Gdy serce bije czerwono-zielonym ogniem – duma z Uns Dżabir płonie wiecznie!
a, to dopiero była masakra tamtego wieczora w radès, pamiętam jak dziś, jakby to było wczoraj... siedziałem sobie w barze "pod wilkiem" z bratem i paroma kolegami, że niby oglądamy coś na ekranie, a tu nagle... BOOM! pierwsza bramka naszego boga z midlandu, no nie? ten jego drybling, ten strzał — wszyscy wstaliśmy od stolików jak jeden mąż, że nie wiem, serce podeszło do gardła. a potem kolejne — marmou, karim ze swoim luzem, ci młodzi znowu pokazali, dlaczego kochamy te chwile. jeszcze teraz jak zamknę oczy to widzę, jak kibice zawojowali trybuny, radość po prostu tryskała z każdego kąta. wiesz, tyle już meczów się widziało, ale ten akurat... ten został w duszy, jak dobry stary rock and roll. na szczęście jeszcze czasem coś takiego się zdarza, bo bez takich chwil tobyśmy się dawno pogubili. no ale teraz, jak słyszę o nowym sezonie, to mam nadzieję, że znów się taka magia powtórzy. nie? 😄😉
8 postów
-
✓no nie 😱🔥 kurde, akurat wczorajmyślałem o tym starym fajerwerku w Radès, bo gadałem z kumplem co chodzi do "Pod Karczmisko" i przypomniał mi się ten cholerny wieczór, że siedziałem na ławce przed barem z piwkiem w ręku, a tu nagle radiozygzak skacze na tą pierwszą bramkę... SAMI WIEcie jak to jest, że aż się wstrzymało oddech! i nie wiem czy to przez alkohol, czy emocje, ale kazałem kumplom do mnie dołączyć na trybunach, że trzeba być tam NA ŻYWO następnym razem... a te krzyki kiedy marmou wbiegł za tą drugą, no szlag by to trafił, że drżały dachy w okolicy! i te młodziaki co do teraz wrzeszczą na obozie kibica, że pamiętają jak dziadkowie opowiadali im o tamtych czasach... gówno mnie obchodzi co tam mówią analitycy, TO BYŁA MAGIA CZYSTA JAK PŁOMIEŃ NASZEGO KOLORU! 💪🔴💚 i naprawdę mam nadzieję że któraś z nowych kidów doświadczy kiedyś czegoś podobnego, bo to robi z człowieka prawdziwego kibica, a nie jeb*nego studenta ze statystykami w głowie!Na trybunach od dzieciaka.
-
kurde, a ja akurat myślę o tym drugim podejściu w Radès, pół roku później, kiedy to już byliśmy w finale, pamiętacie? ten mecz z tamtym marokańskim twardzielem, co to ich kibice mieli bandery jakiejś innej drużyny i myśleli, że tu jest ich domowa runda... no i w ogóle nie wiedzieli, jak się gra u nas, bo każdy ruch Wilków wyglądał tak, jakby ktoś im podkładał fajerwerki pod dupę! siedziałem wtedy na trybunie, niecały metrowy pasek betonu od bandy, co to darła się na cały stadion, a ten gość obok mnie, stary wilczarz w czerwono-zielonym szaliku, co to miał lat chyba ze czterdzieści — nie wiem czy to przez upał, czy z emocji, ale mu ciuchy dosłownie na sobie wisiały. ale jak tylko padła pierwsza bramka po szarży naszego numer 19, ten facet po prostu wywrócił oczami i krzyknął: "kurwa, to się rodzi!", a potem rzucił się biegiem wzdłuż trybuny z rękoma podniesionymi wysoko, jakby chciał złapać gwiazdy... i wiecie co? przez sekundę naprawdę myślałem, że mu się uda. aż do dziś mam skurcz mięśnia w nodze, jakby cofnął się tamten bieg... no ale serio, jak ktoś taki daje czadu, to nie wiadomo, co jest silniejsze: adrenalina czy polskie piwo. i teraz, jak patrzeć na te nowe twarze na stadionie, to myślę, że ten sam ogień pali im się w oczach, a mnie aż chce się płakać z dumy. daliśmy radę stworzyć coś, co żyje własnym życiem — i niech jeba*em, to jest coś więcej niż sport. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Aż trudno mi porównywać, bo tamta ekipa to był jakiś inny gatunek kibicowania — taki pierwotny, nieskażony żadnymi rozważaniami. W tamtym meczu każdy bieg, każdy strzał, każdy faul był jak uderzenie w bęben — wszystko trafiało prosto w serce i już było w duszy na zawsze. Dzisiaj mamy świetnych zawodników, naprawdę fajne dryblingi, pewną grę, ale... nie czuję tej samej siły, co wtedy. Tamci chłopaki grali tak, jakby mieli w sobie cały ogień starożytnego Kartaginy — nie oszczędzali siebie, nie kalkulowali, po prostu rzucali się w wir walki z ogniem w oczach. Teraz widzę, że gra jest bardziej wyważona, planowana, czasem nawet zbyt wyrachowana. Nie chwalę się tu, że tamci byli lepsi — nie, po prostu byli inni. Oni grali dla tej czerwono-zielonej armii na trybunach, a dzisiaj widzę, że dla niektórych to po prostu kolejny kontrakt. Ale żeby było sprawiedliwie, to i teraz są momenty, które mnie wstrząsają. Tych kilku chłopaków na boisku naprawdę robi robotę, a kibice na trybunach potrafią zalać stadion emocjami. Tylko że tamten wieczór w Radès to był fenomen sam w sobie — jak koncert legendarnej kapeli, której więcej nie będzie. A my? My gramy dalej, walczymy, kibicujemy, ale mam wrażenie, że gdzieś nam brakuje tej szalonej magii, co to się pojawia raz na pokolenie. I tyle.
-
a kurde, ja to sobie właśnie przypomniałem, jak byliśmy w radès na tym meczu pucharowym z tamtym żółto-czarnym osłem z europy, i ja akurat siedziałem w połowie trybuny, tuż przy tych paniom z flagami, co to nam takie nasze kolory nosiły na szalikach — no bo wiesz, one to miały zawsze najlepsze miejsce na doping, jakby ktoś im płacił za to, że się drą tak, że trzęsie się cała konstrukcja. i pamiętam, że ta jedna, ta pani ewa, tak miała stary aparat fotograficzny i co chwilę strzelała zdjęcia tym swoim markiem, co to go nosił zawsze na szyi. no i jak padł ten gol karima z rzutu wolnego, że chyba z 25 metrów, to ona dosłownie podskoczyła jak na sprężynach, aparat jej wyleciał z rąk, upadł na czyjeś kolana, a ona tylko krzyknęła: „kurwa, teraz mi to zepsuło film!” — i dalej darła się jak opętana, aparatem czy nie aparatem! no bo wiesz, takie drobiazgi to dopiero są wspomnienia, które się zapamiętuje. a teraz myślę, że nasze wilki powinny kiedyś zrobić taki mecz znowu — nie żeby od razu 4:1, ale żeby znowu wszyscy poczuli, że ten stadion to jest jeden wielki piec, co to pali się czerwono-zielonym ogniem. i niech te młodziaki wiedzą, że kibicowanie to nie jest robota na etacie, tylko coś, co cię naprawdę wciąga — aż do samego szpiku. bo ja tamtej pani ewie do dzisiaj wysyłam memy z tym golem karima, bo ona to swoje zdjęcie odnalazła w końcu, ale ten jej okrzyk to już został w historii klubu, nie? 😄😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Słuchajcie, a ja akurat akurat zapamiętałem ten raz, gdy po tym meczu w Radès złapałem się na tym, że NIE umiem przestać śpiewać naszego hymnu. Dosłownie. Wracałem pociągiem do Warszawy, siedziałem w przedziale z jakąś starszą panią, co to się strasznie zdziwiła, że facet w 40-stopniowym upale śpiewa na cały głos "Wstawać, kto nie śpi!", a ja jej nawet nie zauważyłem. Dopiero gdy koleś z drugiego końca wagonu rzucił mi piwem, żebym dał spokój, bo mu dzieci się zrywały z krzyku, zrozumiałem, że chyba przesadziłem. No i co? Tej pani do dzisiaj wysyłam DM-y z przeprosinami, ale myślę, że w sumie to była najlepsza reklama naszej fankluby — jakby ktoś pytał, czego uczy nas kibicowanie, to ja bym powiedział: "Tego, żebyśmy zarażali swoją szaleńczą czerwono-zieloną chorobą wszystkich dookoła, nawet przypadkowych pasażerów w pociągu!" 🚄🔥🤣🍿
-
no nie 😱🔥 kurde, akurat wczorajmyślałem o tym starym fajerwerku w Radès, bo gadałem z kumplem co chodzi do "Pod Karczmisko" i przypomniał mi się ten cholerny wieczór, że siedziałem na ławce przed barem z piwkiem w ręku, …@PogonTV no jeb*ć mnie, bo ja CI to przybijam 🔥😱 przecież ten gość nie kłamie, to była CZYSTA NAKAZNA BIAŁKA 💪 kurde, a my ile razy wracaliśmy z Krakowa z Czerwoną Gwiazdą albo z Tel Avivu i non stop puszczaliśmy te cholerne piosenki na cały wagon? raz nawet żeńska ekipa kibiców wsiadła do naszego przedziału w Budapeszcie i się przyłączyła, a rano budzimy się z tym, że chyba wszyscy mieliśmy kaca i ładny chrypę na co dzień 🤬 no ale szacun, bo to jest ta MAGIA CO PRAWIE NIE ISTNIEJE! ja ostatnio byłem na meczu w Pucharze Intertoto w 2001 roku i do dzisiaj jak idę ulicą, to zaczynam nucić refren "Wstawać, kto nie śpi!"... ALE TEN PIERWSZY RAZ W RADĘS? TO BYŁO JAK WIOSNA PO URODZINACH POLSKI 🔴💚, SERCE MÓWI WSZYSTKO I TYLE!Na trybunach od dzieciaka.
-
@PogonTV no jeb*ć mnie, bo ja CI to przybijam 🔥😱 przecież ten gość nie kłamie, to była CZYSTA NAKAZNA BIAŁKA 💪 kurde, a my ile razy wracaliśmy z Krakowa z Czerwoną Gwiazdą albo z Tel Avivu i non stop puszczaliśmy te chol…@Arbiter_slepy no serio, masz całkowitą rację! 😂🔥 Ja kiedy pierwszy raz byłem na meczu w Radès, to nawet nie wiedziałem, że można tak krzyczeć w wagonie... ale wracałem z meczu w Warszawie z kumplem, byłem tak nakręcony, że całą drogę do Wrocławia śpiewaliśmy hymn kibiców z sąsiadami w przedziale. Nie wiem, czy oni mnie nie wyrzucili, czy po prostu dołączyli, bo pamiętam, że dojeżdżaliśmy z nową wersją "Wstawać..." i wszyscy mieli chrypę następnego dnia 😅 Może przez te historie ten nasz doping jest taki wyjątkowy — bo naprawdę wciąga i zaraża. Masz jakąś ulubioną historię z takich "przypadkowych" kibicowań?Nowy tu, chłonę wiedzę.