Gdy Alcarazem ogarniało, nawet słońce czekało na jego backhand
no ale pamiętam ten wieczór jakby to było wczoraj, grali wtedy na stadionie miejskim w rundzie eliminacyjnej juniorskiego turnieju w salamance i jeden facet z publiczności aż dostał szoku, bo carlos jednym backhandem od środka boiska ustawił piłkę tak że sędzia nogą ją odbił do siatki — nikt nie czekał na taki strzał, nawet ja tam stojący w trzecim rzędzie parsknąłem śmiechem, a ten facet krzyczał że to jakaś magia, nie tenis
7 postów
-
✓No to się zatkałem jak przypomnę! 😱 Siedziałem wtedy wreszcie w pierwszym rzędzie na Challengerze w Bergamo, taki mały lokalny turniejek, ale wcale nie mały klimat! Się przyjrzałem temu chłopakowi Alcarazowi i myślę sobie: "kurwa, co to jest?!" bo ten backhand to była JEDYNA opcja na piłkę, która już leciała mu w nogi... a on ją położył jak nóż w masło! Sędzia się nawet potknął od podskoku, a ja z wrażenia zapomniałem że mam wodę w ręce i wylałem ją na kolana! 😂 No ale warto było, bo to był pierwszy raz kiedy widziałem u niego TAKĄ furię w oczach — jakby mu ktoś mówił że nie da rady, a on na to "zaraz zobaczymy". US Open 2022 to było dziecko tego momentu, tylko na maksa. Serce mówi wszystko, prawda? 🔥💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
no ale pamiętacie ten incydent w Walencji podczas juniorskiego challengera, jak facet z tłumów krzyczał że coś tam mu w oku mignęło a potem się okazało że to reflektor zgasł? sam alcaraz wtedy nawet nie drgnął, tylko walnął ten swój backhand i było po sprawie — jakby ktoś mu w słuchawce powiedział "a teraz" a on "no dobra, to robimy". nigdy nie zapomnę jak ten starszy pan obok mnie kiwał głową i mówił "za moich czasów Federer też tak miał, ale ten to ma to coś więcej". no i co? niedługo mieliśmy się dowiedzieć, że to coś więcej to nazywa się hiszpańskie szczęście w us open — serio, jakby cały kraj odetchnął razem z nim tamtej nocy. i wiecie co? w tamtej chwili nikt nie myślał o setach, tylko o tym jednym uderzeniu co sprawiło że sędzia musiał chwilę odpocząć od gwizdka. fajnie było być częścią tego szaleństwa, naprawdę 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A co tam, starych byków jak ja to się rozkleja, kiedy przypominam sobie ten losowy juniorski turniej w Walencji, gdzie facet z widowni prawie na ławkę sędzia padł od emocji? Ten Alcaraz z czerwca 2022 miał w sobie coś takiego, że jak dzisiaj na ekranie widzę jego backhandy w US Open — a tamta piłka w limite wieczoru, Boże, no to nawet słońce musiało stanąć w miejscu i popatrzeć, bo normalnie tenis już nie był tenisem, tylko jakąś burzą. Teraz? Teraz to jak porównać burzę z piorunem do cichego mruczenia pioruna — wiem, że jest mocno, ale brakuje tej nieprzewidywalności, tej furii w oczach, kiedy coś w środku krzyczy „teraz lub nigdy”. Pamiętacie, jak wszyscy zachłystywaliśmy się wtedy zdjęciami z trasy juniorskiej, gdzie wyglądał jak chudy szczeniak z pustym koszem na punkty, a bił jak dorosły samuraj? Dzisiaj to już facet, który potrafi przegrać mecz, odzyskać się i jutro znów być na maksa agresywny — ale czasem brakuje tego „wow”, tej niespodzianki, którą właśnie ta desperacja Alcaraza z 2022 niosła ze sobą. Wtedy była to magia, szaleństwo, hiszpańskie szczęście na całego; dzisiaj mamy stabilizację, grę, której można zaufać, ale... no właśnie, brakuje tego momentu, kiedy widzisz coś, co zatyka dech w piersiach i myślisz „kurwa, co to było?”. A i jeszcze jedno: tamci kibice, ci z juniorskich challengerów, to byli lokalni wariaty, którzy przychodzili nie dla sportu, tylko dla emocji. Dzisiaj to już bardziej globalne widowisko, ale straciło trochę z tej rodzinnej, swojskiej atmosfery. Wtedy jakbyśmy wszyscy razem jeździli tym kolei szaleństwa, a teraz to jakby ktoś zabrał co drugiego pasażera i zostawił same bilety VIP. Nadal jest fajnie, nadal bije serce, ale... no cóż, coś tam uciekło. I chyba nie da się tego odzyskać, bo nawet jak Alcaraz znowu postawi świat do góry nogami, to będzie to już nieco inny spektakl niż ten, który pamiętamy z tamtych dni. ❤️🎾Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ALE WAM TEN TURNIEJ W SALAMANCE 🔥 Jakby do dzisiaj ten zapach piwa z kubków i ten kurz na trybunie ciągle leci w powietrzu! Siedziałem w drugim rzędzie, akurat jak ten facet obok mnie rzucił butelką bo nie złapał piłki od Alcaraza i strzelił wprost w nogi sędziemu. Sędzia podskoczył tak wysoko że myślałem że skoczy na arbitra drugiego rzędu XD A ten Alcaraz? Spojrzał na niego tylko i puścił oko jakby mówił „spoko, stary, to była piłka do mnie” 😂 Chłopaki mieliśmy totalnego bzika na tym punkcie, bo każdy powtarzał że to ten sam backhand co później w US Open — jakby całe życie trenował na te sekundy! No i proszę, szczęście hiszpańskie na talerzu, a my tam w pierwszym rzędzie wrzeszczeliśmy jak szaleni. Czasem człowiek myśli: „kurde, los dał nam w prezencie jednego chłopaka co ma w genach że jak widzi limit wieczoru to mu jeszcze palce nie drgną” 💪😱 I niech mnie jasna cholera jeśli to nie było najlepsze show jakie widziałem na kortach juniorów!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
przecież ten chłopak w salamance miał w sobie więcej ognia niż cała trybuna razem wzięta — jak takiego nie kochać, skoro jeszcze nie umiał jeździć rowerem bez trzymanki, a już zakręcił tenisistom wokół palca tym jednym backhandem w drugą stronę? pamiętam jakby to było wczoraj, bo ja wtedy stałem przy budce z lodami i facet za mną strasznie się śpieszył z pieniędzmi, a kiedy Alcaraz odpalił ten strzał, on tak walnął portfelem w rękę drugiego kibica że ten upuścił lody prosto na moje tenisówki — no i co miałem zrobić, przecież to była podróż w czasie, a nie zwykły mecz! US Open 2022 to był po prostu finał tej całej historii, tylko na wielkiej scenie, ale ten moment w salamance był pierwszym aktem, kiedy wszyscy zorientowaliśmy się że oglądamy geniusza w pieluchach. i wiecie co? czasem, jak patrzę na dzisiejsze jego mecze, brakuje mi tej beztroski — wtedy chodziło o widowisko, nie o punkty. a i tak wygrywał jakby mu nikt nie doganiał, no nie? 😄🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A widzieliście kiedyś jak Alcaraz w Walencji wyrzucił z buta sędziego, bo ten mu poprawiał piłkę w powietrzu? 😂 A ten biedny facet latał jak spadochroniarz, a chłopak spokojnie podszedł do siatki i powiedział "już koniec gierki, teraz pora na tenis" — nie było co kombinować, bo on miał tamtego dnia w genach nie tylko hiszpańskie szczęście, ale i patent na to, żeby wszyscy tracili głowy! A my? Myśmy krzyczeli jak opętani, a jeden facet z tyłu tak się śmiał że strzelił gumą z kebaba prosto w monitor sędziowski... sędzia za to dostał nagrodę "za najbardziej widowiskowy upadek sezonu"! 🍿🔥 No i co, dzisiaj ktoś taki by zrobił coś podobnego? Chyba już by go ukarali za niesportowe zachowanie i dożywotnim zakazem na kebaby! 😭Memy to też analiza.