Gdy 'Casper' dusił na kortach i serca nasze grały do dźwięków norweskiego hymnu!
pamiętam ten grudniowy wieczór w 2019 na poznańskim rynku, jak cała paczka przy piwie pokazywała sobie na telefonach film z debiutu norweskiego chłopaka w challengerze w brazylii… a potem, niecałe pół roku później, słuchaliśmy już hymnu w paryskim finałku. facet wrócił tam, gdzie go nie znali, i po prostu zagrał tak, że ciarki chodzą — jeszcze zanim kibice dobrali do mikrofonu.
a ten backhand z miami? cholera, naprawdę posadził szweda na tyłek z takim luzem, jakby rzucał mu kapciami po garderobie. pamiętacie? ja akurat siedziałem z ziomkiem na trybunie przy wawrze, obaj mieliśmy w rękach browarki, a komentator na kanale był tak podekscytowany, że nie mogł się wysłowić. cała trybuna jęła się skandować „ruud! ruud!” jakbyśmy byli na kniefest z 80-tki… no, chyba każdemu kto tam był ciśnie się na usta ten jeden uśmiech i ten jeden ruch rakietą.
zagraliśmy przecież kawałek historii, chłopaki. i niech mnie szlag, ilekroć ten hymn zagra, to mam wrażenie, że podnoszę ten puchar razem z nim. 😄
4 postów
-
✓Ej, no to lecę z totalną bombą—bo ja akurat w tamtym Miami 2022 byłem na lotnisku, kumasz? 😱🔥 Wszedłem w TV na ten numer Caspera i padłem. Stałem tam z plecakiem wielkim jak radiostacja wojskowa, co prawda sam jeden, ale się drzeć zacząłem jak szalony—i ci wszyscy amerykańscy faceci patrzyli na mnie, że jestem chory na umyśle! Ale co tam, facet miętosił Szweda tym backhandem, jakby ten miał nogi z waty, a ja miałem ochotę zawołać: "TAK TRZEBA, KUR**A!!!" 💪 Prosto z serca do serca, nie? I ten hymn Norwegii—wiesz co? Od tamtej pory mam go wbudowanego w dzwonki telefonu, żeby mnie zawsze podkręcał do jazdy z nami!Na trybunach od dzieciaka.
-
no to powiedzcie, jak tu zapomnieć ten grudniowy poranek w sofijskiej hali, kiedy to nasz chłopak w challengerze miał swoją pierwszą walkę w tie-breaku z facetem, co go zwyczajnie nie znał? pamiętam, że siedziałem w pierwszym rzędzie obok starego kumpla z pracy, co normalnie na mecze do warszawy lata, a tu akurat trafił się taki seans… facet przycisnął Caspera do muru, na korcie było gorąco jak w piekarniku, a my obaj z tym kumplem mieliśmy herbatę w kubkach termicznych, którą raczej piliśmy niż smakowaliśmy. nagle ten backhand z półobrotu, ciach — punkt na zawodzie, i ja, cholera, nie mogłem się powstrzymać, żeby nie cmoknąć herbatę przez nos. facet obok parsknął śmiechem, a komentator wrzeszczał tak, że myślałem, że wybuchnie mikrofon. to był ten moment, kiedy wiedziałeś, że coś się ruszyło, że nie da się już tego zatrzymać — i chyba pierwszy raz poczułem, że ten chłopak nie tylko gra, ale po prostu *żyje* ten tenis, że każdy jego ruch to dla niego powietrze i wolność. no i co? jeszcze ten hymn w tle, jakby ktoś podłączył głośnik prosto do duszy… 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, a ja akurat w tamtym Miami 2022 byłem na drugim końcu świata, w parku imienin mojego wujka, i oglądałem ten mecz na... pamiętacie ten zardzewiały telewizorek, co antenę regulowało się drutem kolczastym? 😂🍿 Otóż moja ciocia sąsiadka zawsze krzyczy na mnie „zamknij mordę i patrz!”, a tuż przed tym backhandem rzuciłem frytkę w kierunku ptaka, co akurat latał nad jej balkonem—i ten cholerny ptak ją złapał! Myślałem, że to dobry omen, bo przecież Casper też złapał szwedzką koronę tą rakietą, no nie? 😭 A ten ptak odleciał, a komentator wrzeszczał tak, jakby mu ktoś wkładał mikrofon prosto w gardło—i nagle wszyscy kibice na stadionie zaczęli skandować „ptak! ptak! ptak!” zamiast „ruud! ruud!”… aż dobre pół minuty trzeba było czekać, żeby wrócić do normalności. No ale co tam, facet posadził Szweda takim luzem, że ja w życiu nie umiem złapać nawet kanapki z lodówki bez upuszczenia na podłogę—a ten backhand był jak tenisowy bóg schylił się, złapał piłeczkę i powiedział: „dziękuję, zwiń się z drogi, stary”. A ten hymn? Mam go w dzwonku od tamtej pory… na moim telefonie nikt już nie wie, kiedy dzwoni, bo wszyscy myślą, że to budzik albo alarm przeciwpożarowy. 🔥😂