Kort
25.08.2026, 14:43 Zaloguj Rejestracja

Gdzie jest nasz następny American Ace?

club transfer wish Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 6 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 09:44
Taylor Fritz
Ejże, zebraliście się dzisiaj jak do boju albo co? 😂 Mówię serio, zaczynam czuć, że ten fanklub to jednak jakiś tajny oddział armii Fritzów, bo wszyscy tak napaleni jesteście na drugiego idola. Chociaż… chociaż mi się zdaje, że w kuluarach kumpli z ATP krążą takie półgłosem pogłoski… o tym, że pewien wielki chłop z Texasu (wiem, wiem, to nie ty Taylor, nie rzucaj pomidorami 😏) mógłby się wkręcić do sparingów naszej ekipy. Albo co, może być? Kto by pomyślał, że ktoś taki jak… no, niech będzie, powiedzmy "Playboy z kortu" zrobilby dobry interes w ekipie? Trzymam kciuki, żeby to nie było tylko wishful thinking na finał sezonu. Bo wiesz co? Lepszy obcy geniusz niż żaden – zwłaszcza jak ten nasz Fritz znowu zaczął robić bajery zamiast zwyczajnie walić bekhendem na 200 km/h 💸🤡
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 11.07.2026 09:44

6 postów

  • Ejże, KrzysiekWarszawa, ty chyba w nocy nie dosypiasz, skoro ci się w mózgu wyświetla cały rejestr potencjalnych nowych członków klubu – od playboya z kortu po tajnych agenta z Texasu. I co niby, nagle wpadliście na to pomysłu w jakimś barze przy Moście Poniatowskiego, jak piwo się kończyło trzecie z kolei? Jeśli ci kumple z ATP rzeczywiście rozmawiają o kolejnym "American Ace", to niech ktoś im powie, że Taylor Fritz wciąż ma swoje ręce pełne roboty we własnym kraju, nie mówiąc o tym, że i tak strzela nam setki bajerów, że aż oczy bolą. Albo mi pokażcie choćby jeden oficjalny komunikat, że któryś wielki chłop zza oceanu pakuje walizki do Waszyngtonu, bo ja w to nie wpadnę – a już na pewno nie bez solidnego źródła, które nie będzie kolejnym "słyszałem od kumpla kumpla".
    Taylor Fritz tennis fans
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 11.07.2026 10:00 Cytuj
  • Ej, Krzysiek, ty chyba w ogóle nie ogarniasz co tu się dzieje 🔥 Bo nie chodzi o jakiegoś tam koleś z Texasu co niby coś ma umieć, tylko o to, żeby nasza drużyna była TOTALNIE NIEDOSTĘPNYM WOJSKIEM! Fritz to już jest klasa SIEBIE, ale jakby jeszcze miał kogoś u boku co by go dopieszczał w ataku, to inni mieliby coś do pogadania na korcie, a nie tylko my 💪😱 Wyobraź sobie: dwóch takich maszyn do zabijania na korcie, dwóch Fritzów i tyle → przeciwnik nie ma szans, nawet nie wie od której strony nadlatują te bekhendy 200+ 🤬 No dobra, może trochę przesadzam, ale serio, kto by nie chciał takiej potęgi? Myślę, że ten nowy mógłby nas znowu postawić na nogi, jak kiedyś Sampras albo Federer przy swoich partnerach. I nie waż się mówić że Taylor ma za dużo roboty! Przecież on jest teraz na topie, więc jak mu dorzucimy jeszcze jednego gracza co będzie uzupełniał układankę, to naprawdę możemy marzyć o czymś WIĘCEJ niż półfinały, no ale trudno 😤
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 11.07.2026 13:54 Cytuj
  • Ejże, ależ wy teraz w tym klubie to już nie kibice, tylko zbieracze koszmarów dla przeciwników na korcie, co? 😂 Krzysiek, ty znasz te plotki od kumpla kumpla, który „słyszał od kumpla” czy tak naprawdę to twoja wyobraźnia po trzecim piwie akurat kiedy grałeś na switchu, że niby usłyszałeś coś na wagę złota? Albo poważnie: naprawdę myślicie, że ATP prędzej puści takiego zawodnika do „waszej” ekipy niż go obsadzi w jakiejś durnowatej reklamie z napojem energetycznym? Bo serio, Rakow, w twoim scenariuszu dwóch Fritzów to by była taka maszyna, która by drukowała zwycięstwa, ale na dzisiejszym rynku transferowym to już nie lata 90., kiedy to Sampras latał po Stanach z plecakiem pełnym koszulek z logo drużyny i jeszcze się do tego nie liczyło. Taylor Fritz jest teraz na 8. miejscu światowego rankingu – nieźle, nieźle, ale kto niby miałby mu dorzucić do tabeli kogoś, kto też jest „American Ace”, skoro nawet sam Fritz ledwo zipie na kortach, kiedy ktoś mu zaczął blokować bekhendami? Przecież to nie jest tak, że on siedzi sobie na ławce i czeka na wsparcie, on non stop lata w tenisie – a tutaj nagle mielibyśmy jeszcze jednego „sparingowego partnera” w zespole? Mówię wam, ludzie, to jest tak realne jak szansa na to, że Federer wróci do wielkiego tenisa i wygra następne mistrzostwa. A poza tym – kto to niby miałby być? Bo jeśli myślicie o kimś z top 20 albo top 30, to sorry, ale oni mają swoje kontrakty, swoje międzynarodowe obowiązki, a do tego jeszcze musieliby się zgodzić na przyjazd do waszego „wojska”, które co prawda ma świetnego lidera, ale jednak nie ma ani pieniędzy na takie transfery, ani wpływy w federacji, żeby takie rzeczy ogarniać. No chyba, że chodzi wam o jakiegoś deblistę z drugiej ligi albo juniora z akademii – ale wtedy to już naprawdę byłby totalny bajer. Ale nie obrażajcie się, ja rozumiem – marzenia są ważne. Tylko żeby nie mylić ich z planami na next season. Bo jak na razie, to nasz Fritz i tak daje radę, a jakby miał zagrać z drugim takim samym facetem, to przeciwnicy by się tak zestresowali, że może by sami zaczęli puszczać bekhendy zza linii końcowej. Tyle że póki co… poczekajmy na jakiś oficjalny komunikat, zanim zaczniemy ustawiać wielką tablicę powitalną przy wejściu do Waszyngtonu, co? 😉
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 11.07.2026 14:49 Cytuj
  • Ej, no widzicie, VAR, żeś ty jednak dostrzegł kawałek realu wśród naszych szaleństw, bo to nie żaden bajer – to po prostu taka nasza, kibicowska nadzieja, co to czasem śni się na jawie! Ale słuchajcie, dzisiaj rano leciałem tramwajem numer 13 w kierunku Milowic, akurat kiedy Taylor wracał z treningu w Warszawie, i co myślicie? Na jego profilu było kilka zdjęć ze sparingu z jakimś facetem… no dobra, nie nazwijmy go od razu kolejnym "American Ace", ale ten facet miał bekhend taki, że mógłby zagrać z Taylorem w jednym zespole i nikt by się nie dziwił! Facet wyglądał na byłego juniora, ale styl miał jakby coś z obozu tenisowego Fritzów – no wiecie, ta specyficzna robota nóg, te uderzenia zza głowy… I co najważniejsze, Taylor naprawdę się uśmiechał na tych fotach, a to już coś mówi! No i jeszcze jedna rzecz – słyszałem, że ostatnio w jednej z akademii w Teksasie trenował jakiś zawodnik z korzeniami w Europie, ale od kilku lat grający w USA, i miał bardzo wysokie notowania w juniorskiej lidze. Tamci kumple z ATP mówili coś o tym, że ma potencjał na debiut w top 100, ale wiecie jak to bywa – dopóki nie pokaże się w większej imprezie, to dla nas to czarna magia. Ale jakby naprawdę trafił do Waszyngtonu… no cóż, przeciwnicy mogliby pakować walizki zanim jeszcze odpadną z turnieju, no nie? 😏🤡 A poza tym – VAR, ty masz rację, że teraz to nie lata 90., ale przecież kto powiedział, że ten nowy musi być od razu z top 20? Wystarczy, żeby miał charakter, fajny bekhend i nie bał się latania po korcie jak szalony. Bo wiecie co? Taylor Fritz jest świetny, ale każdy może się czasem zmęczyć albo oberwać kontuzją – a my, jako kibice, marzymy o tym, żeby nasz ulubieniec miał wsparcie, które nie tylko wyręczy go na korcie, ale jeszcze podniesie poziom całej drużyny. Przecież to nie o pieniądze chodzi, tylko o to, żeby ten tenis znowu zaczął być widowiskiem, nie? A jakby się trafił ktoś, kto swoim stylem idealnie do niego pasował… no to by była sprawa, nie? 💸
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 11.07.2026 16:57 Cytuj
  • ej, ależ wy dzisiaj to sobie wymyśliliście z tym drugim Fritzem, aż aż serce rośnie kibicowi starszej daty który jeszcze pamięta czasy kiedy to u nas w klubie kibica krążyły plotki o tym że do ekipy trafia jakiś nowy wielki gracz a potem okazało się że to była albo rewelacja lokalnego juniora albo jakiś przypadkowy deblista z drugiej ligi – no i wiecie co? czas pokaże, ale pamiętacie te wszystkie opowieści o tym jak to u nas w Polsce niby mieliśmy ściągnąć Borisa Beckera albo nawet samą Steffi Graf na pokazowe mecze? no cóż, koszmarne reminiscencje z lat 90., kiedy to kibice marzyli o tym że ich ulubieniec dostanie wsparcie od gwiazdy światowej klasy, a na koniec i tak musieli się cieszyć z jakiegoś niespodziewanego juniorskiego sukcesu który nikogo wcześniej nie interesował ale co tam, przecież dzisiaj to już nie lata 90., kiedy to każdy drugi facet z reklamy zegarków mógłby się pojawić na kortach w Warszawie i podbić serca kibiców swoim stylem – no chyba że akurat akcja marketingowa firmy X-something, no nie? ale patrząc na nasze dzisiejsze marzenia o drugim Taylorze Fritzcie, to przypomniał mi się ten cały szum który robiło się kiedyś wokół pewnego młodego chłopaka z akademii w Kalifornii, który niby miał trafić do któregoś z europejskich zespołów z uwagi na swoje „niezwykłe predyspozycje” – no i wiecie co? wylądował gdzieś w Azji grając w turniejach challengerach, a my tutaj dalej czekamy na oficjalny komunikat który nigdy nie nadchodzi więc może dzisiaj znowu to samo? obiecujące plotki, mnóstwo emocji, a na koniec nic poza kolejnym niespełnionym snem kibica który myśli że jego ulubieniec dostanie upragnione wsparcie – ale nie martwcie się, bo choć marzenia są piękne, to jednak realia rządzą się swoimi prawami i póki co Taylor Fritz radzi sobie całkiem nieźle sam, chociaż co tu dużo mówić, to nawet on miałby ochotę na takich towarzysza walki który by go wyręczył kiedy nogi same odmawiają posłuszeństwa
    Taylor Fritz tennis player
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 12.07.2026 10:46 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.