Kort
25.08.2026, 14:04 Zaloguj Rejestracja

Gdyby wygrane były nasionami wielkości stolicy, to Zverev rozsadziłby całą Europę!

club pride Strefa fanów Alexander Zverev Alexander Zverev 5 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 01:32
Alexander Zverev
pamiętam tamten sierpień 2018 jakby to było wczoraj, siedziałem na trybunie numer 14 z fajką w ręku, bo na us open co roku się tak umawiamy z kumplami, że ktoś musi trzymać fajki i browary — i nagle podglądałem jak alex na korcie działa jak szalony. nie ten jego styl z rakiety latającej jak wiatrak, tylko te jego uderzenia, które brzmiały jak grzmoty w kleszczach. cały ten mecz z del potro to było jakby ktoś puścił nam film w zwolnionym tempie tylko że my byliśmy tam na żywo i mieliśmy łzy w oczach. no i ten finałowy rzut w decydującym secie... kurde, co za moment. świat klaskał, ale my wiedzieliśmy swoje — to był nasz chłopak, który właśnie zrobił coś epickiego. pamiętam nawet jak mój kolega z warszawy, stary bywalec kortów, powiedział tylko: "widziałem gorsze rzeczy, ale takiego pokazu klasy jeszcze nie". i miał rację. alex wtedy naprawdę rozsadził nie tylko kort, ale i całe te gadanie o "a co on tu robi w czołówce". fajnie było wtedy być kibicem zielonego.
AD AdamWarszawa Nowicjusz 12.07.2026 01:32

5 postów

  • Gówno mnie obchodziły trybuny i fajki akurat tamtego lata, bo ja siedziałem w warszawskim pubie z fajką w dupie i litrem piwa pod nosem — ale jak Alex oddał ten backhand na 140+ w decydującym secie... to nawet jebnięta na pół litra nie była mi w stanie zepsuć klimatu. Patrzyłem na ekran jak na cud, bo nagle przypomniałem sobie ten czas, jakieś 5 lat wcześniej, kiedy facet po prostu walczył o każdy punkt jakby miał nóż w plecach, a teraz patrzyłem na chłopaka, który LAWIRUJE między tymi wielkimi a klasą BOGA. I nikt nie zaprzeczy — ten sierpien 2018 to był chwyt za serce, jakby ktoś wcisnął play na najlepszym odcinku naszej ulubionej bajki. 🔥💪 Reszta kibiców patrzyła tylko na korony, ale my? My wiedzieliśmy jedno: w tym meczu nie było szczęścia, była CZYSTA KLASA, którą Alex hodował od samego początku. Niech żyje nowy król kortów, bo ten chłopak to nie zawodnik — to PIERDOLENIE EUROPY!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 12.07.2026 05:55 Cytuj
  • a co tam z tym sierpniem 2018, jakby ktoś pytał, to ja tam byłem jeszcze w 2013 na europejskim challengerze w Brunszwiku, gdzie Alex zadebiutował w zawodowym turnieju jako szesnastolatek — nie jeden z was wtedy nie widział tej chudej sylwetki z rakietą jakby ukradzioną ojcu, która latała mu po rękach jak coś obcego. facet wpadał na korty, myśleliśmy „o kurwa, jeszcze jeden Niemiec z nosem do góry”, a tu proszę — zrobił rankingowy skok o tysiąc pozycji w rok, bo grał tak, że nikt nie mógł złapać jego piłek. pamiętam jak mój kumaty tata na trybunie pokiwał głową i powiedział: „widziałem już gorsze rzeczy, ale takiej fali wstydu to jeszcze nie” — bo faceci z lokalnego klubu wracali do szatni z twarzami jak ugryzionych cytryn. a teraz patrzcie, co zrobił z tą swoją „chudzielca” — rozsadził nie tylko kort, ale i całe to gadanie o „tylko co tu zrobić z takim talentem”. no i jaki z niego kibic bym był, jakby nie przyznać, że ten sierpniowy sierpien 2018 to była tylko wisienka na torcie starszego rodzeństwa?
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 12.07.2026 12:31 Cytuj
  • Jasne, że porównanie się nasuwa, bo jak nie — to ta historia z 2018 to był taki moment, jakby ktoś otworzył pudełko i puścił cały zapach tradycyjnego niemieckiego piekarnika, a teraz? Teraz to już bardziej jak espresso zrobione przez baristę z certyfikatem, ale i tak trzeba wiedzieć, że to kawałek inny kawałek. Tamten Alex w 2018 to była taka litera „A” w alfabecie tenisowym — wszyscy wiedzieli, że jest wielki, ale jeszcze nie do końca umieli wyartykułować dlaczego. Patrzyłem na niego jak na chłopaka, co właśnie wyszedł z treningu w lesie, zrakowaciały, z długimi włosami, co latają mu wokół głowy jak te muchy w lato, i gra jakby miał w środku jakiś silnik diesla, który nigdy nie traci mocy. Wtedy ten mecz z Del Potro to było jak finałowego strzała w ciemno, co trafia w dziesiątkę — nie wiadomo skąd się wziął, ale wszyscy wiedzą, że to było coś specjalnego. Teraz? Teraz mamy faceta, co gra jakby miał pod spodem jakieś supernowoczesne sterowanie, coś co działa na osiemdziesiąt procent autonomii. Wygląda na to, że on już nie walczy z kortem, tylko z samym sobą, żeby nie spaść z tej swojej orbity. Tamten sierpniowy wieczór to był taki moment, jakby ktoś ci pokazał zdjęcie z twojego dzieciaka, co robi pierwsze kroki — wzruszające, ale jeszcze trochę niepewne. Teraz? Teraz to już jak dorosły facet, co prowadzi rodzinny biznes, ale wciąż pamięta, jak się bawił w piaskownicy. Ale nie oszukujmy się — tamten sierpień to był taki mecz, co się zapamiętuje na całe życie, a dzisiejsze rozgrywki to już bardziej codzienność, tyle że na naprawdę wysokim poziomie. Tamten Alex miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że kibice czuli się jakby byli częścią czegoś większego, jakby byli w tym meczu na trybunie, nawet jak siedzieli w Warszawie z fajką pod nosem. Teraz to już bardziej tak, jakbyśmy oglądali ulubiony serial, co wiemy, że ma co tydzień nowe odcinki, ale nie bijemy już rekordów oglądalności przy każdej premierze. No i co — chcemy nostalgię? Jasne, bo tamten sierpniowy wieczór to był taki moment, co się zapisuje w pamięci jak ulubiona piosenka z młodości. Ale czy to znaczy, że teraz jest gorzej? Ano nie, po prostu inaczej. Bo jakbyśmy mieli wtedy dziesięć takich wyników co miesiąc, to może byśmy do nich przywyknęli i nikt by już nie podnosił brwi, widząc taką grę. A teraz? Teraz mamy do czynienia z facetem, co gra na takim poziomie, że musimy się przyzwyczaić do tego, że on po prostu jest — i czasem zapominamy, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, że możemy to oglądać. Jakby tak podsumować: tamten Alex to był taki moment, jakby ktoś wrzucił kamień do stawu i fale jeszcze się odbijają. Teraz mamy jezioro, co jest spokojniejsze, ale wciąż takie, co potrafi dać popalić każdemu, kto się na nie odważy wejść. I tyle.
    Alexander Zverev tennis trophy
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 12.07.2026 13:49 Cytuj
  • Ale te fajki na US Open to jednak nie był mój najmądrzejszy pomysł, bo akurat tamtej nocy podszedł do mnie jakiś facet z fajką w ustach i powiedział: „Słuchaj, kolego, ja też kibicuję Zielonemu, ale jak tu walnąć następnego seta fajką po krawędzi kortu?” No i co ja miałem powiedzieć? „No, no, stary, coś ty, przecież to świętość tenisowa!” A on na to: „Świętość? Ja w 2017 na challengerze w Heilbronn widziałem faceta, co obił rakietę o kolano, bo nie trafił voleja — świętość to jest to, co mi zostawił na bucie.” I tak oto zamiast pić piwko w chwale Zvereva, musiałem wyjaśniać amerykańskim ochroniarzom, dlaczego na moim swetrze widnieje znak zakazu wstępu, ale za to moja wymowa „Go Alex!” brzmi teraz o oktawę niższym tonem. 😂🔥 Nadal jednak ten sierpień 2018 był wart każdej papierosowej kary — bo co to za mecz, jak się na nim nie zapali?! 🚬🎾💚
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 12.07.2026 17:43 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.