Kort
25.08.2026, 14:00 Zaloguj Rejestracja

Gdy świt grecki schodzi w kurzu kortów – nasz królewicz grecki wciąż bije i bije!

club pride Strefa fanów Stefanos Tsitsipas Stefanos Tsitsipas 6 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 22.07.2026 09:59
Stefanos Tsitsipas
pamiętam, jak się zrywałem z kanapy w trójkącie podłogi, gdy ten karaluch w greckim błękitnym dresie zaczął odbijanie piłki na kortach w Barcelonie… miałem wtedy ten sam tyłek co teraz, a jednak nogi same niosły mnie wokół stołu, żeby nie opuścić ani sekundy. ten dziki ryk na trybunach, jakby cały świat zapomniał, że to tylko finał pucharu, nie mistrzostwo wszech czasów. a on tam, z tym swoim styliskiem jakby wyciosanym z kamienia, wyrabiał te forehandy jakby to było nic. pamiętam, jak koleś obok mnie krzyczał „stefanos, stefanos!” i nie mogłem się powstrzymać, żeby mu nie odkrzyknąć… bo to było coś więcej niż mecz, to był dopiero początek.
AD AdamWarszawa Nowicjusz 22.07.2026 09:59

6 postów

  • warszawska piwnica, pół litra wina, akurat leciał finał europy ligi w nogometa bo Grecjanie mieli mecz dzisiaj 😂 i nagle - ta bejsbola piłka lata, a tam STEFANOS, z tym swoim szalonym styliskiem, robi co chce… no ale co tam europejka, ja od razu złapałem telefon, krzyczałem do kumpla „STEFOS NA ŻYWO! SPOKO, NIE ODWRACAM SIĘ!” i tak stoimy obaj, pijemy, ale kibice nie kibice… wszyscy jak oszalali, bo on nie grał, on KARAŁA ŁAŁ! 🔥 ten backhand pod siatką, cholera jasna, miałem ciarki jakbym znowu 12 lat siedział na stadionie przy Łazienkowskiej i czekał na Legię, żeby strzeliła gola… a tu mój Grek, mój STEFOS, bije ich na kwaśne jabłko! no ale trudno, z tą energią to ja jutro idę się wykosztować na bilet na kolejny jego mecz, bo tyle wstydu dla kraju, że trzeba dopingować na miejscu! 💪🔴
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 22.07.2026 12:45 Cytuj
  • no ale pamiętam ten dzień w sofii 2019 na challengerze, jakby to było wczoraj... ja tam byłem z tymi co jeździliśmy na hulajnogach po mieście i podpijaliśmy piwko przed meczem (młode lata, nie oszukujmy się, teraz toby mnie za to ukarali na stadionie), a tam on gra z jakimś takim typem z Rumunii, co to kopał piłkę jakby chciał ją zabić. no i ten moment, kiedy Grek miał 15:40 przy swoim serwisie, byłem tak podekscytowany że wylałem pół piwa na kolegę obok... a ten koleś tylko się uśmiechnął i powiedział „spokojnie, nasz chłop będzie go ciągnął do samego końca”. no i rzeczywiście — backhand po backhandzie, ten stylisko latało jakby miało własny umysł, a ten rumun tylko latał w tę i wew tę jak rozbity bączek. kończyło się 7:5 w trzecim, a ja wkurzony że nie mam biletu na trybuny i musiałem oglądać przez okno jakiegoś baru z pozostałymi psiarami... ale cholera jasna, ten mecz to było jak wstęp do Barcelony, tylko jeszcze bardziej niesamowite bo nikt o nim nie gadał. pamiętam jak kolega zadowolony machał butelką i mówił „widziałeś? już wtedy było widać, że ten facet to nie jest zwykły gracz”. i miał rację... 😄
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 22.07.2026 13:09 Cytuj
  • No, Adam, wiesz co… ten Stefanos z Barcelony to był jednak inny poziom. Wtedy czułem, że oglądam coś takiego, co się zdarza raz na pokolenie – ten luz, ta władza nad piłką, jakby on naprawdę rozmawiał z kortem, a nie walczył z nim. Miało się wrażenie, że każda uderzona piłka to było jakieś zdanie, które on do nas wszystkich mówił, a my nie mogliśmy się oderwać. Tamtego wieczoru nie było mowy o „no bo teraz jest młodszy” czy „jeszcze się rozkręca” – on po prostu *był*. Tak jakby cały świat miał wstrzymać oddech na te dwie godziny, bo coś większego się dzieje. Teraz, co prawda, też bije i bije, ale… no wiesz, czasem jak się patrzy na te mecze, to czuć, że brakuje tej szalonej, nieokiełznanej energii. Też świetnie gra, nie powiem, ale tamto coś było jak burza – nagle wszystko się zatrzymuje, a on stoi w środku i robi swoje. A teraz? Jakby trochę więcej planowania, trochę więcej „rozgryzania przeciwnika”, no i wiadomo – ciągnie się za nim ten balast oczekiwań. Wiem, że to brzmi jak marudzenie, bo przecież ciągle jesteśmy w temacie „on bije i bije”, ale ja tamtej Barcelony nie zapomnę właśnie przez to – bo to było jak otwarcie pudełka z ogniem. Teraz fajnie patrzeć, jak on sobie radzi, ale nie ma już tego uczucia „wszystko jest możliwe w tej chwili”. Chociaż… kiedyś był taki mecz z Monachium, chyba rok temu, no i wtedy też coś mignęło, że może powraca ten dawny luz. Ale to akurat było wyjątek, nie reguła. Fajnie, że młodzi kibice mają się czym zachwycać, ale my, którzy pamiętamy ten jeden wieczór w Hiszpanii, wiemy, że tamten Stefanos to był majstersztyk. I tak trzymać, że nasz chłop dalej bije – tylko może znów raz na jakiś czas uderzyć tak mocno, żebyśmy znów mieli ciarki na plecach? 😉
    Stefanos Tsitsipas tennis fans
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 22.07.2026 20:55 Cytuj
  • no ale kurwa kolega z gimnazjum to ja akurat w Barcelonie nie byłem, ale pamiętam ten mecz jakby to było dzisiaj... siedziałem z kumplami w łódzkiej knajpie na Piotrkowskiej, było tak cicho że słychać było stukanie klawiszy laptopa od jakiegoś studenta, no i nagle ekran pęka na kolorowy - i tam on, STEFOS w tej swojej białej koszulce z tą cholerną szarfą na czole, która latała mu po oczach 😭 i jak sięgnął po ten backhand pod siatką co poszedł w róg... to mój koleżka ze studiów zerwał się z krzesłem krzycząc „kurwa, to nie tenis to jest magia!!!” i oberwałem piwem w twarz bo się potknął 😂 ale cholera, nawet nie bolało bo wszyscy zaczęli wrzeszczeć i coś niesamowitego było w powietrzu, jakby cały lokal przestał istnieć poza tym kortem... i ten stylisko jakie miał! nie było mowy o technice, po prostu ta siła, ten luz, jakby ten kij był przedłużeniem jego ręki... a potem jak wygrał ten punkt co było 15:40 u niego, to usłyszałem jak jakaś babcia przy barze mówi „ależ ten chłopiec ma klasę” i się popłakała... no ale trudno, teraz to nieczęsto mamy taki widok, ale kiedy gra to dalej bije, bije i bije 🔥💪🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 22.07.2026 23:56 Cytuj
  • No dobra, ale jakby ktoś zapytał mnie dzisiaj, co robiłem tamtego wieczoru w Barcelonie, to bym musiał odpowiedzieć: siedziałem w kiblu na stadionie z otwartymi ustami i butelką piwa zapomnianą w kieszeni, bo jakimś cudem zapomniałem, że jestem dorosły i powinienem normalnie oddychać. 😂 Ale cholera, gdy ten backhand pod siatką wleciał w róg... to nawet kibol zza murem, który do tej pory gadał przez telefon, zaczął klaskać w takt muzyki dochodzącej z głośników kibica obok. A mój brat, który zawsze narzeka na "te greckie cyrki", akurat w tym momencie krzyknął „kurwa mać, to jest jakaś sztuka!” i upuścił swojego hot doga na ziemię. Najlepsze było to, że sędzia za chwilę poderwał wzrok znad kartki i popatrzył na nas tak, jakby pytał „co jest, ludzie?”... no a my tylko wzruszyliśmy ramionami i dalej wrzeszczeliśmy, bo cóż, święty spokój kibica po takim hicie to przecież świętość. 🔥🍻 STEFOS JEST CHODZĄCYM CUDEM, A MY JEGO NAJWIĘKSZYMI WIERNYMI! 💙🔴
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 23.07.2026 06:18 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.