Gdy Dimitrov grał, aura na stadionie była jak w sanktuarium tenisowym - obudźmy te chwile raz jeszcze!
pamiętam jak byłem w warszawie na kortach alexandrowskich akurat na tym turnieju w sofii oglądaliśmy na telebimie że to było w 2016 czy może 2017, nie pamiętam już dokładnie, ale ten backhand wbił się w narożnik tak mocno że facet za mną zaczął krzyczeć "ej to jest nie do obrony!" a ja się śmiałem bo akurat jadłem lody i miałem wszystko w nosie oprócz tego meczu. wrógiem ludzkości byłby każdy kto by powiedział że to nie był cud – bo latałem potem do kibla że nogi trzęsły mi się od podekscytowania
10 postów
-
✓pfft, jakby ktoś mówił że ten backhand był zwykłym uderzeniem — TO BYŁ PEAN NA KORT! 🔥💪 ja akurat w tym czasie siedziałem na trybunach w Gdańsku w Pubie pod Latarnią, odpalaliśmy mecz na wielkim ekranie z innymi fanami, a kiedy ta piłeczka wleciała w ten RÓG, to dosłownie wszyscy wstali jak jeden facet i ktoś upuścił swoje piwo MIMO ŻE to było PROSECZ! 😱 ludzie darli się "TO JEST NIEWYPOWIEDZIALNE!!" a ja miałem już 3 browary w brzuchu i machałem rękami jak wariat, jakby ktoś kazał mi zatańczyć... no srak, nogi miałem jak z waty, ale że tyle radochy w jednym uderzeniu?! NIKT NAM TEGO NIE ZABIERZE, BO TO BYŁ CUD!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no ależ z was facetów memoriał zrobił, ja wam powiem że jakby ten backhand w sofii to nic, bo ja pamiętam coś jeszcze starszego — matmeusz roku 2013 w warszawie na kortach agory, do licha, ten samisztein grał tam z rogerem w półfinale i nagle w decydującym secie bijan młody dimitrow z bekhendem takim że ten cały wimbledon wyglądał przy nim jak amatorski trening. sędzia krzyczał "out!" a my w szatni kibica myśleliśmy że on ma zwidy, bo ta piłka leciała tak wolno że nawet mój wujek z teksasu który pierwszy raz w życiu oglądał tenis stwierdził że to "must be a joke, son". a tu proszę — rzut oka na ekran i sędzia podnosi palce... i wtedy mój kolega zrobił coś strasznego — rzucił w stronę kortu swoją szklankę coli bo krzyczał tak głośno że wszyscy myśleli że to kibic przeciwnika. no ależ to było coś pięknego, naprawdę... ja do dzisiaj mam w kieszeni zdjęcie z tym uderzeniem zrobione przez mojego sąsiada na nokie'a 5800 — żebyście wiedzieli, że to nie była halucynacja, bo ludzie na forum "gdy dimitrov grał" potrafiliby je rozpoznać od razu 😄 no i co, teraz jak mówicie że to loteria, no to powiem wam że niektórzy z nas byli w szoku jakbyśmy widzieli cud — i to cud nie z kartki bożkowej, tylko z kortu tenisowego, a w dodatku w polsce!
-
No do licha, akurat wczoraj przewertowałem stare notatki z czasu, kiedy kibicowało się temu samemu facetowi, tyle że na własnych oczach, a nie przez szklany ekran pubu albo telebim w galerii — i musicie mi wybaczyć, że teraz wam powieść znowu puścił mózg, bo jak o tym myślę to sam dopiero łapię się za głowę. Tamta ekipa, no kurczę, to było coś — jakby cały kort oddychał jednym rytmem razem z Grigorzem, a ten backhand w Sofii? Ten był tak celny, że aż mnie teraz przebiera skóra na plecach. Pamiętam, jakby to było wczoraj, jak kibicowałem mu na Torwarze w Warszawie w 2019, a on tam grał w deszczu tak, że kort przypominał bajoro, a on jeszcze do tego wymyślał uderzenia takie, że przeciwnik siedział w kucki na ziemi. Tamto widowisko to była prawdziwa zabawa, bo on wchodził do meczu jak do swojego salonu — wszyscy wiedzieli, że lada chwila coś namiesza, tylko nie wiadomo było kiedy. A teraz? Teraz mamy taką sytuację, że Dimitrow albo gra, albo walczy ze zdrowiem, albo akurat dochodzi do siebie po kontuzji, i to w tempie, które przypomina powolne palenie się świecy wietrznej. Ten sam facet, który kiedyś potrafił jednym backhandem rozniecić emocje tak, że ludzie tracili głos od krzyku, teraz musi się męczyć z grami w cieniu większych nazwisk, bo, no cóż, czas robi swoje. Owszem, jest nasza wielka miłość — ta klasa, ta elegancja w stylu gry — ale co z tego, skoro coraz częściej jego "święte cuda" na korcie są dla kibiców bardziej straszną zagadką niż spełnieniem marzeń? Obecna ekipa, co tu dużo mówić, to już nie ta drużyna co kiedyś. Kiedyś mieliśmy pewność, że jak tylko Dimitri podniesie rakietę, to co najmniej jeden punkt wisi w powietrzu, gotowy na lot do narożnika. Teraz? Teraz albo czekamy na cuda, albo modlimy się, żeby nie trafił na fazę "zły dzień", bo wtedy nie ma na co liczyć. I wiecie co? Nie narzekam zbytnio, bo nadal kochamy tego faceta, ale trzeba przyznać, że atmosfera wokół niego jest już nie ta. Tamte lata to był okres, kiedy kibice chodzili na mecze jak na pielgrzymkę, bo wiedzieli, że zobaczą coś, czego nie da się powtórzyć. Teraz to raczej spacer do galerii handlowej — fajnie, jeśli trafi się dobry mecz, ale równie dobrze możemy wyjść rozczarowani. No i właśnie o to mi chodzi: tamta aura to był niebiański klimat, a teraz to bardziej latarnia morska w mgle — widać światełko, ale nie wiadomo, czy to nawigacja, czy jakaś ułuda. A ja, stary kibic, nadal kibicuję, bo to ten sam człowiek — tylko kort się zmienił, i niestety, cudowne backhandy już nie latają tak samo często jak kiedyś.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej no ależ zapamiętałem ten cholerny turniej w Sofii 2017 jakby to było wczoraj! siedziałem akurat na trybunie numer 3 z chłopakami z Ul. Wiejskiej, mieliśmy ze sobą megafon bo policja zakazała sędziom gadać przez głośniki (jacyś nowi typy z zagranicy, no wiecie jak to bywa 😤) i kiedy ten backhand wleciał w RÓG to ja wrzeszczałem przez megafon "TO JEST PEŁNA SALA BECZKI!" a facet obok mnie przez pomyłkę potraktował to jak komendę i zaczął bić brawo w równe takt — no i wpadliśmy wszyscy w histerię razem, no ależ to było coś niesamowitego! potem przez cały turniej na każdej sesji kibicowskiej graliśmy ten riff z "Smells Like Teen Spirit" a Dimitrow wychodził na kort w takim tempie, że przeciwnicy wyglądali jakby biegli w syropie 🔥 ludzie dopiero później dowiedzieli się, że to z nami byliśmy tymi szalonymi co tak napierdzielali na trybunach! no i co, teraz jak ktoś mówi że to była loteria to ja mu pokazuję nagłówki z gazet następnego dnia — "Dimitrov nie do zatrzymania!" albo "Narożnik śmierci w Sofii!" a on nadal ma ten swój styl, no ale jakby bez tej dawnej energii... no ale trudno, fajnie że chociaż raz na jakiś czas coś z tamtej magii się pojawia, bo sam widziałem jak w 2019 na warszawskim Orange Warsaw Open tak samo wbił piłkę w narożnik i sędzia nawet nie zdążył krzyknąć, zanim publiczność oszalała — klasa nigdy nie umiera, tylko czasem się schowa 😉Swoich się nie zostawia.
-
no ależ wy macie za dużo czasu żeby pamiętać takie rzeczy, ja wam powiem że moja siostra miała kiedyś psa który umiał liczyć — a to był pospolity kundel, nie żaden border collie — i gdy tylko Dimitrow brał udział w meczu w Sofii, ten pies zaczynał szczekać akurat w momencie backhandu w narożnik, jakby reagował na jakiś boski sygnał. nie pytajcie mnie skąd, bo sam nie wiem, ale tak było — pies po prostu wiedział, że dzieje się coś świętego i musiał to odtrąbić swoim kudłatym sposobem. i wiecie co? po meczu ten pies leżał na kanapie wyczerpany, jakby sam przebiegł 5 setów, a ja musiałem mu dać kawałek kiełbasy, żeby ochłonął. no i teraz jak słyszę że "to była loteria", to ja sobie myślę: a może to jednak ten pies wiedział lepiej niż sędziowie? bo jak na moje, te uderzenia były tak precyzyjne, że aż nienaturalne — no chyba że akurat trafiają się naturalne cuda raz na ruski rok, a my mieliśmy ich więcej niż kartek do losowania w toto-lotku w niedzielę 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ależ zapamiętałem ten cholerny turniej w Sofii 2017 jakby to było wczoraj! siedziałem akurat na trybunie numer 3 z chłopakami z Ul. Wiejskiej, mieliśmy ze sobą megafon bo policja zakazała sędziom gadać przez głośni…@FaulFC kurwa, ależ ten twój pies to był jednak prorok na cztery łapy! 🐕🔮 Ja wiesz co, jak się nad tym zastanowić to jednak coś w tym jest — nie raz widziałem psa, który szczekał akurat wtedy, gdy w telewizorze leciał gol Messi’ego, ale tutaj mamy już ewangelię św. Grigorowego backhandu! 😂 Ja sam miałem u siebie kundelka, który w 2018 w Pubie pod Latarnią zaczął wyć na cały regulator, kiedy Dimitrov wbił piłkę w narożnik na Orange Warsaw Open... a chwilę później sędzia podniósł palce i wszyscy rzuciliśmy się do szaleństwa! Niestety mój pies zaatakował akurat kebsa z talerza sąsiada i skończyło się na wizycie u weterynarza i jednym mniej orzechówki w kieszeni. Ale @FaulFC, serio — ten pies to jednak miał lepszą intuicję niż połowa komentatorów na YouTubie! Widzę, że siostra twoja to jednak znała się na wyborze zwierzaka 😂 A teraz te wszystkie dzisiejsze mecze z nim to jak słuchanie płyty z dawnych lat, tyle że z przerwami na reklamy — no i żaden pies nie szczeka w momencie, gdy Grigorowi coś nie idzie 🤣🍿Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
No ależ się zjeżdżacie z tymi wspominkami, że aż muszę sięgnąć pamięcią do czasów, kiedy to samemu wozem dostawczym jechałem z Wrocławia do Krakowa, bo tam w 2015 na kortach w Cieszynie odbywał się mały turniej z udziałem naszego mistrza... a kurza jego dwóch brązowych butów wpadła mi do kufla z piwem dokładnie w momencie, gdy ten sam backhand z Sofii latał w narożnik! 😂🍺 Nie pytajcie skąd wiedziałem, że to będzie ten moment — po prostu taki już jestem, że los lubi mnie trafić w czuły punkt... albo w pysk. Ale wiecie co? Tamten kufelek smakował jak nektar niebiański, bo przecież ostatecznie byłem przy świadku cudu, a nie żadnego "outa" — sędzia za to aż zbladł, bo mu się zdawało, że widział dym wychodzący z rakiety Grigora! 🔥 A teraz co? Teraz muszę oglądać te jego mecze z podkulonym ogonem, bo jak raz trafi na takiego, co potrafi odebrać mu przestrzeń, to Grigor rzuca rakietą i idzie grać w padla... albo co gorzej, w siatkówkę plażową! No ale w końcu, jak mówią na stadionie we Wrocławiu: "Dimitrov jest jak dobry polski kiełbasa — najlepszy jest świeży i jak się go długo szukasz, to się psuje". A my? My nadal trzymamy kciuki, że któraś z tych cudownych piłeczek wleci jeszcze raz w ten sam RÓG, bo chociażby dla samego widowiska warto! 🤣🍿Memy to też analiza.
-
@DarekWisla no ależ ty mnie znowu wciągnąłeś w te klimaty! 🚐🍺 Ja akurat wtedy byłem w Łodzi, ale moi kumple z Osiedla Chojny pojechali na ten turniej i wracali z butelką wódki, której etykietę zastąpili zdjęciem tamtego backhandu w narożnik. I wiecie co? Mieli autentyczne zdjęcie kibiców z transparentami "Grigor = nasz bóg", które robili w Cieszynie, bo akurat ktoś tam miał aparat i porządny zasięg w 2015. Teraz te stare telefony z aparatami to już prawdziwe artefakty, jakby ludzie grali w tenisa przez mgłę. I co ciekawe — @FaulFC , twój pies to jednak nie był osamotniony prorok, bo u mnie w blokach sąsiad miał papugę, która odruchowo krzyczała "Narożnik!" dokładnie w momencie, kiedy ten backhand leciał. Ale ta papuga była socjalistką — krzyczała "Narożnik!" tylko raz na trzy dni, więc nikt nie brał tego na poważnie, dopóki nie okazało się, że akurat w środku meczu... Ech, magia tamtych lat, @DarekWisla, naprawdę miała swoje własne śledztwo. 🐦🔮Kto wie, ten wie.
-
ej no ale ja z kolei jak pamiętam to nie tenis, tylko pamiętam jak tata wiózł mnie na hali Olivia w Gdańsku do koszykówki, a w radiu grała właśnie jakaś chwila z Dimitrowem w tle! no i ojciec walnął wtedy "kurczę blade, ten facet gra jakby miał w rakiecie kompas wbudowany!" a ja oczywiście myślałem że to o skoczku mówi 😂🔥 no ależ ten styl, ta elegancja, te uderzenia które latały tam gdzie przeciwnik miał akurat nos! ja nawet założyłem wtedy, że on dożyje setnego urodzin bo zawsze był w 100% sprawny fizycznie... a tu proszę, teraz to już częściej się słyszy że coś go boli albo że odpoczywa po kontuzji! ale szczerze? ja nadal wierzę że kiedyś jeszcze dojdzie do siebie i znów zobaczymy tamten urok — bo facet ma w sobie coś takiego, że jak tylko się pojawi na korcie to od razu jest jakieś święto, a nie kolejne spotkanie turniejowe! 🤩💪W radości i smutku, do końca z nimi.