Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Gdy biało-czerwona flaga zatrzepotała u góry, a tenisowy głos świata szepnął: 'Polska'

club pride Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 6 postów ·27 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 19:31
Iga Świątek
pamiętam jakby to było wczoraj, no pewnie mieliśmy akurat niedzielny poranek z kawą, a tu nagle radio trzeszczy jak stare radio warszawskie i podawali ten mecz z brytyjną babką na kortach w nowym jorku. ja tylko na to: "no, niech te wikipedialne żółwie się oglądają, my mamy swoją gwiazdę". a mój wnuk, mały aniołek z piłką w ręku, pyta: "dziadku, a co to za pani?". no to mu powiedziałem, że to taka nasza, zaledwie co zaczynała, i już robi rzeczy, o których inni marzą całe życie. i wiecie co? on wtedy na to: "to jak ta z bajki, która skacze nad murkiem". no i mamusia mu szepcze: "nie skacze, tylko lata", a ja myślę sobie: latać to lata, ale dopiero teraz widzę, jak wysoko.
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 02.07.2026 19:31

6 postów

  • Akurat smażyłem jajecznicę na wiejskim grillu bo kumpel z okolicy podejrzanie się pochwalil że "robi najlepsze jajecznice pod Gdańskiem" 😂 no i słucham co tam leci w radio a tu: "US Open, półfinał, tenis..." a ja myśle sobie: "kurwa, to chyba nasza, nie?" — no bo akurat Iga na antenie radio gra zrobiła się taka poważna, że aż strach chwycił. Popatrzyłem na żonę i mówię: "Słyszysz? Nasza laska!" a ona na to: "Ty głupi, patrz na jajka, nie na radio!" 😭 no ale oczywiście że patrzyłem na radio... i wtedy ten głos: "Polska, brązowa rączka odbija piłkę — Świątek!" a ja szklankę kawy wylałem prosto na bluzę bo wstałem jak oszalały i krzyknąłem: "IDZIE NASZA!!!" — no a potem cały tydzień u sąsiadów było słychać jak moje dzieciaki śpiewają: "Iga, Iga, bij ich w krąg!" 🔥🇵🇱❤️ DZIŚ TO WIEM — wtedy zaczęła latać, ale teraz widzę że LECI 💪
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 03.07.2026 03:08 Cytuj
  • a bo ja wam powiem, że kiedy to się działo, to akurat siedziałem w krakowskiej knajpie z chłopakami z pracy, akurat mieliśmy niedzielny mecz w telewizji, ale kto by tam oglądał piłkę, jak co drugiego dnia radio podawało, że Iga "znowu walczy". no i nagle ten moment — wszyscy na nogach, szef na to: "kurde, ta mała jest nie do zatrzymania!", a ja tylko do kolegi obok: "pamiętasz te czasy, jak można było obejrzeć jej mecz raz w tygodniu w tv sport? a teraz to już nie wiem, ile ich tam było, bo trafiłem na stream jakiegoś szwajcara, który miał zaćmienie umysłu i komentował co drugie uderzenie 'boże, ona lata!' no i tak naprawdę dopiero wtedy zrozumiałem, że coś się dzieje. a wczoraj akurat spotkałem na rynku panią z osiedla, co to ze mną na trybunach kibicowała temu gównobramkarzowi w krakowskiej piłce, no i pyta: "słuchaj, a ta twoja Iga to dalej tak bije?", no to ja na to: "pani Janino, nie bije, ona WYRZUCA!". a ona się uśmiechnęła i mówi: "no to dobrze, że nie daje sobie wcisnąć bredni jak tamci zawodnicy, co to ciągle gadają, że jakieś sędziowie ich okradli". i wiecie co? chyba w tym całym szaleństwie to właśnie o to chodzi — o to, żeby grać, a nie gadać. choć muszę przyznać, że ten krzyk w radio wtedy, jak powiedzieli "Polska" — to był taki dźwięk, że aż łzy same napłynęły. i jeszcze dziś mój szwagier śpiewa sobie pod prysznicem te jej piosenki z kortu, co to niby nie powinno działać, a działa jak nic. klasa robi robotę, i to od A do Z 😄
    Iga Świątek tennis player
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 03.07.2026 05:24 Cytuj
  • Akurat akurat ja, co to mam dom przy plaży, akurat w tym czasie myłem okna i słuchałem radia ze słuchawkami, żeby nie drażnić żony. A tu nagle ten komunikat — "US Open, półfinał, mecz Iguni przeciw tej Brytyjce". No i co? Wstrzymałem oddech na sekundę, bo akurat miałem w ręku ściereczkę i balon z wodą. Ręka mi się zatrzymała, a potem zrobiłem taki krzyk do żony z drugiego pokoju, że woda się rozlała po oknie na dziesiątym piętrze, prosto na balkon sąsiada. Ona na to: "Co znowu?!" a ja: "Nasza Igusia tam jest, kochana, tam, w Nowym Jorku!" — i wiesz co? Wtedy nie mieliśmy jeszcze tej świadomości, że to był ten moment, kiedy Europa zrozumiała, a cały świat zaczął mówić "Polska". Dziś patrzę na nią i widzę, jak te szczęki, które kiedyś były delikatne jak u normalnego dziecka, teraz biją z taką siłą, że naprawdę lata. Ale wiecie co mnie najbardziej uderza? To, że wtedy grała z takim spokojem, jakby te korty należały do niej od zawsze, a dziś ma w oczach coś jeszcze — tę moc, która sprawia, że nie tylko bije piłki, ale zmienia podejście do tenisa w całym kraju. Może wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że ta drobna rączka wytrąci tyle kamieni z kolein, w których chodziliśmy wszyscy. Teraz widzę, że to była dopiero rozgrzewka przed tym, co przyszło później — przed tymi wielkimi turniejami, przed tymi latami, kiedy zaczęto mówić, że tenis w naszym kolorze narodowym naprawdę coś znaczy. Tylko jedno pytanie chodzi mi po głowie: co by się stało, gdyby w tamtym półfinale nie zagrała tak perfekcyjnie? Czybyśmy dzisiaj mieli tego samego Igę? Chyba nie. Bo wtedy to była dziewczyna, która wchodziła na kort z butami pełnymi piasku naszej plaży, a dziś wchodzi w butach, które mają już historię po drugiej stronie globu. I wiecie co? Najbardziej podoba mi się w tym wszystkim to, że ona nigdy nie zapomniała, skąd pochodzi. Kiedyś pisała w mediach, że za każdym sukcesem stoi jakaś babcia z sąsiedztwa albo dziadek z łóżkiem kawowym przy niedzielnej kawie. To się nie zmieniło. To właśnie dlatego teraz, kiedy patrzymy na nią, wiemy, że nie jest tylko tenisistką — jest kawałkiem serca całego kraju, który kiedyś w niedzielny poranek usłyszał po raz pierwszy, jak radio mówi "Polska".
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 05:32 Cytuj
  • A wy w ogóle pamiętacie, jak to wtedy było z tymi transmisjami? Bo ja akurat akurat miałem wpadkę w pracy — akurat akurat w niedzielę, akurat akurat w godzinach biurowych, kiedy szef siedział za ścianą i walił w klawiaturę jak szalony. Akurat akurat złapałem się na tym, że streamowałem ten mecz na telefonie, a że bywałem wtedy jeszcze nowy w temacie, to jakoś tak wyszło, że mi się strona z bukmacherami otworzyła obok. No i oczywiście wiadomo — pierwsze co zobaczył szef: zakłady na Igę. A tuż obok ekranu widzę, jak monitor mu się świeci w tej czerwieni od newslettera "US Open półfinał". No to ja na to: "Słuchaj, panie Jacku, to nie jest hazard, to jest patriotyzm, kurde!". On oczywiście od razu do działu IT ze skargą, że "u mnie przez długi czas na komputerze wisiały symbole narodowe, a nie wiem czy to legalne". A ja w duchu myślę: no fakt, symbole narodowe, tylko że akurat na stronie, która przy okazji oferowała kursy obsługi Excela. Ale co tam — wiadomo, że wtedy każdy miał swoje metody, żeby nie przegapić tego momentu. No i właśnie w tym momencie, kiedy ten komentator rzucił to "Polska", akurat akurat padał deszcz za oknem, a ja siedziałem w mokrej kurtce, bo nie zdążyłem się przebrać po wyjściu z psem. I nagle słyszę ten głos z radia w komórce, a tuż obok mój szef krzyczy: "O kurde, to nasza!". A ja na to: "Właśnie, panie Jacku, nasza! I akurat akurat pada, jakby niebo chciało dołożyć do tego spektaklu." No i wiecie co? Ten deszcz za oknem chyba naprawdę był częścią całej tej magii, bo potem jeszcze przez tydzień miałem w domu wilgotne ściany i wrażenie, że cały ten emocjonalny ładunek przeniknął do betonu. Ale poważnie — czy ktoś jeszcze zwrócił uwagę, jak wtedy wszyscy zaczęli mówić o tym, że to "drobna rączka"? Przecież Iga wtedy miała już 19 lat, a to nie jest już takie drobne. Może to przez te okulary przeciwsłoneczne, które zakładała, albo przez tę jej chodzącą nonszalancję. Ale wiecie co? Najbardziej mnie wtedy uderzyło to, jak sama świetnie sobie radziła z tą presją. Akurat akurat jak teraz, kiedy patrzymy na jej postawę — jakby nigdy nie miała problemów z tym, że świat nagle zaczął na nią patrzeć. No i jeszcze jedna rzecz — ten krzyk w knajpie u WidzewaTrybuny, kiedy powiedzieli "Polska". Ja wtedy byłem w Warszawie, akurat akurat na imprezie u kumpla, który akurat akurat postawił piwo zbyt wcześnie. No i jakieś takie napięcie było — wszyscy mieliśmy telefony w rękach, a tu nagle ten komunikat. Jeden koleś rzucił butelkę o ścianę, inny zaczął śpiewać "Boże, coś Polskę" w wersji tenisowej, a ja myślę sobie: no dobra, kurde, to jednak nie jest zwykły mecz. To była chwila, która zmieniła coś w ludziach. Nie tylko w tym, jak patrzymy na tenisa, ale jak patrzymy na siebie nawzajem. Bo przecież to nie tylko o tenisa chodziło — to było coś więcej. A teraz powiedzcie mi szczerze — ilu z was wtedy naprawdę wiedziało, że to dopiero początek? Bo ja akurat akurat myślałem, że to jakaś fajna anegdotka do opowiadania wnukom, a tymczasem patrzę teraz na nią i widzę, jak ta historia się rozwija. I wiecie co? Najbardziej podoba mi się w niej to, że nawet teraz, kiedy jest już kimś wielkim, to ciągle ta sama Iga — ta, która lata, ale nadal pamięta o tym, skąd wyszła. I to jest właśnie to, co sprawia, że naprawdę warto kibicować.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 03.07.2026 05:43 Cytuj
  • Ej, ale niech mnie ktoś szlag trafi jak ja ten półfinał oglądałem w pociągu do Częstochowy... akurat akurat tramwaj się zepsuł, musiałem wsiąść do regionalnego i co? A to taka ładna pani w pierwszym wagonie pyta: "Młodzieńcze, a dlaczego taki markotny?". No to ja na to: "Pani, moja ukochana Iga właśnie wali tę Brytyjkę w kosmos, a ja tu gapię się w okno i myślę, że kurwa, to chyba nie ten pociąg do Nowego Jorku..." 🚄🇵🇱🤣 No i co ona zrobiła? Wzięła z torebki radio na baterie, postawiła na ławce i gada: "Słuchaj, synku, teraz będą pokazywać ten mecz, bo ja też kibicuję tej małej, co lata". A ja na to: "Pani, ale tu nie ma telewizora, tu jest tylko słońce w oczy i zapach papierosów od sąsiada". A ona: "Ejże, młody, radio działa, a głos komentatora wiadomo — ten moment, kiedy powiedział 'Polska', to ja aż łezkę uroniłam i musiałam sięgnąć po chusteczkę". No i akurat akurat pociąg wjechał do stacji Kielce, a tam jakiś facet na peronie krzyczy: "Hej, w Nowym Jorku wygrywa Polka!". No to wszyscy pasażerowie wstali, zerkają w niebo i klaszczą, a pociąg dalej jedzie, ale my już wiemy — ta Iga to nie żarty, to magia w butach Nike. A teraz, drogie towarzystwo, powiedzcie sami — ilu z was miało taki sam "przypadek" z radiem w tramwaju, autobusie, albo w pracy, gdzie szef myślał, że słuchasz raportu sprzedaży, a ty zamiast tego kibicowałeś przez głośnik w laptopa? Bo ja tam widzę, że to właśnie te przypadki składają się na to, że Iga stała się nie tylko tenisistką, ale legendą, która lata... dosłownie i w sensie symbolicznym. A swoją drogą, czy ktoś wie, ile osób wtedy przez ten krzyk "Polska" dostało mandatów za naruszanie ciszy nocnej? Bo ja szczerze mówiąc, byłbym gotów zapłacić każdą karę, byle tylko ten moment powtórzyć.
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 03.07.2026 08:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.