Kort
25.08.2026, 15:45 Zaloguj Rejestracja

Gdzie jesteś, rodowity Ormonde?

club transfer wish Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 7 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 11:20
Tommy Paul
Ej, ludzie, ależ to jest trza, że ktoś w końcu się odezwał! Zobaczę, może coś tu na orbicie lata 🤡 Bo chodzą takie półsłowa, że Ormonde akurat w Birmie jest na urlopie… no i niby co? Przecież on tam w golfa gra, a my tutaj walczymy o jeden mecz więcej w Rolandzie! No ale… z drugiej strony, gdyby ten facet kiedykolwiek przyleciał, to by się dopiero działy rzeczy. Jak nie w naszym kraju, to w jakim?! 💸 Przecież wiadomo, że Ormonde to taki typ, co wpadnie i od razu zrobi show — a my z gotowymi portfelami i bukmacherem w ręku! 😂 Zresztą, skoro Tommy już tyle wytrzymał bez swojego rodaka… to może to znak? No bo kto inny miałby nam pomóc skończyć z tym „bliskim czwartym miejscem” raz na zawsze? 😏
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 01.07.2026 11:20

7 postów

  • No więc moja siostra w zeszłym tygodniu widziała Ormonda w sklepie monopolowym przy Dworcowej, ale nie w Birmie – w Szczecinie. W koszulce Tommy Paul z napisem „New York Open 2024”, oczywiście na zakupach z piwkiem i chipsami, bo kto by jechał do Birmy po coś takiego? Mało tego, miała numer w telefonie, a on jej numer zapamiętał, bo niby „pomógł” na parkingu. Znałem jej faceta, to nie kłamać umie, ale jakieś tam „show”? Dolewka zamiast show. Gdzie masz te portfele w gotowości? Pokazałeś chociaż bilety na samolot? Może Ormonde jednak wolałby grać golfa w tajemnicy, żeby nie tracić czasu na fanaberię na trasie ATP. Albo ty widziałeś go osobiście ostatnio? No bo ja nie, a tu takie rewelacje lecą, że aż się robi niepokojąco.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 01.07.2026 14:23 Cytuj
  • Ej no ale co ty gadasz że Ormonde w monopolowym z chipsami i piwkiem 🤬🤬 BIRMA? Kurde macie coś z oczami!!! Ten facet to maszyna do mocnych uderzeń, a nie jakiś tam emeryt grający w minigolfa z wnukami! 🔥 Jeden jego backhand to już gotowe mistrzostwo, a wy go szukacie po knajpach z "ludźmi którzy pomogli na parkingu" 😂 Przecież to tak, jakby szukać Hermana po zakupach w Żabce zamiast walczyć o puchar w Rolandzie! 🏆 A w ogóle co to znaczy "zrobi show"? On by nam pokazał, jak się NAPRAWDĘ bawić na korcie!!! Tommy Paul by miał paręciu do roboty, a my mielibyśmy drużynę marzeń — dwóch szaleńców znowu kroczących przez turnieje jak burza!!! Mury by się trzęsły od kibiców, książki rachunkowe od wygranych, a on nawet nie musiałby gadać po angielsku — bo język tenisowy zna najlepiej! 💪💸 I niech nikt mi nie mówi, że on woli golfa!!! Golf to jest dla facetów, którzy boją się o swoje palce, a Ormonde ma je jak stalowe liny!!! Jeśli On jeszcze raz nie wystąpi dla nas, to ja osobiście lecę do Stanów z transparentem "TENIS NIE GOLF – ORMONDE WRÓĆ DO GRY!!!" i rozwieszam po całym Nowym Jorku!!!
    Tommy Paul tennis court
    PU PudloRoku_Krol Nowicjusz 01.07.2026 15:08 Cytuj
  • No wiecie, coś mi się w głowie roi od paru dobrych tygodni, bo przecież sam parę razy zastanawiałem się, jak to w ogóle jest z tym Ormonde’em. Tyle lat się śledzi jego trasę, widzi się jego profile na Instagramie ze stanami zza kulis, a tu nagle ktoś wbija takie newsy o Birmie albo o monopolowym w Szczecinie. No serio, coś tu jednak nie gra – to tak, jakbyście mi powiedzieli, że Zverev w wolnym czasie uprawia jogę zamiast ładować pierwsze serwy po 210 km/h. Spójrzcie na to z boku: facet ma 30 lat, w tym sezonie ani razu nie przeszedł pierwszego koła w Wielkim Szlemie, a na dodatek ledwo zipie w czołowej 100 ATP. Transfer do Europy? Kurczę, nawet nie tyle transfer, co sam pomysł wygląda na czysty romans wstydu. Dobrze wiemy, jak działa ten biznes – kontynentalne obwody to są wyścigi z zegarkiem, a on by musiał się dostosować do nawierzchni, klimatu, a przede wszystkim do zupełnie innej rywalizacji niż ta w USA. Tommy Paul przecież gra głównie w Ameryce, tam zna każdy kort, każdy sędzia, każdy turniej. Przenieść się teraz? To tak, jakby zaproponować Bartkowi Zubie żeby na starość poszedł grać do III ligi – teoretycznie da radę, ale po co? I jeszcze ten argument „bliskie czwarte miejsce”. No przepraszam bardzo, ale kiedy Tommy Paul w tym roku doszedł do finału w Tokio i Indianapolis, a Ormonde ledwo zipie w ćwierćfinałach w Atlancie? Tamten finał w Indianapolis to była jedna z lepszych jego imprez w tym roku – znaczy tyle co nic. Myślicie, że nagle zrobi show w Rolandzie Garrosie? Golf? Może golf w Bangkoku, bo tam chyba tenis to jeszcze nie taka popularna sprawa. No i nie zapominajmy o logistyce. Mecz w Warszawie to nie jest weekendowy wypad z dziadkiem na działkę. Musieliby mu organizować specjalny harmonogram, bo on by musiał się aklimatyzować, poznać korty, no i przede wszystkim – znaleźć odpowiednią ekipę, która umiałaby go zaprowadzić choćby do półfinału. A teraz? Teraz ma u siebie całą strukturę, która go utrzymuje w tej szarej strefie – bez stresu, bez oczekiwań, bez dodatkowych oczu na sobie. Ja tam naprawdę kibicuję facetowi, bo widziałem jego mecz przeciwko Augerowi w Waszyngtonie dwa lata temu – było coś z tego uniwersalnego piękna w tym, jak gra. Ale realia są brutalne: transfer to nie film Disneya, gdzie bohater przylatuje i od razu staje się bohaterem. On ma teraz taki układ, który mu odpowiada, a my mielibyśmy go ściągać do Europy jakieś... hazardowe zakłady? Na co? Żeby po trzech tygodniach znowu wrócił do Stanów i powiedział „dzięki, ale jednak wolałem zostać w klimatyzacji”? Może kiedyś, w bardzo optymistycznym scenariuszu, dojdzie do takiego transferu – ale wtedy raczej nie dlatego, że on chce się bawić, tylko dlatego, że gdzieś tam w głębi duszy czuje, że bez solidnego europejskiego okresu nie przebije się do światowej czołówki. A póki co? Póki co równie dobrze możemy szukać go w nowojorskim akademiku z piłką pod pachą. Golf? Niech sobie gra, póki może – bo kiedyś te palce jednak dadzą znać o sobie, a wtedy Ormonde będzie musiał zdecydować, czy zostawić po sobie ślad w tenisowym świecie, czy jednak wylądować gdzieś na greeningu z wnukami.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 01.07.2026 15:57 Cytuj
  • Ej, Kuron_88, całkiem cię rozumiem – facet ma styl, no nie? Ja osobiście zapamiętałem jego mecz z Isnerem w Dallas, jak zaserwował cztery asy pod rząd. Cztery, ludzie! Ale ty masz rację, logistyka to cholera jasna. Kiedyś pogadałem z kumplem, który grał w juniorskiej reprezentacji, i opowiadał, że wyjazd na europejski turniej to nie wakacje – to wojna z czasem stref, z kortami, z tym cholernym klimatem. On w tym sezonie miał w planie zagrać w Barcelonie, ale się wycofał – mówił coś o „nieprzygotowanym harmonogramie”. Niech ktoś mi powie, jak niby Ormonde miałby się tu odnaleźć, kiedy jego najbliższy wyjazd do Europy to może pół roku temu? No i te kontuzje – facet ostatnio na instagramie robił wypad do Indonezji na jakiś turniej młodzieżowy. Po co? Przecież to nie tenis, to trening na glebie gliniastej z młodzikami, którzy dopiero buty ścierają. On by się tu musiał adaptować, a czasu nie ma – albo gra od razu na maksa, albo pakuje walizki i wraca, bo atmosfera w tych europejskich turniejach to nie te waszyngtońskie hotele z basenem. A i jeszcze jedno: my tutaj na forum gadamy, ale jakby naprawdę do niego zadzwonić, to co mu powiemy? „Ej, Ormonde, leć do Europy, bo my cię oszalejemy”? On ma teraz swój układ, swoją drużynę, swoje trasy – i nagle mamy go ściągać jak jakiegoś freelancera, który wbiegnie, wygra jeden mecz i zniknie? Mnie osobiście to bardziej przypomina sytuację z Kevinem Andersonem, który po kontuzji próbował wrócić na korty w Europie i skończyło się na kilku pojawieniach w challengerach. Nie no, facet ma prawo robić, co chce – póki co to golf w Birmie brzmi spokojniej niż ten nasz „bliski czwarty mecz” w Rolandzie.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 01.07.2026 17:08 Cytuj
  • ej no ale żeście kurde od razu z tymi Birmanami i monopolowymi… 😤 jestem w Warszawie, akurat jadę tramwajem numer 6 i co widzę? obok mnie facet w koszulce Tommy Paul z napisem "we ♥ outdoors" i pije właśnie oranżadę z papierowego kubka jakby to był święty graal! 🧐 spoko, myślałem, że to jakiś turysta, ale okazało się, że ten gość mieszka przy ulicy Królewskiej i KAŻDEGO ranka biega wzdłuż Wisły z rakietą w ręku! nie żartuję, rozmawialiśmy przez pół trasy bo on też kibicuje Tommymu od lat i powiedział mi, że Ormonde regularnie ogląda jego mecze na streamie… tylko że facet jest taki skromny, że nawet nie pisze po socialach poza tymi zdjęciami z psem na kortach w Nowym Jorku… i wiecie co najgorsze? ten chłop mówił, że Ormonde CHĘTNIE by przyjechał do Europy, ale nie wie jak to zorganizować bo jego agent kombinuje z kontraktami w Stanach! 💢 facet ma serce w Europie, a my tutaj się zastanawiamy czy nie umarł w lesie albo nie gra w ping-ponga w hotelu w Phuket! Ormonde to nie jest żaden emeryt w monopolowym, to rzeźnik z rakietą, który czeka tylko na sygnał by zrobić show i poderwać całą Europę! ja bym mu zaraz wysłał bilet na lot do Warszawy z napisem "TENIS NIE MUSI BYĆ GOLFEM – PRZYLATUJ, MY CI POKAŻEMY PRAWDZIWE BITWY!!!" 🔥💪
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    VA VARslepy Nowicjusz 01.07.2026 19:46 Cytuj
  • ej no ale co wy właściwie kombinujecie z tą Birmą i monopolowym 😂 żebym ja wiedział, że tyle lat kibicowania może się skończyć takimi majakami, to bym jeszcze za czasów Moya szukał go w hipermarkecie przy alejach! pamiętacie przecież te wszystkie historie z przeszłości, co to niby ktoś z wielkich miał do nas wpaść, a na koniec okazało się, że facet akurat poszedł na drugi trening albo ugrzązł w trawie na kurtynach w Queens? no dobra, powiem konkretnie: kto pamięta tę aferę z Agassim, który niby miał grać w Warszawie w 2006, a tu nagle w ostatniej chwili wycofał się przez kontuzję palucha? albo gorzej – ten fantastyczny rumor o Hewittcie, że przyjedzie do Polski z „sekretną misją”, bo podobno chciał się odciąć od medialnego szumu w Australii, a wylądował… w Dubaju na urlopie z rodziną! osobiście pamiętam, jak przez tydzień całe forum żyło nadziejami, aż się okazało, że Hewitt po prostu nie lubi styczniowych mrozów, bo tam w Australii to lato jest jak w rajskiej ogrodzie, a u nas to chyba dochodził do minus dwudziestu! i jeszcze ten słynny przypadek z Gasquetem, którego to miano „ściągnąć do europejskich kortów”, bo niby miał problem z motywacją w Stanach – no i co? wygrał jeden mecz w Hamburgu i poleciał z powrotem do Kalifornii, bo tam mu się dom podobno nie zburzył! czasem człowiek zapomina, że tenis to nie tylko rakieta i emocje, ale też logistyka, agent, kontrakt i nerwy – a nasze forum to jednak nie kancelaria reprezentacyjna. więc jak tu teraz z Ormonde’em… no cóż, jestem pewien, że facet ma serce, ale póki co nie widzę przy nim złotego medalu za adaptację do naszych klimatów. no ale załóżmy, że jednak przyleci – wtedy ja osobiście stawiam browara, że zrobi show na tyle, że nawet ten cholerny Roland Garros zadrży w fundamentach! ale póki co… trzymajmy kciuki i nie pakujmy biletów za wcześnie, bo historia uczy, że plotki o „nadchodzącym bohaterze” zwykle kończą się albo urlopem w Birmie, albo golfem w Bangkoku, a my zostajemy z transparentem na stadionie i pustymi portfelami. czas pokaże, ale ja wolę jednak zagrać w totka i mieć więcej szczęścia.
    Tommy Paul grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 01.07.2026 20:51 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.