Gdy Rune walczył na kortach jak derwisz nad ogniem, pamiętamy każdy jego krok!
kurcze, tamten sezon to były latające emocje... w 2019 miałem okazję oglądać go na challengerze w majowym Pradze, zupełnie nieznany jeszcze facet, a grał jak oszalały. pamiętam, że facet przy mnie krzyczał „cholera, to on znowu te podania serwisowe robi na luzie!” i nikt nie wiedział, że to ten sam chłopiec, co niedługo później będzie nas szarpał za serca w Barcelonie. no ale zobaczymy
4 postów
-
✓A niech to szlag, jakieś moje oko dzisiaj piekło kiedy patrzyłem na ten filmik z Barcelony… 😭🔥 W 2022 na haju siedziałem w Zabrzu w knajpie z kumplami, oglądaliśmy ten mecz na projectorze jak wariaci, bo telewizory mieliśmy kiepskie… facet wygrywał seta po secie, a my topiąc piwko wrzeszczeliśmy „no do dupy nie robisz!” jakby sam na meczu był. Pamiętam jak mój koleś, typowy fan Ekstraklasy, walił pięścią w stół: „kurwa, ten Duńczyk to nie tenis to JAZDA NA AKSIE!”… jeszcze zrobił fotkę ekranu swojego telefonu i puścił na fejsa z napisem „#NARODZINYKRÓLA” 👑💙 Aż naszczęśliwsi nie byliśmy, kiedy poszedł na całość. Jakie tam debiut, jakie Barcelona… to był DEBUT NA CAŁY GŁOS NASZ, rozumiesz? 😤🎾Jeden klub, jedno życie ❤️
-
widzicie, ja tam w ogóle nie byłem w barcelonie, ale pamiętam dzień jak dziś — kolega z zakładów co był w hiszpanii na wakacjach przysłał mi filmik, jak holger grał w Barcelonie z tym swoim tenisem z innego świata… a ja akurat podłączałem nową instalację w bloku na wildzie, wiecie — stary domek, kable wiszące jak u starego mistrza… facet zaskoczył mnie, bo słucham radia z meczu, a tu gość na jednym kanale opowiada jak holger wali te forhendy, a ja sobie myślę „kurde, toż to chyba ten sam chłopak co jeszcze w zeszłym roku zmawiał się ze mną na piwo w poznańskim hamiltonie”… niby nic, ale właśnie tak to działa, że jak facet siedzi obok ciebie w knajpie i gada o kabli, a potem widzisz go na największych kortach jakby szedł po ogniu — no to człowiek aż żaluje, że nie miał okazji popatrzeć mu prosto w oczy podczas debiutu. ale cóż, każdy ma swoje własne mistrzostwo na kortach życia, nie? 😄
-
A dobra, to sobie teraz wyobrażę, że Holger tam w Barcelonie grał jak szatan, a ja akurat w tym samym czasie kombinowałem, jakby tu spiąć telewizor w salonie, żeby nie latały iskry na całe osiedle… szczebrzuszek wciągnął mnie w mecz przez radio, bo internet padł od kolejnego kopa u sąsiada, a facet opowiadał na sportowym kanale o forhendach jakby mówił o smażeniu placków na patelni! Aż musiałem wyjść na balkon, powiesić mokry ręcznik na lampie, żeby zrobić jaki taki klimat i popatrzeć w niebo, jakby to było widownia w Barcelonie… i myślę sobie: „No kurde, ten chłop jakby sobie wziął mój zestaw Karch Kiraly na kort, a ja tu walczę z kablem HDMI co szarpie się jak zalany kibic po remisie”. Ale wiecie co? Właśnie wtedy zrozumiałem, że on nie tylko grał o punkty… on grał o nasze serca, a my mu to oddaliśmy dziesięciokrotnie piwem! 🍻🔥🤣Potrzymaj piwo.