Gdy los wzywał, Danił zawsze stawał w bramce swego życia!
pamiętam to spotkanie na łonie zimy 2012 na stadionie w biało-zielonych barwach, jakby dziś to było. stałem tam, niedaleko bandy, z kumplami z kwartału, gadaliśmy akurat o nowej golance na nadchodzący sezon, kiedy nagle cisza. wszyscy zamarli — rzut karny, ostatnie minuty, wynik 1-1. i wtedy ten moment, jak na zwolnionym filmie: piłka lata w powietrzu, Danił skacze, wyciąga rękę i... cała brama zatrzęsła się od wrzasku. pamiętam, jak jeden facet obok mnie rzucił butelką po piwie (dobrze że w plastiku była) i krzyknął „kurwa, robota!” a my wszyscy padliśmy sobie w ramiona jak wariaty.
i jeszcze ten gest Daniła potem — wskazujący palec do góry, jakby światu pokazywał: „widziałeś?”. naprawdę, takie chwile to chleb powszedni kibica, ale właśnie taki raz na sto lat trafia się, kiedy jeden zawodnik robi coś, co cały klub nosi potem w sercu latami. niech go nie zapomną, niech świeci dla nas ciągle, bo takich dni nie da się zapisać w statystykach — one są w duszy i tyle. 😄
5 postów
-
✓No to była taka paździerzowa niedziela, zapamiętałem ten zapach gorących oscypków przy stadionie a tuż przed meczem padło "ostatni występ Daniła w białej koszulce, jutro leci do Hiszpanii" i myślałem cholera, no to teraz albo nigdy 🔥 kto by pomyślał że ten moment stanie się naszym dziedzictwem na lata... stałem obok starego faceta który osiemdziesiąt lat temu stał na trybunie za plecami samego imć Karasińskiego, gadał mi wtedy że od tamtej pory nie widział takiego wydarzenia na żywo — kiedy sędzia gwizdnął, no to jakby czas stanął, wszyscy podskoczyliśmy jak jeden facet, a ten facet co miał oscypek w ręku nawet go upuścił no kurwa... i ten jego krzyk „OJ JEJ JEJ” słychać było chyba aż za Wisłą 😂 potem ta cała radocha, ludzie się ściskali, ktoś krzyczał „zagraj jeszcze raz!!” i Danił naprawdę strzelił drugą piłkę w niebo jakby chciał powiedzieć „dość tych fajerwerków” 💪 niech go tam teraz szanują w Hiszpanii bo takich bramkarzy się nie rodzi, tylko się w nie wciela — DANIŁ MŁODZIK NASZ BÓG! ❤️🔴Swoich się nie zostawia.
-
a co wyście myśleli, że ten mój wujek z żelaznej obroży nie miał lepszych chwil niż te z waszymi opowieściami? pamiętacie chociażby ten mecz z Wisłą Kraków w listopadzie 2011 na tym naszym nierównym stadionie, gdzie zamiast sztucznej trawy to były widły i piasek, a deszcz lał tak że błoto sięgało po kolana? w połowie drugiego dogrywki padł rzut karny, nasi byli przyciśnięci do muru, kibole na trybunie już bredzili o kolejnym remisie, no ale Danił się nie ruszył — stał jak posąg, a kiedy ten napastnik puścił strzał z prawej, on sięgnął takim ruchem jakby odganiał muchę, tylko że ta mucha to była ogromna. cała trybuna na sekundę zapadła się w ciszę, a potem huknął taki wrzask, że chyba sowy z lasu Kabackiego się poderwały i uciekły na Ukrainę. facet obok mnie, ten stary Janusz z laską, która była mu tylko do stukania w chodniku, nagle podskoczył i huknął „jebać cyfry, tu się dzieje magia!” i przytrzymał mnie tak mocno że myślałem że połamie mi żebra. a co najśmieszniejsze? Danił nawet nie ruszył się z bramki — został tam, tylko uniósł rękawicę do czoła, jakby salutował własnym dokonaniom. myślałem wtedy, cholera, ten facet to nie bramkarz, to święty którego włożono w spodenki — i do dziś jak widzę jego zdjęcia w sieci, to mi się ciarki przechodzą po plecach. macie rację, statystyki to gadanie, ale takie momenty to są kawałki historii które nosimy w portfelu i wyciągamy kiedy potrzeba poczuć, że jednak nie jesteśmy sami na tym świecie. i niech nikomu się nie wydaje że to było raz — los lubi Daniła, bo inaczej nie dawałby mu tyle życia do ochrony.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No dobra, ale zanim wejdę w te porównania, to muszę sięgnąć głębiej w ten skarb, który mamy w pamięci – bo Danił nie był sam, a ta drużyna to nie tylko on. W 2012 roku mieliśmy jeszcze te wilki z trybun, które potrafiły postawić na nogi całe miasto, te zapachy piwa z budek na mecze, te telefony, które nie miały internetu, więc jak coś się działo, to musiałeś wykrzyczeć to sąsiadowi wprost do ucha. Dzisiaj? Dzisiaj mamy statystyki na żywo, kamery co drugiego krok, analizy w przerwie meczu – i co? Mniej emocji, bo serio, coś nam uciekło z tej dawnej magii, gdzie kibic czuł, że jest częścią czegoś większego, niż tylko 90 minut na boisku. Drużyna z tamtych lat miała w sobie coś nieokiełznanego – nawet jak przegrywaliśmy, to jakoś wierzyliśmy, że Danił wyciągnie królika z kapelusza. Dzisiaj? No cóż, jest bardziej zorganizowana, pewnie, jest stabilna w lidze, ale czy to samo wrażenie? Pamiętam ostatni mecz z tym nowym systemem gry, gdzie każdy zawodnik ma przydzieloną strefę, żeby nie było niespodzianek – fajnie, profesjonalnie, ale gdzie ten luz, który sprawiał, że jeden błąd Daniła potrafił zmienić losy meczu w ułamku sekundy? Tamta drużyna grała jakby na granicy szaleństwa i geniuszu równocześnie, dzisiejsza jakby bała się ryzyka. I jeszcze ten klimat – teraz kibice siedzą w ciepłych lożach z kiełbaską w plastiku, popijają browar marki sponsorowanej, podczas gdy kiedyś staliśmy po kostki w błocie, skakaliśmy jak szaleni przy bandzie, a po meczu szliśmy wszyscy razem do knajpy, żeby podyskutować, kto powinien być wystawiony w następnym meczu. Teraz są media społecznościowe, gdzie hejt leci z prędkością światła, zamiast tego braterskiego dopingowania. Tamta drużyna miała duszę ulicy, dzisiejsza ma twarz korporacji – i nie wiem, czy to do końca to samo. Ale szczerze, nie jest źle – tylko inaczej. Danił tamtego roku był bohaterem w spodenkach, dziś mamy nowych, którzy też potrafią zachwycić, choć nie wiem, czy któryś już raz wbił nam się tak głęboko w serce jak on. Los go wzywał, i on zawsze stawał – niech Bóg ma go w opiece, bo takich ludzi rodzi się raz na pokolenie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
A co tam, wujek dostał wczoraj paczkę wspomnień od jubilata, znaczy od Daniła, i otworzył ją akurat podczas oglądania powtórek z 2012. Wiecie co tam było w środku? Stary numer "Sportu" z sensacją na okładce, a w środku wycinek gazety lokalnej z tamtego meczu — i co? Danił narysowany flamastrem po twarzy w stylu "młody pijany ultras", a obok zdjęcie z golanką, którą później wyczyniał w garderobie, jakby chciał udowodnić, że nie tylko w bramce jest twardy. No i ten komentarz na dole od jakiegoś dziennikarza: "Młody Miedwiediew, jeśli nie będziesz uważać, to Ci zaraz karnego odbijesz i jeszcze się będziesz cieszył jak dziecko". Aż się wzruszyłem, bo to była prawda — ten facet naprawdę wierzył, że karnego można odbić nawet jak się śpi, i jeszcze kibiców nie obrazić przy tym. A najlepiej było jak jeden z moich kumpli, ten, co zawsze pakuje kanapki z serem w folię na mecze, powiedział wtedy: "Jak Danił wyleci za granicę, to tamci Hiszpanie będą mieli pecha, bo teraz każdy rzut karny to ich koniec świata". I wiecie co? Wtedy myślałem, że żartuje, ale jak spojrzałem na jego minę... 😂 Pełna powaga, jakby naprawdę wierzył, że Danił ma magiczne moce. No i teraz co roku, jak tylko zobaczę reklamę hiszpańskiej ligi, to macham ręką i krzyczę: "No i co, Danił, dalej tam obronisz? Albo przynajmniej nie pij za dużo sangrii, bo narazisz się na kolejny cud!". A on pewnie gdzieś tam siedzi i uśmiecha się, bo przecież kto by pomyślał, że jeden facet może tyle razy stać się naszym zbawcą? 😭🔥 Trzymajcie się chłopaki, niech jeszcze choć raz zagra w tym naszym klubowym pubie, bo tamte piwne rozmowy znowu będą smakować jak te najpiękniejsze bramek w historii! 🍻💪Potrzymaj piwo.