Gdy latem wychodził na kort, cała Italia szalała — nasz Jannik szedł po własne wawrzyny
pamiętam jeszcze ten mecz w wiedniu dwa lata temu, jak byłem z synem na trybunach i chłopak cały czas trzymał się za głowę, że "ojciec, co ten junior znowu wymyśla?" no bo sędzia raz za razem dziwił się do boksu, a on normalnie tak machał rakietą jakby mu się coś odblokowało – i doszedł do finału. tam dopiero zakochaliśmy się w tym stylu, że nie ważne co się dzieje, on gra dalej jakby nic. no i to była taka chwila, żeśmy z synem siedzieli i tylko sobie mówiliśmy: "kurde, ależ on ma charakter". a teraz, jak widzę te jego sety przeciwko temu medvedevowi, to aż ciarki chodzą – bo to coś więcej niż tenis, to jest nasz chłopak, który idzie po własne. no ale zobaczymy
4 postów
-
✓hmm no… pamiętam jakby to było wczoraj, bo zawsze mi się ten moment wyrywa w głowie — byłem wtedy w Warszawie na wakacjach z kumplami, akurat mieliśmy bilety na mecz pokazowy, nie myśleliśmy że trafi nam się coś takiego 😱 no i weszliśmy na kort, a tam on tak spokojnie, jakby miał timeout w życiu, stoi i czeka aż Medwiedew zrobi pierwszy ruch… i nagle BUM, ten backhand zza linii, ja pół sekundy później krzyknąłem jakbym dostał prądem 🔥🔴 a koledzy obok mnie też się zamarli totalnie — wszyscy razem zaczęliśmy wrzeszczeć, że "no nie pierdolcie, on mu teraz ukradnie pewność!" i ten set, kurwa… ten set to był jak film, jakby ktoś podłączył nas do jego mózgu i myśleliśmy dokładnie to co on… "jeszcze jeden punkt i mamy go, do cholery, MAMY GO!" a potem ten niedowierzający uśmiech jak wygrywał… szcześliwy byłem przez cały tydzień po powrocie, żeśmy w końcu czegoś takiego widzieli u siebie, nie u tych "wielkich" co to tylko udają 💪 i no nie wiem, w tej chwili to naprawdę jakbyśmy razem z nim walczyli… bo kibicujemy nie od przypadka, a od serca!Swoich się nie zostawia.
-
ale wiecie co jeszcze mi siedzi w głowie jak myślę o tych jego charakterach? pamiętam czasy, gdy jeszcze nikt poza lublinianami za bardzo nie wiedział, kim jest ten chłopak z Tyrolu, co to lata po turniejach drugiej kategorii z takim spokojem, jakby mu ktoś wcisnął hamulec ręczny w głowie. był taki turniej w 2019 w Antwerpii, jeszcze na kortach twardych, a my z kumplem zrobiliśmy sobie wycieczkę jakieś 500 km tam i z powrotem tylko dlatego, że na forum ktoś rzucił, że niby "zagraniczne chamy nie dają mu dojść do słowa". no i co? patrzymy, jak gra pierwszego dnia z jakimś nieznanym nawet nazwiskiem, a ten facet dosłownie nas zadziwił — nie tyle tenisem, co tym, że rozłożył przeciwnika psychicznie jednym meczem w trzech setach, i to w dodatku bez jednego błędu na własnej stronie. do dzisiaj się śmiejemy, jak ten sam kolega, który przed meczem gadał, że "no co ty, przecież on to jakiś drugi de Minaur", to po meczu stał jak wryty z kubkiem piwa w ręku i powtarzał: "ja pierdole… ja pierdole… to jest coś więcej". i wiesz co? to była ta chwila, kiedy zrozumiałem, że my mamy coś, czego nie mają tamci "wielcy" — mamy takiego zawodnika, co idzie po swoje i się nie ogląda. a jak nie ogląda się… to w końcu idziesz po wszystko. 🍀Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale patrzcie, bo ja też tam byłem — nie w Antwerpii, nie w Warszawie, nawet nie w Wiedniu, tylko akurat w kiblu u teścia w Chrzanowie, gdy leciał ten mecz Antwerpia 2019 😂 kurwa, byłem na zmywaku w weekendowym turnieju, że niby "odwalę robotę" a w tle cały czas ten mecz Jannika leciał, bo teść to fan od samych początków. no i co? słychać było tylko jak facet z trybuny krzyczy "siedemdziesiąt jeden punktów z rzędu bez straty!" — a ja akurat myłem talerze z piwem, które mu niechcący zleciało ze stołu… i to piwo posprzątałem szybciej niż on te punkty zebrał 🍺🔥 a jak w końcu to ogarnąłem, że to nasz chłopak robi show, to tak machnąłem ścierką, że poleciała w telewizor i wyłączyłem mu ten mecz na dwie minuty — trafił mnie histeryczny śmiech, bo teść tak się wkurwił, że rzucił się po pilota jakby na niego leciał backhand Sinnera zza linii. no i do dzisiaj mówi, że to była najdroższa lekcja tenisa w jego życiu… ale serio, nie wiem czy byłbym w stanie posprzątać tak szybko, jak on grał tamtego dnia 😭 no ale wiecie co? niech mu będzie, że akurat wtedy posprzątałem — bo potem poszedł po swoje, a myśmy dostali coś więcej niż tylko tytuł… dostaliśmy dowód, że charakter to jednak czasem ważniejszy niż talent 🍀💪Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿