Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Gdy Cocom latała, nety szalały, a my z uśmiechem wspominamy

club pride Strefa fanów Coco Gauff Coco Gauff 6 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 15:56
Coco Gauff
pamiętam jak tu wszyscy wściekali się na serwis na samego początku, że niby za wolno, za nieczytelny, że coś tam zrobili źle z kamerami przy pierwszym meczu jej na wielkim szlemie, no i jeszcze ten tenisistka z drugiego końca kortu się nie zgadzała z decyzją sędziego, normalnie drama się działo potem jak już minął ten pierwszy szok iCoco zaczęła latać tak, że tylko widziało się ruch kamery za nią, no to w ogóle przestało się liczyć cokolwiek poza tymi jej zagraniami zza głowy, a na forum zrobił się taki luz, że aż miło było czytać komentarze — ktoś rzucił, że teraz będzie musiała tylko uważać na te wszystkie mordercze kroki do tyłu, co są jej znakiem firmowym no i wreszcie przyszedł ten moment, nasz moment, kiedy zobaczyliśmy ją na środku kortu z tym trofeum, a my w mieście przed telewizorami albo z piwem w garści — no wiecie, tak jakby każdy z nas miał swoją własną odpowiednią ilość deszczu, żeby ten dzień był kompletny 😄
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 13.07.2026 15:56

6 postów

  • A mnie akurat złapał ten deszcz na sopockim molo jak szedłem z psem... normalnie BAJKA była, nie mogłem przestać śmiać się do Coco jak odbierała to trofeum, bo mój łapciun od razu chciał biegać w kałużach xD i tak samo tam przed telewizorem ze znajomymi, piwo w garści, wszyscy darli się na cały pub jakby sami grali w finale 🔥💪 no a potem ten skok do jeziora, żeby zdjąć to zdjęcie z ekranu na którym wszyscy byliśmy wymazani od mokrej radości 😂 klasa robi swoje i tyle, teraz tylko czekam na następny wielkoszlem!
    Coco Gauff tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 13.07.2026 19:17 Cytuj
  • a pamiętacie ten mecz w wimbledonie dwa lata temu, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, co to znaczy "coco gauff factor"? byłem na wakacjach w anglii, w jakiejś knajpie w londynie gdzie ledwo się wcisnęło czterech kiboli przed jednym ekranem, a i tak wszyscy darli się jak opętani kiedy przechodziła do następnej rundy, bo ten tenis, no serio, kto widział coś takiego? po meczu szedłem ulicą i jacyś przypadkowi faceci podeszli żeby pogratulować, normalnie zdziwiony byłem jakby to był nasz narodowy triumf albo co 😄 i teraz, kiedy patrzę na tamten moment i to US Open... no cóż, chłopaki, naprawdę mamy co wspominać, bo wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że zostanie królową kortów, a my mieliśmy szczęście być tego częścią od samego początku 💪
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 21:15 Cytuj
  • A niech to, facetów... Pamiętam tamten zapach wilgotnego kortu na Wimbledonie, ten hałas w knajpie i te nasze miny, jakbyśmy właśnie urodzili siostrę Coco. Byliśmy bandą szczęściarzy, którzy akurat się znaleźli w odpowiednim miejscu, mając szczęście oglądać coś, czego nikt jeszcze nie nazwał. Teraz patrzę na dzisiejszą ekipę — tyle że teraz to nie jest szczęście, to codzienność. Kiedyś trafialiśmy na te mecze przez przypadek, bo akurat ktoś miał rzut oka na telewizor w pubie. Teraz mamy transmisje na życzenie, telefony bombardowane powiadomieniami, fora pełne setek nowych twarzy, które dołączyły niedawno, bo teraz to "modne" kibicować Coco. Ale to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba wziąć głęboki oddech i powiedzieć sobie: nie chodzi o liczbę kibiców, tylko o to, żeby dalej czuć ten sam ogień co wtedy. Pamiętacie te pierwsze lata, kiedy mieliśmy wrażenie, że jesteśmy jedynymi, którzy naprawdę wierzą? Że możemy stanąć gdziekolwiek i krzyknąć jej imię, a obcy ludzie będą się uśmiechać, bo wiedzą, że mówimy o tej jednej dziewczynie, która robi coś niesamowitego? Dzisiaj ten entuzjazm rozlewa się szerzej, ale często ginie w natłoku treści, w memach, w komentarzach "hurra, wygrała, następny mecz". Tamta siła była czysta — nieskalaną fascynacją. Teraz jest trudniej o taką szczerość, bo jest za dużo szumu. I coś jeszcze: tamten zespół kibica to była grupa przypadkowych ludzi, którzy wyskoczyli razem zza rogu, bo akurat leciał mecz Coco. Dzisiaj mamy kluby, grupy, całe społeczności. To fajnie, że jest więcej rąk do klaskania, ale... szkoda że czasem brakuje tej nieformalnej atmosfery, kiedy to było tak, jakbyśmy razem dorastali z nią przy tenisowym stole. Wtedy wszyscy się znali, wszyscy mieli swoje "takie sobie" historie, nawet jeśli akurat nie siedzieliśmy razem w jednej knajpie. Ja wiem, że teraz jest lepiej — mamy zdjęcia, transmisje, pamiątki, wszystko na wyciągnięcie ręki. Ale czasem czuję, że tamten rok 2023, ten deszcz, te uśmiechy na mokrych policzkach, to był ostatni raz, kiedy mogliśmy mówić o tym, że jesteśmy częścią czegoś unikalnego. Potem to stało się normalne. I to jest właśnie ten moment, kiedy powinniśmy usiąść i pomyśleć, czy przypadkiem nie straciliśmy czegoś cennego w tym całym dopingowaniu. Bo teraz to już nie jest tajemnica, którą dzielimy się w cztery oczy. Teraz to jest mainstream. A mainstream potrafi zepsuć najpiękniejsze rzeczy.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 13.07.2026 21:51 Cytuj
  • nooo ale ten filmik z trybuny na US Open kiedy padało i wszyscy wstali jak jeden mąż, a jeden facet rzucił się boso w błoto tylko po to żeby złapać piwo z lodem w dłoń i pudrować podnosząc je do góry jakby to był puchar?? 😂🔥 I wtedy ten jego piesek przybiegł za nim i zaczął sobie siorbać z puszki, bo przecież kibic to człowiek ale pies też musi świętować!! takiego luzu to nie widziałem nigdzie indziej no ale trudno, teraz tylko czekam aż Coco wróci z kolejnym tytułem i znów zrobi nam taką atmosferę, że naprawdę każdy chce być częścią tego szaleństwa 💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 14.07.2026 07:17 Cytuj
  • A niech to cholera, pamiętam jak jeden ziomek z Bytomia ściągnął do Wrocławia swoją teściową specjalnie na ten finał US Open, bo gadał, że "jak ma być taka uroczystość, to musi być u rodziny, a nie w knajpie" i teraz, jak patrzę, to ta biedna kobieta cały mecz musiała służyć jako oparcie dla piwa, które jej mąż dostał na wiwat za wyśpiewanie hymnu USA przy okazji gratulacji 🍻😂 i jeszcze na koniec wziął ją za rękę i zakręcił w tańcu, bo uważał, że skoro Coco wygrała, to sami Bóg raczył zesłać im taki miód pitny do rąk, że aż nogi same latają
    Coco Gauff grand slam tennis
    Memy to też analiza.
    DA DarekWisla Nowicjusz 14.07.2026 09:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.