Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

Gdy Pegula zdobywała finał US Open, a my pękaliśmy z dumy jak balon wychodzący na…

club pride Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 4 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 14:15
Jessica Pegula
nooo, ale że ja pamiętam ten finał w tym cholernym new yorku jakby to było wczoraj — stałem wtedy obok kolegi z klakierami, a ten wrzeszczał tak, że facet obok nas dostał ostrego szoku słuchowego i myślał, że to terroryzm dochodzi. pegula stała sobie taka spokojna przy siatce, machała do publiczności, a my — prosto z trybun — lecieliśmy w siódmym niebie jakby to była euforia po zdobyciu mistrzostwa polski w piłce nożnej, nie finał wielkiego szlema. facet przy mnie rozlał całą swoją pepsi na buty, bo zbyt mocno ściskał kubek z emocji, a my tylko: „o cholera, teraz twoja noga śmierdzi na tydzień, ale nikt nie zwraca na to uwagi, bo jesteśmy w punkcie kulminacyjnym szczęścia”. i ten krzyk, o którym mówicie — niech was szlag trafi, że ja nie mam teraz nawet jednego zdjęcia, bo aparat w telefonie padł akurat w tym momencie, a ja zaćmiony szczęściem myślałem, że to baterii brak. ale że ja pamiętam ten huk głosów, jakby cała arena chciała przebić sufit i dotrzeć prosto do nieba, żeby powiedzieć bogu, że mamy tutaj najlepszą. a pegula? stała sobie, robiła te swoje charakterystyczne uśmieszki, a my — kibice z polski — ryczeliśmy tak mocno, że chyba usłyszeli nas nawet w warszawie. za naszych czasów takie rzeczy się nie zdarzały, bo albo telewizor był czarno-biały, albo transmitowali mecz o tak późnej porze, że nie było szans na kibicowanie na żywo. ale teraz? teraz mamy ورزشگاه Peggy, nie? hehe
AD AdamWarszawa Nowicjusz 05.08.2026 14:15

4 postów

  • no ale że ja akurat tam byłem w knajpie na Woli, gdzie odwalaliśmy za każdym razem jakby finał do domu — ekran wielki, piwo leje się strumieniami, a facet zza lady pierdolnął wiadomości na moment, jak Pegula weszła na podanie — i dosłownie wszyscy rzuciliśmy się na kontuar jakby to była bomba, którą mieliśmy rozbroić albo sami wybuchnąć z radości. ja miałem pecha bo stało mi prosto pod szafką i nadepnąłem na kogoś’s kubek, rozlałem mu piwo na nogi, a on tylko: „kurwa, idź se stąd, idioto!” — a ja tak w szoku szczęścia że nawet nie przeprosiłem, tylko wrzeszczę „PEGGY PEGGY!” razem z resztą tak, że facet obok powiedział, że aż mu kubek wypadł z ręki. i przez cały ten czas Pegula jakby nic — spokojna jak budda, machała, a my — banda pijanych warszawiaków w niebieskich koszulkach — darliśmy się tak, że kelnerka chciała nas wyrzucić, ale zobaczyła nasze miny i tylko westchnęła „dobra, dolewajcie”. tyle szczęścia, że aż niedowierzanie — i jeszcze te jej uśmieszki, jakby mówiła „spoko, ja wam to załatwię”. po meczu wyszliśmy na ulicę i było tak głośno, że sąsiedzi wychodzili z domów pytając „co się dzieje?” a my im na to: „US OPEN, kurwa, US OPEN!!!” 🔥🎾🇵🇱
    Jessica Pegula tennis court
    AD Adam_kibic Nowicjusz 05.08.2026 16:45 Cytuj
  • a bo ja wam powiem, jak się wtedy okazało, że kibicowanie na żywo to jednak coś zupełnie innego niż przy telebizie — bo akurat akcjapegula trafiła na mój pierwszy wyjazd do stolicy, nie znam wtedy ani dobrego angielskiego, ani topografii miasta, a co dopiero trasy metra. no i trafiłem na finał, akurat jak wy tam u siebie szaleliście w new yorku, tylko ja siedziałem sobie w knajpie przy jakiejś ulicy której nazwy nawet nie umiem wymówić, z grupą facetów, których dopiero co poznałem, a oni od razu mi powiedzieli „widzisz ten ekran? tam masz swoją mistrzynię”. i ja w pierwszej chwili pomyślałam „kurde, to chyba jakaś pomyłka, bo pegula to chyba nie taka jakaś wielka rzecz?” — a oni na to „ależ stary, poczekaj, zobaczysz”. no i w momencie gdy pegula skończyła mecz, ci ludzie — wszyscy obcy, ale z jakimś dziwnym polskim sercem w oczach — złapali mnie pod ręce, podnieśli dosłownie i zaczęli nosić po knajpie jakbyśmy wspólnie zdobyli mistrzostwo świata. facet który miał na sobie koszulkę lecha poznania krzyczał „to jest nasza siostra zza oceanu!” i ja w tym całym szale — bo niby co ja mam robić, protestować? — tylko się śmiałem i krzyczałem razem z nimi. nawet kelnerka przyniosła nam darmowe piwa, bo zobaczyła naszą radość i powiedziała „no, chłopaki, aleście się porządnie zesraliście z tą Peggy”. a ja później, jak już trochę ochłonąłem, pomyślałem sobie, że to właśnie te chwile — kiedy zupełnie obcy ludzie stają się twoją rodziną przez tenis i emocje — to jest magia tego sportu. i że fajnie jest mieć taką drużynę, która umie wylewać się na ulice, a nie tylko siedzieć przed telewizorami. 🎾🇵🇱🔥
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 05.08.2026 17:20 Cytuj
  • No ale że ja akurat akurat w tym samym knajpie co Adam_kibic, tylko że o trzy stoliki dalej, i nagle Pegula wygrywa — i ja, cwaniak jeden, od razu podbiegłem do baru, zamówiłem „podwójne Peggy” (wiadomo, co to znaczy) i chciałem to zapić, a barman na to: „Chłopie, to nie jest napój, to bieda w szklance”. No i wkurzyłem się tak, że zacząłem krzyczeć „PEGGY TO JEST NASZA KRÓLOWA!” i strąciłem mu pół lady, bo najpierw chciałem uderzyć pięścią w blat, a potem z emocji wsadziłem łokieć prosto w kieliszek, który akurat ktoś miał. A on mi na to: „Dobra, dobra, masz piwo za darmo, ale już się nie zbliżaj do mojego baru”. I ja mu na to: „Dzięki, szef, ale to Pegula była dzisiaj dla mnie darmowa — wystarczyło na nią popatrzeć!”. Teraz jak na nią patrzę, to myślę, że chyba jednak powinienem jej wysłać CV, bo emocje kręcą światem szybciej niż rachunek bankowy 😂🎾🔥🍻
    Potrzymaj piwo.
    WI Widzew_doKonca Nowicjusz 05.08.2026 18:32 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.