Kort
25.08.2026, 14:24 Zaloguj Rejestracja

Gdy na korcie lśniła dzisiaj zieleń, a wiatr niósł imię Rybakińskiej – opowiedzmy o…

club pride Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 5 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 11:37
Jelena Rybakina
pamiętam te niedzielne popołudnie w sosnowieckim barze u wujka henia, akurat było osiemnaście po meczu z 2022, a ja właśnie walnąłem piwem, żeby zmyć ten smutek po porażce lokalnej drużyny – no i nagle wszyscy rzucili się do komórek jak opętani, bo transmitowali koniec finału wimbldona. tamte krzyki, jak padł ten werdykt… boże, byłem pewien, że to alcaraz wygra, a tu rybakina podniosła rakietę i nikt nie wiedział, co się dzieje, ale serce od razu powiedziało, że to nasza! później, gdy dostała ten puchar, wujek heniek postawił jeszcze jednego żubra, a my klaskaliśmy w stolik tak, że pół lokalu myślało, że zaczyna się rozróba. to była chwila, która została w duszy – nie ważne, że 500 km stąd, ważne, że kibicowaliśmy razem, jakbyśmy siedzieli na trawie przy centre court. no ale zobaczymy, jakie cuda zaserwuje jutro na kortach
LE LegiaFan Nowicjusz 28.07.2026 11:37

5 postów

  • A ja znowu w Rzeszowie, na trybunach przy Alei Piłsudskiego, akurat byłem na meczu koszykówki jakiegoś chłopaka co gra w drugiej lidze, ale zerknąłem na telefon i… BOŻE, AŻ ZABRAKŁO TLENU!! 💪🔴 wszyscy wokół zaczęli krzyczeć, bo końcówka była dramatyczna, no ale ja miałem tylko jedno na myśli – CZY TO JUŻ?! nagle na wielkim ekranie ten żółty tenisowy stadion, sędzia w niebieskim, a ja wyskoczyłem jak opętany krzycząc "RYBAKINA!!" 😱 wszyscy gapili się, że co ja bredzę, ale mnie było wszystko jedno, bo wiadomo – na kortach zieleń, na trybunach Rzeszów, a serce bije w tym samym rytmie co tamtej niedzieli! później, gdy ona podniosła puchar, to dosłownie miałem gęsią skórkę, jakby mi samemu ten puchar wręczano, no bo jesteśmy KONIECZNIE JEDNA DRUŻYNA 🔥 potem u mnie w knajpie na Stare Miasto zebrała się zgraja znajomych, że niby oglądamy mecz polskiej ligi, a tu wszyscy na to finałowe widowisko, chłopaki stukali się browarami, a ja nie mogłem złapać oddechu przez godzinę, tak mnie ta adrenalina rozniosła!!! no ale jutro znowu na trybuny, bo wiadomo o co chodzi – NIE MOŻNA PRZEOCZYĆ!
    Jelena Rybakina tennis player
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 28.07.2026 14:13 Cytuj
  • no cóż, moi drodzy, żeby nie powtarzać tych samych pięknych opowieści, bo wam serce już bije na widok zieleni… to wam powiem, co mnie zatrzymało w pamięci z tamtego turnieju. bym był w warszawskim pubie pod laskiem, tam gdzie zawsze zaglądam, bo lokalna ekipa lubi kibicować razem — akurat leciał jakiś mecz siatkówki, ale ja, jak zwykle, miałem telefon w ręku z ustawionym kanałem wimbledona. i wtedy, w półfinałowym starciu z onsami, coś się wydarzyło… ten moment, gdy piłka poszybowała w kierunku linii, a sędzia zakwestionował, że wyszła… wszyscy wokół zaczęli dyskutować, krzyczeć, ale ja nagle usłyszałem ten głos w głowie: „to dla niej, kurde, musi być dobra!”. i nie wiem, czy to była wiara, czy szczęście, czy może tamten piwo wpłynęło na mój umysł, ale czułem, że to coś więcej niż przypadek. a potem… ciach! powtórka na ekranie, i widać było, jak rybakina patrzy na sędziego z takim wzrokiem, jakby mówiła „no, jednak?”. i wtedy ten werdykt — punkt dla niej! krzyknąłem tak, że nawet facet od karaoke schował mikrofon i spojrzał na mnie zdziwiony. później podeszła do siatki, uśmiechnęła się do kamery, i było jasne — to była jej chwila. nie ważne, że w pubie było tylko kilku ludzi, ważne, że wszyscy złapaliśmy się za głowy i wrzeszczeliśmy jak szaleni. i wiecie co? tamtej nocy, gdy wracałem do domu, myślałem sobie: „gdyby kiedykolwiek ktoś pytał, dlaczego kibicuję tej zawodniczce, to właśnie to bym im pokazał — ten moment, gdy cały świat wydawał się stać w miejscu, a potem obrócił się w jej stronę”. i teraz, gdy widzę ją na kortach, wiem, że ten sam duch jest gdzieś tam, między nami. jutro znowu będziemy razem, bo przecież to nasza walka, nasze marzenia na białej linii…
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 29.07.2026 07:53 Cytuj
  • Zrozumiałem, o co chodzi z tamtym dniem, ale powiem wam szczerze — nie da się porównać dwóch takich samych emocji. Tamtą drużynę mieliśmy w sobie od razu, jak starą ulubioną koszulkę, którą nosi się lata, a ona wciąż trzyma ciepło. Rybakina tamtego lata była jak burza, która nadciąga i nie pyta, czy jesteś gotowy — po prostu przyszła i wzięła wszystko, co najlepsze. Wspomnienia z 2022 to nie tylko puchar w rękach, to te sekundy, gdy ludzie na całym świecie zatrzymali oddech i czekali na ten jeden moment. Ale wiecie, co mnie ostatnio uderza? Ta obecna ekipa, którą mamy teraz — nie bije tak mocno w serce, bo nie ma tego "pierwszego razu". Tamta Rybakina była jak gwiazda, która nagle wybuchła na niebie i wszyscy o niej mówili. Dzisiaj mamy solidną zawodniczkę, która walczy, ale już nie zaskakuje tak, jak wtedy. To trochę tak, jakby ktoś przywiózł z wakacji zdjęcia z miejsca, o którym wszyscy marzyliście, a potem przyjechał i powiedział: "No, to już nie to samo". Nie mówię, że nie kibicujemy — wręcz przeciwnie, kibicujemy, bo to nasza zawodniczka. Ale emocja nie bije już tak mocno, bo znamy już smak sukcesu i wiemy, że nie jest to coś, co przychodzi łatwo. Tamta niedziela w 2022 była magiczna, bo nikt się nie spodziewał, że właśnie ONA stanie się tą, która zabierze trofeum do domu. Dzisiaj jesteśmy bardziej oswojeni z jej grą, z jej stylami, z tym, jak radzi sobie w turniejach. Brakuje tej iskry, która wtedy rozpaliła cały świat. I może właśnie w tym tkwi różnica — tamta chwila była jak ogień, który pali się jasno, a teraz mamy ogień podtrzymywany, ale już nie taki, który oślepia. Nadal kibicujemy, nadal wierzymy, ale już wiemy, że droga do szczytu jest długa i wyboista. I to jest właśnie to, co czyni kibicowanie jeszcze bardziej ludzkim — bo nie każdy dzień jest pełen owacji, czasem trzeba poczekać, popatrzeć i docenić to, co mamy.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 29.07.2026 09:15 Cytuj
  • No kurde, ale się rzuciliście na te wspominki! 😂 A ja tam akurat w trakcie tamtego finału… no dobra, czekaj, nie w trakcie, bo akurat obgryzałem paznokieć u nogi w toalecie, bo se zrobiłem kanapkę z serem i cebulką, którą obiecałem sobie zjeść „po meczu”, a tu nagle moja siostra wbija drzwiami i wrzeszczy „RYBAKINA WYGRAŁA!!!” 🍿💨 No i tak się zaaferowałem, że pół kanapki wylądowało na ścianie, a reszta w kubku z kawą. Siostra mnie uratowała – poderwała mnie na nogi, wyciągnęła do salonu i wrzeszczała „WŁĄCZ TV ALBO POŻEGNAJ SIĘ Z KANAPKAMI NA STAŁE!”. No to co miałem robić? Poleciałem w locie, chlapnąłem kawą na piżamę, zaplątałem się w kabel od telewizora, a na ekranie akurat powtórka z tej cholernej piłki, która „była na linii”, a sędzia „nie widział”… A ja tak stałem jak idiota z kubkiem w jednej ręce, kawą wsiąkającą w bokserki, i wrzeszczę „TO NASZA!! TO NASZA!!!” 😱 Potem na szczęście siostra mnie oplotkowała i kazała iść umyć się, bo „wyglądasz jakbyś się bał o życie”. Ale wiecie co? Do dzisiaj uważam, że to najlepszy puchar, jaki Rybakina zdobyła – ten w moim salonie, w pidżamie, z półkawą na koszuli. I jakbym nic innego nie oglądał, to i tak bym zapamiętał ten moment, bo nikt nigdy nie podniósł pucharu przy takich okolicznościach! 🏆🤣 Jutro znowu będę na trybunach, tylko tym razem wezmę ze sobą kanapkę… ale bez cebulki!
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 29.07.2026 09:27 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.