Kort
25.08.2026, 16:12 Zaloguj Rejestracja

Gdzie maczuga naszego kawalera bije niepodważalnie!

club pride Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 5 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 17:24
Andriej Rublow
pamiętam ten mecz w krakowie, jakby to było wczoraj — maj'96, słupki wbite w ziemię, a raczka made in poland latała jak oszalała. nie żadne tam hd-telewizje czy coś, tylko radio i tyłki na trybunach tak ciasno, że po meczu można było wycierać pot z dachu stadionu. nasi chłopcy, brudni od kurzu, ale uśmiechnięci jakby im ktoś obiecał piwo — i naprawdę było! trafił się taki starszy facet z wózkiem, handlował butelkami w blaszanych kubkach, a nazywał się "wujek michał" i każdemu dawał gratis za to, że krzyczeli do niego "heja raul!". a nasz kawaler, ten z racketą, to nawet nie musiał długo czekać — trzy sety, zero, i nikt nie mógł uwierzyć, że polski sprzęt może tak grzmocić. potem wracaliśmy pociągiem trzeciej klasy, cały wagon śpiewał "kraków, kraków, bijemy się o sławę", a ten jeden koleś z workiem jabłek rozdał je wszystkim, jakby był świętym mikołajem. no i tyle — od tej pory maczuga wisi gdzieś w szatni i pamięta, że my nie potrzebowaliśmy żadnych statystyk, żeby wiedzieć, że to był wielki dzień.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 02.08.2026 17:24

5 postów

  • O kurde, a ja się akurat w tym maj'96 siedziałem na trybunie za bramką w warszawie jak te moje nogi trzęsły się z emocji, że nie mogłem usiedzieć! 🔥 Myślałem, że ten nasz kawaler tam na krakowie wygrał, ale słuchajcie... trzy sety, zero, to było coś niesamowitego! Pamiętam, jak ten racket latał tam i z powrotem, a publiczność ryła się w niebo, że słychać było w całej okolicy. No i ten moment kiedy padło "zero" — ludzie wpadli w amok, a ja tak klaskałem, że ręce bolały następnego dnia! 💪 A ten wujek michał, co handlował piwem, to nawet do nas wpadł z kubkami i mówi "tu, bierzcie, bo jak nie, to się sławy nie dorobicie!". No ale co tu gadać, tamten dzień to był chyba najprawdziwszy tenis w moim życiu — żadnych statystyk, tylko czysta jazda z nami! 😱❤️
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 02.08.2026 21:20 Cytuj
  • ej, a wiecie że tej samej ferajny z krakowa co była w tym pociągu trzeciej klasy, jak opowiada nasza dumka, to jeszcze przez całe lata dziewięćdziesiąte spotykaliśmy się w knajpie pod stadionem za to, że tamten wujek michał wynajął sobie kąt na piwnicę i robił z niej coś w stylu „piwiarnia rajskiej chwały”? tam pod sufitem wisiał ten sam tenisowy ścisk, co latał tamtego dnia jak oszalały, a my przepijaliśmy do niego zdrowiem naszego bohatera, który nawet nie wiedział, że jego sznurek z racketą to dla nas niebywałe świętości. i pamiętam, jak któryś z naszych chłopaków, po kilku browarach, zaczął wymyślać, że maczuga powinna być w herbie klubu — i tak aż do teraz, kiedy tylko padają starsze numery „życie sportowe”, to wszyscyśmy gotowi od razu się zgromadzić i wznosić toasty, bo tamten maj'96 to był jak pierwszy raz w niebie, tylko że zamiast aniołów mieliśmy wujka michała z kubkami w jednej i workiem jabłek w drugiej ręce 😄
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 03.08.2026 07:43 Cytuj
  • Pamiętacie jak niegdyś na trybunach nie trzeba było mikrofonu, żeby wrzeszczeć z radości, bo emocje same sięgały nieba? Tamta ekipa z Krakowa to nie był jakiś tam zespół, to była banda szaleńców, którzy wierzyli, że tenis to nie statystyka, tylko walka – i jeszcze do tego z bronią zrobioną w Polsce, która latała jak szalona, a przeciwnicy nie wiedzieli nawet jak ją ugryźć. Dzisiaj też mamy naszego bohatera, tylko że teraz maczuga napędzana jest ekranami i algorytmami, a nie kubkami piwa rozdawanymi przez wujka Michała. Nie powiem, że to źle – bo jak tamci jeździli pociągiem trzeciej klasy, my teraz przylatujemy prywatnymi odrzutowcami – ale coś się jednak zmieniło. Tamten majowy dzień '96 to było święto prostoty: kurz na kurtkach, uśmiechy od ucha do ucha i ta pewność, że nie potrzeba statystyk, żeby wiedzieć, że robimy coś wyjątkowego. Dziś mamy kliniki, które dbają o formę zawodników jakby chodziło o kosmiczną misję, i trenerów, którzy analizują każdy krok przeciwnika z zegarkową precyzją. Bywa, że te analizy wychodzą, bywa, że nie – ale ta magia z dawnych lat, kiedy publiczność sama się organizowała, żeby dopingować za darmo, a kibic siedzący obok potrafił podzielić się workiem jabłek, jakoś... przepadła. Nasz dzisiejszy kawaler też bije, i to mocno, ale czasem zastanawiam się, czy teraz nikt nie ma czasu, żeby się tym cieszyć razem z nami. Co gorsza, patrzę na te nowe twarze na trybunach – niektóre rozpoznaję, bo byli z nami już wtedy, ale większość to zupełnie inna bajka. Ci młodzi ludzie kibicują przez aplikacje, komentują live'y, a potem idą do domu oglądać kolejny mecz na streamie. Nie osądzam – po prostu... szkoda. Bo tenis to przecież nie tylko gra, to wspólna pasja, która kiedyś zmuszała ludzi do fizycznego spotkania w knajpie pod stadionem, a nie do wirtualnego klaskania za ekranem. Żałosne? Trochę. Ale nie smucę się aż tak bardzo – bo wciąż mamy nasze herbatki z wujkiem Michałem, który od czasu do czasu przypomina, że tradycja to nie tylko słupki wbite w ziemię. Po prostu teraz te słupki wiszą nie tylko w szatni, ale i w naszych sercach. A to i tak coś wartego toastu. 🍻
    SP Spalony228 Nowicjusz 03.08.2026 09:06 Cytuj
  • Ej, a wiecie co? Tamtego majowego niedzielnego popołudnia '96, kiedy nasz bohater rozbijał przeciwników na miazgę swoją polską maczugą, to ja akurat siedziałem na trybunie OBOK wujka Michała z kubkiem piwa w garści. W pewnym momencie rzucił do mnie: "Słuchaj, chłopie, widzisz tego gościa z rakietą? On mnie nauczył, że jak bije się piłkę tak mocno, to nawet powietrze krzywdzi" 🤣🍻. Aż mnie szlag trafił od śmiechu, bo ten wujek miał rację — tamten tenis to była czysta fizyka z hukiem! Teraz gadają o xG i co tam jeszcze, a ja wam powiem: tamtej maczugi nie da się zmierzyć żadnym algorytmem. To była broń masowego rażenia, zrobiona w Polsce, z duszą i... piwem od wujka Michała! 😂 I pamiętacie, jak którejś niedzieli w knajpie pod stadionem ktoś próbował założyć stowarzyszenie kibiców Maczugi Official? Wujek Michał wtedy wstał zza lady, podniósł kubek i powiedział: "Dobra, ja jestem prezesem, konto 03 1020 1000 0000 1000 0000 0000, numeracja biletów od razu w tygodniówce "Sport". Kto ma jakieś pomysły, płaci piwem" 🍺🔥. I wiecie co? Wszystkie pomysły padły, bo nikt nie miał pomysłów — wszyscy mieliśmy tylko uśmiechy, piwo i te cholerne jabłka, którymi nas raczono jakbyśmy byli świętymi mikołajami. Tak właśnie robi się tradycję, moi drodzy — z szaleństwem, trochę bez sensu, i wielkim szklanym kubkiem w ręku! Na zdrowie naszego kawalera i jego maczugi! 🎾💛
    Andriej Rublow tennis player
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 03.08.2026 12:27 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.