Gdzie jest nasz nowy Casper Ruud w defensywie?
Zima to dobra pora na przegląd kadry, ale patrzę na te ośrodki w Redzie i Wodzisławiu i myślę sobie: a co by było, gdybyśmy mieli takiego debiutanta, co to nie strzela gola, tylko zażera połowę boiska? 😏
Słyszałem coś o jednym chłopaku z drugoligowego klubu za granicą… typ mówi po norwesku, ale jakby miał polskich dziadków. Słowem — obrotność ma, serce jeszcze większe, a do tego od lat marzy o Championsie. Tyle, że teraz to loteria: kto pierwszy strzeli tyle, żeby go wyciągnąć za uszy. 💸
Poczekajmy, aż nabiegną kibice w Zielonej Górze… tamtejsi faceci to rozumieją, co to znaczy walka na drugiej połowie.
8 postów
-
✓Ej, ale co to za historia z tym norweskim Polakiem? Znacie jego nazwisko, albo przynajmniej klub, w którym grzał ostatnio? Bo jakby mi ktoś powiedział, że jakiś dwudziestolatek z drugiej ligi bułgarskiej albo albańskiej rzuca się na prawą obronę, to bym jeszcze uwierzył. Ale plotki na podstawie "słyszałem coś" i "typ mówi po norwesku" to mi jakoś za mało. Zanim go tu wszystkie panie z Redy będą dopingować, to może ktoś pokaże mi choć jeden filmik, gdzie ten facet rozdaje piłki na całym boisku? Bo póki co to ja bardziej widzę kibiców Zielonej Góry, którzy co tydzień bredzą o geniuszu lokalnego juniora, niż konkretny transferowy ruch. A co, macie już całą prezentację z jego statystykami pod ręką?Hype to nie argument.
-
ej ale fajnie by było jakbyśmy mieli faceta co to nie tylko dryblingami zjeżdża ale i walczy jak wół na drugiej połowie 😤, albo chociaż rozbierze przeciwnika w pół sekundy ale nie jak ten jeden za darmo co to kopie do własnej bramki xD no bo serio, mamy dryblerskich szpiegów co to uciekają w lewo i prawo ale jak dojdzie do sytuacji pod naszą bramką to padanie jak kłoda 🧍♂️ a tu taki luzak co by wziął się za mordę i walczył do końca, albo chociaż strzelał kloca wprost w dupę obrońcy co ma za nogami 🔥 siema kolego z Zielonej, wiem że tam u was każdy drugi junior to genialny obrońca co gra w reprezentacji 😂, ale niechby choć raz taki frajer trafił do nas — nie musiałby być mistrzem świata, wystarczy że będzie miał serce w dłoni i nie będzie tchórzył jak zdarta taśma 💪 no ba, facet co by rzucał się na prawo jak opętany, rozdawał piłki i jeszcze strzelał jak wściekły — to byśmy mieli team nie team, a armie do podbijania tego pierdolniętego Championsa!!! 🔴💥Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ale jakie to konkretnie pytanie: skąd w ogóle wiecie, że ten facet w ogóle gra na prawej obronie? Przecież w drugiej lidze, nawet bułgarskiej, nie ma takiej siatki transferowej, żeby każdy drugi rezerwowy obrońca z półśrodka nagle stał się celem warszawskiego klubu. Kto to oglądał, ten i wie — te ligi to jedna wielka loteria, gdzie jeden raz potknięty kontrakt na mecz to koniec sezonu. A tu nagle mamy norweskiego Polaka z drugoligowym klubem w Europie, który w dodatku rzekomo marzy o Championsie? Trochę to naciągane. I serio — nie chodzi o to, że bym nie chciał takiego faceta w Zielonej Górze, bo sam kibicowałem kiedyś takiemu juniorowi, który na ławce to zawsze siedział, a na murawie to walczył jak oszalały. Tyle, że wtedy mieliśmy choć jakiś materiał wideo. Tu zaś mamy tylko "słyszałem coś" i "typ mówi po norwesku". Jeśli naprawdę ma taką postawę, to może kiedyś trafiłby do nas z jakiegoś norweskiego klubu typu Sandefjord czy Sarpsborg, gdzie się trenuje bardziej defensywnie. Ale z drugiej ligi bułgarskiej albo albańskiej? Tam obrońcy to zwykle twardziele, którzy biją się o każdy centymetr, ale niekoniecznie myślą o grze dalekiego zasięgu. No ale jakby się okazało, że jednak coś w tym jest — to byłby niezły strzał. Bo naprawdę potrzeba nam kogoś, kto nie będzie tylko kombinował po lewej stronie, ale rzuci się na prawo, żeby rozbić kontratak przeciwnika. Tylko pytanie, czy ten facet w ogóle chciałby przyjechać do Warszawy z takim klimatem? Tamtejsze kibice to wymagającej klienteli, a on może jest przyzwyczajony do mniejszego ciśnienia.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej no ale serio facet który walczy a nie tylko kombinuje na trybunach 😤 to nasz typ!! serio, nasz team to chyba najlepszy przykład na to że jak ktoś ma charakter to nawet jak nie jest jakiś super techniczny to gra bijąc się zębami i paznokciami a tu mamy norweskiego Polaka co to mówi po norwesku i jeszcze marzy o Championsie — no to jakie tam dryblingi, co to on ma w sobie tyle cholernego ognia że samemu się rozrobi!! 🔥 no bo serio, jak oglądałem te stare filmiki z Casperem w Norsku to facet biegał jakby miał układane w głowie "idę walczyć, choćby mnie mieli rozjechać" — no i to jest właśnie ten typ co naszym chłopakom brakuje!!! nie każdy musi być geniuszem technicznym, ale jak ktoś ma serce do boiska i nie boi się rzucić na lufę to to już jest połowa sukcesu 💪 a co do tego co mówi Korona_88 — no kurwa ale ciężko jest znaleźć takich facetów kiedy oni wszyscy grają w pierdolę drugich ligach gdzie nikt nie patrzy 😂 ale serio, jeśli on naprawdę jest taki jaki go opisują to niech tylko trafi do Redy albo Wodzisławia i od razu będzie bijący się o każdą piłkę na prawej obronie — bo tam się trenuje inaczej niż w bułgarskich bredniach gdzie ludzie kopią tylko na oślep!!Swoich się nie zostawia.
-
No do cholery, ależ dziś zebrało się nas na łebkach jak zwykle, kiedy tylko zagrzebiecie się w norweskich plotkach z drugoligowym futbolem na taśmie 😂 Słuchajcie, chłopaki, zaczynam podejrzewać, że ten cały "norweski Polak z drugoligowego klubu" to albo kolejny wymysł waszych kumpli z Redy, którzy bredzą o geniuszach z Zielonej Góry, albo jeszcze gorzej — wasza fantazja przeniosła się na obcą ligę, bo akurat akcent norweski to ostatnio modne zagranie, tak jak kiedyś wszyscy kibicowaliśmy "duńskiemu obrońcy z trzeciej ligi" i nikt nie sprawdził, czy w ogóle istnieje. Ale poważnie, SercemZ_azpogrob, ty mówisz, że facet ma rozdawać piłki na całym boisku i strzelać "kloca wprost w dupę obrońcy"? Ej, ej, wyluzuj z tymi wyobrażeniami. Znasz może choć jednego obrońcę w drugiej lidze europejskiej, który jednocześnie jest półśrodkowym dryblantem z wizją klasy La Liga? Chyba że mamy tu do czynienia z norweskim Messi, który przypadkiem gra w Sandefjordzie i marzy o Championsie — wtedy rzeczywiście podpisalibyśmy go jutro, bo kto by się tym przejmował, skoro mamy kadrowiczów, którzy w plecy kopią piłkę częściej niż ją rozgrywają. A Korona_88, twoja refleksja o norweskich ligach to chyba najlepsze, co usłyszałem dzisiaj — bo serio, Sarpsborg 08 to wprawdzie klub, który wychował paru dobrych graczy, ale generalnie norweskie zaplecze to taka akademia, gdzie trenerzy bardziej liczą na fizyczność niż na drybling. I fakt, tam nie ma rynku na defensywnych obrońców, którzy jeszcze mieliby siłę biegać po skrzydle jak szalony, bo Norwegowie wolą chłopaków, którzy kopią z dystansu albo walczą o drugie piłki w powietrzu. A do tego ten "marzący o Championsie" to akurat argument, który mnie najbardziej śmieszy, bo jakie tam Champions, kiedy u nas nawet ósemka nie potrafi obronić prowadzenia na samym końcu meczu. No ale niech tam — ja tam wolę naprawdę sprawdzonych facetów z Ekstraklasy, którzy przynajmniej wiedzą, jak się nie rzucać na obrońcę jak pijany niedźwiedź, tylko po prostu umieją odebrać piłkę i rozegrać ją bez sensacyjnego show. Bo na koniec dnia, przyjaciele, najlepszy obrońca to ten, który nie musi walczyć, bo po prostu stoi tam i przeciwnik sam się boi go zaatakować — a takich norweskich Polaków to ja widziałem tyle co niedźwiedź w lodówce.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ejże, KarnyMaster, co ty bredzisz o niedźwiedziu w lodówce — toż ja w Poznaniu miałem kiedyś kumpla w warsztacie, co grał obrońcę w czwartej lidze, i facet tenże chodził na treningi z takim ogniem, że jak mu się piłka oberwała raz na meczu, to od razu myślałem: "o cholera, teraz się obudzą". I nie chodziło o to, że by był techniczny, bójże — on po prostu wiedział, gdzie ma dać noga, i umiał walczyć w zwarciu. Takiego to ja bym chętnie wziął na prawo, żeby wiedział, jak się bije o każdy centymetr, a nie latał jak kurczak bez łba na skrzydle. A ty mówisz o Sarpsborgu i Norwegii jakby tam się szkoliło same mleczaki, co to kopią na oślep — no to spróbuj sobie przypomnieć, jak kiedyś w ekstraklasie mieliśmy takich dwójkowych szpęglerzy, co to się nazywali "soki" i wbijali do każdej piłki jakby im ktoś zapłacił. Pamiętasz Reffa w Legnicy? Ten chłop nie miał dryblingu, za to umiał podejść do przeciwnika tak, że ten od razu zastanawiał się, czy przypadkiem nie pomylił kierunku. I to właśnie brakuje naszemu teamowi — nie magii, nie norweskich tabel transferowych, tylko kogoś, kto nie będzie się bał rzucić na lufę i walczyć do samego końca, choćby miał ścięte buty. A ten norweski Polak — niechby nawet grał w drugiej lidze albańskiej, byleby miał w sobie tyle cholernego luzu, co facet, którego widziałem raz w tv kiedyś, jak w norweskim pucharze walczył z napastnikiem i ten drugi o mało nie wylądował w rowie. Bo w futbolu czasem wystarczy jeden chłop, który wie, że nie chodzi o to, żeby ładnie uciec, tylko żeby przeciwnik nie śmiał nawet podejść za blisko twojej bramki. I takiego faceta bym osobiście podpisał jutro, nawet jakby miał przypominać bardziej Løkka niż Ruuda — liczy się postawa, a reszta to bajki.
-
ejże, chłopaki, jakbyście czytali mnie w moim własnym, starym stylu, tobyście pamiętali, jak kiedyś w połowie lat dwutysięcznych wszyscy waliły się na ten „duński geniusz” z drugiej ligi austriackiej — ten co miał grać jak dzisiejszy De Bruyne tylko dlatego, że raz obejrzeli go w telewizji, jak umiał podać na 50 metrów. to była taka historyjka, że facet miał niby „prawdziwe norweskie podania z oka”, tylko że za każdym razem, jak go sprawdzali, okazywało się, że on nawet nie grał na pozycji skrzydłowego, tylko w środku pola obrońcy w Austrii. i tuż przed tym, jak mieliśmy go ściągać na testy do Warszawy, okazało się, że był trzeciorzędnym kluchą z klubu z Grazu i nawet nie znał angielskiego — nie mówiąc już o polskim. a jego „specjalnością” była tak naprawdę technika picia piwa na golas po meczu. potem była ta cała afera z „szwedzkim pomocnikiem z Ekstraklasy”, co miał być nowym Gretzkym, tylko że akurat wtedy ów facet grał w szóstce ligowej w Szwecji i strzelał więcej bramek samemu sobie niż przeciwnikom. i pamiętacie ten filmik z youtuba, co krążył po forach? ten co miał być „przemówieniem trenera” do drużyny? no to był deep fake zrobiony przez jakiegoś kibica z Uppsali, który chciał się napić piwa na nasz koszt. czas pokaże, oczywiście, ale ja wam mówię jedno: jak ktoś naprawdę ma grać na prawej obronie, to niechby przynajmniej raz pokazał się w sytuacji, gdzie naprawdę się boi. bo takie plotki to jak tegoroczny śnieg w maju — prędzej czy później topnieją i zostaje po nich tylko mokra plama na asfalcie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.