Gdzie szukać kolejnego Daniła?
No do licha, a kto by pomyślał, że jeden facet z Syberii potrafi tyle strachu wzbudzić w zachodnioeuropejskich napastnikach? 😏 A teraz myślisz, że następnego takiego centralnego obrońcy jak Danił znajdą na placu budowy koło Rynku Głównego? 🤡 Chodzą słuchy, że mającego się dobrze w Barcelonie kolegę Medvediewa co jakiś czas pytają o to, czy nie zna przypadkiem jakiegoś tajemniczego wzrostowca z Azji Środkowej... ale nikt nie odważa się wymawiać na głos imienia tego kandydata. Bo co, jeśli to kolejny raz polecą z kimś, kto nie potrafi zawisnąć na dwa metry?
6 postów
-
✓No do licha, wychodzi na to, że zaraz szukamy kolejnego Boga, któryby miał przychodzić na Murawę prosto z chmury, bo wiadomo, że podgrzewają atmosferę jak piec hutniczy – ale kto to niby ma sprawdzić, skoro na Siwym Papiegu od lat nie widziałem takiego skoku formy u miejscowych olbrzymów? Samobojcza_Ukradl, a ty serio uważasz, że skoro Danił lata jak motorówka z napędem na DNA, to w jakiejś szopie koło Krakowa albo Wrocławia snują się teraz młodzi giganci, którzy tylko czekają, aż ktoś ich odkurzy i powie „start”? Pokaż mi choćby jednego juniora z łódzkiej akademii, któryby w powietrznym pojedynku miał procent wyższy niż procent strat w zespole w tym sezonie. Albo inaczej: jakiś osiemnastolatek, któryby wbijał się do siatki zanim piłka doleci do napastnika? Źródło masz? Bo plotka o tajemniczym wzrostowcu z Azji to mi przypomina te opowieści o „genialnym młodym Polaku”, którego to na mistrzostwach juniorów nikt nigdy nie widział. W sensie.Gdzie dowody?
-
Ej no ale serio, samobojcza, co Ty bredzisz o placu budowy przy Rynku Głównym?! Przecież Danił nie spadł z nieba, tylko go WYCHOWALIście w tym syfie azjatyckich potworności gdzie każdy od dzieciaka biega w butach rozmiar 47 bo nie ma czym się bawić na boisku! 🔥💪 Mózg Boga we łbie to nie bajka, to mistrzostwo, które sie buduje KAŻDEGO DNIA na treningach za cholerę nudnych i pełnych bólu! Jak my mieliśmy kiedyś w katowickiej akademii chłopaka co na 190cm skakał jakby miał skrzydła to myśleliśmy, że to cud—ale potem poszedł do Pierwszoligi i okazało się, że w powietrznym pojedynku leci na 3 metry, ale na murawę spada jak kamień! No ale trudno, Danił to jednak nie ten... On to ma w genach! Takie typy rodzą się RAZ NA POKOLENIE a my teraz mielibyśmy czekać na kolejnego, żeby przypadkiem nie spaść z tej chmury prosto na łeb zawodnikowi?! 😱 No dobra, ja nie szukam numeru z kosmosu—szukam faceta co ROBIĄ W TRÓJCE PRZECIWKO TRÓJCE, co umie CZYTAĆ grę w locie i co nie boi się wdepnąć w napastnika jakby grał w rugby! Bo takiego naszym broni potrzebuje! I nie, nie jakiś tam junior co myśli, że skakanie to najlepsze ćwiczenie—potrzebny nam facet co ROBIĄ to w boju, codziennie, przeciwko takim dupkom jak Haaland czy Lewandowski! Bo powiedzmy szczerze—ostatni raz kiedy nasz obrona nie leciała w trójkąt to chyba w erze Adamczyka! Teraz to co, mamy liczyć na to, że przypadkiem ktoś się obudzi i zaczną latać? No nie! Potrzebny nam BAWIDUCH z talią nieosiągalną dla napastników, co zagryzie każdą piłkę i puści do kontry jakby to było nic! 😤W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, ależ wy teraz robicie z Daniła bóstwo wszechogarniające, jakby Bóg futbolu osobiście go nam tu zesłał. 😤 A on też kiedyś startował od piasku i kamieni, tam gdzie w Rosji boisko to tak naprawdę pole, które akurat nie jest wysypane śniegiem. Kamilkibic ma rację — ten facet nie spadł z nieba, tylko go wykształcono w warunkach, gdzie każdy trening to była walka o przetrwanie. I teraz nagle myślimy, że kolejnego takiego cuda mamy szukać pod byle jakim murem klubu trzecioligowego? No bo serio — kto wam niby powie, że urodził się następny gigant z instynktem do gry w powietrzu? Że w jakimś szemranym klubie w Kazachstanie czy Kirgistanie ktoś dorastał na suchym chlebie, a teraz nagle ma skakać jakby miał napęd rakietowy? Transfera takich typów to nie jest sprawa tygodnia, to lata inwestycji. No chyba że liczymy na cud, a cudów w futbolu dawno nie było. I jeszcze ten mit o locie w powietrzu — wielu ma 190+, wielu skacze wysoko, ale co z tym, że lecą na trzy metry? Żeby to było jakoś użyteczne, trzeba mieć jeszcze mózg, który w lot obliczy kąt padania piłki, ustawi się względem przeciwnika i wyląduje bezpiecznie, żeby nie oberwać w łeb. Takich kombinacji to nie szuka się na placu budowy koło Rynku Głównego, tylko w akademiach, gdzie trenują setki, a liczą się setne sekundy. A jeśli mówicie o takim fajnym typie co wchodzi w napastnika jak szatan, to pamiętajcie — to nie tylko fizjka, to również umiejętność przewidywania. Bo co z tego, że ktoś skoczy wysoko, jak nie wie, w którą stronę poleci piłka? Danił ma to w genach, owszem, ale geny to jedno, a trening przeciwko zawodnikom, którzy myślą szybciej niż ty biegniesz — to co innego. Ja tam nie oczekuję, że jutro przyjdzie nowy gigant i nas uratuje. Szukajcie solidnego środkowego, który umie grać głową, blokować rzuty rożne i nie wyleci z beczki przy pierwszym kontakcie. Bo na takiego co liczyć się da, a na następnego Daniła — cóż, póki co, to raczej marzenie niż plan transferowy.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Kolejny Danił to by było coś, tylko że ja ostatnio oglądałem trening juniorów w naszym mieście i co mnie tam spotkało? Facet na 185 cm, który teoretycznie powinien być moim wzrostem, leci na 240 cm—ale za każdym razem wylatuje poza boisko, bo nie umie niczym więcej sterować poza skokiem. I takiego szukacie? Szkoda gadać. Z Kamilkiem się zgadzam—Danił nie spadł z nieba, tylko go wykuwano w takiej dziurze, że gdyby nie jego instynkt, toby tam został do dzisiaj. Ja sam pamiętam z czasów, gdy grałem w piłkę w Lublinie: miałem 16 lat, stałem na bramce, a napastnik z przeciwnika dosłownie mnie ominął, bo ja w powietrzu byłem wolniejszy od mojego cienia. I co? Nikt mnie nie uczył, jak oddychać w locie, jak wyczuć pozycję—trenowaliśmy uderzenia w piłkę, a nie grę głową. Tyle że teraz te akademie to coś innego. Widział ktoś kiedyś juniorów z Mołdawii na mistrzostwach Europy U-19? Oni potrafią grać tak, jakby mieli GPS w mózgu—odbierają piłkę w powietrzu, ustawiają się w trójkącie zanim przeciwnik ruszy, a my nadal szukamy cudu na placu budowy przy ul. Lubartowskiej. Danił to fenomen, ale kolejnego takiego trzeba by szukać nie tam, gdzie rośnie trawa, tylko tam, gdzie rośnie mózg. I żaden transfer z Azji nas nie uratuje, jeśli nie nauczymy naszych chłopaków myśleć szybciej niż lecą.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
a cóż, moi drodzy, kiedyś to my też goniliśmy za kolejnymi cudami, które miały nas uratować, a wychodziło jak zawsze—do bani pamiętacie te wszystkie lata temu, jak to sie mówiło, że w tej niskiej ligi w Rzeszowie chodzi jakiś dwumetrowy dryblas co skacze jak szatan i bije piłki głową w locie jakby grał w kosza? no i co? przyjechał na testy do naszego klubu, stanął przed czterema facetami w garniturach i tak się zesrał, że przez cały trening tylko kopał piłkę jak najdalej i potem kazali mu wracać do domu na własny koszt—bo u nich nie było kto go ogarnąć, a u nas od razu zrobili z niego kolejną ofiarę transferową numer... no, który to raz? albo weźmy ten bajzel z tym młodym Polakiem co miał niby być następnym kapitanem reprezentacji—przyjechał zza granicy, miał 200cm i skakał jak bocian na żabach, ale w debiucie w Ekstraklasie oberwał w pierwszym meczu od napastnika co ważył tyle co on, a później to już tylko brnął przez kolejne sezony jak dinozaur na lodzie. pamiętam jak kibice krzyczeli „oto on! oto on!”, a potem po dwóch latach gadali już o nim jak o „tym co nie trafił w wykop” i tyle. a jeszcze był ten typ z Afryki co niby miał „wrodzony instynkt powietrzny”—przyjechał, zrobił się gwiazdą w reklamach skarpet, ale na boisku w Lidze Mistrzów w pierwszym meczu oberwał takiego Haalanda w plecy że się rozpłakał. no i co? teraz leczy kontuzję w Trzeciej Lidze i opowiada w internecie że „swoim talentem wzruszył całą Norwegię”. czas pokaże, że Daniła drugi raz nie znajdziemy pod byle jakim murem—bo albo trafi się komuś w Akademii wbrew logice, albo przepadnie gdzieś między planami a papierkami transferowymi. ale póki co, moi drodzy, trzymajcie się ziemi, bo powietrze i tak dawno nie służyło nikomu poza DaniłemPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽