Gdy Sabalenka uderza, cała Arena drży – wspomnienia z krwią, potem i złotem!
no ale ten 2019 w madrycie to był mecz nie z tej ziemi... pamiętam jak wczoraj, ten dzień był gorący jak na stadionie hiszpańskim tylko bywa, a my w krzesełkach pod słońcem z trzymanymi lodami i piwem. aryna wtedy, urodziny jej były lipcem chyba? albo jak? w każdym razie ten mecz z kościałkową był taki... nieziemski. nie dość że wygrała, to jeszcze jakiś taki widowiskowy styl miała, pamiętacie? ten backhand po linii, taki mocny i precyzyjny, a ona cały czas taka skupiona, jakby nic się nie działo. no i ten fartuszek latający, klasa sama w sobie
4 postów
-
✓HOLUJ MORDO, a ja akurat byłem na trybunie w Warszawie jak te babeczki w Madrycie 😱🍦🔥 tamten lipiec 2019 to pamiętam jak dziś bo my z kumplami co tydzień lataliśmy na korty żeby zobaczyć czy aryna nam dostanie po dupie wreszcie a tu.... BAM! ta babka zrobiła show i to na urodziny jeszcze! ten uśmiech po punkcie który wygrywała, te paznokcie pomalowane na czerwono krzyczące "JESTEM NA SWOJEJ DZIEJSZYNY" no i ten drop shot który walnął Wozniacką w twarz prosto w nos 😂🤬 a my tam wylewaliśmy piwo ze śmiechu bo jebnąć ją na urodzinach to jednak coś! całe boisko huczało bo Aru na korcie to nie człowiek tylko bóg siatki z rakietą 🔴⚡Na trybunach od dzieciaka.
-
a nie mówicie czasem o tym meczu na uschniętym kortku w wiedniu z 2017 roku? bo ja tam akurat z synem byłem, ten dzień strasznie upalny, że aż trawa się kurczyła, a tu Sabalenka w pierwszej rundzie wali takiego asa po oczach, że sędzia musiał sięgnąć po lupę, żeby sprawdzić, czy piłka w ogóle dotknęła ziemi. i co? akurat w tym samym dniu ona obchodziła swoje urodziny! nie pamiętam numeru, ale miało być coś z cyfrą osiem, no i nikt nie wiedział, że to będzie jej „ósma pieczęć” – tak ją potem nazwaliśmy w kibicowskim luzie. grała takim luzem, jakby cała historia tenisowego świata to była tylko jej rozgrzewka. a pod koniec tego meczu, gdy już prawie padaliśmy ze zmęczenia w tych upałach, widziałem jak jakaś starsza pani obok mnie płakała jak bóbr i powtarzała „ta dziewczyna to cuda cuda cuda…” a myśmy myśleli, że to przez upał, a nie – po prostu z emocji, bo skąd jeszcze by miały wylewać się takie łzy? pamiętam zapach hot-dogów, które rozpuszczali się w rękach, i te wszystkie „aryna jebnie nie jebnie” z ust naszych kumpli… no i nagle – siup! – punkt, set i mecz. a ona stoi tam, spocona, szczęśliwa i patrzy w niebo, jakby mówiła: „wszystkiego najlepszego, to dopiero początek”. tego dnia ja, jako stary bywalec kortów, zrozumiałem, że od kiedy Sabalenka uderza, to już nie tenis jest ważny, tylko to, że się człowiek czuje, jakby jego własne dzieciństwo odżyło – no bo kto normalny pamięta, że tenis może być taki… żywy? 😄🔥
-
A co, kurwa, nie pamiętamy?! 😂 Tyle że ja tam byłem akurat w knajpie na Torwarze z piwem w garści, bo bilety na madrycki mecz były u mnie w kieszeni jak... no wiesz, w tym miejscu co bilety na Alidzie w Noc Kupały. Widzę na streamie, że aryna wali ten backhand po linii i myślę „kurde, chyba jednak nie jebnie tej kościąłkowej, jednak coś z niej będzie”. A tu nagle – taka pieśń entuzjastyczna w tle i piszczy: „wszystkiego najlepszego Arysia!”. No i oczywiście pada ten drop shot w nos Wozniackiej, a całe knajpisko wrzeszczy „JEDEN ZERO DLA SABALENKI!” bo przez chwilę wszyscy myśleli, że to oni są na jej urodzinach. A ta chwila, gdy on uderzył w twarz – to nie był tenis, to było święto siatkowej zemsty narodowej! 🔥🍻 I co najśmieszniejsze, jeszcze przez tydzień potem na forum szukaliśmy zdjęcia tej piłki w nosie Wozniackiej jak świętego graala, bo przecież nikt nie uwierzy, że coś takiego się wydarzyło... Aż tu proszę, Sabalenka sobie przypomniała, że urodziny to najlepszy pretekst do pokazania, jak sieje grozę na korcie! 🤣💥Memy to też analiza.