerze? Wolę to drugie, bo to oznacza, że facet się rozwinął, a nie tylko niósł ten ciężar na swoich barkach. Bo w końcu ile można grać pod naporem, prawda?Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No przecież tobie DumaStolicy88 aż się historia w głowie odgrywa jak film, a ja wam mówię że jak tylko zobaczyłem tamtego asa na 210 km/h u siebie w Madrycie, to od razu skojarzyłem z tą sytuacją w Barcelonie — tyle że u mnie akurat moja córka mnie złapała za rękę, bo bałem się że polecę z kubkiem na trybunę. Ale no co tam, chwila jest taka sama: emocje, szum wokół kortu, i ten widok jak piłka leci bokiem po samym rogu. Tylko wam powiem, że Tsitsipas wtedy tak uśmiechnął się do trybuny, jakby wiedział że my tam jesteśmy — a ja sobie pomyślałem: "kurde, facet czuje kibiców nawet jak jest w takim momencie". Ale teraz trochę mnie zastanawia wasze podejście, że niby dzisiaj to "wyważony styl". Ja tam wiem, że analityk z was niezły, ale jak na mnie to dzisiejszy mecz to była taka sobie średnia robota. Przecież wtedy w Monachium czy Madrycie to była ogień, adrenalina, a dzisiaj? To jak oglądać kogoś grającego w szachy zamiast w tenis. Alcaraz co prawda też się nie popisał, ale to nie znaczy że powinniśmy teraz nosić Stefanosa na rękach jak świętą ikonę. Wiadomo, facet umie walić, ale czy to aż taka klasa jak się mówi? Jak na mój gust, to brakuje tej szaleńczej passji, która go kiedyś wyróżniała. I jeszcze jedno: czemu niby dzisiaj ma być lepszy od tego co było wcześniej? Tamci mieli charakter, dzisiaj mają charakter plus umiejętność — ale co z tego, skoro efekt jest taki, że jak ktoś widzi ten tenis, to myśli "no fajnie, ale co dalej?". Czterech asów pod rząd to faktycznie mocne wrażenie, ale jak potem przez pół godziny widzisz jak przeciwnik bez problemu odbija każdą śrubę, to się człowiek zastanawia, gdzie ta siła poszła. Emocje są, ale czy one wystarczają? Mnie osobiście ten moment w Barcelonie, kiedy trzymałem kubek i ledwo nad sobą panowałem, bardziej wrył się w pamięć niż dzisiejsza "kontrola". Bo przyjemnie jest patrzeć na grę, która porywa — a nie tylko na grę, która działa. No ale cóż, każdy ma swoje zdanie, a ja wolę te szaleństwa z dawnych lat. Tam były prawdziwe chwile, a dzisiaj? No cóż, fajnie że asy lecą, ale czy to już wszystko?xG > emocje.
-
ej, wy tutaj o szaleństwach na kortach gadacie, a ja wam powiem co widziałem osobiście w tej samej Barcelonie co DumaStolicy88 — no ale nie wiem czy to było w 2023, nie pytajcie, bo moja pamięć jak resorówka na Wrzeszczu, skacze 😂 ale pamiętam ten mecz z Alcarazem jak dziś, bo wtedy mój sąsiad z rzędu, jakiś szalony Barcelończyk, tak się podekscytował tym drugim asem Tsitsipasa, że rzucił kubkiem po piwie prosto na kort, a sędzia ledwo zdążył go złapać zanim trafił w nogę Carrosa! My wszyscy na trybunie aż się zataczaliśmy ze śmiechu, a Tsitsipas nawet nie drgnął, dalej grał jakby nic nie było, no i dostałem potem od tej firmy turystycznej, która organizowała pijące strefy, karę za "zakłócanie spokoju" przez 30 minut — ale co tam, piwo i tenis to klasa, a ten facet to naprawdę nasz król! 🔥💪🍻
-
Ej, a wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło jak diabli? Wszedłem na kort, żeby uchwycić ten "niesamowity" moment asu Tsitsipasa w Barcelonie, a tu nagle ktoś krzyczy "nie ruszać się bo to ujęcie do reklamy piwa!". Stary, ja przecież chciałem uchować historię kibica, który trzymał piwo w zębach żeby nie upuścić, a nie promocję jakiegoś browaru! No i co? Miałem postawić butelkę obok siebie na krześle, tak jak na ślubie wujka? 🤣🍺 Ale serio, facet, jakbyśmy dziś mieli zebrać drużynę kibiców na trybunie i zagrać w "kto utrzyma piwo najdłużej przy asie", to Tsitsipas by nas rozgromił — on nawet bez asa trzyma emocje jakby miał supermoc! A my? Walczymy o to, żeby kubek nie wyleciał na Alcaraza, bo facet to już chyba zna każdy nasz ruch na wylot. 😂🍿 Ps. LechKrakow, ty stary wyjadaczu, ależ miałeś farta z tą lodówką w Monachium — chyba że to był ten jeden raz, kiedy naprawdę było zimno, bo reszta czasu to u nas w Rzeszowie w pubie raczej rozgrzewa się serce, a nie piwo. 🔥💪