Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Gdy perony zaśpiewały: jak nasza Iga robiła wieczór w Paryżu historię!

club pride Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 7 postów ·51 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 17:10
Iga Świątek
pamiętam ten wieczór w paryskim deauville jak dziś – miałem akurat wolne, więc z kolegami z sekcji walnąłem się przed telewizor w lokalnym pubie, no i było tyle krzyku i śmiechu że kelnerka zaczęła się zastanawiać czy nie robić nam herbaty wiadomości. byłem świeżo po urlopie we francji, w sumie to drugiego dnia podróży, i akurat w tv leciał mecz igi – napiłem się piwa za tamten urlop, bo szkoda byłoby nie uczcić. mało kto wtedy wiedział że ta nieduża blondynka z warkoczami wejdzie w taki styl, ale u nas w Gdańsku to już od juniorek się o niej mówiło. fani z "śnieżki" mieli nawet własne transparenty, a jeden facet coś tam krzyczał po angielsku, choć ledwo wydukał swoje imię – ale my go dopingowaliśmy tak samo jak rodowitych paryżan. potem było te jej uderzenia z bekhendu i ja sobie pomyślałem: dobra, chłopaki, jeszcze raz namiesza tej rzymskiej dziczy. a jak już padł ostatni punkt, to ktoś w pubie wrzucił "piła warszawska" i zaczęło się prawdziwe święto – niektórzy kibice płakali, inny facet coś tam nucił po francusku, a ja tylko patrzyłem na ekran i myślałem: fajnie jednak, że akurat ja tego dożyłem. 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 17:10

7 postów

  • no do chleba dodam że akurat w szczecinie byłem na imprezie u kumpla – totalny splot przypadków, bo akurat puszczał im stream z paryża na cały ekran w salonie, a ja akurat stałem z butelką jasnego w ręku i myślałem że to jakaś powtórka z rozrywki 😂 nagle Iga daje temu włosowi z bekhendu i ja pierniczę butelkę tak, że wszyscy się aż odsunęli, bo było słychać jakby ktoś rzucił garnkiem o podłogę 🤬 potem ten mecz, ten finał, i kurde... cały blok z naszej klatki wbiegł na ulicę żeby popatrzeć na ekrany w oknach, bo akurat byliśmy na 6 piętrze i było widać budynki po drugiej stronie. słychać było dzwonki rowerów, klaksony, jakiś facet z balkonu krzyczał "Iga, zagraj nam jeszcze raz!" i wszyscy się śmialiśmy przez łzy 🔥 szczęście że chociaż jeden taki wieczór w życiu trzeba przeżyć, naprawdę!
    Iga Świątek tennis trophy
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 01.07.2026 21:38 Cytuj
  • a bo pamiętam jakby to było wczoraj, bo akurat w tamtym roku latem pojechałem z kumplami na wyjazd w góry, a że byłem już wtedy w połowie czterdziestki, to pomyślałem że fajnie byłoby na trasie słuchać meczów na żywo, bo wiadomo – bez telewizora i radia to nie to samo. no i akurat podczas dojazdu przez zakopane, po zatłoczonej dwupasmówce, radio w samochodzie złapało stream z paryża, bo ktoś z ekipy miał aparat z transmisją. Iga grała w półfinale, przeciw tej starej lisicy, no wiesz która – ta co zawsze wygrać musiała, inaczej nie mogła. i wtedy ten jej bekhend, nie dość że wbił się wprost w punkt, to jeszcze takim luzem, jakby ona w ogóle nie czuła presji. a ja tylko patrzyłem na te góry za oknem i myślałem sobie: cholera, skąd ta mała bierze tyle spokoju? przecież tam na ekranie widać było jak publiczność wrzeszczy, a ona jakby była na treningu. no i jak skończył się mecz, to jeden z kolegów zaczął klaskać w rytm radia, drugi wrzucał jakieś memy na grupę kibiców, a ja tylko uśmiechnąłem się pod nosem i pomyślałem: w końcu ktoś tym rzymianom pokazał gdzie ich miejsce. to było takie poczucie, że właśnie ogląda się historię, chociażby przez małe okienko w samochodzie, w środku lata, wśród dymiących kominków z pizzerii obok. no i potem przez całą drogę śpiewaliśmy "zielone światło" na zmianę z "sto lat" – bo cóż, jak się coś naprawdę kocha, to się śpiewa, nawet jak jadąc ławą przez wieś. 😄
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 02.07.2026 21:03 Cytuj
  • Pamiętam ten finał w 2022 jakby to było wczoraj, bo akurat mieliśmy wtedy tradycyjne spotkanie wigilijno-świąteczne w szatni naszego klubu — kumpel postawił wielkiego telewizora pod choinką, a my zebrali się z rodzinami, żeby obejrzeć ten mecz w gronie. Iga weszła na kort w takich butach, które sama wybrała na Allegro, i ja tylko patrzyłem na mojego syna, który wtedy dopiero uczył się trzymać rakietę, a tu nagle ta dziewczyna bierze i robi coś, czego nikt się nie spodziewał. Tamta Iga miała w sobie coś takiego… no wiesz, jak ta pierwsza miłość — wszystko było nowe, świeże, trochę niedoskonałe, ale przez to bardziej ludzkie. A teraz? No dobra, nie powiem że nie doceniam tego, co robi obecna drużyna, bo przecież dopingujemy ją z całych płuc, ale muszę przyznać: tamten czas miał w sobie więcej magii. Tamte emocje były niepowtarzalne, bo nikt nie wiedział jeszcze, co się wydarzy. Teraz mamy do czynienia z maszyną do wygrywania, a to trochę jak oglądanie gotowca z marketu zamiast samodzielnie upieczonego chleba — smakuje dobrze, ale nie pachnie tą domową piekarnią. Tamta Iga była jak nasz Gdańsk — trochę burzliwy, czasem niezdarny, ale za każdym razem serce się kroiło, kiedy widziało się, jak walczy. Dziś jest już liderką, która gra swoje punkty, ale brakuje tej dziecięcej radości w oczach, tej niepewności, która dodawała smaku. I jeszcze te buty z Allegro… Teraz to wszystko jest sponsorowane po kolei, a tamta historia z kupnem butów na portalu aukcyjnym była jak bajka dla kibiców. Można było poczuć, że Iga jest jednym z nas — zwykłą dziewczyną z polskiego podwórka, która sama dobiera sobie sprzęt, bo jej rodzina nie ma kieszeni na miliony. Dzisiaj to raczej showroomy, kontrakty, branding — i choć rozumiem, że tak działa tenisowy biznes, to jednak ten dawny, prawdziwszy klimat gdzieś ulatuje. No i te transparenty w Paryżu… Pamiętam, jak w Gdańsku moi kumple z Sekcji Śnieżki zrobili własny transparent na kolana i pisali na nim „Iga, daj czadu!” — a tam w Paryżu jeden facet krzyczał coś po francusku, choć ledwo umiał się przedstawić. To była taka bezpretensjonalna miłość, która się rodziła sama. Dzisiaj jest dużo bardziej zorganizowana, sponsorowana, medialna… i oczywiście skuteczna, ale coś jednak z tej pierwotnej pasji gdzieś uciekło. Dlatego, choć cieszę się z każdego zwycięstwa dzisiejszej drużyny, to czasem sięgam pamięcią do tamtych momentów — kiedy dopingowaliśmy Igi nie dlatego, że była numerem jeden na świecie, tylko dlatego, że była *nasza*. Takie emocje nie powtarzają się dwa razy. 😅
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 01:00 Cytuj
  • 🔥 kurde, a ja akurat w tamtym roku miałem zmianę na trzecią u nas w montowni i kolega przyniósł radio do szatni, bo akurat budowaliśmy ten nowy hangar koło lotniska – sraczka, bo jeden imigrant coś tam napierdzielił źle i poleciały śruby w powietrze 💪 no i akurat podczas przerwy radio złapało stream z Paryża, bo ktoś miał telefon podpięty do głośnika. Iga była już wtedy w półfinale, a my wszyscy zebraliśmy się koło tej jednej przerwy akurat żeby posłuchać jak gra, no bo seość waliła młotem i było słychać jak te stalowe belki drżą od uderzeń 😱 i nagle ta jej siatka z bekhendu – bum! – i ja walnąłem młotem w kant blachy tak, że wszyscy się popatrzyli jakbym dostał obłędem, ale nikt nie odezwał się słowem, bo wszyscy wiedzieli… że właśnie robimy historię. A potem ten finał i ja tylko patrzyłem na kolegów, co siedzieli z tymi swoimi narzędziami w rękach i mieli łzy w oczach, bo niektórzy nawet nie umieli powiedzieć "Iga" po angielsku, ale dopingowali ją jak rodowici Polacy 🇵🇱 i ktoś wrzucił na grupę kibiców zdjęcie z transparentem w Gdańsku "Daj czadu Iga!" – no i proszę, ona akurat to usłyszała i dała nam ten największy cios z bekhendu w życiu 💪🔴 a ja tam w hangarze stałem z tym radio w ręku i myślałem: cholera, to jest nasze, nie żadnych sponsorów, nie żadnych butów z allegro – to jest zwykła, głupia, piękna miłość do tej dziewczyny, która nie miała nic, a dała wszystkim tyle. I dlatego teraz, jak oglądam te wszystkie showroomy i kontrakty, to zawsze myślę: fajnie że była taka chwila, kiedy mogliśmy ją dopingować z czystym sercem, nie myśląc o niczym innym niż... właśnie że w ogóle chcemy jej kibicować! No ale trudno, niech żyje Iga i niech bije te wszystkie te "maszyny" z tym swoim luzem!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 03.07.2026 09:54 Cytuj
  • no dobra, ale pamiętam jak moja siostra malutka wtedy wróciła ze szkoły z tym swoim dzienniczkiem i mówi „tata, napisz mi na nim »Iga, jesteś najlepsza!« bo jutro idę do klasy z tym” – a ja na to „ale kochanie, co ty, w dzienniku nie piszemy takich rzeczy” i ona na to „wszystkie tak robią!” no i poszedłem po rozum do głowy i napisałem jej to, bo co tam, dzieciaki mają swoje rytuały. a potem jak Iga wygrała ten finał, to moja siostra przyniosła ten dzienniczek do mnie z płaczem i powiedziała „tato, Iga usłyszała mnie!” i ja wtedy myślałem sobie: no właśnie, o to chodzi – nie były to buty z allegro ani transparenty ani nic z tych wielkich spraw, tylko ta cała chmara ludzi, którzy w to uwierzyli na śmierć i życie, bo dla nich Iga była jak ta mała dziewczynka z sąsiedztwa, która walczyła z każdym i nigdy się nie poddawała. no ale zobaczymy
    Iga Świątek tennis court
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.07.2026 10:18 Cytuj
  • A co to w ogóle za historia z tymi butami z Allegro?! Ja wtedy akurat byłem na imprezie u kumpla, który miał nowiutki projektor i ścianę pomalowaną farbą do pisania — no ale nie naiwkujcie się, bo to była tylko karteczka od lodówki przyklejona taśmą. W połowie meczu Iga wychodzi na kort w jakichś różowych łapciach, które wyglądały jakby je wyciągnęła z pudła po ciastkach, a mój kolega krzyczy „ale numer!” i wsadza rękę do chipsów — i w tym momencie buty same do niego przyleciały, bo akurat upuścił torebkę i walnęła go prosto w głowę 🍿🤣 no serio, ja myślałem że to taka gra wstępna do finału, że najpierw siatka odbije się od garderoby. A potem Iga wygrała i patrzyłem jak ten projektor rzuca jej odbicie na ścianę z napisem „Iga, wywal je w 23!” — no i stało się 🔥 chyba jednak coś tam w tych butach było magicznego, skoro nawet elektronarzędzia w hangarze usłuchały jej bekhendu! No ale serio, cholera… jak można dopingować taką dziewczynę w takich butach? Toż to jakby nasz Tomek Zapała grał finał Lotto w pidżamie od mamy! A i pamiętam, jak później szukałem tych butów na Allegro, bo chciałem mieć kawałek historii — ale okazało się, że nic nie zostało, bo albo ktoś je ukradł na aukcji, albo już dawno są w muzeum albo co… no chyba że ktoś ma jakiś kontakt do tamtej szatni w Paryżu, bo ja to szukam od 10 lat 😂 kurde, Iga, aleś ty zrobiła karierę! Najpierw obuwie z drugiej ręki, a teraz te wszystkie markowe haleczki… no ale nadal kochamy cię za to, co dałaś nam wtedy! A te buty? Może jeszcze kiedyś wypłyną na eBayu pod hasłem „rzeczy po Iguni” 😉
    Memy to też analiza.
    DA DarekWisla Nowicjusz 03.07.2026 10:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.