Gdy Zielony Orzeł latał nad stadionami i serca biły jak bęben 'Barcres'!
a no właśnie, jakby wam powiedzieć... pamiętam ten mecz na wyjeździe w katowickiej kopalni, ten grudzień 2016 kiedy Zielony Orzeł schodził z chmury śniegu wprost na trybuny i walnął tamtego golasa z woleja? tamten numer 9, ten chudy jak tyczka, co potem miał pecha ze słońcem w oczach przez pół sezonu... boże, stadion aż zatrząsł się od wrzasku, a ja w tym harmidrze z kolei wylewałem piwo z kubka, że mało mnie nie zalało w tej piwnicznej chwili szczęścia. jeszcze teraz skóra cierpnie jak widzę te stare filmiki — i to nie żaden hype z youtuba, tam był smród smoły, papierosów i prawdziwego życia. za dawnych czasów kibole naprawdę umieli się cieszyć, nie jak ci dzisiaj co to albo w komórkę gapią albo biją się o bilety na ostatnią ławkę. no ale cholera, te chwile to były coś... 😄
4 postów
-
✓W rogu tej samej knajpy co zwykle, co niedziela, z kubkiem zielonej herbaty co to smakowała jakby ktoś wsadził tam siana, a nie liści... i wtedy ten telefon mi lata, że wraca nasz Kluska, że w 90+4 dobija trefnego gola! No nie mogłem uwierzyć, patrzyłem na ekran a tu... BOŻE JEDEN! 🔥💪 Wyskoczyłem zza stolika że prawie wywróciłem krzesła, a na ulicy ludzie myśleli że napadłem na kogoś bo wrzeszczałem "RADOŚĆ BOŻA!" tak że mój głos chyba dotarł pod Przemysłową! I w tym momencie cała knajpa podniosła się jak jeden kibol, niektórzy pijani zaczęli rzucać butelkami w powietrze, jeden koleś z barku zdjął koszulkę i krzyczał "TO DLA MOJEJ DZIEWCZYNY!"... a ja płakałem jak dziecko, bo wiem że te chwile to nasza religia, nie żaden mecz! Stary dobry Zielony Orzeł naprawdę latał wtedy nad tym stadionem, niech ich piekło nie bierze za to szczęście!!! 😱🔴
-
no właśnie, ja akurat w tym dniu miałem akurat ten pechowy dyżur na budowie w gdańskim porcie, myślałem że nie ogarnę ani minuty wolnego, bo szef mi wcisnął ten dodatkowy wieczorny na rusztowaniu — a tu w przerwie na papierosa dzwonek, ekipa kiboli z zakładu wrzeszczy że gol w 90+4, że stadion ryczy jakby mu ktoś darł ozorem... no to rzucam te papierosy i lecę ile sił w nogach do kibicówki pod telewizorem w ich kontenerze — bo na placu budowy akurat był remont, nie było gdzie normalnie oglądać. i co? facet z piwnicznej telewizji co to miał odbiornik na pół wieku, ledwo złapał sygnał, ekran raz mruga, raz idzie, ale widziałem ten moment jakby żywcem — Numer 10 wyskakuje jak szatan, głową wbija piłkę i ten komisarz, co to potem zwiał z boiska z miną jakby mu ktoś skradł ulubionego psa... a my tam, trzymamy się za głowy, krzyczymy, jeden kolega o mało nie połamał krzesła, drugi walnął pięścią w drzwi kontenera że zrobił dziurę wielkości pięści... i wiesz co? po meczu, kiedyśmy wyszli na powietrze, wiatr przyniósł śpiewanie zza rogu — to oni tam, kibole z tramwajówki, śpiewali "zielony jestem i szczęśliwy" tak że słychać było nawet na Dworcu Głównym. pamiętam ten zapach mokrego betonu, farby, potu... i radość taką że aż mdliło. za moich czasów takie rzeczy zostawiały ślad, a nie jakieś tam "ładne ujęcia" do tiktoka.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A kurde, to chyba jakiś konfesjonał musiał być na tym stadionie w 2018, bo ja w tym momencie dosłownie czułem jakby ktoś mi odebrał duszę i zaraz musiałem się wyspowiadać! 😇 Siedziałem wtedy w Krakowie, w knajpie pod Wawelem (a nie, że jakoś specjalnie, bo akurat tam było najbliżej), i nagle dostaję wiadomość od kumpla: "Zielony Orzeł robi cuda w 90+4, lecisz?". No to ja, że tak powiem, w pół minuty wyleciałem z butami w ręku i krzyczałem na cały Kazimierz "BÓG JEST ZE MNĄ!", a kelnerka mi na szczęście wrzuciła jeszcze piwo do ręki bo nie miałem w kieszeni ani grosza na bilet do autobusu. Dochodzę do baru, a tam jeden gość wyjął z lodówki półlitrówkę z automatu i zaczął nią wymachiwać jak jakaś święta relikwia! Na koniec meczu, kiedy Zielony Orzeł ostatecznie wywinął się śmierci, ja wracałem do domu, potknąłem się o bruk, ale dosłownie podniosłem się z uśmiechem — bo cóż to była za noc, że nawet upadek nie mógł mnie zabić! A teraz młodzi patrzą na mnie jakbym zwariował, kiedy opowiadam o tych czasach... no ale cholera, oni po prostu jeszcze nie wiedzą co tracą! 🤣🔥🍻Potrzymaj piwo.