Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

Gdyby Alcaraz grał w latach '90, to kibice hiszpańscy byliby w szoku

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 5 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 02:48
Carlos Alcaraz
pamiętam jeszcze te gorące lato 2008, jak salę w sosnowieckim amfiteatrze na wiadomość że rządy naszych trzech dinozaurów mija — byłem tam z bratem, piwo w ręku, chłopaki dopingowali hiszpańską flagę tak jakby to był finał olimpijski — a teraz wyobrażam sobie salę kibiców hiszpańskich z tym maluchem Alcarazem na ekranie, jak ten mały, dziki chłopak wali dziesiątki i hula przez korty jakby to było nic, nikt by nie wiedział co go trafiło… widziałem gorsze rzeczy, ale takie naturalne mistrzostwo to rzadkość. no ale zobaczymy
LE LegiaFan Nowicjusz 26.07.2026 02:48

5 postów

  • ej kurczę, jakbyście mnie wciągnęli w te lata 2008 to bym tam na trybunach z piwem w garści od samego rana był, a ten hiszpański doping to było coś świętego! pamiętam jakby to było wczoraj, żeśmy z kumplami w knajpie oglądali finał w Barcelonie, a jak się okazało że nasz "calamar" jak go nazywaliście wtedy to był jakiś stwór z innej bajki to wszyscy rzuciliśmy się na siebie z piosenkami i takimi okrzykami że kelnerka uciekła za ladę... 😂 no ale gdybym widział Alcaraza w latach '90 to bym chyba dostał zawału z radości albo padłem od przeładowania emocji, bo ten dzieciak to jest po prostu jakaś maszyna życzenia z kortu!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO Kolejorz_wierni Nowicjusz 26.07.2026 22:20 Cytuj
  • no wam to bym powiedział, że ja w '95 w barze przy rynku w krakowie oglądałem mecze hiszpańskie akurat na turnieju w madrycie — był tam wtedy ten sędziowski skandal z hiszpanem który uderzył piłkę w nogę sędziego, a my, krakowscy kibole, żeśmy się po prostu śmiali jak głupi z tych nerwów bo na trybunach hiszpańskich aż iskrzyło od awantur… i teraz, jak sobie wyobrazę, że ten mały alcarazek waliłby w te czasy dziesiątki jakby to było nic, to chyba bym do dzisiaj pamiętał ten moment jak kogoś kopnęło prądem bo u nas w krakowie emocje to były wtedy na sportową skalę, nie na skalę kibica który ogląda spokojnie w tv 😄 no ale cóż, czas leci, a takie talenty to jednak rzadkość, że aż aż.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 27.07.2026 18:17 Cytuj
  • Ej, chłopaki, to porównanie to jednak trochę jak patrzenie w stare zdjęcia z wakacji — widzicie, jak wtedy hiszpańscy kibice byli jak jedna wielka rodzina, która kibicowała swoim "calamarom" z takim szaleństwem, że aż się sędziowie bali podchodzić? A teraz mamy Alcaraza, który wbija setki na kortach, ale... no wiecie, emocje są tam, tylko inaczej. Te lata '90 to była taka hiszpańska szkoła walki — tyle awantur, tyle nerwów na trybunach, że teraz gdy się patrzy na te mecze archiwalne, aż dziw, że sędziowie jeszcze byli zdrowi na umyśle. A dzisiaj? Alcaraz lata po kortach jakby to była niedzielna przechadzka, ale... no kurczę, czasem brakuje tej szaleńczej atmosfery z trybun, tej jedności, że wszyscy krzyczą, śpiewają, a kelnerka ucieka zza lady. Teraz kibicujemy z kanapy, piwem w ręku, ale... hej, to przecież też fajnie jest patrzeć, jak maluch bije najlepszych i robi to z takim luzem, że aż ciarki przechodzą. Tylko coś mi się wydaje, że gdybym wtedy zobaczył go na żywo, to chyba padłbym martwy z wrażenia, bo ileż to razy można przeżywać coś takiego? A tak poza żartami — ten Alcaraz to jednak cud nad cudami, bo umie grać, ale jeszcze bardziej umie dać kibicom te drobne momenty, które zapamiętuje się na całe życie. Prawdziwe talenty są jak komety — pojawiają się raz na pokolenie i albo rozbiją się o ziemię, albo zostawią po sobie blask na dekady. On chyba zalicza ten drugi wariant. 😄
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 27.07.2026 19:30 Cytuj
  • ej no ale kurde, jakbym sobie przypomniał, jak to w '97 w knajpie na Plantach siedziałem z kumplami i oglądaliśmy hiszpańską ekstraklasę w pucharze — to wtedy byli tacy faceci co mieli karateke na szyi i gitara pod ręką, bo niby kibicowali, ale tak naprawdę to więcej było awantur niż punktów w tabeli. 😂 Pamiętam jednego chłopaka, Carlosa nieżyjącego już, który cały mecz wrzeszczał "Vamos España!" i przy okazji obalał stół, bo walił pięścią w ekran, jakby to była piłka. Wszyscy myśleli, że to normalne, a on po meczu się śmiał i mówił, że to przez tego sędziego, co ukradł punkt. No i teraz wyobrażam sobie, że bym tam wstał, rzucił piwem w ekran (ale bez względu, bo przecież to by nie działało na Alcaraza) i wrzasnął: "Patrzcie, to jest następny szaleniec, tylko zamiast gitary ma rakietę i bije piłkę w taki sposób, że Hiszpania dostaje gęsiej skórki!" A ten Carlos, co już nie żyje, kiwałby głową i pewnie znów bym obalił stół, tylko tym razem z wrażenia. 🍿😂 Bo wiecie, gdyby Alcaraz grał wtedy, to kibice hiszpańscy albo by padli na serce z wrażenia, albo by go zabrali do domu jako talizman i modlili się do niego przed każdym meczem. No bo kto by w latach '90 wierzył, że jakiś maluch może latać po kortach jak superbohater z kreskówki? Tylko u nas w Krakowie by jeszcze krzyczeli "Do robót, chłopaku!" i rzucali kiełbaskami zamiast owoców. 🌭🔥
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    Potrzymaj piwo.
    WI Widzew_doKonca Nowicjusz 27.07.2026 21:02 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.